Dilwale Dulhania Le Jayenge
autorka: Anupama Chopra British Film Institute 2002
Rozdział V cz.1
Zakochaj się!
DDLJ zaczyna się obrazem Baldeva Singha karmiącego gołębie na
Trafalgar Square w mglisty, londyński poranek. Jest wcześnie
i na placu jest tylko on i ptaki. Jego głos zza kadru mówi
publiczności, że Baldev mieszka w Londynie już od 22 lat.
Codziennie przemierza tę drogę do pracy i codziennie ulica
pyta go, jak się nazywa. Pyta go, „Kim jesteś, skąd się tu
wziąłeś? Jak się tu znalazłeś?” Ta poruszająca kwestia
streszcza tragedię Baldeva – po ponad dwudziestu
latach życia w tym mieście, jest w nim wciąż obcy. Baldev jest bezdomny, tak
jak gołębie, które karmi,
Baldev jest człowiekiem bez ojczyzny. Konieczność finansowa
zmusiła go do życia za granicą - „Jestem przykuty do
miejsca, w którym jest mój chleb”, mówi, ale jego serce
tęskni do ojczyzny, której nie widział od dwudziestu lat,
Punjabu. Patrząc na ptaki dziobiące ziarno, Baldev obiecuje
sobie, ze pewnego dnia tam wróci. Kamera pokazuje zbliżenie
jego twarzy. Kiedy obraz znów zmienia się w panoramę
widzimy, że Baldev przeniósł się do Punjabu. Karmi gołębie
na skraju żyznego pola, a obok niego przebiegają śpiewające
dziewczęta, powiewając kolorowymi dupattami. Ten wybuch
koloru i słońca ostro kontrastuje z zimnym, obcym Londynem.
Dziewczęta śpiewają:
Ghar aaja pardesi
Tera desh bulaye re
Wróć do domu, wędrowcze
Twoja ziemia cię przyzywa
Ucieczka trwa tylko przez chwilę. Dźwięk dzwonów przywołuje
Baldeva do rzeczywistości, w której musi już iść do swojego
sklepu wielobranżowego i rozpocząć dzień. Baldev nie zawsze
był tak ponury i melancholijny. W scenie, która ostatecznie
nie znalazła się w filmie, Simran pyta matkę, czy ojciec
kiedykolwiek się uśmiecha. Lajjo mówi, że dźwięk jego
śmiechu w Punjabie słychać było poprzez rzeki. Ale mężczyzna
nazwiskiem Narendra skusił ich do wyjazdu za granicę
fałszywą obietnicą pracy, a potem obrabował. Odtąd duch
Baldeva został zdławiony.
Lajjo, pogodna i gadatliwa, jest przeciwieństwem Baldeva.
Krząta się po kuchni doglądając śniadania młodszej córki,
Rajeshwari i szykując jej tornister. Wykorzenienie nie
napełniło Lajjo goryczą. Skupia swoją energię na domu i
dzieciach. W przeciwieństwie do Baldeva, pogodziła się z
nową ziemią.
Podczas kiedy reszta rodziny jest zajęta porannymi
czynnościami, Simran stoi przy oknie sypialni, ciesząc się
powiewami wiatru. Ewidentnie nie musi się nigdzie
spieszyć. Simran jest marzycielką. Jest dziewczyną na granicy
kobiecości. Nawet wiatr igrający z jej włosami jest
zmysłowy. Simran pisze wiersze o nigdy nie widzianym
nieznajomym, który drażni się z nią w snach.
Uski sansen resham jaisi gaalon ko choo jati hain
Uski hathon ki kushboo hai abtak mere balon main
Haan, aisa pheli baar hua hai satra-athra saalon main
Undekha, Unjana koi aane laga khyalon main
Jedwabisty oddech muska moje policzki
W moich włosach trwa zapach jego rąk
Tak, to zdarzyło się po raz pierwszy kiedy miałam 18 lat.
Nigdy nie widziałam tego, który pojawił się
w moich myślach.
Lajjo nazywa ją bawli, szaloną, bo marzy o mężczyźnie,
którego nigdy nie spotkała, ale Simran jest przekonana, że
gdzieś istnieje ktoś, kto jest jej przeznaczony (to był
motyw przewodni filmu Yasha „Dil to Pagal Hai z 1997 –
przypisek A.Ch).
Simran śpiewa o swoim nie znanym ukochanym, prosząc go, żeby
jej się pokazał. Prosto spod prysznica, pląsa po pokoju
owinięta ręcznikiem, ale jej zmysłowość jest żartobliwa i
niewinna, na pewno nie światowa i doświadczona. W miarę
rozwoju piosenki, Simran baraszkuje po domu, skacząc po
sofach i kuchennych szafkach, a Lajjo dotrzymuje jej tempa z
wyrazem czułej irytacji. Do ostatniej zwrotki Simran
wychodzi na zewnątrz i śpiewa w deszczu.
Deszczowa piosenka, podczas której bohaterki nieodmiennie
wiją się w przemoczonych strojach, od dawna używana jest w
Bollywood jako metafora seksu. Jest to jeden ze sposobów
ominięcia surowej cenzury (już w pierwszym indyjskim filmie
fabularnym, „Raja Harischandra” mamy scenę kąpieli. Wszystkie
kobiety w mokrych sari były tak naprawdę mężczyznami –
przypisek A.Ch). Bardzo często stosował ją reżyser Raj
Kapoor – chyba najgłośniejsza sekwencja „wet sari” pochodzi
z jego filmu „Ram, Teri Ganga Maili” (1985). Ganga, grana
przez debiutująca w tej roli Mandakini, kąpie się pod
wodospadem mając na sobie jedynie białe sari, kompletnie
mokre, przez które prześwitują piersi. Yash także jest
specjalistą w stosowaniu taktyki deszczowych piosenek („Kabhie
Kabhi”, „Chandni”, „Dil To Pagal Hai” - wszystkie mają
piosenki w deszczu. W „Silsila” bohaterka zostaje zmoczona
podczas Holi, święta kolorów – przypisek A.Ch).
Aditya używa tego samego słownika, ale uważnie łagodzi
erotyczny wydźwięk. Simran, mimo, że mieszka w sercu
dekadenckiego Zachodu, jest niepokalanie czysta. Nosi krótką
białą spódniczkę i bluzkę odsłaniającą pępek, jest seksowna,
ale jednocześnie dziewicza. Jej fantazje mają szkolną
niewinność. „Co mam zrobić? Moje serce tak tęskni” śpiewa.
Podczas, gdy mokra Simran tęskni do miłości, jej matka w
pośpiechu zbiera pranie z ogrodowej suszarki. Obecność Lajjo
łagodzi wydźwięk całości. Piosenka daje nam wszelkie
przyjemności podglądania, ale sprytnie unika wulgarności,
czy jakichkolwiek sugestii, że być może Simran miała już
jakieś absolutnie nie-indyjskie przedmałżeńskie
doświadczenia seksualne.
Ukochany Simran jest dla niej zagadką, ale publiczność już
go widzi. Muzyczne interludium wprowadza na scenę Raja.
Pierwsze ujęcia pokazują nam
go, kiedy zdobywa punkt w
zaciętym, odbywającym się
podczas deszczu meczu rugby. Raj
nie jest jak Simran – ona marzy, on działa. Sekwencja ujęć
pokazuje Raja – pływa i fachowo
gra w kręgle, i – co dość
nieprawdopodobne – ściga się z samolotem. Raj jest bogaty,
zdrowy i skłonny do flirtu. Zabiera na siodełko seksowną
autostopowiczkę. Później, w trakcie filmu, flirtuje z wielką
wprawą i łatwością, używając tych samych tekstów - „Czy my
się już gdzieś nie spotkaliśmy? Twoje oczy kogoś mi
przypominają” - w stosunku zarówno do Simran, jak i jej
koleżanki Sheeny. Ubrany w skórzaną kurtkę i jeżdżący na
motocyklu, Raj jest indyjskim wcieleniem luzackiego stylu
Jamesa Deana.
W filmach indyjskich „Raj” jest imieniem popularnym dla
bohaterów romantycznych. Inspiracją Adityi był Raj Kapoor,
który także grywał bohaterów imieniem Raj czy Raju w swoich
wczesnych, dziś klasycznych filmach „Awara” (1951) i „Shri
420” (1955). Później, kiedy Kapoor reżyserował swój
przełomowy romans o nastolatkach „Bobby” (1973), swego
bohatera nazwał Rajnath. W scenopisie Adityi do DDLJ, pełne
imię Raja brzmi Rajnath, ale nigdy nie używa się go w
filmie. Bohater innego znaczącego romansu, „Qayamat Se,
Qayamat Tak” (1988), grany przez Aamira Khana, także ma na
imię Raj.
Jednak w odróżnieniu od poprzedników, Raj z DDLJ nie jest
chłopcem bez skazy mieszkającym w sąsiedztwie. Zdecydowanie
lekceważy autorytety i od czasu do czasu bywa okropny. I
choć Aditya nigdy nie formułuje tego otwarcie, film pozwala
nam się domyślać, że Raj jest także doświadczony seksualnie.
Pierwotnie, w scenie, w której pojawia się w sklepie Baldeva,
przychodzi tam, żeby kupić prezerwatywy. Potem Aditya
doszedł do wniosku, że będzie to nie do przełknięcia dla
publiczności, więc ostatecznie kazał Rajowi kupować piwo.
Kolejne sceny nadal rysują różnice pomiędzy Rajem a Simran.
Jego oglądamy jako chłopaka bogatego i zepsutego – pije piwo
leżąc na materacu na środku basenu, kiedy uświadamia sobie,
że jest spóźniony na uroczystość rozdania dyplomów. Spieszy
na uniwersytet szpanerskim Lamborghini, tylko po to, żeby
się dowiedzieć, że jest pierwszym studentem w historii tej
szacownej instytucji, który jej nie ukończył. Aditya
pierwotnie planował dać w tej scenie przebitkę na obraz
Simran, zdobywającej w swoim college'u tytuł najlepszej
studentki. Simran nawet nawyki żywieniowe ma konserwatywne.
Scenariusz Adityi precyzuje, że jest ona wegetarianką,
podczas gdy łobuz Raj jest skłonny zjeść nawet beefburgera
(jedzenie wołowiny, mięsa krowy, która jest święta to
indyjskie tabu – przypisek mój).
Żyją w jednym mieście, ale w odrębnych i kompletnie różnych
światach. Simran jest dziewczyną z klasy średniej. Ma
wygodny, ale skromny dom, zwłaszcza w porównaniu z
posiadłością Raja, pełną kosztownych dzieł sztuki, w której
podłogi zaścielone są dywanami na wymiar, a ściany pokryte
drewnianymi panelami. Baldev usilnie stara się uchować mały
zakątek Punjabu w Londynie. Nosi wyłącznie indyjskie stroje,
podobnie jak Lajjo. W domu nawet ich córki ubierają się w
tradycyjnie w salwar-kameezy. Baldev kładzie nacisk na to,
żeby cała rodzina uczestniczyła we wspólnej porannej
modlitwie, nawet w niedziele (wycięta ostatecznie scena
pokazuje, że Simran zawsze przybiega spóźniona – przypisek
A.Ch). Jest autokratą, który aktywnie nadzoruje swoje
dzieci. W krótkiej, ale znaczącej scenie na początku filmu,
Simran i Rajeshwari pokazane są, kiedy tańczą w rytm
zachodniej muzyki. Nawet Lajjo podryguje w kuchni. Ale kiedy
dzwoni dzwonek u drzwi, dziewczęta szybko zmieniają stację
radiową na taką, z której płynie piosenka hindi ze starego
filmu, śpiewana przez K.L.Saigala. Szybko siadają na sofie i
udają, że czytają. Wiedzą, że Baldev nie zaakceptuje
tańczenia rock and rolla. Tworzą więc sobie sekretne życie.
Raj nie musi mieć żadnych sekretów. Jego ojciec, Dharam Veer
Malhora, jest absolutnym przeciwieństwem Baldeva. Pogodny,
rozgadany Dharam Veer jest pobłażliwym ojcem. Kiedy Raj
przychodzi z wieścią, że zawalił studia, Dharam Veer śmieje
się i otwiera butelkę szampana. Jak kustosz muzeum prowadzi
Raja wzdłuż ściany z portretami antenatów, i objaśnia, w
jaki sposób każdy z jego przodków również oblewał egzaminy
(w tej scenie aktor Anupam Kher wymienia prawdziwe imiona
swoich wujów, którym nie wiodło się w nauce. „Wszyscy byli
bardzo szczęśliwi”- mówi. - przypisek A.Ch). Edukacja
szkolna nie ma znaczenia, mówi Dharam Veer, wybuchając
serdecznym śmiechem. On jest na to żywym dowodem:
nieokrzesany, mający dziesięć klas szkoły podstawowej,
wyrzutek z zapyziałej Bathindy, stał się londyńskim
milionerem dzięki własnej ciężkiej pracy.
Nieco rozwiązły Punjabczyk o złotym sercu, który żyje i
kocha na całego, jest nieodłącznym elementem filmów Yasha
Chopry. Właściwie Anupam Kher, odtwarzający w filmie rolę
Dharama Veera, grał podobną postać w „Lamkhe”. Jego Prem
jest przyjacielem, filozofem i nadwornym błaznem głównego
bohatera Lamkhe, Virena. Jednak Dharam Veer wzorowany jest
przede wszystkim na Vijayu Khannie z filmu „Kabhi Kabhie”.
Vijay, który od czasu do czasu aplikuje sobie szklaneczkę
whisky w środku dnia, jest wyrazisty i głośny. Jest także
przyjacielem własnego syna, Vicky'ego. Kiedy Vicky się
zakochuje, dzwoni do ojca i mówi: „Zakochałem się, yaar”
(„koleś”).
Potem, kiedy narzeczona Vicky'ego wyjeżdża z miasta, Vijay
zachęca go, żeby za nią pojechał. „Mard ke bachhe bano. Pyar
kiya hai to duniya ki baad tak uska peecha karo” („Bądź
mężczyzną. Jeśli ją kochasz, podążaj za nią choćby na koniec
świata”). W DDLJ Dharam Veer używa bardzo podbnej logiki
macho w stosunku do Raja, kiedy Simran zostaje wywieziona do
Indii przez jej ojca. „Dulhan usiki hoti hai jo doli main
bithakar le aata hai. Maine tujhe tuntuna bajane ke lyie
payda nahin kiya tha... ab ja aur is ghar main tabbi aana
jab bahu tere saath bogi”. („Panna młoda należy do tego, kto
wprowadzi ją do domu. Nie spłodziłem cię po to, żebyś tu
siedział i sobie brzdąkał. Jedź i nie wracaj do domu bez
swojej panny młodej”).
Ich kumpelstwo stanowi wyraźną opozycję w stosunku do
formalnych stosunków, jakie panują między Simarn, a Baldevem.
Zarówno Yash, jak Aditya, hołdują w swoich filmach modelowi
ojciec-jak-przyjaciel. W „Kabhi Kabhie”, matka Pooja jest
też „kumpelką”. A więc Vicky delikatnie nagabuje ją o
wielbicieli, jakich miała w college'u i mają specjalny
rytuał tajemnych gestów, połączonych z wyliczanką, która
podkreśla ich wyjątkową przyjaźń. Raj i Dharam Veer mają
także swój ojcowsko-synowski rytuał, którego używają przez
cały film. Recytują nonsensowną wyliczankę połączoną z
sekwencją gestów: „O potchi, o koka, o bobi, o lola.” Ich
komfort psychiczny i wzajemna swoboda są kompletnie różne od
formalnego dystansu istniejącego pomiędzy Simran a Baldevem.
Znaczące jest, że Simran nazywa Baldeva „Bauji” - jest to
tradycyjny i pełen respektu sposób zwracania się do ojca – a
Raj używa bardziej zwyczajnego „Pops” („tatko”, „staruszek”
- przypisek mój) zwracając się do Dharama Veera.
Jednak charakterystyki postaci w DDLJ nie są czarno-białe.
Nie ma tu oczywistych czarnych charakterów. Baldev nie jest
po prostu nie dającym się lubić domowym tyranem, jest
bohaterem złożonym, którym powodują szlachetne intencje. W
oryginalnym scenopisie Adityi była scena, w której Baldev
mówi do Simran, „Wiem, że wychowywałem cię jak tyran, ale
miałem powody. Widziałem w życiu wiele bólu. Widziałem, jak
ludzie się zmieniają i nie chciałem, żeby moje dzieci miały
coś wspólnego z tymi ludźmi stąd. Dlatego was chroniłem.”
Baldev tak bardzo boi się utraty swoich córek na rzecz „Angrezipan”,
czyli „anglicyzacji”, że nie daje im prawie odetchnąć. Po
sprzeczce z Rajem w sklepie, wściekły Baldev nazywa
zeuropeizowane drugie pokolenie Indusów „dahba”, plamą na
kulturze Indii. Porównuje ich do psa pracza, który ani nie
mieszka w domu (ghar), ani na brzegu rzeki (ghat). Dla
Baldeva bycie surowo tradycyjnym ojcem jest do tego stopnia
niezbędną reakcją na zagrożenie zepsuciem i wynarodowieniem,
że aranżuje małżeństwo Simran, kiedy ta jest jeszcze małą
dziewczynką. Uważa, że to jedyny sposób na uchronienie jej
przed zepsuciem Zachodu. A jednak, kiedy Simran prosi o
zgodę na miesięczne wakacje w Europie w przyjaciółkami,
Baldev się zgadza.
Kiedy Simran po raz pierwszy prosi o pozwolenie na wyjazd,
Lajjo śmieje się i proponuje, żeby wezwać lekarza, bo Simran
ewidentnie oszalała. Wydaje się niemożliwością, żeby Baldev
pozwolił swojej młodej, pięknej, samotnej córce wyjechać bez
przyzwoitki. A jednak Simran przekonuje go tak umiejętnie,
że nie może on powiedzieć nie. Mówi ona:

„Zawsze byłam ci posłuszna, Bauji. Niedługo wyjadę do kraju,
którego nigdy nie widziałam, żeby wyjść za obcego mężczyznę.
Ale się nie skarżę. Ty wiesz, co jest dla mnie najlepsze.
Ale taka szansa już się nie powtórzy. Nie wiem, czy jeszcze
kiedykolwiek tu wrócę, czy będę miała takich przyjaciół.
Poza ty to tylko miesiąc. W ciągu tego miesiąca przeżyję
całe życie. Czy dla mojego szczęścia, pozwolisz mi przeżyć
miesiąc mojego życia?”
Błaganie Simran o użyczenie jej miesiąca z własnego życia
jest rozdzierające. Bo rzeczywiście, ono właściwie nie
należy do niej. W rozdarciu Baldeva między tradycją a
nowoczesnością, osobiste pragnienia Simran jako odrębnej
jednostki zostały kompletnie zanegowane. Do pewnego momentu
jest cnotliwą, posłuszną córką. Po ślubie będzie cnotliwą,
posłuszną żoną. Ale chce mieć miesiąc tylko dla siebie. W
ciągu tego miesiąca spełni swoje marzenia.
Baldev daje zgodę, ale podstawowe zasady nie zmieniają się
ani o jotę. W scenie, która ostatecznie nie znalazła się w
filmie, Baldev odprowadza Simran na dworzec. Zanim się
pożegna, przypomina jej jeszcze raz, że jest „Hindustani”,
Induską. „Nie zawiedź mojego zaufania” mówi. A Simran
odpowiada, że jest świadoma jednego – że jest córką
Chaudury'ego Baldeva Singha. To proste zapewnienie zawiera
cały kod etyczny, cały świat.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
>> przeczytaj o filmie w dziale
filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu