|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
przemówienia
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Branża Filmowych Emocji*
Filmfare, styczeń 1995
(*w oryginale tytuł brzmi „Emotion Picture Industry” i jest
grą słowną. Jeśli odjąć początkowe „e”, zostaje „Motion
Picture Industry”, czyli po prostu „branża filmowa” -
przypisek tłumaczki
Shah Rukh Khan o dziewięciu pewnych metodach na osiągnięcie
gwiazdorstwa ... i byciu nieszczęśliwym mimo to.
To, co państwo za chwilę przeczytacie, to wyjątki z
sekretnego dziennika Shah Rukha Khana na temat sztuki
aktorskiej nadekspresji, wydrukowany, ale nigdy nie
opublikowany, pod tytułem „Jak odnieść sukces w branży
filmowej i oczarować widownię, ale stracić przyjaciół”.
Książka nie trafiła do księgarń, bo tytuł nie nadawał się na
okładkę. Shah Rukh zdecydował więc, że zostanie ona
opublikowana pośmiertnie albo kiedy on już umrze, w
zależności od tego, co nastąpi najpierw.
Jednak po pełnych ognia namowach z rodzaju nie do odrzucenia
i łapówce w postaci czterech Filmfare'ów, Shah Rukh
zdecydował się złagodzić swoje stanowisko i podzielić się z
czytelnikami naszego magazynu sekretem – jak zostać
odnoszącym sukcesy gwiazdorem.
Pierwotną przyczyna zostania aktorem jest dziewięć bhavas* i
rasas* (nie mylić z antylopą sambar czy zupą rasam). Te
pełne emocji wyrazy są objaśnione w szczegółach i osobiście
przez samego gwiazdora...
(*Rasas to pojęcie podstawowe dla sztuki indyjskiej; oznacza
dziewięć emocji (według innej teorii – osiem), które
aktor-tancerz wywołuje u publiczności za pomocą *bhavas,
czyli odpowiednich gestów. Zostały one opisane przez Bharatę
Muni w dziele „Natjaśastra” – przypisek tłumaczki).
Dlaczego tylko dziewięć bhavas? Czemu tylko dziewięć uczuć?
Dlaczego nie dziesięć albo osiem i pół? Odpowiedź na to
pytanie jest wielką tajemnicą, którą odkryłem po latach
badań. Bo jest dziewięć planet... kot ma dziewięć żyć...
stich in time saves nine (powiedzonko oznaczające: nie
odkładaj na jutro – przypisek tłumaczki)... i jest
dziewięć cudów świata. Słyszałem, że cudów jest siedem. Nie,
ósmym jest, że ja to piszę, dziewiątym, że wy to czytacie.
Poza tym osiem i pół już sobie zarezerwował Fellini, a
dziesięć – Bo Derek. I dlatego nam, wielkim hinduskim
myślicielom, zostało tylko dziewięć.
Na początek powiem, że te wyliczenia i wyrażenia to
skomplikowana sprawa. Za każdym razem, gdy próbuję je
wyłuszczyć, zaprzeczam samemu sobie, a ile razy już je
wyłożę, jestem źle zrozumiany. Tak więc publikacja w
Filmfare jest dla mnie okazją do wyprostowania znaczeń...
albo przynajmniej lekkiego rozjaśnienia. Pozwolą nam one na
dotarcie do tajemnicy zostania odnoszącą sukcesy gwiazdą
poprzez dziewięć prostych interpretacji dziewięciu wielkich
rasas mojej drogi.
Żeby być wielka gwiazdą, zapamiętaj na początek... ty to ty.
Kto inny jest kimś innym. Jeśli próbujesz być kimś innym,
nie jesteś sobą, tylko kimś innym. To może okropnie
namieszać w głowie, więc pamiętaj zawsze i powtarzaj sobie
jak mantrę: ja jestem sobą, a ty pozostań tobą, a reszta
świata niech... się buja (określenie co ma sobie zrobić
reszta świata, było znacznie barwniejsze, a ja nauczyłam się
nowego słówka – przypisek tłumaczki). Bo właśnie już
tacy byliśmy, będziemy i jesteśmy!
Śringara Rasa: Erotyzm
Czyli o urodzie, kosmetykach i seksie, seksie i jeszcze raz
seksie.
Kosmetyki oznaczają makijaż. Podstawową sprawą jest znać się
na technikach makijażu. Podstawowa technika makijażu polega
na tym, że jest on dobrą wymówką, kiedy spóźniasz się na
plan. Druga jest taka, że jeśli masz tak zaprzysięgłego
wroga, że nawet spojrzenie na niego cię mierzi, a twój
zaprzysięgły wróg przez jakiś kaprys fortuny zaczyna odnosić
sukces, powinieneś bardzo niesamolubnie domagać się, aby ta
osoba robiła sobie makijaż razem z tobą, żeby zwiększyć
twoje szanse na sukces.
Uroda trwa na poziomie skóry, jeśli chcesz więc, żeby była
trwała, dbaj o skórę... niech będzie tak gruba, jak tylko
się da. Początkującym aktorkom radzę – niech sobie
zapewniają najlepszych specjalistów od makijażu w branży.
Jeśli któraś może zdobyć profesjonalnego malarza, to jeszcze
lepiej - ale ręce precz od pana M.F Husseina, on jest już
zaklepany (wiadomo, Mannat przyozdabia – przypisek
tłumaczki). Mówię „dobrego malarza”, bo rzecz nie tylko
w malowaniu twarzy, ale i ciała, jeśli chcesz się pojawić na
okładce magazynu.
Przeminęły już dawne dobre czasy, kiedy malowało się tylko
samochody! Chcesz uzgodnić z heroiną terminy, a usłyszysz:
„Och nie, dzidzia, nie może kręcić z tobą w poniedziałek, ma
wyklepywanie i malowanie. Prawda, że jej bufory będą pięknie
się prezentować w metallic blue”? I ani słówka o tym, co
zrobią z jej zawieszeniem!
Dobry artysta malarz ma także artystyczną rękę. A może w
końcu nadejść czas, kiedy z powodu braku farby możesz stanąć
do sesji fotograficznej odziany tylko w głupią zieleń na
twarzy. W tych to czasach niedostatku artystyczne ręce
pomogą ci zachować dobrą formę.
Erotyzm, zmysłowość i seksualność były zawsze siłą napędową
naszej branży. Choć w ostatnim czasie wydaje się, że
jakakolwiek jest ta siła, to nie zdała egzaminu na prawo
jazdy albo jest zalana w trąbkę – albo jedno i drugie.
Przeminęły już dawne dobre czasy, kiedy kamera odpływała
wolno w kierunku wzgórz i górskich szczytów, podczas, kiedy
bohater tulił bohaterkę. Teraz, gdy reżyser chce pokazać
pagórki i szczyty, kamera najeżdża na ten fragment anatomii,
który tulisz.
Pamiętaj również, że jeśli twardo postanawiasz zachować
dziewictwo, by je oddać w darze mężowi, nie zdziw się, jeśli
on się obróci i zapyta: „Czyżby był to dar tak mało kuszący,
że nikt przede mną nie chciał go dostać”?
Dobrze. Ta gra jest wulgarna, tandetna, obleśna, dosadna,
naga i sprośna. Pamiętasz te wszystkie książki, których ci
nie pozwolili czytać w dzieciństwie? Powinnaś je wtedy
przeczytać. Jeśli myślisz, że „odsłona” to pojęcie związane
z pracą kamery lub oświetleniem, to dowiesz się czegoś
nowego. Jak mówią w sławnej kwestii: „Przeszłaś długą drogę,
skarbie, i nie ma już odwrotu”. Nawet jeśli chcesz się do
tego wszystkiego odwrócić plecami, muszą to być plecy w
choli bez pleców... koniecznie z dużą ilością troczków.
Przygotuj się więc do pokazania nóg, większości bioder i
obfitości gór i pagórków. Nie jesteśmy nazywani „show men” i
„show women” bez powodu.
W wywiadach dla „Gali” i „Vivy” rzucaj zdania podszyte
seksualnością „inaczej” typu: „Przez sześć godzin uprawiałam
ostry seks z Marsjaninem imieniem Beeblebrox, a i tak
zgłosiłam się na plan punktualnie”. Mów głośno o wyzwoleniu
kobiet. Pal staniki, przecież i tak ich nie będziesz
potrzebować. A jednocześnie dasz czytelny znak, że jesteś za
wyzwoleniem kobiet. A kiedy już będziesz palić staniki,
odpal też jakąś petardę. Nie wiem, czego ona będzie znakiem,
ale narobisz na pewno piekielnego hałasu.
Mów o żądzy, zostań obiektem seksualnym, wściekaj się
pytając, dlaczego kobiety nie dostają znaczących ról
filmowych, ale nie przestawaj kręcić tego szajsu, który ci
oferują aż do znudzenia. Niech każdy wie, ze jesteś
wyzwoloną, bardzo nieskrępowaną… znaczy niezależną, silną
kobietą nie tylko jutra, ale i pojutrza!
A kiedy kelner podchodzi i pyta, czy do paluszków rybnych
wolisz keczup, czy sos tatarski, spuść nieśmiało wzrok na
własne paluszki i powiedz słodko, żeby zapytał twoją kochaną
mamusię, która siedzi obok. Przecież nie możemy oczekiwać,
że tak kluczową decyzję podejmiesz sama, prawda?
Jak już zostało powiedziane: tacy już jesteśmy.
Bhajanaka Rasa: Przestrach
Nie boję się jutra, bo znam już wczoraj, a kocham dziś. To
strach jest podstawowym składnikiem bycia waleczną gwiazdą –
czy to publicznie, czy na papierze. W bezpiecznym środowisku
własnego domu możesz się bać szczura, ale na planie bądź
nieustraszony, skacz z sześciopiętrowych budynków, a potem
pędź do ubikacji i szybko przebieraj spodnie, tłumacząc, że
tamte poprzednie gryzły się w twoim świeżym rumieńcem. Nie
przejmuj się, że to tani wykręt, bo skoro jesteś gwiazdą,
przełkną od ciebie każde g.... z wyjątkiem tego w twoich
spodniach, rzecz jasna.
Pamiętaj też, w domu bądź twardzielem, tłucz żonę, wykręcaj
się w łóżku bólem głowy i zawsze natrętnie podkreślaj, jak
ciężko pracujesz i jak cię nikt nie docenia. Ale kiedy już
jesteś poza domem, bądź rycerski i przemiły dla kobiet i
partnerów z planu. Nawet jeśli nie ma kałuż, zdejmuj swój
płaszcz a la Walter Raleigh i sprytnie rozściel go pod
heroiną, kiedy zamierza ona usiąść na kamieniu w plenerze, i
powiedz coś romantycznego, jak: „Pani pupa jest zbyt piękna,
by ją sadzać na ziemi”.
Bycie nieustraszonym łączy się także z obnażaniem bez
powodu, obnażaniem tylko po to, żeby pokazać, jaki z ciebie
macho. Ale to już podpada pod kategorię Erotyki. Odnieśliśmy
się do tego wcześniej, bo jestem pewien, że ten rozdział
przeczytałeś w pierwszej kolejności.
Ostrzeżenie! Żeby zachować poufność tego rozdziału,
unicestwi się on sam zaraz, kiedy skończysz go czytać. Jeśli
myślisz, że popadam w paranoję, to pamiętaj, nawet jeśli mam
paranoję, nie znaczy, że ktoś mnie nie śledzi!
Fobia piątku trzynastego
Bywa, ze twój film ma premierę w piątek. W tym dniu bądź
przerażony, bądź roztrzęsiony, płacz, tocz bezwstydnie pianę
z ust, a najlepiej w ogóle miej totalne załamanie nerwowe.
Jeśli film okaże się hitem, szybko ogłoś, że jesteś numerem
jeden, a Amitabh odniósł sukces tylko dzięki głosowi.
Jeśli film zrobił klapę, zwal to na zamieszki, deszcze, a
także powiedz, że na prowincji radzi sobie bardzo dobrze.
Bycie po złej stronie fobii gerontologicznej
Bywa, że się starzejesz. Pamiętaj, żeby nienawidzić
debiutantów w całej siły, ale udawać, że cię w ogóle nie
obchodzą. Traktuj ich protekcjonalnie i bądź dla nich słodki
jak miód.
Jeśli kiedykolwiek zapyta cię o nich jakiś dziennikarz,
powiedz, że są najlepszą rzeczą, jaka przydarzyła się
przemysłowi filmowemu i sprytnie dodaj coś w stylu: „Stare
jest piękne” i „Aktor jest jak wino, im starszy, tym
lepszy”.
Pamiętaj, że w przypadku przeciwności losu rolą gwiazdy nie
jest stawać do walki. Ona ma wstawać i podawać tyły. Daj
spokój, gdyby Bóg stworzył nas jako wojowników, nie dałby
nam nóg do ucieczki... a kimże my jesteśmy, żeby
kwestionować Jego wolę?
Możecie zapytać: czy gwiazda nie powinna być wzorem
postępowania? Cóż, przypomnę wam: tacy już jesteśmy i
skończcie z umoralniającymi pytaniami.
Raudra Rasa: Wściekłość i Gniew
Ktokolwiek powiedział: „Błogosławieni cisi, albowiem oni
posiądą ziemię, miał rację... niech cisi zabierają ziemię,
kto inny by ją chciał? My jesteśmy tu, żeby sięgać po
gwiazdy. Tak więc musisz być pełen gniewu, wściekłości i
frustracji (nad tą ostatnią się nie napracujesz, bo
przychodzi sama w tym zawodzie).
Aby jak najlepiej wykorzystać wściekłość, najpierw starannie
wybierz jej cele. Wybierz kogoś, kto nie jest ci równy, im
mniejszy, tym lepiej.
Najlepszą ofiarą jest gatunek zwany z szacunkiem
„dziennikarzami filmowymi”. Bez szacunku zwany jest on
znacznie bardziej pomysłowymi imionami, ale nie będziemy się
w to zagłębiać, bo to pismo familijne. Dziennikarze filmowi
są ludźmi nieszkodliwymi, cichutkimi, przemiłymi, których
Bóg skazał na bezdomność, dlatego przy byle okazji starają
się wejść do naszych sypialni.
Są dwie wielkie zalety wściekania się na te nieszkodliwe,
biedne duszyczki. Pierwsza – nie użyją przeciwko tobie
przemocy fizycznej. Jakaś wykształcona osoba nauczyła ich,
że pióro jest potężniejsze niż miecz... well, pozwólcie, że
zdradzę wam sekret: pióro, jakby nie patrzeć – element z
ptasiego skrzydła, nie zrobi wam nic poza podrapaniem albo
dziabnięciem, jeśli macie pecha.
Po drugie i najważniejsze: jeśli uderzysz dziennikarza,
dostaniesz całą masę darmowej reklamy. Nie wahaj się sypiać
z małymi dziećmi, kiedy ci na to przyjdzie ochota. Mam na
zderzaku naklejkę z napisem: „Spraw sobie radość, spoliczkuj
dziennikarza”.
Jeśli się pokłóciłeś z żoną, jeśli kręcenie twojego filmu
przeciąga się nieznośnie, wyładuj złość na dziennikarzu.
Jeśli twój film robi klapę, wyładuj złość na dziennikarzu.
Właściwie to za każdym razem, gdy życie cię sponiewiera i
czujesz, jakby świat dawał ci kopniaka, wyceluj pięść w
dziennikarza. Dziennikarz sprawi, że cały świat się dowie,
jak się czujesz.
Lekarz przestrzega
Wyładowywanie złości na gatunkach stojących wyżej od ciebie
może się skończyć ubytkami na zdrowiu. Dotyczy to zwłaszcza
bohaterów kina akcji. Nawet się nie waż krzywo na nich
patrzeć. Kiedy któregoś spotkasz, przyozdób się natychmiast
w najpiękniejszy uśmiech (dołeczki i cała reszta), rozłóż
szeroko ramiona, przytul go mocno... i pamiętaj, jeśli masz
scyzoryk, użyj go teraz.
Pamiętaj, że jeśli jesteś gwiazdą, to pokazywanie fochów
jest teraz twoim zwykłym sposobem bycia. Silniejszy ma
rację. Trzeba zachować porządek dziobania. Większe ryby
pożerają mniejsze. Dobre maniery są dla frajerów. Niech
nagłówki krzyczą: „Gorąca gwiazda, gwiazda pełna
temperamentu, narwana gwiazda, wypalona gwiazda, kompletnie
spalona gwiazda”.
Kiedy idziesz, rób to tak, jakby ci się siedzenie paliło.
Pożeraj jedzenie, jakby ci dawali ostatnią wieczerzę. Nawet
kiedy wyznajesz miłość kobiecie, powiedz: „Chcę, żebyś była
matką moich dzieci. A jeśli ty nie chcesz, to połamię ci
nogi”.
A kiedy kobieta twych marzeń wygląda na zszokowaną, wzrusz
ramionami i powiedz: „Tacy już jesteśmy”.
Hasja Rasa: Komizm
„Nikt do końca nie wie, dlaczego się śmiejemy i dlaczego
coś, co jest śmieszne, nakłania nas do wydawania tego
szczególnego dźwięku. Równie logiczne byłoby zaciskanie
kciuków i przebieranie palcami ze strachu jak wybuchanie
chichotem, ryczenie czy wycie ze śmiechu”. „The World Book”
„World Book” nie wie też, dlaczego śmiejemy się, kiedy cudzy
film robi klapę. Odpowiedz mi teraz na pytanie, czy nie
śmiejesz się, kiedy clown w cyrku spada z drabiny, potyka
się, pada na ziemię? Jeśli twoja odpowiedź brzmi: „tak”, daj
sobie 10 punktów. Jeśli brzmi „nie”, daj sobie także 10
punktów za to, że potrafisz otwarcie kłamać. Kłamstwo jest
kluczowe dla przetrwania w tej branży, idź i szerz je...
niech cię Bóg błogosławi.
Pękamy ze śmiechu, gdy producent buduje scenografię wartą
setki tysięcy rupii, a my nie pojawiamy się na planie całymi
miesiącami. Pointa dowcipu jest taka, że producent będzie
zmuszony przerwać zdjęcia, doświadczając wielkich strat, a
także utraty włosów, snu i czasami zdrowia psychicznego.
Niechlujny producent z przerzedzonymi włosami, ze smutnym
szaleństwem w oczach, wysiadający z rikszy zamiast z
mercedesa, to naprawdę widok śmieszny nie do wytrzymania.
Jest zresztą wiele innych okazji, które poruszą twoje
poczucie humoru, wystarczy powiedzieć, że jesteśmy branżą,
która uważa, że śmiech to zdrowie. Pod warunkiem, ze rany
zadano komuś innemu.
Śmiej się, a świat będzie śmiał się wraz z tobą. W studiach
filmowych zobaczysz wielu producentów, rechoczących i
chichoczących głupio do siebie na widok niektórych gwiazd.
Choć zrozumienie, czemu niektórzy z nich są nieubrani,
przerasta mnie.
Tak więc siejemy radość w świecie. Już wiecie, dlaczego? Już
tacy jesteśmy!
Wira Rasa: Chwała, Męstwo, Honor, Odwaga
Nie myślcie tylko, że termin „Wira rasa” ma coś wspólnego z
miejscem urodzenia Govindy! Oznacza on bycie honorowym,
błyskotliwym i nieustraszonym. Jasssne… Niby jak masz być
taki i wciąż pozostać gwiazdą? Wszystkie te terminy są
bardzo dwuznaczne. Pamiętaj, że i Hitler był błyskotliwym
przywódcą, który oddał życie w obronie honoru Trzeciej
Rzeszy.
Bycie nieustraszonym oznacza dojście tam, gdzie jeszcze nikt
przed tobą nie dotarł. Bo nikt nie wie, jak to miejsce
wygląda. Pamiętaj, ze naprawdę nieustraszeni zginęli
gwałtowną śmiercią, jak choćby Mahatma Gandhi, John F.
Kennedy czy Indira Gandhi. Unikaj jak ognia sytuacji, które
wymagają męstwa. Nie miej zasad i ani śladu uczciwości, w
żadnej sprawie nie zajmuj stanowiska. Udawaj ignorancję,
oświadcz, że nie masz czasu na przeczytanie gazety.
Pamiętaj, George Orwell powiedział: „Ignorancja jest
błogosławieństwem”. Dzięki Bogu, że był taki mądry.
Jeśli gangsterzy zaproszą cię na imprezę zamkniętą, idź
natychmiast. Idź i tańcz do utraty tchu, daj im szczęście.
Przecież ci biedni bandziorzy bez żadnych przywilejów, nie
mogą wyjść z podziemia i zabawić się. Muszą się przecież
czuć samotni. Mamy tak wiele, nie powinniśmy nigdy
dyskryminować tych, którzy nie mają nic.
Jeśli partia polityczna poprosi cię o wsparcie, udziel go,
nawet jeśli nie zgadzasz się z ich programem. Niech to
będzie twoja służba dla narodu. A jeśli są filią jakiejś
wielkiej partii światowej, to tylko lepiej dla ciebie. Bądź
dla nich miły, oni będą mili dla ciebie. W końcu – rączka
rączkę myje.
W dzisiejszych trudnych i pełnych gwałtu czasach bycie
łagodnym i wystraszonym jak kurczak – to dopiero odwaga z
przemyśle filmowym. Za każdym razem, gdy ogarną cię
wątpliwości, pomyśl, co miałbyś zamiast tego? Jakiś pomnik
na miejskim placu i twarz na banknotach zamiast banknotów i
miasta na wyłączność? Jeśli wybierasz pierwsze, wstąp do
armii. Jeśli wybierasz drugie, bądź kurczakiem – bo żeby być
gwiazdą, musisz właśnie taki być.
Śanta Rasa: Pokój
Pokój (gra słów: peace – piece, wymawia się tak samo) to
coś, czego pragną wszystkie gwiazdy. Dlatego każdy, kto
aspiruje do bycia gwiazdą, powinien pragnąć pokoju. To tak,
jak każda gwiazda chce pokoiku w domu sukcesu innej gwiazdy.
I każda gwiazda pragnie wyrwać dla siebie pokój z ciężko
wypracowanych zysków producenta. I oczywiście każda gwiazda
pragnie całego budynku wybudowanego na jej chwałę, czasami
nawet na okładce „Times of India”.
Pokój to integralna część przemysłu filmowego. Dlatego jeśli
cokolwiek gdziekolwiek się dzieje, choćby zupełnie z nami
nie związanego i nam obcego, natychmiast formujemy marsze
pokojowe. Podczas takiego marszu powinno się robić konkretne
rzeczy.
Załóż białe markowe ciuchy i designerskie okulary
przeciwsłoneczne. Jeśli masz wrażliwą skórę, koniecznie
posmaruj się balsamem z filtrem Solaris UV10.
Na twarzy miej ponury i groźny wyraz, odrobinę mniej ponury
niż ten, który zakładasz na pogrzeby.
Nie przestawaj głosić, że tu jesteś, choć o tyle przyjemniej
byłoby siedzieć teraz w domu i oglądać „Modę na sukces” w
telewizji.
Przyłóż się do tego, żeby znaleźć się w polu widzenia kamer
telewizyjnych przynajmniej z pięć razy. Jeśli idziesz na
marsz, a nie pokażą cię o 21 w „Panoramie”, może to mieć
wpływ na twą wartość rynkową.
Postaraj się pomóc dojść do siebie jakiejś starszej
osobistości filmowej. Podaj mu wodę itd., po prostu w
ludzkim odruchu. Inaczej przywódca marszu zagarnie całe
zainteresowanie mediów.
Zachęć więcej ludzi do marszu, weź ze sobą kilku autorów
opowiadań, których to opowiadań i tak nie przeczytasz, z
czystego lenistwa. To właśnie miał na myśli pan Bachchan,
kiedy powiedział w „Namak Halaal”: „Chodzę po angielsku i
rozmawiam po angielsku”.
Flirtuj z aktorką, na którą masz chętkę od dłuższego czasu.
Możecie się nawet trzymać za ręce, bo podczas marszu
pokojowego można to wziąć za gest pomocy i braterstwa.
Nie zaniedbuj patrzenia na boki, uśmiechania się machania do
gapiów. To ci przysporzy kilku nowych fanów.
Nie idź wcale na marsz, ogłaszając, że kręcisz poza miastem.
Nie musisz nawet kłamać na ten temat. Zbierz paru
przyjaciół, roczny zapas piwa i jedźcie na daczę do Khandali.
Żebyś nie czuł się winny, pograj w bilard albo postrzelaj do
kaczek (gra słów: shoot – oznacza zarówno „kręcić film”, jak
„grać w bilard”, i „strzelać” – przypisek tłumaczki).
Zostań w domu, zapakuj się do łóżka, wytłumacz się, że cię
bolą plecy albo masz nagły atak HIV. Co dwie godziny dzwoń
do któregoś z młodszych kolegów. Mów mu, jak podziwiasz
tych, którzy robią taką chwalebną rzecz i jak chciałbyś być
teraz z nimi, bo taki już jesteś.
Karuna Rasa: Patos
Nawet kiedy już prawie zrobiłem magisterkę za pierwszym
podejściem, nadal nie pojąłem dokładnego znaczenia słowa
patos. Niektórzy mówią, że oznacza ono tragedię. Inni, że
intensywne emocje, inni, że głęboki smutek. Pewien Charlie z
Kalkuty powiedział mi, że to rodzaj słodyczy, z których
słynie Agra. I pomyśleć, że całe życie byłem przekonany, że
Agra słynie z Taj Mahal.
Zrób sobie w domu praktyczne ćwiczenie, popytaj wszystkich,
których spotkasz, co oznacza słowo „patos”. Otrzymasz różne
odpowiedzi. Lecz w przemyśle filmowym jest jedno pojedyncze
słowo, które zbiera wszystkie te znaczenia. Tym słowem jest
„gliceryna”.
Gliceryna to tłusta, bezbarwna, smakująca słodko,
bezzapachowa substancja. Wynalazł ją szwedzki chemik Carl
Wilhelm Sheele w 1783 roku. Należy do substancji
zawierających alkohol, a jej wzór chemiczny to C3H5 (OH)3.
Wchłania wodę z otoczenia, co nie oznacza, że możesz jej
użyć zamiast balii.
Nota wydawcy: zlekceważcie to. Autor napisał to, żeby
zadziwić was swoją wiedzą chemiczną. W istocie esencję
pojęcia „patos” zawiera poniższy poemat:
Byłem w Paryżu i chodziłem po Lagos,
po to by pojąć, co znaczy patos.
Grałem Stanisławskim i grałem jak mim,
ale to nie nazwa miasta, to żałosny rym
(dlatego sięgnąłem po Lagos).
Moja filmowa matka zmarła, cały plan poruszony,
nie mam szminki od emocji, a dyrektor chce, żebym był
zasmucony.
Plan już zwinięty, lecz ja wciąż usilnie o łzy walczę,
prócz mnie tłusty producent i każdy inny obficie płacze.
Skręca mnie z poczucia winy, chcę umrzeć, nigdy już więcej
nie grać tej sceny,
idę do apteki po truciznę, ale nagle gliceryna dodaje mi
weny.
Och, gliceryno ma, światło moich oczu, z tobą jam
nieustraszony,
bo kiedy reżyser żąda emocji, pocieram tobą oczy i już
jestem załzawiony.
Kiedy mam cię w bagażu podręcznym, tak głośno wzdycham i
płaczę,
że wymięka każdy król tragedii, więc ze szczęścia śpiewam i
skaczę.
Och, gliceryno, przyczyno mych czerwonych oczu, przyczyno
mej radości!
Ze stanu podrzędnej gwiazdy wydźwignęłaś mnie do krokodyla
godności.
Musiałem czytać sceny i naprawdę się wczuwać, zanim weszłaś
w me życie.
Teraz rozdzieram twój papier, zdejmuję pokrywkę należycie,
wzdrygam się na myśl, kim jestem, a kim mogłem być, co
godzinę.
O dzięki Ci, Carlu, za glicerynę, mą glicerynę!
Nigdy bez niej nie wychodźcie z domu, a jeśli ktoś
próbowałby was od tego odwieść, powiedzcie, że słowa
„emocje” za bardzo kojarzą się wam z sensacjami żołądkowymi.
My nasze emocje wyrażamy chemicznie, bo... już tacy
jesteśmy.
Adbhuta Rasa: Zdziwienie
Jeśli cokolwiek przekracza twoje zdolności pojmowania,
zignoruj to. No bo jeśli potrafiłbyś zrozumieć skomplikowane
fenomeny, oznaczałoby to, że twoje IQ jest za wysokie i
dyskwalifikuje cię do zostania prawdziwą gwiazdą.
Tak naprawdę, ze wszystkich fenomenów świata,
najdziwniejszym i najcudowniejszym jest gwiazda sama w
sobie. I choć z całych sił opieram się pokusom zrozumienia
dziwnych fenomenów, podejmę jednak niechętną próbę
wyjaśnienia konceptu gwiazdorstwa, ponieważ pewien samorodny
mądrala próbuje umniejszyć nasz system gwiazdorski,
sprowadzając go do dziecięcej rymowanki po to, żeby dzieciom
nie przyszło nawet do główek, żeby chcieć zostawać
odpychającymi gwiazdami. Moje badania prowadzą do konkluzji,
że jest to robota pewnego sfrustrowanego producenta, który
wycierpiał wiele w trybach systemu gwiazdorskiego. Na
szczęście zdołałem zbadać aż do fundamentów właściwą
interpretację sławnej rymowanki. I to, jak sądzę, da
dzieciom odwagę, aby starały się zostać odpychającymi
gwiazdami zgodnie z naszą wielką tradycją.
Mrugaj, mrugaj gwiazdko mała....
Zwróćcie uwagę na wykalkulowane i przebiegłe użycie słówka
„mała”. Pod żadnym pozorem nie wolno ci uznać, ze jesteś
„mały”. Jesteś wszechmocny i dominujący. Blisko bycia drugim
po Bogu (tylko dlatego, że On miał fory na starcie...).
Jaka jesteś, wiedzieć bym chciała
Cóż za podły umysł próbuje zasiać ziarno wątpliwości w
umysłach dzieci co do tego, jaka jest gwiazda. Odpowiedź
jest oczywista: jest i zawsze będzie we wszystkim najlepsza.
Tak wysoko ponad światem
Tylko on jeden jedyny pragnie, żeby wszystkie gwiazdy
powymierały. Nigdy! Nigdy, dopóki żyję. Największe wyżyny,
na jakie możesz się wspiąć, to pozycja numer jeden w branży.
A nawet jeśli twoje ambicje się nie ziszczą, możesz założyć
spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością swojego imienia.
Jak diamencik błyszczysz latem
Być Diamentem... akurat, i nie mieć żadnej możliwości
odsprzedaży! Boże broń! Oby producent, który napisał ten
wierszyk, zgnił w piekle za takie życzenia dla gwiazd. Nigdy
w życiu nie bądź Diamentem. Bądź Złotem, Dolarem, Jenem, a
najlepiej Microsoftem.
Wierszyk powinien więc brzmieć:
Mrugaj, mrugaj, gwiazdo przepotężna!
Jak wspaniała jesteś i niedosiężna!
Na czele spółki z oo sprzedajesz i kupujesz,
jak Microsoft na giełdzie w niebo ulatujesz
Jeśli więc chcesz popchnąć swoje dziecko na drogę do
gwiazdorstwa, pomyśl, jak bogatym i zepsutym może się ono
stać. Od rozpuszczonej dziecięcej gwiazdy do o wiele
bardziej rozpuszczonej dorosłej gwiazdy. Nie musisz już się
zastanawiać, czemu wypiera się ciebie publicznie, a na
przyjęciach udaje, że cię nie zna. Odpowiedź znajdziesz na
końcu książki. Tak, zgadłeś! Tacy już
jesteśmy.
Wibhatsa Rasa: Odraza
Najwspanialszą cechą zestawu uczuć jest to, że objaśniają ci
dziewięć niezawodnych sposobów osiągnięcia gwiazdorstwa.
Gdyby jednak, na skutek sił natury albo zamieszek, zawiodły,
moje dzienniki pozostawiają ci ostatnią linię obrony
Jeśli nie możesz uwieść producenta za pomocą Erotyzmu, żeby
podpisał z tobą kontrakt,
Jeśli nie możesz Przestraszyć producenta, żeby podpisał z
tobą kontrakt,
Jeśli nie możesz pobić w Gniewie producenta, żeby podpisał z
tobą kontrakt,
Jeśli nie możesz połaskotać producenta Komizmem, żeby
podpisał z tobą kontrakt,
Jeśli nie możesz uwieść producenta za pomocą Erotyzmu, żeby
podpisał z tobą kontrakt,
Jeśli nie możesz go zaszantażować emocjonalnie, by wywołać
Współczucie, żeby podpisał z tobą kontrakt,
Jeśli nie możesz gloryfikować swego Męstwa, żeby zdobyć
kontrakt,
Jeśli nie potrafisz Pokojowo przyjąć poniżenia według , żeby
zdobyć kontrakt,
Jeśli nie możesz przestać trwać w Zdziwieniu, czemu
podpisali z tobą kontrakt…
... to popatrz w lustro i powiedz głośno, że jesteś
najbardziej odrażającym, najpaskudniejszym karaluchem i
wszą. Jeśli powiesz to sobie dziewięć razy, to pojmiesz, że
skoro taki właśnie jesteś, to po prostu urodziłeś się, żeby
zostać gwiazdą. Mnie ta metoda nigdy nie zawiodła. A od
czasu do czasu, żeby poczuć się lepszym, pomyśl, że inni są
równie odrażający jak ty. Pomyśl, że i tak jesteś o klasę
wyższy. Prosta logika wskazuje, że nie możesz się wspiąć,
nie spychając innych w dół. Jeśli tak zrobisz, będziesz
względnie wyższy w stosunku do nich. W końcu zostało to
odkryte przez Einsteina w jego teorii względności E=MC2, w
której:
E oznacza Enhancing – zwiększenie (swoich szans) na Emerging-
osiągnięcie (zwycięstwa)
M oznacza Morderstwo. C to Career – kariera i Chances –
szanse.
Co oznacza: aby zwiększyć swoje szanse, zamorduj albo zduś w
zarodku kariery twoich kolegów.
Najlepszym sposobem jest okazywanie najwyższej pogardy wobec
pracy innych gwiazd. Powtarzaj: „To odrażające, co on
wyprawia na ekranie, ja tego nie zrobiłbym nigdy... To
taaaaaaaaakie prostackie”. Oczywiście nie muszę ci mówić, że
jeśli tobie zaproponują taką samą rolę, łap ją rękami i
nogami.
Dobrze, macie już ją więc, superdrogę do supergwiazdorstwa.
Ja skorzystałem z tych rasa i popatrzcie, dokąd doszedłem.
Już słyszę jak mówicie: „Ale się nadął”. Niektórzy mogą
uznać te metody za bezwzględne i obrzydliwe. Niektórzy mogą
potraktować opowiadanie jako humorystyczne.
Róbcie, co uważacie.
Możecie mówić, że pewnie nie warto,
że zwykle samotnie się stoi na szczycie.
Cokolwiek powiecie, ja lubię ten stan,
bo będziemy, jesteśmy... tacy, jak widzicie.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|