Jestem rozpieszczonym gwiazdorem
Artykuł/wywiad z okresu pomiędzy kręceniem „Swades” i „Veer-Zaara”, 2004.
Autor: Sangeeta John
Kiedy mowa o Kingu Khanie z Bollywood, padają epitety
jak supergwiazdor, ikona stylu, „twarz” wielu firm,
oddany przyjaciel, wierny mąż i kochający ojciec.
Pozornie łatwo go w ten sposób opisać, a jednak gubimy
się, kiedy chcemy precyzyjnie określić, co czyni z niego
megagwiazdę. Podczas kiedy my dobieramy słowa, on swoją
nową produkcją „Main Hoon Na” ustanawia nową jakość dla
swojej pozycji w indyjskim przemyśle rozrywkowym .
Shah Rukh Khan nie należy do tych, którzy długo rozwodzą
się nad swoimi osiągnięciami (nie zapominajmy, że jego
dwa ostatnie filmy, „Chalte Chalte” i „Kal Ho Naa Ho”,
były sukcesami w box office). Zamiast tego planuje
następne projekty. Ledwie wrócił ze Stanów
Zjednoczonych, gdzie kręcił w NASA zdjęcia do „Swades”
Ashutosha Gowarikera, a już, wciąż zmęczonego po
podróży, wzywają go na plan filmu Yasha Chopry. „Nie
spałem od trzech dni”, mówi Shah Rukh. „Ale nie mogę
przerwać pracy”.
Studio nr 2 w Dada Saheb Phalke, Chitra Nagari (w Film
City), gdzie rozłożyło się Yashraj Productions, kipi
życiem. Shah Rukh przyjeżdża o 2 po południu, kiedy
zaczyna się dzienna zmiana, żeby dobrać kostium (prócz
głównego bohatera gra też podstarzałego Pasztuna w
filmie Chopry - na razie bez tytułu). Peruka, odpowiedni
makijaż i jest gotów do zdjęć. Historia
indyjsko-pakistańskiej miłości z Shah Rukhiem i Rani
Mukherjee w rolach głównych jest typowana jako jedna z
największych premier tego listopada.
Jednak 38-letni supergwiazdor ma jeszcze inne plany.
Dawno wyznaczył swój czteromiesięczny urlop i dlatego
zamyka wszystkie dni zdjęciowe w przyszłym miesiącu.
Przerwa w pracy pozwoli mu na dokończenie autobiografii,
którą ma zamiar opublikować Harper Collins. „Nie ma ona
określonego gatunku literackiego, całkiem jak moje
filmy”, mówi Shah Rukh, wydmuchując dym z wszechobecnego
Classic Milds. „Będzie to zapis moich uczuć, ale nie
autobiografia, jakie zwykle czytywałem”.
Nie ma też zamiaru zdradzać w niej żadnych rewelacji. „W
każdym razie pierwszy rozdział nie zaczyna się zdaniem
‘Jestem gejem’”, śmieje się. Od kiedy reżyser Mahesh
Bhatt zasugerował mu, że powinien pisać, Shah Rukh
zaczął robić notatki. „To raczej ciąg myśli niż gotowe
rozdziały”, mówi. Większość tekstu powstała, kiedy
odbywał rekonwalescencję po operacji (kiedy lekarze
założyli mu tytanowy dysk w kręgosłupie) w ubiegłym
roku. „[Książka jest o] najbanalniejszej ciężkiej pracy
i uczciwości, których jestem żywym dowodem.”
Wie na pewno, do kogo ją adresuje: do młodych. „Wyrażam
w niej pochwałę nie dla przeciętności, lecz dla bycia
„średnim”, mówi. „Nie musisz wcale być przystojny ani
wyjątkowo utalentowany, żeby osiągnąć to wszystko”.
Rzeczywiście, ciężka praca i uczciwość pomogły odnieść
sukces temu zwyczajnemu chłopcu ze średniej klasy w
Delhi, który przyjechał do Mumbaju, żeby być gwiazdą. Na
początku kariery grał w telewizji („Circus” i „Fauji”) i
w teatrze, w spektaklach dla dzieci. Nigdy nie starał
się o budowanie własnego wizerunku i wścieka się, kiedy
wypisuje się tony papieru na temat jego domu,
sprowadzając 13 lat kariery do bungalowu, który ma w
Bandrze (kosztującego ponad 4 crore). „Zawsze myślę o
tym jak o pracy”, mówi. „Największą radość czuję, kiedy
jestem na planie, wszystko inne jest tylko dodatkiem.
Nawet moja rodzina powoli akceptuje fakt, że 99 procent
mnie to filmy”.
Cóż więc dziwnego, że jest panującym królem? „Shah Rukh
osiągnął taką pozycję, że może sobie zrobić przerwę od
filmów”, mówi reżyser Karan Johar, który obsadził go w „Kal
Ho Naa Ho”. „Dawniej to filmy tworzyły aktorów, ale z
nim jest dokładnie na odwrót”. Shah Rukh jednak tak nie
uważa. „Wciąż nie uważam się za gwiazdę,” mówi z typową
dla siebie skromnością.. „Jeśli film odniósł sukces
dzięki mnie, to znaczy tylko, że przyłożyłem się do
tego, by dać widzowi gwarancję, że idzie na coś, nad
czym pracowano poważnie”.
Dawniej czytał ponad 60 scenariuszy rocznie; teraz
ograniczył to do 20, z których wybiera 2-3 na rok.
„Pracował z największymi i ta kombinacja zdziałała
cuda”, mówi Taran Adarsh z „Film Information”. „Za
każdym razem, jeszcze przed premierą wywołuje ogromną
ekscytację”. I pomyśleć, że prawie postawiono na nim
kreskę, kiedy „Phir Bhi Dil Hai Hindustani” i „Asoka”
przepadły w box office.
Jeśli „Chalte Chalte” i „Kal Ho Naa Ho” zamknęły usta
jego krytykom, to „Main Hoon Na” zdefiniował go jako
dojrzałego aktora, który jest w stanie zagrać różnorodne
role w dobrym stylu. A żeby było śmieszniej, to synowi
zawdzięcza kilka gestów pokazanych w filmach. „Aryan
właśnie powiedział komuś w NASA, gdzie kręciliśmy, że w
filmie naśladuję jego”, śmieje się Shah Rukh. I to
prawda. „Wszystkie ujęcia z Sushmitą (w których dotyka i
wącha jej włosy) są podpatrzone od niego. On wszystko
wącha”.
”Main Hoon Na” obaliło też kolejny mit: że aktorzy nie
są dobrymi producentami. Film jest jego pierwszą
niezależną produkcją w własnym studio Red Chillies i
plotki głoszą, że tylko w Mumbaju zarobił 4,5 crore, a
na rynkach zagranicznych podwoił tę cyfrę. „Jestem
rozpuszczoną gwiazdą”, mówi. „Ale mam takie przekonanie,
że zamiast namawiać innych producentów na wydawanie
pieniędzy na mój film, powinienem zainwestować własne”.
Potwierdza to Farah Khan. „Rozpieścił mnie kompletnie,
bo chciał, żeby wszystko miało królewski rozmiar”, mówi
choreografka, która wyreżyserowała „Main Hoon Na”.
Shah Rukh właśnie podarował jej Hyundaia, żeby uświetnić
sukces filmu. „Nie zmieniło się w ogóle jego podejście
do pracy”, mówi ona. „Nie możesz udawać, że ci na czymś
zależy, na oczach milionów oglądających cię ludzi. Ma w
sobie jakąś czystość, wewnętrzną dobroć, która wyciska
łzy, kiedy ogląda się jego filmy”.
Gdyby sam miał reżyserować, jaki byłby to film? Mówi, że
coś w rodzaju „Życie jest piękne” Roberto Begniniego.
„To włoski film, nie miałem pojęcia, o którą wojnę
światową chodzi”, mówi. „Jest całkowicie obcy, a
uwielbiasz go. Czemu więc nie mielibyśmy zrobić filmu w
tym stylu? Moim zamiarem nie jest wyjazd za granicę i
granie w ich filmach, ale raczej zdobycie świata moimi
filmami, zrobienie międzynarodowego hitu”. Inshallah!
DOMATOR
„Papa, jesteś wielką gwiazdą, nie?”, pyta sześcioletni
syn Aryan. Ale Shah Rukh Khan nie utwierdza go w tym
przekonaniu. „Mówię im, ze nie ma w tym nic
nadzwyczajnego”, mówi najbardziej rozchwytywany
mężczyzna w Bollywood, który uwielbia być domatorem. „To
moja ciężka praca”.
Supergwiazdor ze wszystkich sił stara się zapewnić
dzieciom normalne życie. Zaczyna dzień od przeglądu
prasy przy filiżance herbaty (a dzieci przejmują po nim
ten zwyczaj). Potem pomaga im się ubierać i, kiedy tylko
może, wiezie je do szkoły. „Jestem szczęśliwy mogąc dać
dzieciom to, czego nie mogli dać mi rodzice”, mówi Shah
Rukh, który chodzi na wszystkie wywiadówki. Kiedy
wieczorem jest w domu, odgrywa dla nich opowieści na
dobranoc (teraz gra wilka z Czerwonego Kapturka, którego
czyta jego córka Suhana). A kto jest jego „kotwicą”?
Żona Gauri. Nigdy nie chwali go za wygląd i krytykuje
jego filmy. „Nie pozwala mi kupić czwartego samochodu.
Nie mogę jej nawet dać jakiegoś szalonego prezentu”.
PYTANIA I ODPOWIEDZI
Czy to prawda, ze pracujesz tylko z przyjaciółmi i
sławami?
Wciąż słyszę, że nie zadaję się z nowymi reżyserami, że
przylgnąłem do tuzów. A to po prostu ci ludzie, którzy
robili ze mną swoje pierwsze filmy, odnieśli takie
sukcesy, że robią wrażenie starych wyjadaczy. Uważam, ze
Farah zrobiła dobrą robotę. [„Main Hoon Na”] wygląda jak
film nakręcony przez mężczyznę.
Co do pracy z przyjaciółmi, to nie mogę pracować z kimś,
z kim się nie przyjaźnię. Muszę z nim rozmawiać,
dyskutować o sprawach nie-filmowych. Jeśli z kimś
pracuję, to stajemy się przyjaciółmi.
Jak odbierasz swoje filmy?
Nie spędzam bezsennych nocy. Ale kiedy film nie radzi
sobie dobrze, to boli. Wcześniej uważałem, że wiem
bardzo dużo o filmach. Jest takie powiedzenie w urdu: „neem
hakeem khatara kya hai (jeśli jesteś tylko w połowie
lekarzem, to nie jesteś nim w ogóle)”. Kiedy nie masz
gruntownej wiedzy, to jesteś o wiele głupszy niż zwykły
głupek. Ja chyba jestem na takim poziomie.
Kto miał na ciebie największy wpływ?
Mój ojciec, póki żył. Zawsze byłem synkiem tatusia. Do
matki zbliżyłem się bardzo dopiero po jego śmierci. Mój
syn także jest bardziej mój niż matki.
Mój ojciec miał 6,2 stopy wysokości, szare oczy, był
mieszanką Gregory'ego Pecka i Deva Ananda. Wiele z tego,
co teraz robię w filmach, pochodzi z wiedzy o życiu,
jaką przekazał mi ojciec.
Żeby odnieść sukces jako aktor...
Musisz być wykształcony, pracowity i uczciwy. To
powtarzam mojemu synowi. Musisz też mieć świadomość, że
to nie trwa wiecznie. Na to, że dziś się o mnie mówi w
wiadomościach, składa się wiele spraw. Co nie znaczy, że
za sześć miesięcy będę w nich jeszcze.
Mam 11 Filmfare'ów. Ale nie mogę poprzestać na 11
nagrodach w ciągu 13 lat. Jeśli tak zacznę myśleć, to
koniec mojej kariery. Nie mam pojęcia, czy jeszcze jakąś
kiedykolwiek dostanę, ale będę pracował tak, jakbym miał
zdobyć ich 150 milionów.
Co ze starzeniem się?
Nie myślałem o tym w ciągu ostatnich 13 lat i nie
pomyślę przez następne 13. Mam 38 lat i jeśli spojrzeć
na ten wizerunek [mowa o starszym Pasztunie w
nienazwanym filmie Chopry], to wreszcie gram kogoś w
moim wieku (śmiech).
Jesteś postrzegany jako ikona stylu...
Mój styl jest bardzo prosty, a ludzie sądzą że jestem
jakąś ikona. To bez sensu. Nie wiem nic o strojach; tak
byłem ubrany, kiedy po raz pierwszy przyjechałem do
Mumbaju. Bohater książek Jamesa Hadleya Chase, które
czytywałem, nosił zegarek Tag-Heuera, więc taki
chciałem. A teraz jestem ich twarzą.
Czego nauczyło się tych 13 lat?
Kiedyś ludzie mówili, że mam za dużo energii i za szybko
mówię. Teraz zwolniłem. Może to lekarz wszczepił mi coś
podczas operacji.
Nigdy nie analizuję, nie zagłębiam się w retrospekcje.
Wolę iść do przodu. Nie mogę zmusić ludzi, żeby podobał
im się mój film. To, że lubi go 150 osób, nie znaczy, że
tak samo pokocha 50 milionów. To dość ryzykowna
profesja, bo bywa tak, ze w piątek możesz stracić pracę!
Jak reagujesz na krytykę?
Nie traktuję jej osobiście. Żyję w kraju, w którym
krytykuje się Sachina Tendulkara i Dhanraja Pillaya,
największych sportowców, jakich mieliśmy. Jeśli ich
można, to czemu środowisko filmowe ma się skarżyć? Nasze
osiągnięcia są niczym w porównaniu z ich.
A konkurencja?
Osiągnięcie jakiejś pozycji zabiera całe lata; byłoby
nie fair robić porównania. Wielu aktorów mnie
przewyższa, a ja mam szacunek dla ich talentu, czy to
będzie Amitji, czy Aishwarya, Madhuri, Juhi, Sushmita,
czy nawet Hrithik.
Amitji jest moją ulubioną gwiazdą. Wyrosłem na jego
filmach. Kiedy byłem młodszy, marzyłem, że będę od niego
lepszy, ale teraz cieszę się, że mogę grzać się w
promieniach jego sławy.
Co z komentarzem lorda Meghanda Desai, że twój sukces
jest przesłonięty cieniem BigB?
Nie ma żadnego cienia. Mówię to z wielką miłością. Nie
mogę dotknąć Amitabha Bachchana czy Dilipa Kumara. Mam
nadzieję, że w mojej karierze osiągnę przynajmniej 40%
tego, co oni.
Jak twoja żona reaguje na pogłoski, że jesteś gejem?
Uważamy to za bardzo zabawne. Mamy panią, która pracuje
u nas w domu. Pewnego dnia usadziła mnie wygodnie i
powiedziała: „Saab, Karanji aur madam ka affair chal
raha hai” („Sir, pan Karan i pani mają romans”).
Odpowiedziałem: „O mój Boże, więc Karan posuwa nas
oboje!”
Ludzie mają chyba zakodowane wyobrażenia o wrażliwych
mężczyznach. Ja taki jestem; siadam jak dziewczynka.
Muszę ludziom powiedzieć, żeby się zastanowili nad tym,
co w ich pojęciu czyni ze mnie geja. Myślą, że skoro nie
sypiam, z kim popadnie, muszę być gejem. Jeśli mam
wrażliwych przyjaciół – też. Karan nie ma dziewczyny,
więc Karan i Shahrukh muszą być gejami!
Chciałbyś, żeby dzieci kiedyś grały w filmach?
Byłoby fajnie, gdyby syn dał się oczarować temu światu.
Może będę mógł go czegoś nauczyć.
Jestem żółtodziobem i nie pracuję nawet w połowie tak
ciężko, jak kobiety, które ze mną grają. Ona są jak
czarne charaktery z lat 70, na ich tle wypadam lepiej.
Nikt tego nie wie, ale w ciągu całej mojej kariery
tańczę zawsze o krok za Madhuri czy Juhi, żebym mógł
naśladować ich ruchy. Jeśli Suhana będzie chciała grać,
powiem jej, że łatwiej jest być aktorem niż aktorką.
Będę ją bardzo szanował, jeśli zostanie aktorką.
Co z dokumentem o Tobie?
Munni Nasreen Kabeer, moja przyjaciółka, go kręci. Kiedy
zapytała mnie o zgodę, byłem bardziej niż chętny, bo
widziałem jej inne filmy dokumentalne. Ma tytuł „Inner World of Shah Rukh Khan”. Kręcąc go chodziła ze mną wszędzie. Po raz pierwszy moja
żona pozwoliła na zdjęcia w domu, są tam więc ujęcia z
mojej łazienki, przy stole w jadalni, z dziećmi. Jest to
inny dokument niż można by się spodziewać po filmie o
gwieździe filmowej. Jest spokojny, nie ma głosu z offu,
mówię tylko ja.
Czy zamierzasz kiedyś wyreżyserować film?
Może kiedyś, kiedy będę miał dużo pieniędzy. Na razie
nie wiem wiele o kręceniu, oprócz rat, które spłacam.
Nigdy nie nakręciłem filmu dla pieniędzy. Możesz kupić
mnie, żebym tańczył na twoim weselu czy wystąpił w
reklamie twojego produktu albo jako gospodarz twojego
show, ale nie kupisz mnie, żebym grał w twoim filmie.
„Main Hoon Na” kosztowało mnie 24,7 crore. Sprzedało się
bardzo dobrze. Powiedziałem w biurze, żeby zaoszczędzili
te pieniądze; może jeszcze jeden czy dwa takie wpływy i
będziemy mogli zrobić film.
A inne plany?
Mam wiele marzeń. Chcę otworzyć wielkie studio. Mówię o
studiu z fantastycznym technicznym wyposażeniem,
świetnymi kamerami każdego rodzaju itd. To bardzo
drogie.
Sparzyliśmy się na Dreamz, ale teraz jest już dobrze.
Nawet jeśli filmy nie będą miały oglądalności, będziemy
posiadać najlepszy sprzęt w kraju.
Co z działalnością charytatywną?
Robię to z potrzeby serca (ufundował cały oddział
dziecięcy w szpitalu Nanawati). Nie noszę już w ogóle
pieniędzy w kieszeni, bo ciągle je rozdawałem. Nie
interesują mnie imprezy charytatywne, albo robię to po
swojemu, albo nie robię. Może w ten sposób dziękuję
Bogu, więc to jest egoistyczne, a nie chwalebne.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"