|
w skrócie
autobiografia
-
młodość
-
mój ojciec
-
moja matka
-
początek
-
marka SRK
-
Gauri
-
Dreamz Unlimited
wywiady
artykuły
przemówienia
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Mój ojciec
Mój ojciec, Mir Taj Mohammed, był o 10 lat starszy od mojej
matki Fatimy i przez to o wiele starszy ode mnie. Pamiętam
go jako łagodnego olbrzyma - 188 cm wzrostu i typowa dla
Pasztunów piękna aparycja, szare oczy i brązowe włosy. Był
człowiekiem bardzo oczytanym
i odebrał gruntowne wykształcenie. Uzyskał tytuł magistra,
licencjat prawa i znał sześć języków – perski, sanskryt,
pusztuński, pendżabski, hindi i angielski. W tamtych czasach
był najmłodszym bojownikiem o wolność.
Nawet dzisiaj, za każdym razem gdy spotykam ludzi, którzy go
znali, wspominają jego poczucie humoru i to, jakim był
dżentelmenem. I takim też go pamiętam. Chciałbym być taki
jak on, albo chociaż wychować swoje dzieci w taki sam
sposób, ale nie wiem, czy zdołam tego dokonać, ponieważ
jestem bardziej wybuchowy niż mój tata.
Moja siostra i ja słuchaliśmy go bardziej od naszej matki.
Był od niej łagodniejszy. Oczywiście nasza mama również
bardzo nas kochała, ale ojciec był naszym przyjacielem.
Siedzieliśmy godzinami i słuchaliśmy jego opowieści na różne
tematy. Nazywaliśmy się „yaar”. Mówiłem do niego „tato”, ale
częściej używałem słowa „yaar”. Być może dlatego, że nigdy
nie namawiał nas do różnych rzeczy i nie rozpieszczał nas
jak inni rodzice, ale za to zawsze traktował nas jako
indywidualności, jak dorosłych. To zawsze była partnerska
relacja.
Mój ojciec miał świetne poczucie humoru. Lubiliśmy siedzieć
na dachu naszego domu. Pewnego razu, starsza para narzekała
na nasze zachowanie, zwracając się do mojego taty: “Upar se
cheese neeche aati hai.”. Tata roześmiał się i odrzekł:
„Newton wpadł już na to dawno temu”.
Innym razem, drażniłem się z dziewczynką z sąsiedztwa i
wywróciłem ich skrzynkę pocztową. Jej mama przyszła do mnie
do domu by się poskarżyć, a tata otworzył drzwi. Ta pani nie
mówiła dobrze w hindi, więc powiedziała „Aapka ladka ladki
ko chedta hai meri”. Tata odpowiedział: „Czy ona jest tak
samo piękna, jak pani?”. Kobieta zdziwiła się i wykrztusiła:
„Co?”. Ojciec powtórzył pytanie. Odpowiedź brzmiała “Tak…”.
Ojciec odparł: “Zatem nie mogę go winić. Gdybym spotkał cię
wcześniej nawet ja zacząłbym się z tobą przekomarzać”.
Uśmiechnęła się.
Poza poczuciem humoru, inną cechą, którą po nim
odziedziczyłem, jest pasja do czytania. Mój tata był bardzo
dobrym człowiekiem i to również stanowi dla mnie wzór.
Myślę, że odziedziczyłem jego dobroduszność, ale nie w
pełnym zakresie. Jedyną różnicą jest to, że nie podzielam
jego zamiłowania do ogrodnictwa. Tacie zdarzało się nawet
mówić do kwiatów, ja nigdy tego nie robiłem. Kto wie, być
może kiedy będę starszy...
Na pewno odziedziczyłem po nim moje roztrzepanie. Widziałem
jak wychodził z domu ubrany
w koszulę, buty i skarpetki –
ale bez spodni! Potrafił jadać śniadanie w łazience! Po
prostu zapominał, że w niej jest. Też zdarza mi się
zapominać imion, czasami zapominam o posiłkach. Ale gdy
zajmuję się pracą, zawsze jestem maksymalnie skupiony.
Tata nigdy nie podnosił głosu, nie krzyczał na mnie ani na
siostrę. Mama za to owszem; spełniała w ten sposób typowo
ojcowskie obowiązki. Nie bił nas, jedynie raz lub dwa nas
zbeształ. Nawet jeśli choć na minutę
stawał się poważny, bałem się go, ale po chwili i tak
obracał całą sytuację w żart. Kiedyś powiedział do mnie:
„Cholera, nawet nie umiem się na ciebie porządnie
zezłościć”.
Przy innej okazji, powiedział: “Spójrz, twoja siostra
powinna się teraz uczyć. Pójdę do jej pokoju i wyrzucę przez
okno powieść, którą czyta. Ty pójdziesz na dwór i zabierzesz
tę książkę”. Tak też uczynił. Ten niewinny żart był jego
sposobem na przekazanie nam, jak ważne jest wypełnianie
obowiązków.
Ojciec miał porywczy temperament, nie jak oficer w armii,
ale lubił poprawne zachowanie. Nie wymagał ode mnie, bym
dzień zaczynał od kłaniania się starszym osobom i dotykania
ich stóp, ale musiałem wobec nich okazywać określony rodzaj
szacunku. Również i dziś nie śmiałbym położyć nóg na stole,
jeśli starsza osoba siedzi obok mnie. Nigdy wprost nie
powiedział mi, że mam tak postępować. Przykład, jaki dawał
swoją osobą sprawił, że rozumiałem, jakich rzeczy nie
powinno się czynić.
Jeden zwyczaj, który przyjął się przypadkowo, polegał na
tym, że tata przygotowywał dla mnie mleko co rano. Zaczęło
się od tego, że mamie zdarzało się czasami zaspać. A potem
ta czynność stała się dla taty zwyczajem. Gotował mleko i
podawał mi je, ale później postanowił zmodyfikować ten
rytuał. Każdego ranka zatem udawaliśmy się do automatu z
mlekiem o nazwie Mother Dairy (stoiska z mlekiem typowe dla
Delhi). Tata wrzucał żeton, ja układałem dłonie w miseczkę i
wprost z nich piłem mleko.
Nigdy nie byłem na niego wściekły, nie pamiętam żeby mnie
kiedykolwiek zirytował. Prawdę mówiąc, uwielbiałem
obserwować jego powrót do domu. Nasz pies już wyczuwał tatę,
gdy ten znajdował się jeszcze jakieś 5-6 metrów od domu.
Wybiegałem mu naprzeciw, brałem jego torbę i szedłem obok
niego albo czekałem na niego na przystanku.
Dzięki tacie, każda domowa czynność, każdy nieprzyjemny
obowiązek zamieniał się w rozrywkę. Zaraził nas myśleniem,
że wykonując daną pracę, mamy tak naprawdę świetną okazję do
zabawy. Dzięki temu nauczyłem się czerpać radość z pracy. To
właśnie dlatego, jak sądzę, jestem zawsze naładowany
pozytywną energią. Potrafię cieszyć się takimi małymi
rzeczami, jak obserwowanie wiewiórki wspinającej się na
drzewo albo letnia drzemka na tarasie. To taka gra w
„najlepszą rzecz jaka mogła mi się dzisiaj wydarzyć”.
Gdy miałem cztery lata, ojciec nauczył mnie jak odpowiadać
za własne błędy. Byłem bardzo krnąbrnym dzieckiem w szkole i
na koloniach, regularnie wpadałem w tarapaty. Pewnego razu
rzuciłem kamieniem w chłopca o imieniu Tara. Kamień
odbił się od ziemi, uderzył w jego głowę i złamał mu zęba.
Chłopiec krwawił i wszyscy byli bardzo wystraszeni.
Oczywiście nie zrobiłem tego naumyślnie. Ojciec chłopca upił
się w nocy, wziął nóż i przyszedł do naszego domu. W chwili,
gdy tata otwarł drzwi, mężczyzna zaczął wykrzykiwać: „Twój
syn zranił mojego syna, zabiję go!”. To był typ awanturnika,
a tata zapytał go, czy chciałby ze mną porozmawiać!
Wyobraźcie to sobie. Pijany jegomość stoi z nożem w ręku, a
mój tata chce żebym z nim rozmawiał! Ojciec zamknął drzwi,
podszedł i spytał mnie: „Shah Rukh, czy skrzywdziłeś
kogoś?”. Odpowiedziałem, że tak. Mama była wściekła, ale
tata odrzekł spokojnie: „On stoi na zewnątrz, idź mu
wytłumaczyć sytuację”. Tacie Tary powiedziałem: „Wujku,
naprawdę bardzo mi przykro. Nie miałem zamiaru wyrządzić
krzywdy Tarze. To był wypadek”. Tonąłem we łzach. Oczywiście
ten człowiek nie chciał zrobić mi nic złego. Mój tata miał
wielką wiarę w ludzką naturę i wiedział, że nie stanie mi
się nic złego. Później
otworzył drzwi i spytał czy problem został rozwiązany.
Powiedział do tego człowieka: „Jeśli ma pan sprawę do mnie,
niech pan rozmawia ze mną. Jeśli sytuacja dotyczy mojego
syna, niech pan rozmawia o tym z nim”. Mogłem uznać
zachowanie mojego ojca jako odwrócenie się ode mnie, ale
zrozumiałem, że w ten sposób chciał nauczyć mnie, jak
odpowiadać za moje czyny i jak rozwiązywać trudne problemy.
Tata nauczył mnie, że na dłuższą metę uczciwość zawsze
popłaca. W mojej szkole, St Columbia, za każdym razem, gdy
opuszczaliśmy dzień zajęć, musieliśmy zostawić wiadomość, w
innym przypadku mogli nas wyrzucić. Ojciec dawał mi dużą
swobodę. Jeśli mówiłem: „Nie chcę iść jutro do szkoły”, on
odpowiadał: „Jeśli nie czujesz się na siłach, nie musisz
iść”. Następnego dnia pisał mi usprawiedliwienie.
Pewnego dnia, zawołał mnie i rzekł: “Dzisiaj pójdziesz do
szkoły i powiesz swojemu nauczycielowi, że nie masz żadnego
wytłumaczenia swojej wczorajszej nieobecności”.
Bardzo
obawiałem się brata Morris’a, naszego wysokiego, dobrze
zbudowanego nauczyciela pochodzącego z Irlandii. Kiedy nas
karał, było to bardzo bolesne przeżycie. Powiedziałem mu:
”Mój tata zwykle daje mi usprawiedliwienia, ale dzisiaj tego
nie zrobił. Nie dlatego, że nie chciał, po prostu
powiedział, że nie miałem powodu by wczoraj opuścić lekcje”.
On odpowiedział: „To poprawna postawa. Przynajmniej nie
skłamałeś, byłeś ze mną szczery.”
I nie ukarał mnie.
Tata zwiedził cały świat i przeżył wspaniałe przygody.
Walczył o wolność kraju, dołączył do Khana Abdula Gaffara
Khana, walczył w wyborach przeciwko Maulanowi Abdulowi
Kalamie Azadowi, ale przegrał. Cieszył się z faktu, że
stracił swój zamanat, może dlatego, że przegrana z tak
wielką postacią była dla niego zaszczytem.
Kiedy miał 16 lat, opuścił dom w Peszawar i przybył do
Kaszmiru. Studiował prawo w college’u w Delhi. Nie miał się
gdzie zatrzymać, więc udał się do dyrektora, Anglika i
spytał czy nie może nocować w żeńskim internacie. Był tam
jedynym facetem, więc było to nielegalne. Twierdził, że
udała mu się ta sztuczka, ponieważ był czarującym,
przyzwoitym chłopakiem.
Po skończeniu prawa nie wybrał tej drogi zawodowej, ponieważ
czuł, że nie będzie mógł być całkowicie szczery wobec siebie
ani wobec innych będąc prawnikiem. Oferowano mu wiele
politycznych stanowisk. Ale nie przyjął żadnej pomocy.
Wszyscy jego przyjaciele zostali ministrami oraz członkami
zgromadzenia legislacyjnego. Tata podróżował autobusem z
jedną walizką, chociaż było nas stać na większą wygodę. Był
prostym człowiekiem, żyjącym w prosty sposób.
Tata parał się różnymi zajęciami. Miał świetnie prosperującą
firmę produkującą meble. Potem przerzucił się na transport,
miał okręty i ciężarówki w Gurgaon. Niestety ten biznes
również upadł, ponieważ większość jego partnerów oszukała
go. Był zbyt ufny i szczery. To działo się przed moim
narodzinami, więc nie znam dobrze tych historii. Gdy się
urodziłem, tata miał złą passę. Później zajął się
restauratorstwem i hotelami. Wszystkiego dokonał sam, nie
wykorzystując przewagi, jaką miał jako bojownik o wolność
ani nie używał swoich politycznych znajomości.
Umarł, gdy miałem 15 lat.
Wyjazd na wakacje z moim ojcem nie oznaczał pobytu w
luksusowych hotelach, zwiedzania ani jedzenia różnych
smakołyków. Urlop przypominał raczej obóz przetrwania.
Wyruszyliśmy do Itanagar i podróżowaliśmy w jonga (pojazd
używany wtedy w Pakistanie) do Lahore. W Lahore
przesiedliśmy się do bardzo zatłoczonej ciężarówki
spędziliśmy w niej cztery
godziny w drodze do Peszawaru. Mieszkaliśmy w niewygodnym
hotelu, jako że nie dokonaliśmy wcześniej rezerwacji. Mój
ojciec chciał, żebyśmy zachowali kontakt z rzeczywistością.
Mimo że ukończyłem renomowaną irlandzką szkołę, mocno stąpam
po ziemi. Przeczytałem różne książki, ukończyłem studia i
jestem gwiazdą, ale nadal jestem w kontakcie z
rzeczywistością. Nie myślę tak, jak niektóre sławy, że nie
powinienem spotykać się ze zwykłymi ludźmi. Ten sposób
myślenia odziedziczyłem po moim ojcu.
W przeciwieństwie do taty, moja matka lubiła mnie
rozpieszczać. Kupiła mi samochód, lecz tata rzekł: „Jeśli
masz pieniądze, zdobądź go”. Zawsze uczył mnie, jak ważna
jest samodzielność. Pewnego razu spytałem się go czy mogę
wyruszyć na 20-kilometrową wycieczkę rowerową. Odparł:
„Dlaczego pytasz się mnie? Jeśli potrafisz tego dokonać, to
zrób to. Gdy byłem w twoim wieku wspiąłem się na K2 i nie
pytałem się rodziców o zdanie.” Nauczył mnie, że materialne
zdobycze bywają czasami ważne, ale nie zawsze. Jeśli
posiadasz bogactwo, to bardzo dobrze, ale jeśli nie masz
jakiejś rzeczy, nie jest to koniec świata. Zawsze dostrzegał
dwie strony medalu. Gdy już był dobrze ustawiony, jego
biznes zaczął nagle upadać. Ale nie robiło to na nim
wrażenia - nie przejmował się czy jeździ autobusem czy
Mercedesem, ważne było dla niego żeby dotrzeć do celu. Takim
człowiekiem był.
Moi rodzice nigdy do niczego mnie nie zmuszali. Powiedziano
mi: „Czytaj Koran, jeśli masz ochotę, ale czytaj też Gitę i
Biblię”. Czytałem wszystko. Mogłem brać udział w
uroczystościach religijnych tylko jeśli czułem taką
potrzebę. Tak jak Id namaz. Nigdy nie było przymusu: „O nie!
Mam iść i czytać namaz w piątek!”. Byłem bardzo szczęśliwy,
że mogę w tym uczestniczyć. Wielu ludzi narzekało: „O Boże!
Rakhi jest dzisiaj. Wolałbym zostać w domu.”. Nigdy tak ze
mną nie było. Jeśli nadchodził czas Id, oznaczało to, że mam
przyjemny, wolny dzień.
Wydaje mi się bardzo dziwne, gdy słyszę jak jakiś rodzic
mówi: “Synu, porozmawiajmy o tym, kim będziesz w
przyszłości”. Myślę, że to bardzo brytyjskie, pompatyczne i
nie na miejscu. To powinno odbywać się naturalnie. Mnie
nigdy nie pytano „Jaką drogą chciałbyś pójść?” Nigdy nie
zapytałbym się tak moich dzieci. Jeśli bym odpowiedział
“Chciałbym zostać inżynierem”, odpowiedź brzmiałaby “Ok, weź
się za to”. Nigdy nie popychano mnie do przejmowania biznesu
po ojcu. Kiedy tata zmarł, obowiązki przejęła matka.
Ostatecznie nigdy nie zająłem się biznesem. Od czasu do
czasu zajmowałem się drobnymi zleceniami, jak pójście do
banku albo coś w tym stylu. W tamtym czasie mieliśmy dużą
firmę.
Jeśli chodzi o film, tata znał Dilipa Saaba, Motilala i
wielu innych. Prawdę mówiąc, bardzo dobrze znał ojca Anila
Kapoor’a. Powiedział mi: „Jeśli chcesz występować w filmach,
powiem SK Kapoorowi, żeby dał ci jakąś rólkę”. Pamiętam, że
w tamtym czasie w kinach pokazywali „Woh Saat Din”(„Those
Seven Days” 1983) i tata powiedział: „Jeśli kiedyś będziesz
w Bombaju, spotkaj się z nim”. Wyruszyłem tam, ale spotkałem
nie tego SK Kapoora, o którym mówił ojciec. Dopiero niedawno
SK Kapoor Saab podarował mi kilka fotografii mojego ojca.
Powtarzał nam: “Jeśli coś robisz, rób to najlepiej jak
potrafisz”. Nauczono mnie, żebym z oddaniem skupiał się na
powierzonym zadaniu. Ponieważ dostałem dużo swobody w
dzieciństwie, nie nabyłem złych przyzwyczajeń. Do dzisiaj
nie lubię, gdy ktoś mówi mi co mam robić. Uważam, że każdy
powinien znać swoje obowiązki. Odpowiedzialności nie można
się nauczyć. Myślę, że wyuczona odpowiedzialność jest zbyt
formalna, jest tylko
manierą. Każdy mądry człowiek powinien zdawać sobie sprawę z
odpowiedzialności, jaka na nim ciąży.
Niewielu ludzi wie, że swoje przemyślenia pisałem
dwuwierszem urdu. Pochodzę z muzułmańskiej rodziny, wszyscy
wokół mnie mówili w urdu. Tata czytał nam przed zaśnięciem
książki w urdu i czasami także recytował poematy Ghaliba i
Iqbala. Myślę, że moje zainteresowanie pisaniem powstało
właśnie z tego powodu. Ojciec zachęcił mnie do pisania
wierszy. Nawet stworzył książkę, w której samodzielnie
zapisywał moją twórczość. Nadal mam tę książkę, która
stanowi jedną z najbardziej sentymentalnych pamiątek po
ojcu. Kiedy umarł, nikt inny nie spisywał moich wierszy.
Nigdy właściwie nie nauczyłem się pisać w języku urdu.
Czasami przyjaciele, którzy znają ten język, czytają mi
zawartość tej książki. Po latach dwuwiersze i poematy wydają
mi się bardzo amatorskie i dziecinne. Lecz nadal ta książka,
którą w języku urdu nazywa się „diwan”, jest najmilszym
wspomnieniem po ojcu.
Nie
pamiętam, żebym płakał, kiedy tata umarł. Myślałem, że to
heroiczny gest, że dzięki temu stałem się mężczyzną. Ale
czułem się zdradzony, mimo, że tata przygotował mnie na swą
śmierć. Po śmierci mamy zdałem sobie sprawę z tego, że nic
nie jest wieczne. Przestałem wierzyć w cokolwiek. Dużo wtedy
płakałem. Już nic nie może mnie ruszyć.
Tłumaczenie:
shahrukhkhan.pl na podstawie www.planetsrk.com
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|