Jedzenie jest jak kochanie się
Upper Crust, magazynu o jedzeniu i stylu życia, z 2002 roku.
Bollywoodzka gwiazda numer 1 mówi Markowi Manuelowi, że
może się obyć bez jedzenia i picia, bo nie jest w ogóle
smakoszem, że nie zna się na winach, a ponieważ rodzice
mieli restaurację... tęskni za ich khaną!
"Jedzenie jest jak kochanie się, to coś osobistego i
przeznaczonego tylko dla ciebie. Nie lubię, kiedy się mnie
fotografuje podczas jedzenia" – powiedział Shah Rukh Khan,
określając w ten sposób ton mojego wywiadu z nim o
nawykach jedzenia i picia bollywoodzkiej gwiazdy nr 1.
Siedzieliśmy w jego studio na pierwszym piętrze Mannatu,
jego nadmorskiej rezydencji w Land's End w Bandrze. Było
późne niedzielne popołudnie i obaj, Shah Rukh i ja
sączyliśmy espresso. Muszę sprecyzować. Było to domowe
espresso, parzone w kuchni na dole przez kucharza aktora,
Mohammeda Shamima. Takiego espresso nigdy nie smakowałem.
Shah Rukh wyjaśnia, jak się je robi.
Do małej filiżanki wsypujemy Nescafe, dolewamy trochę
gorącej wody, potem mieszamy to łyżeczką. Następnie
dolewamy więcej wrzątku. Powstaje coś najbardziej
zbliżonego do espresso, co możesz zrobić z Nescafe.
Odstawiłem filiżankę, wzdrygając się i z nostalgią
przypomniałem sobie espresso, które kiedyś piłem w
trattorii. Spytałem Shah Rukha: „A czy nie pijasz
egzotycznych gatunków, jak Blue Mountain z Jamajki, które
kosztuje 100 dolarów na 500 gramów i jest najdroższą kawą
na świecie?” Popatrzył na mnie zdumiony, potem powiedział:
„Nie, pozwalam sobie co najwyżej na cappuccino ze
Starbucks”.
Siedziała przy mnie moja producentka i fotografka, Farzana
Contractor, rozsądnie pijąc herbatę i czekając, aż zostaną
włączone jej cztery kamery. Wyczuwałem jej niechęć do
rozpoczęcia sesji. I zastanawiałem się, czy Shah Rukh nie
będzie miał obiekcji w kwestii filmowania go podczas picia
kawy. Szybko zauważył nasze wahanie i wykorzystał
sytuację. Powiedział mi, że w Chicago pobił kiedyś
fotografa, który nie przestawał robić mu zdjęć, kiedy on
jadł w restauracji z bulimicznym dzieckiem, choć go o to
prosił. „Czy to była twoja ulubiona restauracja?” –
spytałem go. Popatrzył osłupiały. „Ulubiona restauracja?
Nie mam takiej. Ulubione jedzenie? Żadne! Czy jestem
smakoszem? Nie! Nie cierpię jedzenia!”
Byłem zdumiony. Przecież rodzice tego mężczyzny byli
restauratorami, prowadzili De Ramble na Bazarze Balika w
New Delhi, a on sam prawdopodobnie wyrastał na potrawach
kuchni mogolskiej. A on oświadcza, że nie znosi jeść!
Shah Rukh zapalił papierosa, już trzeciego do tej pory i
wyjaśnił: „Mój ojciec był Pasztunem, wyglądał jak szarooki
Gregory Peck, mierzył 6 stóp i 2 cale, a moja mama była z
Hyderbadu, piękna kobieta, jak Waheeda Rehman. Wychowali
mnie na suchym pasztuńskim jedzeniu z okolic Peshawaru,
raan i chaap, i na aromatycznej masala Khana z Hyderabadu,
briyani i khatti dal. Moi rodzice zwykle mieszali to
wszystko i tym mnie karmili. Dodawali do tego jedzenie z
restauracji, kurczaka w maśle i kormę z baraniny. Ale
umarli i potem jedzenie już nigdy nie było smaczne.
Rozumiesz?”
Rozumiem. Ale czemu nie lubi jedzenia? Shah Rukh starannie
dobierał słowa.
„Naprawdę wierzę, że jedzenie jest tylko wypełniaczem
żołądka. Jest tak niezbędne, jak powietrze, którym
oddychamy. To jest konieczność, która powinna pozostać
koniecznością. Dominujący smak czegokolwiek odwraca twoją
uwagę od tego, co jest sensem życia. Zawsze patrzę trochę
z góry na ludzi lubiących jeść. Dla mnie jedzenie, i
zwykłe, i nadzwyczajne, jest zawsze takie samo. Jedzenie w
„Zodiac Grill” smakuje mi tak samo jak to, które mogliby
mi podać w „Haji Ali”, nie mam co do tego wątpliwości.
Kiedy się żeniłem, moja teściowa martwiła się, bo Gauri
nie umiała gotować. Ale powiedziałem: „Proszę się nie
martwić. Nie ma to dla mnie znaczenia”. I to jest prawda,
mogę jeść cokolwiek. Nawet suchy chleb i wodę”.
Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Ale Shahrukh kontynuował:
„Jeśli lubisz jeść na mieście, to jestem raczej kiepskim
towarzyszem. Mogę przeżyć cały dzień, nawet nie wiedząc,
że nic nie jadłem. Nie lubię chodzić do restauracji. Nie
znoszę spotkań w kawiarniach. To straszna strata czasu!
Wolę zaprosić cię do domu i pogadać przy lunchu. A jeśli
mam kogoś zabrać na obiad, sugeruję McDonalda albo
pizzerię. Nic dziwnego, że przyjaciele nie lubią ze mną
jadać! Jeździłem po całym świecie i wszędzie próbowałem
miejscowych potraw. Ale w końcu zawsze ląduję w domu i
domagam się dal-chawal! Moja matka zawsze mówiła: „Jedz
tak, jak lubisz i ubieraj się tak, jak lubią ludzie”. Co
więc lubisz – naciskam. „Lubię kawior, który podają w Air
India” – odpowiada chytrze. „Naprawdę, dobrze smakuje z
pepsi”. „Czy przywozisz puszki kawioru, kiedy wracasz z
zagranicy?” – spytałem. I wina – dodałem, bo koło baru
dostrzegłem wielką Eurocave przeznaczoną do chłodzenia
wina, a w niej kilka butelek burgunda i szampana. „Nie” –
powiedział Shah Rukh. „Chłodziarka do wina jest dla mojej
przyjaciółki Parmeshwar Godrej. Ona jest jedyną znaną mi
osobą, która lubi wino. Zwykle kupowałem najdroższe
butelki, bo myślałem, że są najlepsze. Ale Parmeshwar
kiedyś mi powiedziała, że podaję straszne byle co! Teraz
proszę Jaia, męża Juhi, żeby wybierał dla mnie wina. On
się na tym zna. Zmusił mnie nawet, żebym przeczytał dwie
książki o winie. Ale odpuściłem. Jaki jest sens uczenia
się, które są dobre, a które złe? Każde wino smakuje mi
tak samo”.
W rzadkich chwilach, kiedy Shah Rukh ma ochotę na drinka,
pije rum bacardi. Przyznaje, że alkohol go odrzuca,
podobnie jak smakowanie win i jedzenie w restauracjach.
Opowiedział mi historię o tym, jak poszedł do modnej
francuskiej restauracji w Hong Kongu i nie mógł za nic
zrozumieć, po co przy jego nakryciu stoją trzy szklanki.
Jedna była na wodę, druga na wino, ale po co była trzecia
– spytał mnie teraz. I tak wiele widelców i łyżek! „Nie
miałem pojęcia, które są do czego. Nie lubię chodzić do
restauracji, w których nie wiem, jak się zachować i w
których mogę zranić uczucia szefa kuchni, jeśli poproszę o
pepsi, a nie o wino”.
Mówił o szefach kuchni, których spotkał podczas swoich
podróży.
„Nie pamiętam nazwisk ale większość z nich przychodziła do
mojego stolika, żeby zapytać, czy mi smakowało. Albo
przychodzą do pokoju hotelowego pytać, czy przygotować mi
coś specjalnego. Mówię zwykle: „Nie, proszę ugotować to,
co pan chce. A potem nie smakuje mi to, co jem! Oni się
kochają z tym jedzeniem! Ale kilku z tych gości posłużyło
mi jako „wskazówki” do roli szefa kuchni, którego grałem w
„Duplicate”. Mam dać heroinie całusa w policzek , a
zamiast tego liżę ją, a potem wącham. Wiesz, jacy oni są –
przez cały czas wąchają jedzenie”.
On tymczasem może zawsze zajść do kuchni Mohammeda Shamima
w Mannacie.
„Mogę się sam obsłużyć i dostać obiad, ale gotowanie... No
cóż, robiłem ciasteczka Batmana z synem Aryanem. Umiem
zrobić herbatę, ugotować jajka, zrobić naprawdę smaczne
phulkas.
W tym momencie wpadł czteroletni Aryan, kulka
hiperaktywnej energii i ruszył w stronę Shahrukha. Widząc
filiżankę w rękach ojca spytał: „Mogę się napić pepsi?” W
studio stoi największy dystrybutor pepsi, jaki
kiedykolwiek widziałem. Shah Rukh powiedział: „Jeśli
wypijesz następną pepsi, mamusia ci wleje!” Aryan
odpowiada: „Nie boję się mamy!” „To idź i jej o tym
powiedz” – sugeruje Shah Rukh chytrze. A do mnie mówi:
„Mam z nim układ. Jeśli przestanie pić pepsi, jak
przestanę palić. Aryan odpowiedział rozsądnie: „Zamiast
tego będę pił limcę”.
„Pijesz pepsi, bo ją reklamujesz, czy dlatego, że lubisz?”
– spytałem Shah Rukha. „Od kiedy pamiętam, piłem pepsi” –
przyznaje. „Nie pijam wody, choć lekarze radzą mi pić
sześć litrów dziennie. Palę około 20 papierosów dziennie,
a pepsi przeczyszcza gardło... maaza aata hai!” Bez
wahania powiedział, że rozróżniłby Pepsi od coli i thums
up, gdyby mu zawiązali oczy. „Rozpoznaję pepsi już po
zapachu” – pochwalił się, a potem dodał lekceważąco na mój
użytek: „Ale nie rozróżniam lazanii od makaronu, zupy
cebulowej od grochówki”.
Zauważyłem, że Khanowie prowadzą dom otwarty. Przyjaciele
wpadają do Mannatu, żeby być z Shah Rukhiem, Gauri,
Aryanem i córeczką Suhaną, która w maju skończy dwa lata.
Nazywa ten zwyczaj „mehman nawazi”. „Ludzie powinni lubić
z tobą przebywać. I musisz być pewien, że są nakarmieni.
Jedzenie powinno być łatwo dostępne, bo czasami ludzie są
nieśmiali i jeśli spytasz, czy coś przekąszą, mówią, że
nie. Ja taki jestem. Rzecz jest nie w jedzeniu, tylko w
tym, jak je podajesz. Jak ludzie się u ciebie czują. Kiedy
do Mannatu przychodzą przyjaciele, zawsze jest dla nich
coś do zjedzenia. Jeśli nie ma kucharz robi anda-
doubleroti” – wyjaśnia Sah Rukh. „I espresso” –
przypominam mu.
raan –
udziec jagnięcy
chaap – kotlety jagnięce
khatti dal – curry z mango i soczewicy
phulka – rodzaj chleba bez drożdży, w postaci placków
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"