|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
przemówienia
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Nazywam się Khan
"The Plot", luty 2009
Autor: Jyothi Venkatesh
Po „Rab Ne Bana Di Jodi”,
który mocno pnie się w rankingach box office po
niepewnym starcie i plasuje się tuż obok „Ghajini” na
zamknięciu notowań na koniec 2008 roku, Shah Rukh
wyznaje, że z zapartym tchem czeka na premierę swojej
własnej produkcji „Billu Barber”.
„Na wstępie pozwól mi wytłumaczyć, że w tym filmie nie
gram tytułowej postaci fryzjera. To Irrfan Khan jest
odtwórcą głównej roli.” Tę wypowiedź można odnieść do
ubiegłorocznego doświadczenia „Kuselan”, tamilskiej
wersji filmu, którą promowano wizerunkiem Rajnikantha
jako gwiazdora całego obrazu. Doprowadziło to do tego,
że widzowie zirytowani krótką w istocie obecnością
ulubionego aktora na ekranie uświadomili sobie, że
zostali umyślnie wprowadzeni w błąd, przez co film
przepadł w rankingach.
Jak to jest pracować pierwszy raz z takim weteranem
reżyserii, jak Priyadarshan? „Po raz pierwszy miałem
możliwość pracować z reżyserem takiego kalibru. Jest
jednym z najsprawniejszych specjalistów w swojej branży
i zawsze ma wspaniałą wizję każdego projektu, który
kręci.” – mówi SRK.
Czy naszpikowanie filmu piosenkami z udziałem takich
gwiazd, jak na przykład Kareena i Priyanka, jest chwytem
mającym przyciągnąć widzów do kin, tak jak to było w
przypadku „Om Shanti Om” lub „Rab Ne Bana Di Jodi”?
„”Billu Barber” wymagał składanki różnych piosenek, gdyż
gram supergwiazdora pracującego ze wszystkimi
najpopularniejszymi aktorkami. Na moje szczęście
wszystkie artystki wyraziły chęć wystąpienia w
piosenkach i dopasowały swoje kalendarze do naszego
harmonogramu. I nawet wyszło tak, że teledysk z Kareeną
nakręciliśmy nazajutrz po rozmowach dotyczących angażu.
Mam ogromny dług wdzięczności wobec wszystkich aktorek.”
Jest bardzo podekscytowany faktem, że scenariusz „Rab Ne
Bana Do Jodi” trafił do oscarowej biblioteki. „Oznacza
to, że hollywoodzcy filmowcy w końcu uznali indyjskie
scenariusze za wystarczająco dojrzałe. Indyjska
kinematografia zawsze cierpiała na brak naprawdę dobrych
scenariuszy. (…) Jeśli przestaniemy się oszukiwać i
zwalczymy w sobie zazdrość i małostkowość, jestem pewien
na sto procent, że wówczas staniemy się prawdziwie
otwarci na międzynarodowy rynek.” – dodał wyraźnie w
kontekście szumu, jaki powstał wokół niego i trzech
gwiazdorów – Salmana, Aamira i Akshaya.
Jak już byliśmy w temacie międzynarodowego kina,
zapytaliśmy - kogo SRK widziałby w głównych rolach,
jeśli „Rab Ne” doczekałby się remake’u w Hollywood?
Odpowiedź była możliwa do przewidzenia: „Brada Pitta i
Angelinę Jolie.”
Po wielu latach pracy z uznanymi w środowisku aktorkami,
Shah Rukh uznał współpracę z debiutantkami takimi jak
Deepika w „Om Shanti Om” i Anushka w „Rab Ne Bana Di
Jodi” za bardzo pouczające doświadczenie. „Zawsze
uważałem, że nowe aktorki wnoszą odmienną, świeżą
interpretację roli i filmu. Pozwól mi podkreślić – nigdy
nie denerwuję się przez nowe dziewczęta. Zachodzę z nimi
daleko. Jednakże wybór partnerującej mi aktorki należy
do reżysera, nie do mnie. Nie mam na to praktycznie
żadnego wpływu. Jeśli Adi [Aditya Chopra] zdecydował się
na angaż nowej twarzy do „Rab Ne Bana Di Jodi”, to powód
jest taki, że obaj faktycznie czuliśmy, że tylko przy
nieznanej aktorce bohater pokroju Suriego będzie
bardziej wiarygodny.”
Zapytany o to, dlaczego partnerująca mu Anushka nie
wystąpiła w przewodniej piosence „Hum Hain Rahi Pyar Ke,
Phir Milenge Chalte Chalte”, Shah Rukh wyjaśnił: „Adi i
ja rzeczywiście zastanawialiśmy się nad włączeniem
Anushki do tej piosenki, ale odrzuciliśmy ten pomysł z
prostej przyczyny – nie chcieliśmy niepotrzebnie
uwydatniać więzi między Anushką i mną.”
Co do medialnego cienia, w jakim pozostawała Anushka
prawie do premiery RNBDJ, Shah Rukh zapewnia, że nie
kryły się za tym żadne ponure motywy. „Prawda jest taka,
że uznaliśmy, iż ludzie powinni wpierw zobaczyć pracę
Anushki na ekranie, żeby dopiero potem z nią o tym
rozmawiać.”
Cokolwiek mówi czy robi, Shah Rukh zawsze usiłuje nie
podkreślać swoich zdumiewających sukcesów. „Chciałbym
wierzyć, że ogromna część mojego gwiazdorskiego statusu
powstaje jako efekt zachowania mediów wobec mnie. Nigdy
nie byłem ordynarny, ani z drugiej strony zbyt serdeczny
wobec żadnego członka tak zwanej czwartej władzy.”
Kolejną jego charakterystycznie skromną cechą – w
przeciwieństwie do Aamira Khana czy dawniej Dilipa
Kumara – jest to, że Shah Rukh nie jest znany z
wtrącania się w kompetencje pracujących z nim reżyserów.
„Minęło prawie dwadzieścia lat od mojej debiutanckiej
roli Raja Kanwara w „Deewana”, ale również dzisiaj nie
robię uwag moim reżyserom, bo od zawsze uważałem, że na
tym okręcie to reżyser jest kapitanem.”
Jego brzuch z wyrzeźbionym sześcipakiem na potrzeby OSO
stał się najgorętszą wiadomością końca 2007 roku, ale –
niech kobiety wybaczą – w „Billu Barber” go nie ujrzymy.
„Moja przygoda z sześciopakiem już się skończyła.
Bohater w „Om Shanti Om” wymagał ode mnie dobrze
zbudowanej sylwetki”, ale moje role w „Billu Barber” czy
„Rab Ne Bana Di Jodi” nie dawały podstaw do utrzymywania
sześciopaka. Podobnie jak ja, Aamir również pracował nad
ośmiopakiem, by wcielić się w skórę postaci z „Ghajini.
Gdy zakończono zdjęcia do „Ghajini”, Aamir oświadczył,
że rozstaje się z ośmiopakiem.”
Jeśli chodzi o Aamira, media robiły co mogły, żeby
poróżnić obu gwiazdorów – zwłaszcza od czasu, gdy Aamir
rozpoczął agresywną promocję „Ghajini” w czasie premiery
„Rab Ne”. Shah Rukh trywializuje wszystkie słowne
przepychanki, jako nic nie znaczące droczenie się.
„Cieszę się, że mimo iż Aamir – jak sam mówił od
początku kariery aktorskiej – zwykł być wielkim
introwertykiem, z czasem rozwinął powalające poczucie
humoru. Na długo przed „Ghajini”, na jednej z
konferencji prasowych dotyczących „Rab Ne” powiedziałem,
że życzyłbym sobie, żeby przyszło na mój film jak
najwięcej ludzi, żeby mogli poznać promujące się „Ghajini„”.
Oprócz „Billu Barber” 2009 rok upłynie Shah Rukhowi pod
znakiem filmu Karana Johara „My Name Is Khan” z kwestią
międzynarodowego terroryzmu w tle. Media huczą od
opowieści o domniemanych kłótniach Yasha Chopry i Karana
o to, że nowy film wytwórni Yash Raj –„New York” z
Johnem Abrahamem, Neilem Nitinem Mukeshem i Katriną Kaif,
tematyką zbliża się do „My Name Is Khan.” Shah Rukh
zapewnia, że„My Name Is Khan” i „New York” to dwa
zupełnie różne filmy. W kolejce jest jeszcze „Dulha
Biktha Hai” Vivka Vaswaniego (dawniej znany pod tytułem
„Dulha Mil Gaya”), w którym ujrzymy Shah Rukha w
występie specjalnym u boku Sushmity Sen.
Shah Rukh nie ma żadnych wyrzutów sumienia, gdy mówi się
o nim, że jest samolubny. „Tak, jestem egoistą.
Oczywiście – każdy aktor taki jest. Ale nigdy nie byłem
samolubem na tyle, żeby uważać, że tylko moje filmy
powinny święcić triumfy w rankingach box office, a
produkcje z innymi aktorami zasługują tylko na porażkę.
Przeciwnie, stoję na stanowisku, że powinniśmy trzymać
się razem. Uważam, że nie jest najważniejsze, ile dany
film zarobi w box office. Ważne jest raczej to, jak
wiele udanych filmów może w danym roku wydać cały
przemysł.”
Tłumaczenie: shahrukhkhan.pl
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|