w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

   - Asoka

   - Devdas

   - Dil Se

   - Dilwale Dulhania Le Jayenge

   - Don

   - Koyla

   - My Name is Khan

   - Om Shanti Om

   - Paheli

   - Rab Ne Bana Di Jodi

   - Swades

   - Veer Zaara

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Dilwale Dulhania Le Jayenge

autorka: Anupama Chopra British Film Institute 2002

 
Rozdział IV
Wiarygodne fantazje

Miliony obywateli, którzy dorastali już po ogłoszeniu niepodległości Indii, żyły w oderwaniu od reszty świata. Scentralizowany socjalistyczny model gospodarki i gigantyczna struktura planowania na wzór radziecki doprowadziła do zapełniania rynku produktami i dobrami pozostającymi o dwie-trzy dekady za zachodnimi. Powodowało to z jednej strony drastyczne niedobory niektórych dóbr, przy ogromnej nadprodukcji innych, których nikt nie potrzebował. Biznesmeni i przedsiębiorcy zmuszeni byli do lawirowania w gąszczu przepisów, pozwoleń i departamentów rządowych, które razem tworzyły strukturę zwaną „licence raj” - próba uzyskania pozwolenia na najprostszą umowę biznesową wymagała uzyskania pozwoleń od dziesiątków urzędów. Oczywiście w tej sytuacji, standardową procedurą było wręczanie łapówek i wykorzystywanie wszelkich znajomości. Filmy, szczególnie zagraniczne, były cenzurowane. Telewizję kontrolowano odgórnie, a program w najlepszym pasmie oglądalności pokazywał najczęściej rolników i zasuszonych specjalistów - agronomów, rozmawiających godzinami o zasiewach i zbiorach. Indusi marzyli o obcych krajach, zwłaszcza o Ameryce, jak marzy się o dalekim raju na krańcu świata.
W roku 1991, wobec zagrożenia nieuchronnym kryzysem gospodarczym i wobec niemożności spłacenia długów w Banku Światowym, rząd ogłosił szeroko zakrojone reformy ekonomiczne i zdemontował „license raj”, usamodzielniając wiele przedsiębiorstw i otwierając granice kraju dla kapitału zagranicznego. Indie, senna społeczność, zanurzona w tysiącach lat tradycji i historii, stanęła raptem w obliczu globalizacji. W tym samym roku pojawiła się telewizja satelitarna – BBC World, MTV, Star Plus. W następnych latach Indie doświadczyły ogromnego wrzenia kulturowego, w którym, jak w legendarnym nektarze bogów, były zarówno słodycz, jak trucizna.
Krajobraz w zasięgu wzroku zalały nagle bannery zagranicznych marek. Coca-Cola, McDonald's, Levi's – to co kiedyś dostępne było wyłącznie dla tych, którzy mogli sobie pozwolić na wyjazd za granicę, raptem było możliwe do kupienia w sklepie za rogiem. Obfitość kanałów telewizyjnych nagle zaoferowała oszałamiającą alternatywę dla przestarzałego, monotonnego programu telewizji rządowej. Indusi z miasta (około 225 milionów ludzi) mogli oglądać opery mydlane jak „Moda na sukces” we własnych sypialniach. Zachód, z jego obietnicami efektownego, błyskotliwego, modnego stylu życia, wszedł do wewnętrznych sanktuariów domów obywateli klasy średniej.
Globalizacja wysunęła raptem na czoło właśnie klasę średnią, z jej wzrastającą siłą nabywczą. Jednak tak szybkie zmiany wywołały również niepokoje. Scenarzysta Javed Akhtar, mówi:

„Nie wiedzieliśmy, ile zachować, a ile odrzucić z tego, co było dawniej. Co powinniśmy robić – nie tykać Coca Coli i pić tylko lassi? Wyrzucić dżinsy i zacząć nosić lunghi? Nowy świat był oszałamiający, ale jeśli się jemu poddamy, czy nie podkopiemy naszych fundamentów?”

W warunkach kultury konsumpcyjnej, nie działały już dawne zasady. Pavan K. Varma, autor „The Great Indian Middle Class” pisze:

„Instytucją, która doświadcza nieustającej presji, jest dom. Następuje upadek rodziny wielopokoleniowej na rzecz rodziny podstawowej, w której tradycyjne rodzinne wartości wzajemnego wspierania się, poczucia przynależności i bycia częścią większej całości, ustępują na rzecz indywidualnych dążeń i ambicji.”

Varma podsumowuje, że bezlitosny konsumpcjonizm i zwiększająca się tendencja do rywalizacji, sprawiły, że klasa średnia doświadczyła nieuniknionej neurozy, zarówno na poziomie zbiorowym, jak indywidualnym. I rzeczywiście, nagle w Indiach powszechne stały się stres, depresje, rozwody, długo uważane za choroby dotyczące wyłącznie zgniłego Zachodu [Przykłady tytułów artykułów z „India Today”: „Samobójstwa: rosnące pragnienie śmierci” (30 czerwca 1996), „Burzliwe pokolenie” (24 listopada 1997) „Jak kontrolować stres” (9 czerwca 1997), „Małżeństwo: dopóki złe humory nas nie rozłączą” (3 sierpnia 1998) – przypisek A.Ch]. W grudniu 1992 zburzenie meczetu Babri przez hinduistycznych nacjonalistów i będące odpowiedzią na nie zamachy bombowe i zamieszki w Mumbaju także świadczyły o głębokim podziale i trendach reakcyjnych w kraju. Pod lśniącą powierzchnią nowego wizerunku postępowego narodu, który chętnie przyswaja sobie dobrodziejstwa globalizacji, krył się złożony matrix biedy, korupcji, szowinizmu i przemocy. Scenarzysta Anjum Rajabali mówi,
„Nadszedł czas szukania odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytania: czym są Indie? Kim jest Indus?”
DDLJ zaproponował definicję, świadomie prostą i lukrowaną, ale jednak definicję. DDLJ mówił, że Indus jest hybrydą, która bez problemu łączy materialną wygodę Zachodu i duchowy komfort Wschodu. Wśród napięć uwolnionej ekonomii, ta synteza była bardzo uspokajającą odpowiedzią. Nie musisz wcale wybierać jednego z dwojga – dwoistości mogą się spotkać, bez zamieszania i niepokoju. Tak więc Raj, w swojej skórzanej kurtce Harleya Davidsona, jest konformistą, a Simran, choć nosi mini spódniczki – jest dziewicą. Tak, jak istnieją syntetyczne ubrania i syntetyczne jedzenie, DDLJ prezentuje syntetyczny styl życia. Karan Johar w „Kuch Kuch Hota Hai”(1998) idzie jeszcze dalej, tworząc bajkową Nibylandię, w której modlitwa i koszulki Polosport koegzystują bezkonfliktowo. Świat DDLJ jest także wyretuszowany, ale realistyczne dialogi i złożone charakterystyki postaci sytuują jednak film w łatwo rozpoznawalnym, codziennym życiu. Film tworzy to, co reżyser Govind Nihalani nazywa „wiarygodnymi fantazjami”.
Poczucie niepewności, jakie niosły ze sobą szybkie przemiany kulturowe, próbowano łagodzić zwracając się do tradycyjnych wartości. Tak więc DDLJ, podobnie jak „Hum Aapke Hain Kaun”, otacza rodzinę kultem. W tych opowieściach to ona – wielopokoleniowa, nie podstawowa, jest centrum, ostoją wszystkiego, co poprawnie indyjskie. Osobiste pragnienia muszą iść w parze z tym, czego chce władza rodzicielska. Raj i Simran osiągają swoje cele przez ostateczne potwierdzenie status quo. DDLJ mówi: jeśli postarasz się wystarczająco mocno, możesz mieć i jedno i drugie – i osobę, którą kochasz i zgodę rodziny i cieszyć się „zaaranżowanym małżeństwem z miłości”
To przesłanie wywołało oddźwięk szczególnie wśród młodzieży z miast, dla której bunt wydawał się być coraz bardziej niemodnym słowem. Ankieta „Co gra w duszy indyjskiej młodzieży” przeprowadzona w 1997 przez MTV, która objęła 450 badanych w trzech miastach potwierdziła, że pozornie nowoczesny, ale wewnętrznie tradycyjny model postawy zaprezentowany w filmie dominował w kulturze. Sześćdziesiąt cztery procent ankietowanych uważało, że „ważne jest, aby dochować wierności tradycyjnym wartościom”. W 1999 r. przeprowadzono ponownie to badanie, obejmując nim 2.745 respondentów z sześciu miast. Tym razem 65,63 procenta badanych zgodziło się ze zdaniem „Staram się być posłuszny starszym, nawet, jeśli mnie to wiele kosztuje.”, a tylko 29,33 procent odpowiedziało „tak” na pytanie, „Czy seks przedmałżeński to powszechna praktyka w latach 90.” Raj, dość mądry aby przestrzegać zasad społecznych, a mimo to wypełnić swoje osobiste pragnienia, stał się młodzieżowa ikoną. W badaniu z 1999, Shah Rukh został obrany życiowym wzorem do naśladowania.
DDLJ funkcjonowało jako osiągalna fantazja dla widowni zarówno mieszkającej w Indiach, jak i poza ich granicami. Miejscowym widzom film pokazywał styl życia, do którego mogli dążyć. Aditya kontynuował w nim uświęcony tradycją Yasha styl „luksusowego realizmu”. DDLJ jest mniej ostentacyjny niż typowy film Yasha, jak na przykład „Lamhe”, ale oferuje tę samą uwodzicielską mieszankę zagranicznych plenerów, eleganckich samochodów i posiadłości. W końcu Raj jest synem milionera. Ewidentnie, na koniec filmu, Simran i Raj wracają do Londynu, gdzie najprawdopodobniej będą cieszyli się urokami dostatniego życia, z wszystkimi udogodnieniami, jakie zapewnia nowoczesny Zachód, podczas gdy Baldev i reszta rodziny zostają w o wiele bardziej spartańskim Punjabie. Lecz film upewnia także publiczność mieszkającą w Indiach, że choć ich emigrujący bracia mogą cieszyć się zachodnim dobrobytem, to ich serca na zawsze będą tęsknić za utraconą ojczyzną. Ostatecznie Indie są ostoją moralnych wartości. Jak mówi ojciec Kuljeeta, „Go East go West, Punjab is the best.”
Przed Indusami, którzy wyemigrowali, DDLJ maluje z kolei różową fantazję na temat Indii. Filmowy Punjab nie jest terenem wojny, przesiąkniętym krwią terrorystów i sił bezpieczeństwa, tylko wiejską utopią. Tutaj Sikhowie w kolorowych strojach grają na instrumentach muzycznych pośrodku falujących pól, a domy zamieszkują ogromne, szczęśliwe rodziny. Film zaspokajał tęsknotę NRI do tradycji i obrzędów, takich jak Karva Chauth. Dawał im też pokrzepiające zapewnienie, że Zachód nie jest w stanie nieodwracalnie zmienić Indii. Nie może odebrać im ich korzeni. Ci emigranci często trzymali się kurczowo wizji Indii, jakie opuścili dziesięciolecia wcześniej, a które istniały już tylko w ich wyobraźni. Byli bardziej tradycyjnymi Indusami niż ci, którzy pozostali w kraju. DDLJ mówił im, że można, jak to ujął autor artykułu w „India Today” „stać każdą nogą w innym świecie, mieć ciastko - i zieloną kartę – i zjeść je.”
Nawet w obrębie własnej formy, DDLJ zgrabnie miesza to co tradycyjne z tym, co nowe. Gdzieś w Szwajcarii, pomiędzy ujęciami, Kajol, chichocząc, powiedziała do Adityi: „Myślałam, że twój film będzie inny.” Odpowiedział, tylko na pół żartem, „Mój film nie jest inny. Robię najbardziej schematyczny, komercyjny, tapori (przeciętny) film. Opowiadam najstarszą historię świata.”
W kinie hindi romanse przestrzegają pewnej formuły. Chłopak spotyka dziewczynę, chłopak traci dziewczynę, chłopak zdobywa dziewczynę. Raczej rzadko zagłębiają się w nieuchronnie mętne strony i komplikacje związków, małżeństw czy seksualności. Żądza, zdrada, niepewność, zazdrość, zawiść, raczej nie pojawiają się na ekranie. Zamiast tego Bollywood tworzy czarujące baśnie o pierwszej miłości, w większości których kochankowie żyją długo i szczęśliwie. Miłość jest błyszcząca, kolorowa i niewinna aż do bólu. Niezbędnymi składnikami są świeże, przyjemne dla oka buzie, rytmiczna muzyka i piękne plenery. Co kilka lat pojawia się lekka jak piana love story, która spełnia idealnie te warunki, staje się sensacją box-office i kreuje nową gwiazdę. Wielu popularnych bohaterów – Sanjay Dutt, Aamir Khan, Hrithik Roshan, Bobby i Sunny Deol – debiutowali właśnie w romansach.
Akcja napędzana jest zwykle przez kontrowersje. Niezbędne jest, aby kochankowie zostali rozdzieleni. Przeznaczenie, nierówność majątkowa, rodzinne waśnie, polityka, kasta, różnica klasy społecznej, religia, a nawet geografia, mogą pełnić rolę czarnego charakteru. W filmie, który odniósł ogromny sukces, „Ek Duje Ke Liye” (1981), dziewczyna z Punjabu zakochuje się w chłopaku z Tamilnadu. Doświadczając ogromnych przeciwności, postanawiają w końcu popełnić samobójstwo – jeśli nie mogą razem żyć, przynajmniej razem umrą. Ich miłość wspina się na wyżyny w obliczu narastających trudności. Namiętności rosną wprost proporcjonalne do przeciwności.
DDLJ wypełnia dokładnie księgę bollywoodzkich zasad. Ale Aditya rozbroił schematy, odwracając je. Przenosząc swoich bohaterów za granicę, stworzył dla nich nowe komplikacje. Wyświechtany konflikt bogaty-chłopak-biedna-dziewczyna został zastąpiony przez co prawda pomniejszy, ale równie drażliwy: co wyróżnia Indusów, co sprawia że jesteśmy „hindustani'? Raj i Simran są w drugim pokoleniu brytyjskimi Azjatami z Punjabu, ale ich romans wykoleja się z powodu ewidentnie nieprzezwyciężonej przeszkody - ich światy są ukształtowane przez odmienne definicje pojęcia „indyjskości”. W swojej konstrukcji, film jest niby znajomy, ale jednak unikatowy. Aditya wykreował współczesny przebój nad przebojami z przekształconych schematów. Opowiedział historię znaną od wieków, ale w zupełnie nowy sposób.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"

>> przeczytaj o filmie w dziale filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu