|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
przemówienia
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Kaprysy Khanów
Artykuł z Stardust z marca 1999 r.
Autor:
(Autor
sie nie podpisał, zamieścił tylko ikonkę czarnego kota)
Magia ukryta w „szaleństwach” Salmana, Shah Rukha, Aamira –
zdiagnozowana.
Eureka! Eureka! Znalazłem! Krzyczał nagi Archimedes siedząc
w swojej wannie. Potem wyskoczył z niej, goły do rosołu
(purush mandals, proszę odnotować), wciąż krzycząc. Brzmiało
to jak greckie kazanie i pewnie tym było, ale w tej wannie
pełnej wody kochany Archie odkrył prawo wyporności. Nic
dziwnego, ze był taki „nie od odparcia”
Ekscentryczny? Na pewno taki był. Wyluzowany i szalony.
Wariacki jak wino z viagrą. Walnięty jak klon Whoopi
Goldberg. Ale i genialny. Bez wątpienia.
To są właśnie cechy, które odróżniają ludzi twórczych I
błyskotliwych od innych, im współczesnych. Ich dewiacje od
normalności. Ich ekscentryczność.
Van Gogh odciął sobie ucho i zmarł w biedzie; dopiero wtedy
zyskał status „milionera.” Picasso miał obsesję na punkcie
smukłych kobiet – rzucał je kiedy tylko choć trochę
przytyły. Michael Jackson... sami wiecie. Howard Hughes żył
pod szklaną kopułą, a Oskar Wilde był - cóż ...wild.
Na naszym własnym podwórku, M.F Hussain uwielbia chodzić
nago (powiedzmy, boso), Lata Mangeskar jest odludkiem.
Kishore Kumar był – po prostu sobą. A Sachin T. jest tak
nieśmiały, że wręcz zahamowany.
Wszyscy ci kreatywni ludzie zajmują najwyższe pozycje w
swojej specjalności. Ale każdy z nich ma własne dziwactwo.
Bzik. Możesz to nazwać wariactwem, możesz –
ekscentrycznością. Nazwij to nawet znakiem firmowym, ale
fakt pozostaje faktem – jest to odskok od tego, co nazywamy
normalnością. Boczny zjazd z prostej, wąskiej ścieżki.
W naszej branży filmowej mieliśmy już pełny zestaw wszelkich
szaleństw. Milczący Dilip Kumar. Uzależniona od alkoholu
Meena Kumari. Madhubala o złamanym sercu, wycofana.
Obsesyjny Raj Kapoor. Ekscentryczny Raaj Kumar.
Nieokiełznany Premnath. Sadystyczny Rajesh K. Masochistyczna
Dimple. Wczepiony w młodość Dev. Przywiązany do własnego
wizerunku Amitahb. Tajemnicza, piękna Rekha. Płocha Madhuri.
Wiecznie skrzywiony Akshaye Khanna. Wrzeszcząca Kajol. Lista
nie ma końca. Cały zestaw cech, który sprawia, że gwiazdy
wyróżniają się z tłumu. To coś, co daje im bardzo
indywidualne znamię, trochę jak odcisk palca. Ta odrobina
gwiazdorstwa w osobowości.
To może być jakiś mały nawyk, na przykład to, że gwiazda
odrzuca włosy do tyłu, czy nosi zawiązaną na węzeł koszulę.
Albo może to być większy odchył, jak bycie przesadnie
zaborczym, kłótliwym, żwawym, zasadniczym czy depresyjnym.
To może być sposób, w jaki gwiazda podchodzi do z filmów,
trudnych sytuacji, czy problemów. Jak reaguje na bodźce.
Weźmy teraz trzech najgorętszych gwiazdorów na rynku i
zobaczmy, co wyróżnia ich z tłumu. Co sprawia, że akurat te
pawie mają więcej kolorowych piór niż inne ptaszki? I
zobaczmy, czy to właśnie hasło „vive la difference” wyróżnia
ich z „powszedniej bandy idiotów” (dziękujemy magazynowi
MAD) i czyni tak atrakcyjnymi dla większości współczesnych
nam kinomaniaków.
Shah Rukh Khan. Salman Khan. Aamir Khan. Niesamowita trójca.
Khanowie nad Khanami, wybijający się ponad tych, którzy
Khanami nie są. Lukier na pączku, wisienki na owocowym
torcie. Ale jest jeden problem z wisienkami. Pestki,
kochani, pestki. W przypadku super gwiazdorskich Khanów
zbierają się one w grudkowatą kupkę „dziwactw bez
ograniczeń.” I znów – jesteśmy pewni, że to właśnie to coś
dało im zwycięski pazur, to coś specjalnego, co stawia ich
ponad wszelką konkurencją. Ta hiper- żywość umysłu, która
sprawia, że są tacy wyjątkowi. Młode strzelby w jednym
bohaterskim szeregu. Szaleństwo, z którego powstaje magia
Shah Rukha, Salmana, Aamira. Coś, co sprawia że są aż tak
popularni. To naprawdę niezwykłe w epoce, w której gwiazdy
rodzą się i umierają zanim ich blask zdąży w pełni
rozbłysnąć. Detonator – pffff! Jakaś żaróweczka rozpala tych
Khanów od środka? Jakiś reflektor nie-tak-nudno normalnego
stanu? Nie, proszę pana. Oni trzej nie grają Romeów, Królów
Learów. Wolą cienie otaczające Makbeta i Hamleta. Cienie są
o wiele bardziej ekscytujące (i kuszące) niż pełna
iluminacja.
Teraz już udowodniliśmy, że znamy sekret super sukcesu
trzech Khanów. Wejdźmy więc teraz w mroki ich umysłów.
Rozwiążmy zagadki. Co ich kręci? Czym karmi się ich energia?
Patrzyliśmy, obserwowaliśmy, rozmawialiśmy z ludźmi bliskimi
niesamowitej trójce i rozwikłaliśmy sekrety szaleństwa
trzech Khanów.
Czytacie na własną odpowiedzialność.
SHAH RUKH KHAN
Nawet wykres jego kariery schodzi z utartego szlaku. Nie dla
Shah Rukha debiutowanie w romansach. On zaczął jako
anty-bohater w filmach jak „Deewana” czy „Baazigar.” Ten
wizerunek jeszcze wzmocnił film „Darr.” A to, że
anty-bohater ukradł przedstawienie sprzed nosa etatowego
bohatera (kina indyjskiego) wiele mówi o charyzmatycznej
mocy młodego aktora i namacalnych pokładach jego energii.
Dziś Shah Rukh jest najpopularniejszą światową gwiazdą
indyjskich romansów. Histeria, jaka panuje na jego tle także
w krajach jak USA i UK, może być porównywalna jedynie do
tej, jaką wywoływał Amitabh Bachchan u szczytu swojej
kariery. Khan z dołeczkami ma wiernych fanów wśród kobiet,
dzieci, nastolatek, mężczyzn, uliczników, dwupajsowców i
nawet niemowląt. Jego energia pobudza fanów aż do gorączki,
a jego szybkostrzelne wypowiedzi i inteligencja ostra jak
brzytwa, sprawia, że jeszcze lepiej się go ogląda, czyta,
słucha i – kocha.
Ale czy w tej metodzie jest szaleństwo? Oczywiście. To ono
właśnie wyróżnia go spośród innych. Sprawdźcie sami.
Obsesyjny mąż
Co sprawia, że Shah Rukh tak bardzo kręci kobiety, od
gospodyń domowych po nastolatki? Jego uporczywa obsesja na
punkcie żony, Gauri. Tak po prostu.
Przez osiem lat wytrwale ją oblegał, zdobywając w końcu i ją
i jej rodzinę. I także po ślubie pozostał jej bezbrzeżnie
oddany. To jest ten nieuchwytny czynnik, który sprawia, że
jest on tak godny pożądania. Fakt, że jest poza zasięgiem
sprawia, że jeszcze bardziej chciałoby się go mieć. Ale u
Shah Rukha to nie jest na pokaz. Jest niezmiennie oddany
Gauri, choć teraz jego afekty rozkładają się po równi także
na syna, Aryana. Przede wszystkim jest on głową rodziny,
facetem, do którego wzdychają dziewczyny i mężczyźni, którzy
chcą być jak on. A to dodaje smaczku jego rozlicznym
talentom.
Lojalny przyjaciel
Jest rozsądny aż do szpiku kości. I potrafi się odwdzięczać.
Oznacza to, że woli pracować z młodymi, nie wypróbowanymi
reżyserami jak Karan Johar i Aditya Chopra, dlatego, że są
jego przyjaciółmi, czy reżyserami jak Aziz Mirza, którzy
wspierali go mocno kiedy ich potrzebował, zamiast z
apodyktycznymi, ustabilizowanymi filmowcami jak Subhash Ghai
i Rajkumar Santoshi – z którymi nie czuje się zbyt
komfortowo.
To samo dotyczy jego filmowych partnerek. Będzie grał z
Juhi, Kajol i Madhuri, bez względu na to, na jakim etapie
wzlotów czy upadków są ich kariery – po prostu dlatego, że
przy nich czuje się swobodnie. Ale jeśli partnerka nie jest
jego 'kumpelką,” pewien dyskomfort wyczuwa się i na ekranie
i w wywiadach. Manisha, Raveena, Karisma, Sonali – brak
chemii niezwykle na niego wpływa. Do takiego stopnia, że
przestaje mu zależeć. To bardzo dziwne – ale taki już jest,
czy nam się to podoba, czy nie.
Nie robi sobie zdjęć z partnerkami, nie całuje, nie opowiada
o tym.
To od samego początku był jego znak rozpoznawczy. Nigdy nie
chciał pozować z żadną z heroin do zdjęć na okładki
magazynów czy kampanii reklamowych, bo „Gauri mogłaby się
wkurzyć.” I twardo się tego trzyma. Prawdopodobnie z tych
samych powodów nie całuje swoich partnerek na ekranie.
Pytania zbywa zdaniem, „Gdybym całował moje partnerki,
natychmiast chciałbym pójść na całość.” Ten Khan bardzo
ściśle i rygorystycznie trzyma się swojej zasady. Nie ma od
niej odstępstw. Nie ma pocałunków, nie ma też o czym
opowiadać.
Kocha komputery, napoje gazowane i chai (indyjską herbatę).
Ma obsesję na punkcie komputerów i gier komputerowych.
Przybiera to takie rozmiary, że jest w stanie przez całą noc
nie zmrużyć oka surfując lub grając na najwyższych obrotach,
pochłaniając ogromne ilości herbaty i coli. To pewnie jest
sekret jego hiper-aktywności.
Uwielbia być w centrum uwagi. Wkurza się, kiedy jest
zepchnięty na boczny tor, szczególnie przez reżyserów.
Klasyczny przykład, to kiedy podczas „Pardes” zauważył, że
reżyser Sunhash Ghai więcej uwagi poświęca Mahimie niż jemu.
Nie wybaczył reżyserowi, że nie pozwolił mu polecieć do
Indii (z USA) kiedy Gauri była chora. I tak poleciał. Także
inni reżyserzy, którzy nie poświęcili mu tyle uwagi, na ile
według niego zasługiwał, doświadczyli jego gniewu. Jego
nieustanna potrzeba przyciągania uwagi i stania w świetle
reflektorów powoduje też, że czasami popada w aktorską
przesadę (wynikającą też z wysokiego poziomu jego energii),
jeśli nie jest prowadzony przez doświadczonego reżysera.
Ma bardzo wysokie mniemanie o sobie, co prowadzi do batalii
porównań z innymi bohaterami.
Czy to Sunil Shetty, czy Sunny Deol, Akshay Kumar, Anil
Kapoor, Govinda, Salman itd... od czasu do czasu z każdym z
nich Shah Rukh jest w stanie albo zimnej wojny albo wojny na
wywiady, chyba tylko dlatego, że według niego przyciągają
więcej uwagi, niż zasługują. A oczywiście, nikt nie
zasługuje na nią więcej niż on sam.
Diagnozę stawia Aziz Mirza (lojalny przyjaciel, reżyser,
przewodnik a teraz partner w firmie producenckiej, Dreamz
Unlimited):
Shah Rukh i ja mamy za sobą długą wspólną drogę. Grał w moim
pierwszym serialu telewizyjnym. Potem zrobiliśmy razem
„Circus,” a później moje filmy.
„Jest innowacyjnym aktorem, bardzo żywo reagującym. Nastraja
się instynktownie na twoją długość fali, jest bardzo
rozwijający. SRK jest takim aktorem, który najbardziej
niezręczną scenę czy ujęcie potrafi zmienić w najbardziej
coś naturalnego. Szczerość, wytrwałość, poświęcenie, energia
– wszystko to jest u niego w najlepszym gatunku. Jest
niesamowicie plastyczny, jego twarz może przybrać każdy
wyraz, jakiego potrzebujesz. Jest rozkoszą każdego reżysera.
Czasami przegina, ale od tego jest reżyser, żeby go
kontrolować. Reżyser wydobędzie z SRK dokładnie to, czego
potrzebuje, jest tak wszechstronny jako aktor. Jeżeli
czasami posuwa się za daleko, lub zacina się, reżyser
powinien nim pokierować i nakazać zrobić jeszcze jedną
wariację danej sceny. Jeśli idzie w kierunku przesady,
reżyser powinien to kontrolować. Ta czy inaczej można go
kształtować. W SRK jest coś magnetycznego. Tę samą cechę
widać w jego małym synku, Aryanie.
„Przez ostatnie dziesięć lat ogromnie dojrzał jako aktor.
Potrafi nawiązać kontakt z ludźmi na wszelkich poziomach,
nawet jeśli czasami jego występ jest wymuszony, potrafi
sprawić, że będzie wyglądał na naturalny i naturalny, czego
nie potrafią inni aktorzy. Ma nieprzebrane źródła energii,
co jest prawdziwym błogosławieństwem. Czasami czuję się
wyczerpany widząc, ile on ma energii. Pije ogromne ilości
herbaty i coli, które według mnie powinien ograniczyć.
Uwielbia swojego psa, swój komputer...Jeśli SRK coś kocha,
robi to na sto procent albo wcale. Można oczywiście uważać
to za dziwactwo, ale dzieje się tak dlatego, że jest on
człowiekiem pełnym pasji. Kiedy mówi, że jest najlepszy, to
po prostu żartuje. Przywdziewa na siebie brawurę jak
kostium, a prawda jest taka, że SRK jest bardzo nieśmiały i
pokrywa to zdaniami na wyrost. Jeśli pokpiwa sobie z innych
aktorów, robi to dla zabawy, nie w złych intencjach. Od
ciebie zależy, jak to potraktujesz. Przecież on także nabija
się z samego siebie, co inni aktorzy czynią rzadko. Zawsze
umniejsza samego siebie, robi sobie z siebie żarty, ze
swoich ust, oczu – takie ma poczucie humoru. Wiem na pewno,
że woda sodowa nie uderzyła mu do głowy, nie stracił
kierunku, mimo ogromnego sukcesu, jakiego doświadczył w
ciągu ostatnich pięciu lat. Wciąż stoi twardo na ziemi, może
pić z brudnego kubka – nie zadziera nosa. Jest
najłatwiejszym aktorem we współpracy, całkowicie skupionym
na swojej pracy.
„Kiedy kręciliśmy 'Yes Boss,' używaliśmy jego garderoby jako
pokoju produkcji – ani razu nie narzekał. W przeciwieństwie
do tego, co się o nim sądzi, nie jest próżny. Może siedzieć
na podłodze, położy się na niej, nie ma z tym problemu.
Wręcz czuje się nieswojo, kiedy traktujesz go w wyjątkowy
sposób. Ma silne poczucie lojalności, a jego zaangażowanie
jest całkowite.
„To szalony gość, ale my wszyscy tacy jesteśmy. Każdy
twórczy człowiek jest taki. Ja też jestem szalony, to jest
właśnie to coś ujmującego w nas. Jest bardzo dziecinny, chce
sam robić kaskaderkę i będzie się o to kłócił jak nadąsane
dziecko. Potrafi się uprzeć, ale kiedy przemówisz do jego
logiki, lub przekonasz go co do swojego punktu widzenia,
posłucha cię.
„Jego największą wadą jest palenie. Bardzo chciałbym, żeby
je rzucił. Jest w nim nutka obłędu, ale to jest ten obłęd,
który sprawia, że jest taki kreatywny i uroczy. Nie jest
normalny w takim sensie, jak normalny jest lekarz czy
menadżer, ale jak na twórcę, jest absolutnie normalny.
Kreatywność jest obłędem, bez niego nie istnieje, Ja też
jestem obłąkany. SRK jest niesamowicie inteligentny i
dowcipny.
„Co go wyróżnia – jego szczerość, niewymuszone aktorstwo i
charyzma. Salman i Aamir także mają całe masy charyzmy.
Kiedy oni są na ekranie, nie jesteś w stanie oderwać od nich
oczu. SRK będzie pracował z każdym, z kim nie ma jakichś
problemów. Kocham go jak własnego syna i jestem zachwycony
za każdym razem, kiedy z nim pracuję. Jest po prostu
stworzony do stania przed kamerą, razem z jego dziwactwami i
wszystkim”
Diagnozę stawia Juhi Chawla (ulubiona partnerka filmowa i,
wraz z Jayem Mehtą, partnerka biznesowa w firmie
producenckiej Dreamz Unlimited):
„Jest bystry i inteligentny. Jest strasznie rozbrykany. Ma
wręcz niesprawiedliwy przydział energii. W dwa dni robi to,
na co mnie potrzeba tygodnia! I cokolwiek robi, poświęca
temu zupełną uwagę. Nie odkłada na jutro, co może zrobić
dziś. Uwielbia wszelkie sporty i gry. Ale nie umie grać
towarzysko i dla przyjemności. On zawsze gra, żeby wygrać,
nawet w jakieś niewinne kalambury... Shah Rukh MUSI je
wygrać. Za każdym razem. To jego energia wyróżnia go z
tłumu.”
AAMIR KHAN
Za twarzą cherubina kryje się umysł, który zadaje milion
pytań. I nie czeka na odpowiedzi. Woli dawać swoje własne.
Tak jak Ryby, które są w jego znaku zodiaku, Aamir woli
pływać w głębinach potężnych rzek. Nie znosi niczego, co
jest płytkie. A po ludziach spodziewa się takiego samego
perfekcjonizmu, jakiego ludzie obecnie oczekują po jego
rolach.
Tak jak Tom Hanks, do którego bywa porównywany, ma w sobie
głęboką, niewinną nutę czystego, migocącego strumienia. Ale
wrzuć w strumień choć jeden kamyk krytycyzmu – ujawnia się
błotnista kałuża. I groźne zmarszczki na czole aktora
pełnego zaangażowania.
Nie potrafi znieść słowa krytyki – w żadnej formie. Od
przyjaciół, wrogów, nawet własnej rodziny. Bo Aamir, we
własnym mniemaniu, nie może się mylić. I jak w idealnym
obrazie, w jaki wierzy, nawet jedna skaza psuje całe płótno.
Aamir nie wierzy w moralność. Tylko w religijne oddanie
(czytaj: doskonałość).
Filmy Aamira są tak doskonałe, jak jego uosobienie. Fani
czekają z utęsknieniem na jeden, góra dwa filmy do roku,
które nieomylnie zawsze odnoszą sukces. I umierają z głodu,
bo ich ulubiony aktor nie rozprasza się na dość wiele,
według nich, projektów.
Opowieści o ekscentryczności Aamira mogłyby wypełnić całe
wydanie naszej gazety. Jego krytycy gardzą nim, jego ścisły
krąg ufa mu; ale nikt nie nie może wątpić w jakość, jaką
reprezentuje jeden z najlepszych aktorów, jakich mamy w
kraju. Nic dziwnego, ze jest tak bardzo popularny, mimo że
nie udziela się za dużo.
Diabeł tkwi w szczegółach
Nigdy w życiu nie miał papierosa w ustach, aż musiał zapalić
w „Qayamat Se Qayamat Tak.” I próby przed ujęciem, po to,
żeby wypadło naturalnie, zmieniły go w kopcący komin. Dziś
pali jak smok.
To samo z alkoholem. Nigdy nie pił alkoholu aż do chwili,
gdy miał zagrać pijaną scenę w „Raja Hindustani.” Zażądał
butelki wódki – wytrąbił do połowy, a nawet więcej i był
gotowy do zagrania „naturalnego” ujęcia. Było doskonałe. I
jeśli nas pamięć nie myli, zaraz potem odpłynął w niebyt.
I znów, przed kręceniem „Jo Jeeta...” zaczął spędzać na
rowerze każdą wolną godzinę dnia, żeby wczuć się w klimat.
Nawet na pewną ceremonię przyjechał na rowerze.
Przykładów jest bez liku. Powiedzmy, kiedy miał wybrać
podkoszulek, jaki mógłby w „Ghulam” nosić jako tramp,
poświęcił dwie godziny na decyzję. A do słynnej damskiej
sceny w „Baazi,” „perfekcjonista” nie chciał wyglądać jak
eunuch, jak inni bohaterowie przebrani za kobiety. Ogolił
więc nogi i pierś. Potem na tors nałożył ochronną taśmę,
żeby uzyskać „właściwy dekolt.” Dopiero wtedy był
zadowolony, że ujęcie wypadło dobrze.
Od innego reżysera, który zgodnie ze scenariuszem chciał,
żeby w jednej ze scen wystąpiły psy, zażądał, żeby te psy
przyprowadzono mu do pokoju hotelowego, żeby mógł się z nimi
oswoić i być pewien, że już go znają i nie pogryzą. Jeszcze
nie znamy finały tej „zgryźliwej” plotki.
Kolejny przykład: scena z „Ghulam”, w której miał być
niechlujny. Pojawił się więc na planie nieogolony, nie
wykąpany, jeśli wierzyć ekipie. A to wszystko to zaledwie
wierzchołek góry lodowej Aamirowego zamiłowania do
szczegółów, w najwyższym stopniu irytującego dla reżyserów i
producentów.
Wielki kawalarz
Chciał powróżyć Mamcie Kulkarni z ręki. Podobnie Juhi
Chawli, Madhuri Dixit i Pooji Bhatt. A kiedy już pokazały mu
swoje dłonie wnętrzem do góry, napluł na nie - ku ich
obrzydzeniu. Dowiedziały się, że to taki żarcik Aamira – nie
miał nic złego na myśli. Może cokolwiek dziwny.
Także udawanie, że ciska kubek „wściekle gorącej” herbaty
(tak naprawdę kubek jest pusty i przymocowany do jego palców
ledwo widoczną nitką) prosto na partnerki, wyrywało im z
piersi głośny krzyk. Widok strachu czy wstrętu zawsze dawał
Aamirowi szczeniacki dreszcz emocji.
Dyktator zaufania
Aamir uważa, że prawdziwym testem zaufania, jaki mogą zdać
jego przyjaciele i fani jest stać za nim murem bez względu
na okoliczności. Na ślepo – niezależnie od tego, czy ma on
rację, czy nie.
Spodziewa się i wymaga totalnej lojalności, bez zadawania
pytań i krytyki (jakkolwiek byłaby pozytywna). Coś jak
dyktator. Można mnożyć przykłady nie przebaczenia nawet
drobnych potknięć członkom najbliższego kółka. Outsiderzy po
prostu dla niego nie istnieją.
Bez przebaczenia
Doświadczyła ego pierwsza i ulubiona partnerka filmowa, Juhi
Chawla, przyjaciółka i „kumpelka,” Zrobił o jeden kawał za
dużo kiedy miała bardzo zły dzień, a ona zwymyślała go
publicznie na planie „Ishq.” To wystarczyło Aamirowi żeby w
jednej chwili zakończyć dwunastoletnią przyjaźń. Po prostu
się od niej odciął. Schował się wraz z urazą do swojej
skorupy. Nie pomogło milion przeprosin składanych przez Juhi
publicznie i na piśmie, Panu Marudzie nie przeszło. Co
więcej – nigdy więcej nie pojawił się na żadnym z jej
przyjęć, na których kiedyś był stałym gościem. To smutny
koniec pięknej przyjaźni.
Nie wybaczył Ramowi Gopalowi Vermie niekorzystnych uwag czy
wyboru okreslonej części prasy dla udzielania wywiadów.
Mogło tak być, ale sprawy zaszły za daleko. To samo spotkało
Mahesha Bhatta.
Zaprzeczenie gwiazdorskiego statusu
W świecie opanowanym przez telefony komórkowe, on nadal
używa pagera. I jeśli wyślesz mu na niego wiadomość, zawsze
oddzwania. Także jego dom jest najbardziej niegwiazdorski z
wszystkich. „Dopóki nie będzie mnie na niego stać za własne
ciężko zarobione pieniądze.” I teraz to się stało – z
miłością i hojnością – każde dzieło sztuki, każdy mebel jest
kupowany wspólnie przez Aamira i jego żonę Reenę. Nawet
jeśli trzeba skoczyć do „Candy's” (miejscowego sklepu z
kanapkami i croissantami), zobaczycie ubranego w zwyczajny
t-shirt i szorty Aamira, robiącego tu zakupy. Żadnych
służących robiących dużo szumu wokół tego najmniej
gwiazdorskiego z supergwiazdorów. Posuwa się do tego, że
zaprzecza swojemu super gwiazdorskiemu statusowi. To
prawdopodobnie jego sposób na trzymanie się ścieżki
„normalności.” Nie dać się zmieść przez swoje gwiazdorstwo.
Zbyt duże zaangażowanie
Aamir bierze projekt na siebie, nie tylko jak główny
bohater, ale jak kapitan swój statek. Dekoracje, kostiumy,
kulisy – wszystkie mają charakterystyczne aamirowskie
dotknięcie. I lepiej, żeby ekipa była tak samo zaangażowana.
A jeśli nie – doświadczy jego chłodnej obojętności
(spytajcie Mahesha Bhatta)
Żadnych związków z partnerkami z planu, proszę. Jest żonaty.
Media i branżowi plotkarze łączyli go z niektórymi
aktorkami. Przykłady? Pooja Bhatt, Mamta Kulkarni itd.
Rezultat? Nigdy więcej z żadną z nich nie pracował. Nawet
kiedy Pooja i Mamata w wywiadach mówiły o swojej sympatii
dla niego, nigdy nie uzyskały odpowiedzi.
Z drugiej strony „zaangażowanie,” nawet w znaczeniu
„konflikt” wywołuje tę samą reakcję. Podczas kręcenia „Raja
Hindustani” stwierdził, że Karisma jest „zbyt
nieprofesjonalna” - to oznacza „do widzenia” dla Aamira.
Zdecydowanie. Nie!
Ponieważ jest żonaty i zakochany w Reenie i głęboko oddany
rodzinie, dom jest jego priorytetem. I wierzy, że ma masę
umiejętności marnowania czasu na to, co uważa za sprawy
błahe.
Całuje, ale tylko przed kamerą
Inaczej niż Shah Rukh, Aamir tak głęboko wchodzi w skórę
swej filmowej postaci, że dla uprawdopodobnienia romansu –
całuje wszystkie i każdą (prawie) bohaterkę w usta. Kaprys,
czy poświęcenie dla sprawy? Prawdopodobnie to drugie.
Sprawa z Govindą
Govvinda do dziś nie może zapomnieć swojego niezbyt
sportowego spotkania z Aamirem Khanem. Działo się to na
etapie „Radha Ka Sangam,” kiedy to tańcząca sensacja nie
była jeszcze aktorem pierwszoligowym. Govinda pojechał do
studia dubbingowego żeby spotkać się z Aamirem i zaprosić go
na doroczne święto Ganpati, które odbywa się w jego
rodzinnym mieście Virar (Chi Chi ma zasadę, że co roku
zabawia pielgrzymów podczas święta na cześć boga Ganeshy, a
także zaprasza jakąś wielką gwiazdę jako gościa). Znając
miłe usposobienie Khana, Govinda spodziewał się, że wszystko
pójdzie gładko. Ale skończyło się na tym, że perfekcjonista
Khan z całą niewinnością kazał „chłopakowi z Virar” czekać
na siebie godzinami aż do końca, żeby omówić wszystkie za i
przeciw jego pojawienia się na takiej imprezie. W końcu
ewidentnie wkurzony Chi Chi nie miał innego wyjścia, jak
opuścić studio, nie okazując głośno swojego gniewu
(rozważając wszystkie za i przeciw, aktor nie mógł pozwolić
sobie na wybuch złego humoru w obecności Aamira, który wtedy
wysławiany był jako złoty chłopiec). To właśnie wtedy
Salman, opromieniony świeżą sławą swojego niesamowitego
„Maine Piyar Kya” i innych blockbusterów, okazał się być
wybawcą Chi Chi. Salman nie tylko pojawił się podczas
święta, ale i podbił serca mieszkańców Virar.
Govinda, bardzo dyplomatycznie, aż do dziś nie ma nic
przeciwko opowiadaniu o tym incydencie, pod warunkiem, że
nie będzie się wymieniać nazwisk. Ale zdradził się sam,
mówiąc w pewnym wywiadzie żartobliwą uwagę o Aamirze. „Aamir
jest tak na serio, że niemal wygląda, jakby go coś bolało.
Bardzo nad tym pracuje, żeby tak wyglądać.”
Diagnoza Mamty Kulkarni (partnerki z filmu „Baazi,” która
twierdzi, że zna go bardzo dobrze):
Aamir to totalny jajcarz. Podczas 'Baazi' ten gość podszedł
i po prostu napluł mi na rękę, dacie wiarę? Najpierw
powiedział, że wyczyta mi z przyszłość z ręki czy coś
takiego. Zawsze jest gotowy, żeby zrobić jakiegoś psikusa.
Ale umie też być bardzo na serio. Nauczył mnie grać w
szachy. Niesamowite... Jest totalnym perfekcjonistą, nawet w
szachach.”
Diagnoza Juhi Chawli (niegdyś przyjaciółki, ulubionej
aktorki i partnerki filmowej):
Kiedyś, kiedy jeszcze Aamir i ja byliśmy przyjaciółmi,
przyjechałam na spotkanie z nim. Sforsował się wtedy i czuł
ból w okolicach serca. Kiedy do niego weszłam, Aamir
opowiedział mi cały incydent, łącznie z każdym
najdrobniejszym symptomem. Wyłowił z tego kompletny raport i
objaśnił mi długo i szczegółowo. Jego zamiłowanie do detali
jest zadziwiające.
Na planie także bardzo mocno pracuje nad swoją postacią. Po
prostu nie powie ani jednego słowa, nie wykona gestu, jeśli
nie jest przekonany, że jego bohater tak by zrobił. Jego
pragnienie doskonałości jest tak wielkie. Pomoże także tobie
budować twoją postać.
„Aamir Khan nie zmienia zdania. Kiedy poweźmie jakąś opinię,
po prostu wyłącza się i stoi przy tym zdaniu do końca życia.
Kiedy umarła moja mama, Shah Rukh, który nie był mi wtedy
jakoś bardzo bliski, stał dla mnie prawdziwą podporą. Był
przy mnie w najczarniejszych dniach. Ale Aamir nie przyszedł
ani razu... tylko dlatego, że mieliśmy drobne
nieporozumienie. Miał mi to tak bardzo za złe. Może i miał
swoje powody. Ale ja byłam tak samo zraniona.”
Diagnoza Vikrama Bhatta (reżysera „Ghulam”):
Znam Aamira od czasu, kiedy asystowałem Maheshowi Bhattowi
przy „Dil Hai Ke Magta Nahin.” Potem nakręciłem „Madhosh” z
bratem Aamira, Faizalem Khanem. Aamir i ja zawsze dobrze się
dogadywaliśmy. Jest cholernie miłym facetem, ma tę
nieustanną potrzebę samodoskonalenia. Aamir to bardzo
cierpliwy gość, nie wpada łatwo w gniew. Dużo czasu trzeba,
żeby się zdenerwował, a kiedy już tak się stanie, szybko go
tłamsi. Jest uparty, ale tego nikt nie zmieni.
Jest jak albatros, który nosi ciężary innych ptaków. Kiedy
kręciliśmy „Ghulam,” Aamir często mówił, „Vicky, skończmy na
dziś, masz już więcej niż trzeba.” Kiedyś kręciliśmy w
Ballad Estate od 1.30. Mieliśmy czas tylko do 5.00, bo potem
zaczyna świtać i zmienia się światło. Kręciliśmy scenę, w
której Aamir zostaje ranny, a Mita Vashist go policzkuje.
Będziecie wiedzieć, kiedy zobaczycie film. Tak czy inaczej,
robiliśmy podejście za podejściem, ale nie byłem zadowolony.
W końcu o 4.30 Aamir powiedział, „Vicky, zostaw to teraz,
zagram ci to jeszcze raz w domu, a teraz dokończmy scenę,
zanim zrobi się za późno.” Tak więc rozumie okoliczności,
jest na nie wyczulony. On zawsze pragnie dać produkt dobrej
jakości pod każdym względem, nie tylko własnej roli. Chce
dać publiczności dobry film. To dlatego kręci zaledwie dwa
rocznie. On się niesamowicie angażuje i chce pracować z
ludźmi, którzy mają podobne podejście. A ja nie widzę w tym
nic złego, też taki jestem.
„Aamir nie ma obsesji na własnym punkcie. Gdyby miał,
interesowałaby go tylko własna rola, a nie cały film. Znam
aktorów i aktorki, którzy mają ściany obwieszone własnymi
zdjęciami. Aamir taki nie jest. Zbiera filmowe klapsy, ale
to nie dziwactwo, tylko sentyment. Ostatniego dnia kręcenia
„Ghulam”stoczyliśmy małą bitwę, bo i on i ja chcieliśmy
wziąć klaps na pamiątkę. Taki on jest, uczuciowy i bardzo,
bardzo wrażliwy. Łatwo jest go zranić. A że rany bywają
głębokie, działa to na jego niekorzyść. I wcale nie steruje
mediami. Wszystkie te zarzuty rzuca mu się w twarz, a on
siedzi cicho. O jego wady – nadwrażliwość i milczenie. Wiele
dusi w sobie, a ja mu mówię, że za bardzo się kontroluje.
Mówię, że chciałbym zobaczyć jak krzyczy, wrzeszczy,
policzkuje kogoś, ale tak się nie dzieje. Nie wypowiada
swojego zdania, zachowuje je dla siebie, nie odzywa się.
„Ludzie uważają, że jest ekscentryczny, a on się nie broni.
Tak naprawdę Aamir to kawalarz, NIE jest ekscentryczny. Mówi
się o nim, że przez dwie godziny omawia jaki podkoszulek ma
założyć, a to bzdura. Żaden człowiek tak nie robi. Tutaj, w
tej branży hasłem jest „jakoś to będzie.”Aamir tak nie
myśli. Dla niego kręcenie filmów to nie bylejakość. Jeśli to
uznaje się za nienormalne, to ja to wolę. Miałem już
aktorów, którzy mówili, 'To co, jeśli w następnej scenie
będę miał koszulę innego koloru. Nikt nie zauważy, albo
nikogo to nie obejdzie, jeśli tylko dobrze zagram.'
Przepraszam, jest coś takiego jak ciągłość. Dzisiejsza
publiczność nie jest głupia, widzi wszystko, a winę zwala
zawsze na reżysera. Aamir to rozumie. Na przykład w
sekwencji finałowej „Ghulam” Aamir nosi zielony podkoszulek.
Kiedy ją kręciliśmy, Aamir miał zielony t-shirt z Londynu.
Finał filmu miał być krwawy, co zupełnie wyleciało mi z
głowy. W rezultacie podkoszulek byłby już nie do założenia.
To Aamir powiedział, żeby od razu kupić dwa identyczne, żeby
potem nie było problemów. On zawsze myśli z wyprzedzeniem.
„Aamir próbuje osiągnąć doskonałość. Tutaj jest wielu
aktorów, reżyserów, producentów, którzy zadowalają się
przeciętnością, ale nie on. Myślę, że kiedy masz takie byle
jakie podejście, jesteś gotów na kompromisy, możesz równie
dobrze robić teatr uliczny. Aamir to aktor myślący, ale mój
punkt widzenia jest taki, że nieważne, czy jesteś aktorem –
mózgowcem, czy aktorem spontanicznym, twój sposób nie ma
znaczenia, póki daje efekty. A u Aamira daje. On zawsze daje
ci więcej, niż oczekujesz. Jak dla mnie, może być na
prochach, może być alkoholikiem, może grać stojąc na głowie.
Mnie interesuje przekaz, a Aamir pod tym względem nie
zawodzi. Nie dba kompletnie o PR i dlatego dziś jest pod
ostrzałem krytyki. Nie oddaje ciosem za cios i ludzie
uważają go za dziwaka. Jest głębokim człowiekiem, głęboko
angażuje się we wszystko, a z boku wygląda to inaczej. Jest
bardzo wrażliwy, dlatego nie knuje za niczyimi plecami. A
często jest opacznie rozumiany i czuje się zdradzony.
„Wszyscy w branży łakniemy aplauzu. Każdy chce swoich pięciu
minut sławy. Jeśli szukacie bezinteresownej istoty ludzkiej,
nie patrzcie na aktorów. Każdy chce ściągnąć na siebie
trochę świateł reflektorów. Czemu winić za to właśnie
Aamira?
„Robi się wielkie halo wokół tego, że nosi pager. Co z tego?
Używa pagera, bo uważa, że komórka za bardzo rozprasza, co
jest prawdą. Kiedy kręciliśmy 'Ghulam,' wszystkie komórki
były wyłączone. Ja też miałem pager, nie telefon. Aamir
urodził się i wychował w zamożnej rodzinie, pieniądze nie są
dla niego niczym ekscytującym. Nie szaleje za nimi, nie jest
nuworyszem. Wierzy w jakość, nie w ilość, dlatego robi tak
mało filmów. Nie mógłby więcej, po każdym jest mentalnie
wyczerpany. Lubi pracować według planu.
„Niewielu inwestuje w swoje role tyle intensywności, co on.
Czasami myślę że gdyby kręcił wiece filmów, chyba załamałby
się psychicznie. W każdy wkłada cząstkę siebie. 'Akele Hum
Akele Tum jest tego dowodem.”
SALMAN KHAN
Ten Khan jest enigmą. Znowu jest taka grupa (większość),
która twierdzi, że to jego mechanizm obronny i że w
rzeczywistości jest to chłopak o złotym sercu. Mówią tak
głównie dlatego, że pomaga on potrzebującym i nie rozgłasza
tego faktu. To co robi publicznie, świadczy, że jest
rozpustnym, chamskim, wybuchowym gościem. „Trzymaj się z
daleka, ja zawsze mam zły humor” - to jego złowróżbny
komunikat. Nawet kiedy nie zostaje wypowiedziany na głos.
Salman rygorystycznie chroni swoją prywatność. Dziwne to,
kiedy się wie, ze obok z Aamira i Shah Rukha jest
najgorętszą współczesną gwiazdą.
Najwięcej listów do redakcji i pytań dotyczy tego Khana. A
kiedy uświadomimy sobie, że wciąż jest samotny, ma ciekawe
życie prywatne i jest osobą publiczną – podaż nie nadąża za
popytem.
Oczywiście Salman to rebeliant – mówiąc wprost, a kiedy
zestawi się to z trendami panujących wśród gwiazd, czyni go
to bardziej w stylu Brando. Bardziej godnym pożądania.
Wybuchowy. I ma bicepsy.
Kiedy powstawał scenariusz „Nieustraszonej Hieny” Jackiego
Chana, na pewno scenarzysta miał Salmana przed oczami. W
przeciwieństwie do innych bohaterów – twardzieli, którzy
wiedzą, że ich twarze to ich majątek (i dlatego trzymają się
z dala od bójek poza ekranem kinowym), Salman jest
nieustraszony. W każdej chwili jest gotowy się bić. Znany
jest z tego, że walczy w pojedynkę z kilkuosobowymi grupami.
Zwłaszcza wtedy kiedy zaczepiają lub wyśmiewają jego
przyjaciół lub dziewczynę, jego – albo taką, której nawet
nie zna. Nieważne konsekwencje, co w dzisiejszych czasach,
kiedy wszyscy ludzie mają „koneksje,” a strzelają szybciej,
niż mówią, jest dość ryzykanckie. Co jednak trzeba przyznać
Khanowi, wybiera równych sobie lub większych. Nigdy nie
podnosi ręki na słabszych. Subhash Ghai jest wyjątkiem, bo
to on był prowokatorem.
Kłopoty z dziewczynami.
Jedyne na czym się potyka, to nieustanne kłopoty z
dziewczynami. Jest tak nadmiernie pewny siebie i swojej
męskości, że wiele heroin odstręcza. Ale jurny Khan się nie
poddaje. I wierzcie lub nie, ale w 99 przypadkach na 100,
zdobywa dziewczynę. To dlatego połowa partnerek filmowych
nie znosi go, a potem zostają jego „przyjaciółkami na
wieki.” Komplet punktów na polu „urok.” A może „obsesja”?
Bezsenność w mieście
Salman cierpi na bezsenność. Może nie kłaść się przez całą
noc. A przyjaciele zapewniają, że pije jak gąbka, a na drugi
dzień jest świeżutki jakby nigdy nic. Ma ewidentne pokłady
energii. Można go spotkać w niezliczonych częściach miasta.
Właściwie nawet w wieczór premiery jednego z największych
swoich filmów, „Hum Aaapke Hain Koun,” kłócił się i walczył
z wszystkimi swoimi najbliższymi, a potem, późno w nocy, był
widziany w nocnym klubie.
Uzależniony od ćwiczeń
Całymi godzinami może wyciskać ciężary, dzięki czemu ma to
bliskie doskonałości wyrzeźbione ciało. Ale ćwiczenia to
jego obsesja. To jeszcze jedna potrzeba, żeby być „okiem
tygrysa” - twardszy, silniejszy, dzikszy niż inni. Znowu –
mechanizm obronny.
Bardzo chce, żebyś uważał go za napalonego prostaka
Tak, on kocha ten wizerunek. Prostackiego, napalonego,
samolubnego, nieczułego faceta. Prosperuje na nim. Wzmacnia
go jeszcze agresywnymi oświadczeniami i pogróżkami. Słownym
wytryskiem. Ale traf na chwilę, kiedy się nie kontroluje.
Zobaczysz, że kiedy je swoje bhelpuri w Bandrze, daje pięć
rupii każdemu ubogiemu, staremu, niedorozwiniętemu bhelwala.
Lub zobaczysz jak udziela pomocy grupie młodych chłopaków,
pobitych, pokrwawionych w jakiejś bójce. Zawsze staje
pierwszy w obronie tego, co uważa za słuszne i walczy w
imieniu pokrzywdzonych. Nikt nie robi więcej dobrego dla
biednych i potrzebujących niż Salman. Bardziej płakał nad
strasznymi warunkami, w jakich siedzą jego współtowarzysze z
więzienia, w którym był czasowo osadzony (za ostatnią sprawę
czarnego jelenia), niż nad sobą. A potem, nawet w tych
nielicznych czasopismach, którym udziela wywiadów, zaprzecza
wysokości kwot jakie przeznacza na dobroczynność. Jego
działania przeczą słowom. Jaki więc jest naprawdę Salman
Khan? Nieokrzesany, on przynajmniej bardzo chciałby, żebyś
tak uważał.
Znaczenie szoku
Salman uwielbia szokować. Odkryła to Raakhee na planie
„Karan Arjun.” Nie przyjęła z radością faktu, że półnagi
Salman przechadza się wśród dekoracji, ubrany tylko w
dżinsy. „Trochę szacunku dla starszych, młody człowieku,”
wykrzyknęła. A on tylko uśmiechnął się krzywo i dżinsy zdjął
także, paradując w samych bokserkach. Czy to się Raakhee
podobało, czy nie.
Pamiętliwy
Juhi Chawla odrzuciła kiedyś rolę u boku Salmana w „Biwi Ho
To Aisi,” (planowanym wówczas jako jego debiut), bo uznała
ją za zbyt niekonsekwentną. Bas! Do dziś jej tego nie
zapomniał (biedna pani Chawla. Takie jej szczęście – to już
drugi z trzech Khanów) i odrzucił każdą ofertę zagrania u
jej boku. Nie zapomniał nikomu, kto mu odmówił, odrzucił go
jako „falstart.” Pamięta wszystkich, którzy go wspierali.
Salman, jak Aamir, długo zachowuje urazy. Ale w
przeciwieństwie do Amira – potrafi przebaczyć. Pod tym
względem jest bardziej ludzki.
Mógłby umrzeć za swoją rodzinę
Jego największą siłą są silne i więzi rodzinne. Jego totalne
oddanie jego bliskim. Ale znowu, ten jedyny czynnik hamujący
sprawia, że kiedy jest daleko od nich, robi się jeszcze
bardziej nieprzewidywalny. To jego silne przywiązanie do
korzeni najprawdopodobniej sprawia, że sam jeszcze się nie
ożenił – na wypadek, gdyby dziewczyna nie sprostała
wymaganiom rodziny. Może i tak.
Diagnoza Mamty Kulkarni (partnerki z filmów „Victim” i
„Karan Arjun”):
Salman i ja pogodziliśmy się po tym, jak przyszłam do jego
domu na święto Idd. Podczas kręcenia „Karan Arjun” nie
mogliśmy na siebie patrzeć. Zawsze próbował się za mną
poklócić. Próbował uprzykrzyć mi życie na planie, ale nikt
nie może kłócić się Mamtą Kulkarni. Teraz oczywiście jest
zupełnie inaczej. Może dlatego, ze lepiej się znamy. Ale w
tamtych czasach Salman był nie do zniesienia.
Wnioski
Zostawiamy wam. Ostateczną diagnozę. Bziki, które wyniosły
Khanów na samą górę. Trzech niezmordowanych.
Gdyby po przeczytaniu tego Archimedes miał dokonać kolejnego
odkrycia, prawdopodobnie powiedziałby, Eurekhan! Eurekhan!
Niech żyje grecka pogoda ducha.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|