Dilwale Dulhania Le Jayenge
autorka: Anupama Chopra British Film Institute 2002
Rozdział III
Jak powstawał blockbuster
Aditya Chopra opowiada akcję swoich filmów w
realnym czasie ekranowym. Film rozwija się w jego głowie,
klatka po klatce, a on opisuje, co widzi, przez ponad dwie
godziny – czas wyświetlania filmu. Jego pasję widać jak na
dłoni w tej intensywności. Czasami, przy bardzo
emocjonujących scenach, jąka się mocniej. Ale jego energia
nie maleje. Opowiadanie DDLJ zaczyna od czegoś takiego:
„Londyn. Gołębie przelatują z trzepotem przez szare,
zachmurzone niebo, kamera podąża za nimi w dół i widzimy
mężczyznę, ubranego w tradycyjny indyjski strój, karmiącego
ptaki. Powoli zaczyna się piosenka...”
Ale zapał Adityi nie zdołał zarazić zespołu Yash Raj. Firma
Yasha miała swoje ustalone tradycje: jedną z nich było to,
że przed każdym nowym filmem wszyscy odpowiedzialni za
poszczególne zespoły przychodzili do domu i słuchali
szczegółowej narracji. W maju 1994 w choprowskim pokoju „gadda”,
czyli wysłanym poduszkami, spotkali się operator Manmohan
Singh, dyrektor artystyczny Sharmishta Roy, autor dialogów
Javed Siddigui i przyjaciel rodziny Deven Varma, żeby
wysłuchać, co Aditya ma im do powiedzenia. Nie byli
zachwyceni.
Manmohanowi nie podobała się pierwsza część. Jak chodzi o
akcję, niewiele się działo. Inni uznali, że opowieść nie ma
wystarczającej głębi – dlaczego chłopak jedzie za dziewczyną
do Indii, skoro nawet nie wie, czy ona go kocha? Scena
finałowa za bardzo przypominała przebojowy film „Dil Hai Ki
Manta Nahin” (1991), w którym ojciec zachęca córkę, żeby
uciekła z własnego ślubu i wyszła za innego mężczyznę.
Aditya był zdruzgotany. On uwielbiał tę historię. Uważał, że
jest znakomita. Zadawał sobie dwa pytania: „Czy podoba ci
się pomysł na scenariusz? Czy wyraża on ciebie jako
filmowca?” Odpowiedź w obu przypadkach brzmiała „tak”.
Aditya postanowił, że zrobi ten film tak, jak go widzi.
Film układał się jasno i wyraźnie w jego głowie. Aditya
nigdy nie planował pisać scenariusza osobiście, chciał
jedynie stworzyć zarys i oddać go scenarzyście z prawdziwego
zdarzenia. W pośpiechu zapisał streszczenie opowieści i
charakterystyki postaci. Siedząc w sypialni, przy długim
blacie, który dzielił z Udayem, zaczął pracować nad
scenopisem, pisząc odręcznie. Kilka lat wcześniej przy tym
samym blacie przygotowywał się do egzaminów. Czasami siadał
na trawniku. Kiedy nie był pewien jakiejś sceny, albo
przeciwnie - był zbyt pewny siebie, konsultował się z Pamelą
lub Udayem. Odbywał również narady robocze z przyjaciółką
rodziny, pisarką Honey Irani. Jego charakter pisma był
niechlujny, ale czytelny. Zarys scenariusza był gotowy w 12
dni.
Wsparcie nadeszło także od najbardziej niespodziewanej
strony – od Karana, 22 letniego syna jednego z
doświadczonych producentów, Yasha Johara. Karan i Aditya
bawili się razem jako dzieci, ale potem ich drogi się
rozeszły. Ich ojcowie się przyjaźnili i byli kolegami z
branży. Ale Karan, bardziej snobistyczny i zdecydowanie
zadzierający nosa, nie lubił braci Choprów. „Mówili w hindi
o filmach hindi, a ja miałem postawę 'Błaaagam......... ale
tandeta'” (Karan sportretował samego siebie w filmie „Kabhi
Kushie Kabhi Gham” - snobistyczny grubasek, dziecięca wersja
Hrithika Roshana, to właśnie on – przypisek A.Ch). Ale
wspólny kolega szkolny, Anil Thadani, z rodziny zajmującej
się dystrybucją, znowu ich ze sobą skontaktował.
Karan był najszczerszym bollywoodzkim entuzjastą. Pochłaniał
wręcz filmy wszystkich wielkich reżyserów kina hindi i od
dzieciństwa śledził wyniki box-office. Jednak nigdy nie
planował wiązać swojego życia z branżą. Miał mgliste plany
pojechania do Paryża na studia językowe. Jednak Aditya
odkrył w nim od razu wyczucie kina popularnego. Starał się
je rozniecić. Karan uważał, że pomysł Adityi na pierwszy
film jest fantastyczny. Kiedy Aditya rozpoczął pracę,
poprosił Yasha o dwóch asystentów – Karana i Udaya.
Uday, podobnie jak Karan, był na etapie negacji. Wyrósł
piastując w sobie pewne sekretne marzenie: chciał być
aktorem w filmach hindi, ale nie mógł się przemóc, żeby
powiedzieć o tym głośno (jego marzenie spełniło się w drugim
filmie Adityi, „Mohabbatein”, w którym Uday zagrał jedną z
głównych ról – przypisek A.Ch). Zamiast tego pojechał do Los
Angeles na 5-tygodniowy letni kurs filmowy na Uniwersytecie
Południowej Kalifornii. Następnie zamierzał pojechać do
Bostonu na studia menagerskie. Podobnie jak Aditya, Uday
także asystował Yashowi przy „Lamhe” i „Darr”, ale nie miał
do tego serca. Asystowanie uważał za nudną harówkę i nie
mógł się doczekać końca każdej dniówki. Bardzo mu się
podobał pomysł na DDLJ. Nie wiedział, dlaczego Aditya chce
do asystowania właśnie jego, ale kiedy ten zadzwonił do
Stanów, był pewien, że chce z nim pracować. Pospieszył więc
do domu, zrobiwszy po drodze pewne zakupy.
Aditya poprosił Udaya o przywiezienie skórzanej kurtki.
Miała być ostentacyjnie modna, taka, żeby każdy szew
krzyczał „cool”, z amerykańską flagą lub orłem na plecach.
Bohater, Raj, miał ją nosić w filmie. Uday poszedł do
kalifornijskiego sklepu Harleya Davidsona w Bakersfield i
wybrał prostą, czarną za 400 dolarów. Dołączył potem w
Londynie do Yasha, szukającego odpowiednich miejsc na
zdjęcia w Southall (ostatecznie nie kręcono tam w ogóle, z
powodu niemożności kontrolowania gapiów – przypisek A.Ch.).
Kiedy już wrócił do Mumbaju, zauważył zmianę w Adityi –
jakby ten nagle dojrzał. „Miałem poczucie, że nie dzieli nas
już półtora roku różnicy wieku, ale sześć-siedem lat. Był o
wiele starszy ode mnie. O wiele, wiele starszy.”
Aditya wciąż czekał na rozpoczęcie zdjęć. Ostatnich kilka
miesięcy upłynęły na gorączkowych działaniach. Zaczęło się
obsadzanie ról. Początkowo Aditya planował do głównych ról
zatrudnić debiutantów, ale w miarę, jak zarys scenariusza
nabierał kształtów, zdał sobie sprawę, że wymaga on
doświadczonych aktorów. Kajol, będąca trzecim pokoleniem
aktorskiej rodziny, była jedyną kandydatką do roli Simran
(babka Kajol, Shobhana Samarth, matka, Tanuja i ciotka Nutan
były aktorkami pierwszoplanowymi – przypisek A.Ch). Aditya
uwielbiał jej debiut w filmie „Bekhudi” (1992). Ze swoją
smagłą cerą i orzechowo-zielonymi oczami, nie bardzo
mieściła się w kanonach urody jasnoskórej bollywoodzkiej
heroiny. Jednak na ekranie miała charyznę właściwą
największym kinowym idolom, rodzaj zdolności przykuwania
uwagi i intensywność taką, że trudno było od niej oderwać
oczy. Poza tym pracowała już w produkcji Yash Raj, „Yeh
Dillagi” (1994) i była przyjaciółką. Kajol zgodziła się
natychmiast, choć zastanawiała się, jak zdoła zagrać tę
tradycyjną, posłuszną córkę. Uparta i prostolinijna, nie
identyfikowała się ani trochę z Simran.
Shah Rukh miał z tym projektem o wiele bardziej złożony
problem. Aditya chciał, żeby to on był Rajem właśnie
dlatego, że nigdy wcześniej nie grał on amanta. Jego
najbardziej przebojowe filmy pokazywały go jako
anty-bohatera. Kajol i Shah Rukh stworzyli udaną ekranową
parę w filmie „Baazigar” (1993), ale on był thrillerem.
Podczas kręcenia „Darr” Aditya rozmawiał z Shah Rukhiem o
nakręceniu filmu po tytułem „Auzaar”, czyli „Broń”. Shah
Rukh zakładał, że film pod takim tytułem będzie bardzo „cool”
i „macho”. Zamiast tego Aditya przyszedł z historią miłosną.
Shah Rukh uważał romanse za „dziewczyńskie” i
wyeksploatowane. Nie chciał śpiewać piosenek w pięknych
plenerach i uciekać z dziewczyną, co bylo bollywoodzką
normą. Poza tym, inni dwaj pierwszoplanowi Khanowie - Aamir
i Salman – grywali z wielkim powodzeniem role romantycznych
chłopców, a Shah Rukh był szczęśliwy mogąc być postrzegany
jako aktor „hatke”, czyli inny. Przez trzy tygodnie i
podczas trzech spotkań, Aditya wciąż przekonywał niechętną
gwiazdę.
Podczas czwartego spotkania Aditya powiedział Shah Rukhowi,
że jest on istotnie gwiazdorem, ale nigdy nie osiągnie
statusu super gwiazdora, dopóki nie stanie się wymarzonym
mężczyzną dla każdej kobiety i wymarzonym synem dla każdej
matki. Dzięki DDLJ właśnie kimś takim się stanie. Ponieważ
Shah Rukh wciąż się wahał, Aditya zaczął myśleć o
zastąpieniu go – może Saif Ali Khan, syn aktorki
pierwszoplanowej Shamili Tagore, byłby odpowiedni. Ale
pewnego dnia w studiu Mehboob, podczas przerwy w kręceniu „Karan
Arjun” (1995), Shah Rukh postanowił wystąpić w filmie Adityi.
Jako Lajjo, matkę Simran, Aditya wybrał dobrą, ale
niedocenioną aktorkę Faridę Jalal. Farida powróciła do
grania w filmach za pośrednictwem telewizji, po ośmioletniej
przerwie spowodowanej wyjściem za mąż. Jej staroświecki czar
i pogoda ducha były doskonałym kontrastem dla sztywności
ojca Simran, Baldeva. Do roli Baldeva Aditya namierzył
Amrisha Puri, który dotąd był znany głównie z ról
złoczyńców. Amrish, o przeszywających oczach i potężnej
budowie, miał dominującą osobowość. Yash wolał widzieć w tej
roli dobrego przyjaciela rodziny Choprów, Anupama Khera, ale
Aditya nie ustąpił. Ostatecznie Yash zaproponował rolę
Amrishowi, a Anupam zagrał również ważną, ale mniej kluczową
rolę ojca Raja.
Równie skomplikowanym procesem było obsadzenie roli Kuljeeta,
szowinistycznego punjabskiego narzeczonego Simran. Aditya
chciał Armaana Kholi, syna producenta Raj Kumara Kholi.
Armaan próbował przebić się do ligi aktorów
pierwszoplanowych, ale wielokrotne klapy ostudziły jego
ambicje. Zgodził się więc podjąć zagrania złego chłopca –
wystąpienie pod szyldem Yash Raj warte było zmiany image'u.
Równocześnie o rolę zaczął się starać bardzo intensywnie
aktor telewizyjny Parmeet Sethi. Parmeet był wysokim,
potężnym Punjabczykeim, który dotąd grywał dobrych chłopców
w serialach telewizyjnych. Trudno mu było przekonać Adityę,
że będzie przekonującym łobuzem. Ostatecznie Armaan się
wycofał, a Aditya wezwał Parmeeta na testy ekranowe.
Takie testy nie są normą w Bollywood. W każdym momencie co
najmniej tuzin zespołów produkcyjnych zabiega o komplet
dobrze sprzedawalnych gwiazd, więc jakiekolwiek testy są
zbędne. Muszą przez nie przechodzić tylko aktorzy
zabiegający o pomniejsze role. Parmeet przygotowywał się do
nich, jakby cała kariera od tego zależała. Najpierw on i
jego żona, Archana Puran Singh, także aktorka i gwiazda
telewizji, popracowali nad dialogami, dodając im punjabskich
akcentów. W końcu mężczyzna z małego miasteczka w Punjabie
nie mówi miejskim hindi. Dodali więc specyficzne
kolokwializmy, jak „chak-de-phatte” (iść na ubój). Parmeet
ubrał się też odpowiednio do roli, w buty z cholewami,
dżinsy i kamizelkę. Aditya był pod wrażeniem i jego pasji i
występu. Parmeet został Kuljeetem.
Tytuł filmu pochodzi od Kiron Kher, żony Anupama. Jest to
werset z popularnej piosenki z filmu „Chor Machaye Shor”
(1974) (po DDLJ nastała moda na nadawanie filmom tytułów
branych z piosenek – przypisek A.Ch). Trzy lata przed
powstaniem projektu na DDLJ, Kiron wspomniała Adityi o tym
tytule – chciała użyć go w scenariuszu, który pisała. Wers
utkwił w głowie Adityi. Uważał on, że jest w nim i pasja i „masti”
(łobuzerstwo) i styl doskonałe do jego młodzieńczego
romansu. Poprosił Kiron, żeby mu go odstąpiła. Zgodziła się
i dodała żartem, że Aditya powinien ją za to wymienić w
czołówce. DDLJ jest chyba jedynym filmem, który ma w
napisach początkowych zdanie „tytuł zasugerowany przez...”
Ścieżka dźwiękowa
Podobnie jak w dobieraniu obsady, Aditya brał też udział w
powstawaniu piosenek. Był pewien, jakie mają to być piosenki
– ma to być lekki, młodzieżowy pop w stylu zachodnim, a
także coś czysto indyjskiego, mieszanka starych mistrzów R.D
Burmana i Shankara Jaikishana. Do stworzenia muzyki wybrał
braci Jatina i Lalita Punditów. Jatin-Lalit, jak byli
nazywani, tworzyli dotąd głównie ilustracyjną muzykę „gharana”.
Ich wuj Pundit Jasraj był uznanym śpiewakiem muzyki
klasycznej, siostra, Sulakshana, aktorka, również śpiewała
playbacki w filmach. Jak reszta zespołu, także i Jatin -
Lalit byli młodzi – mieli 34 i 28 lat – i głodni sukcesu.
Skomponowali już muzykę do kilku filmów, ale nie mieli na
koncie żadnego blockbustera, który nadałby ich karierze
kierunek w stratosferę. Mieli oni wcześniej jedno spotkanie
z Yashem, podczas którego zagrali mu kilka swoich melodii.
Yash nie ma wykształcenia muzycznego, ale ma wyczucie muzyki
i bracia wychodzili ze skóry, próbując go zadowolić. Ledwo
dostrzegli Adityę siedzącego w kącie. Yash obiecał chłopcom,
że będzie z nimi pracował, ale przez rok nic się nie
wydarzyło. Wreszcie pewnego dnia, kiedy nagrywali piosenkę w
studio dźwiękowym Sunny, zadzwonił Aditya. Poprosił, żeby
natychmiast przyjechali do jego biura. Zaoferował im DDLJ,
ale najpierw chciał się upewnić, na ile są profesjonalni.
Chciał także wykorzystać jedną z piosenek, którą grali jego
ojcu, „Payal Baccha Ke Chalna” („Uważaj na pajale, kiedy
idziesz”), która ostatecznie stała sie przebojem „Mehndi
Lagake Rakhna” („Nałóż hennę”)
Scenopis Adityi powalił chłopaków na kolana. Gorący romans i
tło w postaci przygotowań do wesela, to doskonałe preteksty
do wprowadzenia piosenek. Byli przekonani, że dzięki temu
filmowi wejdą do pierwszej ligi. Jatin – Lalit zaczęli pisać
muzykę. Aditya siedział z nimi podczas początkowych sesji
nagraniowych, dłubiąc w dźwiękach i przestawiając, aż do
momentu, w którym był zadowolony. Kiedy melodia była gotowa,
cała trójka zabierała ją do Yasha i Pameli. Na każdą jedną
wybraną melodię, odrzucano pięć innych.
Zwykle na potrzeby soundtracków bollywoodzkich najpierw
pisze się muzykę, a słowa potem, do gotowych melodii. Yash
jest uznanym koneserem poezji. Łączy go długoletnia przyjaźń
z legendarnym autorem tekstów piosenek, Sahirem Ludhianvi.
Ludhianvi, ekscentryczny geniusz, pisał słowa do piosenek
wszystkich filmów Yasha, od pierwszego, w 1959, aż do
śmierci w 1980. Po jego śmierci, Yash pracował z kilkoma
uznanymi autorami, między innymi Javedem Akhtarem i zmarłym
w 2002 Anandem Bakshi. Anand dołączył do zespołu Yash Raj
przy filmie „Chandni” w 1989. Był bardziej pospolitym poetą
niż Sahir Ludhianvi, ale miał ogromną zręczność i rozmach.
Pierwsza robocza sesja Adityi z Anandem, 66-letnim
weteranem, autorem scenariuszy 534 filmów, była katastrofą.
Anandowi podobał się skrypt – kiedy Aditya mu go
opowiedział, orzekł, że jeśli film odda mu sprawiedliwość
choćby w 50 procentach, to będzie wielki film. Ale Anand,
który do tamtej pory napisał teksty do około 2.700 piosenek
(w chwili śmierci miał ich na koncie około 4000 – przypisek
A.Ch), nie był w stanie napisać ani jednego wersetu, który
mógłby sprostać oczekiwaniom debiutującego reżysera.
Piosenka ma pokazywać Simran, pląsającą po domu, śpiewającą
o ukochanym, którego nigdy nie widziała. Aditya nalegał, aby
słowa miały młodzieńcze zabarwienie, żeby brzmiały jak coś,
co mogła śpiewać dziewczyna mieszkająca w Londynie. Po kilku
dniach zmagań i 24 odrzuconych wersjach, Anand zasugerował,
żeby Aditya poszukał sobie innego tekściarza. Aditya jednak
nalegał. Ostatecznie Anand pojawił się z „Mere Khwabon Mein
Jo Aaye” („Pojawia się w moich snach”). To była pierwsza
filmowa piosenka i została nagrana jako pierwsza, 15
sierpnia 1994.
Także w dialogach Aditya nalegał na młodzieżowe, potoczne
brzmienie. Chciał niewymuszonego, codziennego języka, a nie
zwyczajowego melodramatycznego, koturnowego podawania
tekstów. Zatrudniono Javeda Siddiqui, znanego
dramatopisarza, który napisał dialogi do 50 filmów, w tym
Yashowego „Darr”. Ale Aditya nie był zadowolony. Jego język
był zbyt wyszukany. Aditya uważał, że poczucie smaku Javeda
jest zbyt wyrafinowane, żeby stworzyć spontaniczną świeżość,
której on oczekiwał. Tak więc na dwa tygodnie przed
rozpoczęciem zdjęć Aditya przeredagował kilka scen,
wybierając wersety Javeda i mieszając je z własnymi.
Ponieważ nadchodził dzień rozpoczęcia zdjęć, Aditya i jego
asystenci rozpoczęli przymiarki. Karan udawał Faridę, a Uday
Kajol; Aditya wypróbowywał ruchy kamery. Kręcili ujęcia w
sypialni Adityi, przygotowując się do zdjęć, które miały się
rozpocząć 6 września.
Kręcenie filmu
Robienie filmów w Indiach jest ciężką, pełną brudu i potu
pracą. Studia w Mumbaju są funkcjonalne, ale mało luksusowe.
Podłogi są zakurzone, łazienki ledwie nadają się do użytku,
a poziom hałasu często przekracza poziom wytrzymałości.
Gorące reflektory i armia mozolących się ekip technicznych –
wszystko to sprawia, że na planie jest jak we wnętrzu pieca
hutniczego. To chaos kontrolowany.
Rzadko też kręci się jednym ciągiem od początku do końca.
Aktorzy pracują zwykle nad kilkoma filmami jednocześnie i
nie są dyspozycyjni przez trzy miesiące bez przerwy (aktorzy
pierwszoplanowi, jak Aamir Khan czy Shah Rukh Khan,
rozumieją ważność kręcenia jednego filmu w jednym czasie i w
ten sposób organizują swoją pracę. Aamir kręci trzy filmy
rocznie. Jest to kolosalna zmiana od lat 70, kiedy to
gwiazdy jak Shashi Kapoor kręciły trzy filmy jednego dnia, w
tym samym studiu. Shashiego nazywano „gwiazdą taksówek”, bo
w ten sposób przemieszczał się nieustannie ze studia do
studia – przypisek A.Ch). Praca aktora nie kończy się wraz z
końcem zdjęć. W większości studiów mumbajskich nie kręci się
filmów w systemie dźwięku synchronicznego, zbyt wielki
panuje w nich hałas. Kiedy więc kończą się prace nad
materiałem zdjęciowym, aktorzy nagrywają dubbing do swoich
dialogów (Były wyjątki od reguły. W systemie synchronicznym
nakręcono nominowany do Oscara „Lagaan” i „Dil Chahta Hai”
Farhana Akhtara - przypisek A.Ch). Terminarze kręcenia
ustalane są z reguły według dostępności głównej aktorki i
aktora. DDLJ kręcono w blokach 5, 10 i 20 dniowych, od
września 1994 do sierpnia 1995.
Prócz upału i kurzu, plany filmów bollywoodzkich mają też
niemal karnawałową atmosferę, bo wciąż wpadają na nie z
wizytą krewni, goście, inni producenci i reżyserzy. Jednak
Aditya, który, według słów Karana, był „tyranem w pracy”,
nie życzył sobie żadnych rozproszeń. Jego plan był zamknięty
dla gości. Nawet rodzina wkradała się na paluszkach. Kiedy
kręcono w Mumbaju, Yash wpadał, żeby zjeść lunch z ekipą.
Czasami Pamela przynosiła domowe posiłki. Od czasu do czasu
pomagała także udekorować wnętrza – ustawiając sprzęty na
planie kuchni Simran czy sadzając pluszowego misia w jej
sypialni.
Na planie DDLJ panowała domowa, przyjazna atmosfera. Zespół,
z wyjątkiem Yasha i Manmohana, był szokująco młody. 23-letni
Aditya był szefem. Zamiast surowej struktury z silną władzą
na czele, panowały nieformalne stosunki. Złe humory i
wybujałe ego schowano do kieszeni. Niezależnie od atmosfery
napięcia i presji jak pod przykrywką garnka na ogniu,
dominowała radość pracy i życia.
Shah Rukh i Kajol mieli fantastyczną profesjonalną relację.
Ich ekranowa chemia bierze się głównie z faktu, że czują się
oni ze sobą bardzo dobrze w życiu prywatnym. (ich wzajemna
chemia została potwierdzona w ciągu całej dekady, filmami „Kuch
Kuch Hota Hai” i „Kabhi Khushie Kabhie Gham”. W styczniu
2002 roku otrzymali nagrodę Screen i tytuł „Najbardziej
Pamiętnej Pary Ekranowej”. Shah Rukh powiada: „Oglądano nas
tak często, że reżyserzy nie musieli już się trudzić, żeby
pokazać, że jesteśmy zakochani. W „Kabhi Kushi” ledwie się
pojawiamy na ekranie, już jesteśmy zakochani. Publiczności
podobamy się jako para. Tak to działa”. - przypisek A.Ch).
Czasami ich kumpelstwo bywało destrukcyjne. Podczas kręcenia
kluczowej sceny miłosnej w Szwajcarii, obydwoje dostali
ataku śmiechu. Ani Shah Rukh ani Kajol nie mogli utrzymać
powagi. Za każdym razem, kiedy Shah Rukh zsuwał w dół zamek
bluzy, żeby pokazać Kajol ślady szminki na piersi, wybuchali
śmiechem od nowa. Po zmarnowaniu trzech magazynków taśmy,
Aditya stracił cierpliwość. Zarządził pięciominutową przerwę
i stanowczo nakazał im wziąć się w garść. Potem nakręcili
jeszcze jedno ujęcie. Tym razem Shah Rukh i Kajol zdołali
zachować powagę na tyle długo, że scenę dokończono, a potem
od nowa wybuchnęli śmiechem
Aditya był surowy dla ekipy, ale aktorów rozpieszczał.
Zadecydował, że na początek każdego bloku zdjęciowego, każdy
z nich zastanie w garderobie kwiaty i liścik przywitalny.
Chciał, żeby mieli poczucie, że to nie jest jedynie jakiś
kolejny, szeregowy film. Dla każdego aktora przyniesiono
pojedyncze róże i kryształowe wazony. Jednak po pierwszym
cyklu zdjęciowym napięcie związane z kręceniem było tak
duże, że na subtelności nie było już miejsca.
Klarowność Adityi dawała jego aktorom niezbędną pewność
tego, co robią. Codziennie przynosił on na plan gruby plik
niebieskich kartek, zawierający odręczne notatki dotyczące
struktury i rozkładu danych ujęć, ale prawie nigdy do nich
nie zaglądał. Dokładnie wiedział, jak kręcić. Jego precyzja
była niesamowita, jak na debiutującego reżysera. Rzadko
odgrywał sceny dla swoich aktorów. Opowiadał im bardzo
szczegółowo daną sytuację i dawał jeszcze krótkie wskazówki
przed każdym ujęciem. Czytał całą scenę, objaśniając punkty
szczególnego napięcia, emocje i język ciała, jakie chciał
uzyskać. Reszta należała już do nich.
Podczas swojego pierwszego dnia zdjęciowego, Amrish miał w
planach scenę modlitwy. Sekwencja, ostatecznie usunięta z
filmu, miała pokazywać Baldeva prowadzącego poranne modły z
udziałem całej rodziny, na które Simran zawsze się spóźnia.
Kiedy kręcenie właśnie miało się rozpocząć, Amrish zapytał
Adityę o godzinę. Aditya, skonsternowany, podał mu ją. Ale
Amrish chciał wiedzieć, o jakiej dokładnie godzinie Baldev
odprawia modły. Aditya nie zastanawiał się nad tym wcześniej
i uzmysłowienie sobie odpowiedzi na pytanie zajęło mu kilka
minut. Nie mógł pojąć celu tego pytania. Pomyślał, że
doświadczony aktor po prostu go sprawdza.
Później tego samego dnia kręcili sekwencję, podczas której
Baldev wraca do domu pomstując na zepsute młode pokolenie
NRI będące plamą na kulturze Indii. Aditya chciał, żeby
Amrish wszedł do połowy wysokości schodów i stamtąd zaczął
mówić. Amrish chciał wiedzieć, czemu ma stać na schodach.
Aditya, choć o wiele młodszy i niedoświadczony, nie dał się
zapędzić w kozi róg. Stanowczo trwał przy swoim i w końcu,
po kilkominutowej dyskusji, Amrish ustąpił i scena została
nakręcona tak, jak chciał ją widzieć Aditya. Później
powiedział Yashowi, że Aditya jest dobrym reżyserem, bo
dokładnie wie, czego chce. Nigdy już nie kwestionował jego
decyzji. Powiedział, „W ciągu paru dni zorientowałem się, że
Aditya jest daleko lepszy od wielu innych reżyserów, czy to
młodych, czy doświadczonych.”
Celem Adityi było możliwie precyzyjne realizowanie tego, co
było zapisane w scenariuszu. Pisarz dominował nad reżyserem.
Podobnie jak Yasha, bardziej od udziwnień technicznych
interesowało go dobre poprowadzenie opowieści. Przed każdym
ujęciem konsultował się ze swoim operatorem, Manmohanem.
Manmohan, spokojny, efektywny technik, był współtwórcą
Yashowych subtelnych romansów, poczynając od „Faasle”. Ale w
przeciwieństwie do Yasha, Aditya nie był aż tak przywiązany
do piękna i blichtru. Chciał czegoś bardziej naturalnego . A
ponieważ wcześniej asystował przy wielu filmach, które
filmował Manmohan, ich współpraca przebiegała bardzo gładko.
Aditya omawiał z nim wersje każdego ujęcia i podejmował
decyzje. Czasami namawiano go na jakieś odlotowe jazdy
kamery, ale Aditya nalegał na maksymalną prostotę.
Aditya nie jest takim kreatorem kobiecego piękna jak jego
ojciec. Kobiety Yasha Chopry, eteryczne boginie w
pastelowych szyfonach, weszły na stałe do słownika
bollywoodzkiego. Wizja atrakcyjnej kobiety według Adityi
jest bardziej prozaiczna. Woli, żeby była ona „jhalli”,
lekko zaniedbana. Całą otoczkę splendoru powierzył więc
Karanowi i jego przyjacielowi, Manishowi Malhotrze. Karan,
esteta od kołyski, został „odpowiedzialnym za kostiumy”.
Całymi dniami potrafił rozwodzić się nad bransoletkami i
dupattami. Czasami pędził na przedmieścia Mumbaju, żeby
kupić komplet bindi pasujących do kostiumów zaplanowanych na
dany dzień. Pamela także wtrącała swoje trzy grosze. Dla
kilku postaci starszych kobiet – matki, babci, ciotek –
przywiozła brokatowe haftowane dupatty z Delhi.
Manish projektował kostiumy. Manish, projektant-samouk,
kocha na równi filmy i modę. Zaczął projektować kostiumy
filmowe w 1990 roku. Kilka miesięcy przed premierą DDLJ,
Manish zyskał status gwiazdy w swoim fachu, po pracy nad
filmem „Rangeela” (1995), bardzo mocno wystylizowanym,
krzykliwym trójkątem miłosnym w którym ukształtował
wizerunek bohaterki, Urmili Matondkar, od prawie dziecka do
bogini seksu. Ale kiedy Aditya zaproponował mu pracę przy
DDLJ, Manish był wciąż początkującym projektantem, z małą
pracownią w studio dubbingowym Geetanjali. Początkowo miał
być odpowiedzialny za projektowanie strojów do części
europejskiej – Aditya opowiedział mu tylko tę część filmu.
Jednak w miarę kręcenia filmu, Choprowie byli pod coraz
większym wrażeniem wrodzonego daru Manisha do projektowania
i Aditya ostatecznie opowiedział mu także drugą część
scenariusza.
Manish wprost eksplodował nowymi pomysłami. Proponował
wypróbować nowe kolory i style nawet w tradycyjnych strojach
indyjskich. Aditya był równie nieugięty w swoim przekonaniu,
że wszystko ma być jak najprostsze. Nie chciał, żeby
kostiumy rozpraszały uwagę publiczności. Nie chciał, żeby
ten film był kolejną „fantazją Yasha Chopry”. Czasami
zgadzał się na pomysły Manisha, a czasami był, jak sam mówi
- „uparty jak osioł”. Manish próbował więc przekonać Adityę
za pośrednictwem Pameli. Yash także nadzorował powstawanie
strojów do części indyjskiej. Był potwornie wybredny i miał
obsesję na punkcie szczegółów. A Yash mógł coś powiedzieć o
kostiumie dopiero wtedy, kiedy aktor go zakładał. Szkice i
modele na manekinach niewiele znaczyły.
Do „Mehndi Lagake Rakhna”, porywającej piosenki i numeru
tanecznego, którym świętuje się zaręczyny Simran i Kuljeeta,
Manish zaproponował dla Simran zielony strój. Tradycyjnie
punjabskie narzeczone noszą czerwień lub kolor kasztanowy.
Odważniejsze decydują się czasami na róż, ale o zieleni
nigdy nie słyszano. Aditya był wściekły i miał na ten temat
z Manishem kilka gorących sprzeczek. Ale Manish był
przekonany, że przytłumiona zieleń dwuczęściowego stroju
będzie i wyrazista i bardzo atrakcyjna. W końcu Aditya
ustąpił.
Czasami pewność siebie projektanta nie dawała dobrych
rezultatów. Do piosenki kabaretowej „Ruk Ja”, Manish wybrał
obcisłą suknię, która nadała Kajol wygląd pękaty, a nie
elegancki (patrząc z perspektywy czasu, Aditya mówi dziś, ze
jednak kostiumy nie były na poziomie i gdyby dziś robił ten
film, dodałby im o wiele więcej splendoru – przypisek A.Ch.).
Oczywiście Kajol, która nie interesowała się w najmniejszym
stopniu ani modą ani strojeniem się – nie ułatwiała im
życia. Odmówiła stanowczo zrzucenia kilku kilogramów (podobno
zrobiła to dla Karana i MNIK – przypisek tłumacza) i nie
pozwalała prostować sobie włosów. Nie znosiła peruk i
biżuterii. W niektórych scenach widać jej obfity wąsik nad
górną wargą. Karan nieustannie obmyślał sposoby na jej
wizualne wysmuklenie. Kiedy kręcili piosenkę na
szwajcarskich drogach, osobiście czesał ją pomiędzy
ujęciami.
Karan, oprócz funkcjonowania jako magik od kostiumów i
uniwersalny człowiek od wszystkiego, także grał. Zagrał w
filmie przyjaciela Raja, Ponchy'ego który w większości scen
służy jedynie do tego, żeby Shah Rukh miał komu strącać
czapkę z głowy. Miał jednak do zagrania jedną ważną scenę, w
której przychodzi do sklepu Baldeva, żeby kupić piwo. Baldev
odmawia, a kiedy Ponchy naciska, wpada w gniew. Karan
wcześniej przećwiczył tę scenę, ale kiedy już ją nakręcono,
poprosił o powtórkę. Amrish był bardzo zdziwiony, a Aditya
wybuchnął śmiechem. Jednak obaj zgodzili się żeby Karan
zagrał jeszcze raz. Jak na ironię Uday, który tajemnie
marzył o aktorstwie, nie miał takiej szansy. Robił klapsy,
był inspicjentem i rekwizytorem.
Jednak chyba najlepszym asystentem Adityi był Yash.
Zapewniał on moralne i monetarne wsparcie, ale całą kontrolę
pozostawił synowi. To Aditya, a nie on, był szefem. Pozycja
i reputacja marki Yasha oraz jego szerokie kontakty
sprawiały, że wszystko było na swoim miejscu. Aditya
dostawał wszystko, czego chciał – kościół w Szwajcarii,
helikopter, szwajcarskich policjantów do jednej ze scen.
Podczas kręcenia, Yash krążył gdzieś z tyłu – anioł
stróż,
który potrafił wygładzić wszystkie ostre krawędzie. Czasami
Yash dawał rady artystyczne. Aditya wysłuchiwał go, jak
każdego innego członka ekipy i potem robił dokładnie to,
czego chciał.
Jednak nawet mityczne możliwości Yasha nie były w stanie
wyczarować pola kwitnącej gorczycy, które wymarzył sobie
Aditya. Aditya wiedział od zawsze, że kolorem jego filmu
jest żółty. Oczyma duszy widział Raja i Simran jednoczących
się po rozstaniu pośrodku pola falującego „sarsoan”, żółtych
kwiatów gorczycy. Wizja Raja, w jego kurtce Harleya
Davidsona, stojącego pośrodku kwintesencji Punjabu - pola
sarosan, była przesłaniem DDLJ w pigułce:
zachodni-styl-wschodnie-wartości. Problem w tym, że gorczycy
było jak na lekarstwo.
Już na trzy tygodnie przed styczniowym blokiem zdjęciowym,
Aditya wyprawił się na poszukiwania sarsoan. Yash, Manmohan
i Aditya przemierzali Punjab, ale gorczyca nadal im się
wymykała. Od czasu do czasu znajdowali kępkę kwiatków, ale
nigdzie nie było morza żółci, którego poszukwiał Aditya. W
końcu ktoś z miejscowych zasugerował, żeby poszukać po
sąsiedzku, w Gudgaon. Adityi, zniechęconemu i wyczerpanemu,
nie chciało się już jechać, ale Yash zasugerował, że i tak
mają po drodze, więc mogą się na chwilę zatrzymać. Gudgaon
to było dokładnie to, czego Aditya chciał – dywany żółtych
kwiatów, z torami kolejowymi pomiędzy nimi. Uśmiech nie
schodził mu z twarzy. Miał już wszystko, czego potrzebował.
Prawie.
Klarowność i ciężka praca Adityi nie zrobiły wrażenia na
Saroj Khan. Saroj, która pracowała w Bollywood od trzeciego
roku życia, była znakomitą choreografką. Jej kariera
rozciągała się na pokolenia bohaterek. Saroj pracowała jako
szeregowa tancerka z Madhubalą i Vijayantimalą w 1950 roku,
a w 1980 została choreografką, pracując z takimi aktorkami
jak Sridevi i Madhuri Dixit. A od kiedy piosenki zaczęły
stawać się elementem decydującym o sprzedawalności filmu, a
nawet w kilku przypadkach przesądziły o sukcesie obrazu,
choreografowie stopniowo stawali się potężnymi graczami w
przemyśle filmowym. Na początku lat 90, Saroj praktycznie
nie miała konkurencji. Bollywood, dosłownie, tańczyło, jak
ona zagrała.
Saorj i Aditya nie zdołali, lub nie chcieli się dogadać.
Aditya uważał, że Saroj jest znakomita w tworzeniu
tradycyjnych tańców indyjskich, ale w przeciwieństwie do
innych reżyserów nie był skłonny dawać jej wolnej ręki.
Chciał, żeby jego piosenki były częścią powieści, a nie
oderwanymi „items”, jak w branżowym dialekcie nazywa się
zrealizowane z rozmachem numery taneczne, które traktowane
są jako atrakcyjne przerywniki w akcji. Aditya przychodził
na plan z dokładną rozpiską, w którym miejscu akcji mają być
piosenki. Uparł się także przy tym, że to on ma krzyczeć
„cięcie” przy każdym ujęciu, nawet wtedy kiedy kręcona jest
scena taneczna pod nadzorem choreografki. „Pewnie uważała,
że za bardzo się rządzę,” mówił. Saroj znała Adityę od
czasów, kiedy asystował on przy „Chandni”. „Nie wierzyłam,
że on jest w stanie wyreżyserować film.” powiedziała. Karan
stawia sprawę bardziej otwarcie: „Uważała, że robimy jakąś
chałę. Miała postawę 'Syn Yasha Chopry zwariował'”.
Różnice podejścia nasiliły się podczas kręcenia „Mehndi
Lagake Rakhena” w lutym 1995. Aditya nalegał na to, żeby
Simran, przyszła panna młoda, tańczyła dopiero pod sam
koniec piosenki. Saroj uważała, ze Aditya w ten sposób
odbiera całą energię tej żywiołowej piosence. Poza tym,
argumentowała, to sam Yash filmem „Chandni” wprowadził
tradycję narzeczonych tańczących na własnych zaręczynach.
Sprawę pogorszyło jeszcze to, że Karan samodzielnie
zdecydował się wprowadzić zmianę w kostiumach zespołu
tancerzy. Uważał, że żywiołowe punjabskie tańce, podczas
których mężczyźni powiewają szarfami trzymanymi w obu
dłoniach, to już ograny schemat. Dwie szarfy były
przewidywalne, jedna – stylowa. Saroj wpadła we wściekłość,
że kostiumy jej tancerzy zostały zmienione bez jej zgody.
Szarfy wróciły na swoje miejsce. (Karan został zwymyślany i
przez Saroj i przez Adityę), ale piosenkę nakręcono według
wizji Adityi. Simran skromnie siedzi, Raj tańczy.
Napięte relacje osiągnęły punkt krytyczny w Szwajcarii.
Saroj, która kręciła we Francji inny film, spóźniła się na
plan DDLJ. Ona wspomina, że były to „dwie godziny”, Aditya
twierdzi, że trzy dni. On nie zgadzał się na przerywanie
pracy dla nikogo. Zaczął szukać innego choreografa – Shah
Rukh zadzwonił do Farah Khan do Londynu o 6 rano – ale ona
także w tej chwili była zajęta przy innym filmie. Aditya
postanowił więc sam nakręcić piosenkę. Zaczął właśnie
filmować małą sekwencję taneczną z Kajol i Shah Rukhiem na
moście, kiedy pojawiła się Saroj. Przeprosiła, ale Aditya
postanowił nigdy więcej z nią nie pracować.
Farah dołączyła do zespołu DDLJ, żeby zrobić ostatnią
piosenkę, „Ruk Ja”. Saroj, starsza i mniej wyrafinowana,
nigdy nie została jedną z ekipy DDLJ; ona twierdzi, że to z
powodu różnicy pokoleń. Ale Farah, młoda i modna, dopasowała
się do nich bez najmniejszego wysiłku. Była, jak to określił
Karan „tak bardzo nie Saroj”. Farah była doskonała do „Ruk
Ja”, rytmicznej piosenki śpiewanej przez Raja w paryskim
klubie nocnym. Ta piosenka nade wszystko miała być „cool”.
Frarah, Manish i Sharmista zasiedli do narady. Zamiast
profesjonalnych tancerek, Farah zatrudniła młode, smukłe
studentki z college'u, w czerwonych mini sukienkach i
pończochach z podwiązkami importowanych z Londynu. Na planie
pojawił się wielki winylowy ekran z nadrukowanym paryskim
horyzontem. Aditya chciał, żeby miało to płynność rodem z
MTV.
Niestety, Shah Rukh nie miał czasu. Z powodu problemów z
dopasowaniem terminów, Shah Rukh odrabiał dziennie dwie
dniówki – czyli kręcił dwa filmy jednocześnie. Od 11 rano do
3 po południu pracował na planie DDLJ, od 3 do 10 w nocy - „Trimurti”
Subhasha Ghai (1995). Aditya był wściekły, ale nie miał
wyjścia. Na dokończenie piosenki mieli tylko 4 dni. Farah
musiała improwizować. Zamiast do MTV, nawiązała do króla
tańca poprzedniego pokolenia – Shammiego Kapoora.
Unowocześniła jego dziwaczny styl tańca, połączenie
beatnika z boskim tornadem i indyjskim Casanovą, wzięty z
klasycznego już filmu „Teesri Manzil” (1966). Zamiast
migających, nanosekundowych cięć, Farah zastosowała długie
ujęcia. Wrzuciła w to wszystko śpiewaczkę operową i Karana.
„Ruk Ja” nie był tym, czego chciał Aditya, ale miał za to
zaraźliwą energię, a to wypadło bardzo dobrze (na koniec
pracy Karan podarował Farah parę pończoch – przypisek A.Ch).
Dzięki tej piosence zawiązał się kreatywny zespół twórców,
którzy w latach 90 dali piosence bollywoodzkiej nowy oddech.
Podczas montażu Aditya nie pokazał Yashowi nawet jednego
kadru. Inaczej niż indyjscy reżyserzy, którzy starają się
zebrać jak najwięcej opinii jeszcze przed premierą filmu,
pracował on z klapami na oczach. Na początku sierpnia
rodzina i Manmohan obejrzeli nakręcony materiał w studiu
Rajkamal. Film nie był skończony, wciąż jeszcze do
nakręcenia pozostawała scena finałowa. Reakcja była
pozytywna, ale daleka od entuzjazmu. Podczas obiadu w
snobistycznej restauracji China Garden, nastroje były
raczej posępne. Po finale wiele się spodziewano. Publiczność
bollywoodzka oczekuje, że jej bohater będzie supermanem,
który na koniec uwiezie dziewczynę prosto w zachodzące
słońce, a nie gościem, który wygłasza mowy i zostawia pannę
z jej tatą. Czy taki anty-finałowy finał się spodoba?
Tak jak i wcześniej, Aditya zaufał instynktowi. Taka była
scena, którą napisał do tego filmu i nie zamierzał jej
zmieniać. Zrobił próby sceny finałowej i nakręcił ją w jeden
dzień. Końcowa scena akcji na stacji kolejowej kręcona była
w Panvel. Z kompletem rolek gotowych zdjęć, Aditya
pospieszył do post produkcji. Postanowili, że premiera filmu
będzie miała miejsce w październiku, w okolicach święta
Diwali, więc czasu było bardzo niewiele (Diwali jest w
Indiach tradycyjnie czasem chodzenia do kina, premiera w tym
czasie teoretycznie zapewnia lepszą oglądalność – przypisek
A.Ch). Natychmiast zaczęto robić dubbing. Yash martwił się
długością filmu – trzy godziny i 14 minut. Pomógł Adiyi
wyciąć kolejne dwie i pół minuty (potem Aditya wyciął
jeszcze kolejne 1,5 minuty. Ostateczna długość filmu
wyniosła 3 godziny 10 minut – przypisek A.Ch). 21 sierpnia
Jatin-Lalit zaczęli pisać muzykę ilustracyjną. Dano im tylko
10 dni. Dla wykonania ostatecznego montażu, Aditya przeniósł
się do laboratorium Prasad w Madrasie. 30 sierpnia pierwsza
kopia filmu była gotowa.
Przyjęcie filmu
Następnego dnia Choprowie, Karan, matka Karana Hiroo i paru
przyjaciół Adityi polecieli do Madrasu, żeby obejrzeć film.
Tym razem nie było śladu wątpliwości. Wszyscy byli
zachwyceni. Pamela była wprost w ekstazie. „Po raz pierwszy
w życiu nie byłam w stanie odezwać się przez trzy czwarte
godziny po pokazie. Film był olśniewający.” Reszta ekipy
zobaczyła go 8 października. Reakcja była wciąż ta sama –
nieustający zachwyt.
Ale praca Adityi jeszcze się nie skończyła. Montował
trailery. Biorąc pomysł z Hollywood, postanowił wyprodukować
też półgodziny program dla telewizji o kręceniu filmu. To
był doskonały pomysł promocyjny i nikt tego jeszcze nie
robił. Zadanie zostało powierzone Udayowi i Karanowi.
Nagrywali oni na video wydarzenia na planie podczas kręcenia
filmu i mieli 8 godzin materiału. Zrobili z nich film i 18
października w Doordasham, kanale ogólnokrajowym, pokazano
„Jak kręcono DDLJ”. Program wzbudził sensację. W
miejscowościach jak Assam, zamknięto sklepy przed czasem, bo
ludzie myśleli, że telewizja pokaże gotowy film.
Kiedy nadeszła godzina 0, spokój Adityi nagle się załamał.
Podczas pokazu przedpremierowego dla zespołu, który miał
miejsce w studiu Rajkamal, nagle dopadła go przedpremierowa
panika. A co będzie, jeśli zrobił kiepski film? Wyszedł z
sali i spacerował wokół kina przez 20 minut, wracając
dopiero po przerwie. Nie chciał słuchać komentarzy, jakie
mogła wygłaszać publiczność. W tym czasie ścieżka dźwiękowa
DDLJ notowała już rekordową sprzedaż. Premiera muzyki zwykle
odbywa się na trzy miesiące przed premierą filmu i wabi do
kin widzów, którzy przychodzą w pierwszym tygodniu
wyświetlania. Przed premierą filmu sprzedało się około 1,5
miliona kaset w muzyką do DDLJ. Wszelkie oznaki były
pozytywne, ale w przemyśle filmowym sukces jest niepewny, a
porażka nadciąga niespodziewanie. Na kilka dni przed
premierą starszy pracownik Yash Raj wahająco zapytał Javeda
Siddiqui, „Masz duże doświadczenie. Sądzisz, że ten film
podróżniczy wypali?”
Film podróżniczy wypalił już podczas pierwszego pokazu. W
poniedziałek przed premierą rozpoczęto przedsprzedaż – była
kolosalna. Anil Thadani, który był dystrybutorem filmu na
terytorium Bombaju wspomina, jak poszedł do kina Gaiety –
Galaxy na przedmieściach. O 9.30 wokół kina tłoczyło się
około 7.000 osób, chcących kupić bilety. Anil zadzwonił do
Pameli, która przyjechała to zobaczyć. Rozpłakała się.
Bilety na pierwszy tydzień wyświetlania DDLJ były
wyprzedane.
Kiedy odbywał się pierwszy pokaz filmu, 20 października 1995
o 12.00, Aditya spał. Choć przez całe lata oglądał filmy
innych reżyserów podczas pierwszego pokazu, swój własny
opuścił. Pierwszą połową nie był zainteresowany, bo
wiedział, że jest tam wystarczająco dużo masali, żeby
publiczność dobrze się bawiła. Martwił się raczej o scenę
finałową. Na dwudziestej rolce taśmy Shah Rukh wygłasza
długi monolog, ze łzami w oczach. Jeśli publiczność
zaczęłaby gwizdać, a choćby się wiercić, byłaby to klęska
DDLJ. Aditya i jego trzeci asystent, Sameer, weszli do kina
Gaiety tuż po przerwie. Kiedy Shah Rukh zaczął mówić, Aditya
skrzyżował palce i schował głowę między kolana. Na sali
panowała kompletna cisza. Publiczność spijała każde słowo z
ust Shah Rukha. Aditya mógł spać spokojnie.
W ciągu kilku tygodni, widzowie deklamowali już razem z
Shah
Rukhiem. Do kin nadciągnęła już fala widzów powracających.
Shah Rukh, kręcący w Jaipurze film „Chahat” (1996), wybrał
się do miejscowego kina z reżyserem, Maheshem Bhattem i
partnerką z planu, Pooją Bhatt. Mahesh był bardzo ciekaw
świeżego blockbustera, którego jeszcze nie zdążył obejrzeć.
W finale na widowni zaczęło się jakieś mamrotanie i Shah
Rukh spanikował. Być może zawalił jako aktor, nie był w
stanie utrzymać ich uwagi. Ale kiedy gwar się wzmógł i można
było rozróżnić słowa, usłyszał, że ludzie mówią jego kwestię
wraz z nim.
Ten jeden raz, również krytycy byli zadowoleni. W „Times of
India” Khalid Mohamad napisał, „Popularne, wysokobudżetowe
kino nareszcie dojrzało”. Tygodnik „Screen” ogłosił,
„Pojawił się młody mistrz”. Magazyny branżowe relacjonowały
w podnieceniu kolejne rekordy w box-office. „Film
Information” odnotował, że DDLJ stworzył „nowe rekordy w
większości kategorii. Wspierają go w największej mierze
panie i młodzież i już teraz widać, że będzie miał
zasłużenie długi żywot”. W Mumbaju, w pierwszym tygodniu
wyświetlania, każdy pokaz w każdym kinie odbywał się przy
pełnej widowni, oprócz jednego wieczornego seansu sobotniego,
na którym było około 100 pustych miejsc. Dystrybutorzy z
całego kraju w uniesieniu relacjonowali przychody ze
sprzedaży biletów. Aditya przyjmował to wszystko do
wiadomości, zadowolony, ale daleki od euforii.
Jego marzenia były większe. Nie miał on zamiaru po prostu
nakręcić przebojowy film. Zamierzał nakręcić film, który
będzie tak wielki, jak „Hum Aapke Hain Kaun”. Anil wspomina,
że Aditya zawsze mówił, że jeśli jego film zarobi choć jedną
rupię mniej niż „Hum Aapke Hain Kaun”, to będzie on
rozczarowany. Przez pięć czy sześć tygodni Aditya śledził
wyniki finansowe. Kiedy liczby były już pewne, pozwolił
sobie w końcu na oddech ulgi. Przed rozpoczęciem zdjęć do
DDLJ, Aditya powiedział rodzinie, że nie pojedzie na
wakacje, póki nie nakręci filmu, który odniesie sukces. W
grudniu, kiedy DDLJ oficjalnie ogłoszono blockbusterem,
Choprowie wyjechali na Bali. W ostatecznym rozrachunku DDLJ
nie tylko dorównał przychodom z „Hum Aapke Hain Kaun”, ale
dostał się na listę dziesięciu największych przebojów
wszechczasów w kinie hindi.
DDLJ stał się największym hitem w historii Yash Raj. Aditya
z asystenta do wszystkiego zmienił się w najzdolniejszego
reżysera. Jednym filmem osiągnął to, co Yash przez
dziesięciolecia. Jednak w domu Choprów euforia została
przytłumiona przez rozgoryczenie. W ciągu kilku tygodni po
premierze, pojawiły się ostre kontrowersje, które rzuciły
chorobliwie nieśmiałego Adityę na pożarcie brukowcom.
Zatruły one słodycz sukcesu i bolą nawet po latach.
Honey Irani i Pamela od 22 lat były przyjaciółkami. Honey
była żoną pisarza Javeda Akhtara, który pisał scenariusze do
wielu filmów Yasha. Ich dzieci razem dorastały. Uday i
Farhan byli bliskimi przyjaciółmi. Po rozwodzie, rozwijająca
się kariera pisarska Honey znalazła oparcie w Yash Raj. Jej
pierwszym scenariuszem był „Lamkhe”. Napisała też „Aaina”, „Darr”
i miała z Adityą kilka spotkań roboczych, podczas których
pracowali nad tekstem DDLJ. Jednak nazwisko Honey nie
pojawiło się w czołówce filmu.
Fakty na ten temat są dość mgliste. Na miesiąc przed
premierą zaczęły się przepychanki w sprawie napisów
początkowych. Aditya twierdzi, że wkład Honey w DDLJ był
minimalny – mieli tylko cztery spotkania, po których on sam
napisał cały scenariusz. Honey zawzięcie temu przeczy. Mówi,
że mieli kilka spotkań roboczych nad DDLJ i że ona sama
towarzyszyła ekipie podczas zdjęć w Szwajcarii. Zgadza się,
że to Aditya wykonał „kawał roboty” nad opowieścią, ale
twierdzi, że to ona ożywiła narrację i dodała detale. „Nawet
jeśli 80 procent scenariusza napisał on, to 20 procent jest
moje. Nie zabierajcie mi tych 20 procent.”
Pamela, która była za granicą, kiedy zaczęły się kłopoty,
próbowała zażegnać konflikt. Ale media dolewały oliwy do
ognia. Brukowce krzyczały wielkimi nagłówkami na temat
skradzionych napisów początkowych. Aditya tego nie
komentował, ale Pamela i Honey przerzuciły się oskarżeniami
i kontr oskarżeniami na łamach prasy. Honey już nigdy
nie pracowała z firmą. Rany Adityi także się nie zaleczyły.
Powiedział:
„Przez całe życie miałem pragnienie znalezienia się na
chwilę w centrum uwagi, w dniu, w którym, jak miałem
nadzieję, ludzie zaczną myśleć o mnie jak o kimś, kto ma
talent. Ten dzień nadszedł, a ja nie mogłem się nim cieszyć,
bo zawsze się zastanawiałem, ile osób ma w głowie tę
wątpliwość, że to wcale nie jest moje dzieło.”
Autor dialogów DDLJ, Javed Siddigui, także poróżnił się z
Choprami. Znów kością niezgody stała się czołówka. Aditya
który twierdzi, że przerobił większość filmowych dialogów,
przypisał sobie autorstwo „dialogów dodatkowych”. Siddigui
twierdzi, że jego praca pozostała praktycznie nie zmieniona
– Aditya dopisał kilka zdań dodanych podczas kręcenia w
Szwajcarii. Siddigui uważa, że współautorstwo w dialogach
jest „niesprawiedliwością”. I choć twierdził, że Yash i
Aditya są „fantastycznymi twórcami”, odszedł z firmy.
W lutym 1996, podczas dorocznego 41 rozdania nagród Filmfare,
kiedy DDLJ wygrał w konkurencji „najlepsze dialogi”,
Siddigui i Aditya weszli razem na scenę. Filmfare'y,
przyznawane przez czasopismo Filmfare, są najstarszymi
nagrodami w Bollywood. Nie mają prestiżu czy wpływu na
box-office równego Oscarom, ale są najważniejsze w tym
przemyśle. Tego wieczoru DDLJ zagarnęło pulę, zdobywając w
sumie 11 statuetek (rekord nie został pobity do dziś –
przypisek A.Ch). Między innymi, Aditya zdobył nagrodę dla
najlepszego reżysera, Yash (jako producent), dla najlepszego
filmu, Shah Rukh i Kajol – dla najlepszych aktorów
pierwszoplanowych.
Po przyjęciu na cześć nagrodzonych, do drzwi willi Choprów
zadzwoniła podchmielona Saroj. Było już po północy. Saroj
była nominowana za choreografię do „Mehndi”, ale nie
otrzymała statuetki. Przyszła przeprosić. Powiedziała
„przepraszam” Adityi za to, że go nie doceniała. Ale nigdy
nie obejrzała DDLJ, nigdy też już z nim nie pracowała. Kilka
miesięcy później DDLJ otrzymał Nagrodę Państwową, bardzo
prestiżową, przyznawaną przez rząd, a wręczaną przez
prezydenta kraju. Aditya po odbiór wysłał Yasha.
Pomimo tych laurów, Aditya pozostał pustelnikiem. Yash stale
reprezentował go na uroczystościach wręczenia nagród i
bollywoodzkich przyjęciach. Udzielił tylko jednego wywiadu,
dla Filmfare'a, po otrzymaniu nagrody i potem już nigdy nie
rozmawiał z mediami. Odmawia także zgody na zdjęcia, więc
magazyny filmowe są zmuszone korzystać z przypadkowych ujęć
zrobionych dekadę temu. Aditya został okrzyknięty głosem
młodego pokolenia i był wciąż nagabywany o wywiady, ale nie
zrobił ani jednego wyjątku. Stał się nazwiskiem, nie twarzą.
Wyróżnienie się z tłumu bywa decydujące. Aditya tak to
wyjaśnia:
„Czystość DDLJ bierze się stąd, że ja oglądam filmy po
prostu z miłości. Kocham filmy i cały ten urok pójścia do
kina, kupienia biletu i popcornu, zajęcia miejsca i
czekania, aż seans się zacznie. To moja największa radość.
Nic nie daje mi większej przyjemności. I dlatego robię
właśnie takie filmy. Mam wielki szacunek dla publiczności.
Nie potrafię udawać emocji ani oszukiwać. A szczery mogę być
tylko wtedy, kiedy sam jestem częścią widowni. Wierzę mocno
w to, że gdybym nie mógł usiąść w kinie jako anonimowy widz,
byłbym skończony”.
Tak więc, jeden z najpopularniejszych reżyserów w Indiach
pozostał niewidzialny. (Shahrukh w wywiadzie na temat RNBDJ
powiedział, że Adityi nikt nie zna do tego stopnia, że gdyby
jutro ogłoszono, że to tylko pseudonim artystyczny Yasha,
nikogo to nie zdziwiłoby – przypisek tłumacza) (tego
podejścia nie podziela Karan, który jest z kolei maksymalnie
otwarty na media. Karan jest szeroko rozpoznawany i bardzo
popularny, więc rzadko towarzyszy Adityi w jego wyprawach na
pierwszy pokaz pierwszego tygodnia – przypisek A.Ch)
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
>> przeczytaj o filmie w dziale
filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu