Dilwale Dulhania Le Jayenge
autorka: Anupama Chopra British Film Institute 2002
Rozdział V cz.4
Mężczyźni i kobiety
DDLJ
pokazuje Raja jako idealnego indyjskiego samca. Podczas, gdy
inni mężczyźni – Baldev, Kuljeet, są prostaccy i otwarcie
szowinistyczni, Raj jest idealną mieszanką tego, co
nowoczesne z tym, co tradycyjne. W pewnych sytuacjach jest
postępowy, a ściśle konserwatywny w innych. Gra
przestrzegając zasad, ale również je nagina. Kiedy Simran
postanawia wziąć udział w karva chauth, Raj wspiera ją.
Karva chauth to głównie północnoindyjski rytuał, zgodnie z
którym zamężne wyznawczynie hinduizmu zachowują całodzienny
post, powstrzymując się od jedzenia i picia, w intencji
zdrowia i dobrobytu swoich mężów. Feministki od dawna
występują przeciw tej praktyce ograniczonej tylko do jednej
płci (od żonatych hinduistów nie wymaga się zachowywania
podobnego postu), jednak święto to nadal jest niezwykle
popularne. A wraz z nagłym napływem na ekrany kin i
telewizorów wielopokoleniowych hinduskich rodzin, także i
karva chauth zajmuje coraz więcej czasu ekranowego (W „Kabhi
Kushi Kabhi Gham”, Karan Johar wykorzystał ten rytuał do
wprowadzenia imponującej rozmachem sekwencji tanecznej –
przypisek A.Ch).
Aditya, który dorastając miał przed oczyma matkę zachowującą
karva chauth, dał rytuałowi nowoczesny akcent. Simran, lada
chwila panna młoda, postanawia pościć w intencji przyszłego
męża. Oczywiście, jest nim dla niej Raj, nie Kuljeet. Raj
nie traktuje całej sprawy zbyt serio. Kiedy Simran skarży
się na dojmujący głód, próbuje podsunąć jej ladoo. Ale w
dowód swojej miłości i solidarności, Raj także pości (Raj
odzwierciedla tu Adityę; kiedy jego żona, Payal, odprawiała
swoje pierwsze karva chauth w 2001, Aditya pościł wraz z nią
– przypisek A.Ch). Karva chauth kończy się rytualnym
spojrzeniem na wschodzący księżyc przez głodującą małżonkę.
Na tarasie zalanym księżycowym światłem, daleko od
wścibskich oczu rodziny, Raj i Simran wspólnie kończą swój
post. Aditya początkowo planował wprowadzenie rozbudowanej
sekwencji tanecznej, w której Raj zabawia poszczące kobiety,
naśladując po kolei każdego członka rodziny. Kobiety
śpiewają, „O Angrezi babu, kaban se aaja tu?” („O Angliku,
skąd ty się wziąłeś?”)(piosenka w ogóle nie została
nakręcona, bo film i tak był już za długi – przypisek A.Ch).
Przez swój udział w tych kobiecych rytuałach i przez
swobodne poruszanie się w przestrzeni zarezerwowanej dla
kobiet, Raj jest zupełnie wyjątkowy na tle większości
bohaterów kina hindi, a zwłaszcza absolutnie nie przypomina
Młodego Gniewnego w typie macho, który dominował w kinie w
latach 70 i 80.
Ale Raj z równą łatwością
wpasowuje się w świat mężczyzn. Z Kuljeetem wypija piwo i
pokazuje Baldevowi kilka zmyślnych ruchów szachowych.
Baldeva i Raja łączy także codzienna poranna sesja karmienia
gołębi. Pogodne,
spokojne
otoczenie działa na korzyść Raja. Baldev powoli zaczyna
ocieplać swoje uczucia w stosunku do tego chłopaka. Raj robi
z ukochanych gołębi Baldeva metaforę samego siebie i
milionów Indusów, którzy wyemigrowali. Kiedy Baldev mówi, że
w Londynie nawet gołębie wydają się być obce, Raj zauważa,
że być może ta obcość leży tylko w postrzeganiu Baldeva.
Może jeden z gołębi, które karmił na Trafalgar Square
przyleciał tam z Punjabu. Rzeczywiście, może Raj wydaje się
obcy, ale drobna zmiana optyki pozwala odkryć, że jest on
tak samo indyjski jak Baldev. Podczas kiedy oni rozmawiają,
jeden z gołębi gwałtownie spada na ziemię. Kuljeet, rzekomy
„Punjab da puttar” („syn Punjabu”) poluje. A Raj, pozornie
„cudzoziemiec”, podnosi zranionego ptaka i leczy go, kładąc
„matti” (ziemię) na ranę. Raj potwierdza, że to on jest
dosłownie „synem ziemi”.
Kuljeet jest prostakiem i draniem. W scenie rozmowy z Dharam
Veerem sugeruje z męską zuchwałością, że po ślubie
przyjedzie do Londynu popróbować „mema-shemas” („angielskich
laseczek”). A mimo to zwiedziony Baldev nadal wierzy, że to
właśnie on będzie najlepszym mężem dla Simran. W jednej z
usuniętych scen Lajjo błaga Baldeva, żeby porozmawiał z
Simran o chłopaku, którego ona kocha. On odmawia, mówiąc, że
żaden mężczyzna, który nie zna indyjskiej kultury, nie
uszczęśliwi Simran. Dla widza jest ewidentne i bardzo
ironiczne, że Kuljeet, choć urodzony i wychowany w Punjabie
jest nie-indyjski, podczas gdy Raj, urodzony i wychowany w
Londynie jest właśnie na wskroś indyjski. Baldev wpada w
gniew, kiedy Lajjo podważa jego osąd. On naprawdę wierzy, że
działa w najlepiej pojętym interesie Simran.
W tym patriarchalnym świecie, kobiety mają niewiele do
powiedzenia. Życiem Simran kieruje najpierw Baldev, potem
Raj. To mężczyźni decydują o przebiegu akcji, a kobiety,
skarbnice indyjskiej kultury i wartości, podporządkowują się
im. To nic niezwykłego. Filmy hindi i cały przemysł filmowy
z tego obszaru są hero-centryczne, patriarchalne. W
większości filmów z głównego nurtu, bohaterki pojawiają się
tylko jako wizualna atrakcja. Są modnie ubranymi
stereotypami. Podobnie kobiece postaci drugoplanowe należą
do jednego z utrwalonych typów – dobrotliwej matki,
spiskującej synowej, podłej macochy, siostry – ofiary
gwałtu/morderstwa/handlu żywym towarem. DDLJ w dużej mierze
porusza się w obrębie tego świata władzy i honoru. Simran
jest „amaanat” (własnością), która ma być przekazana z rąk
Baldeva w ręce Raja. Jednak w filmie charakterystyczne jest,
że postaciom kobiecym nadaje się więcej cech indywidualnych
i przynajmniej pozwala wypowiedzieć odmienne od
obowiązującycch poglądy. Lajjo i Simran są dojmująco
świadome swojej pozycji.
Ich wzajemne relacje wycyzelowane są niezwykle finezyjnie.
Już pierwsza wspólna scena pokazuje, że Simran łączy z Lajjo
szczególna bliskość. Lajjo czyta pełen marzeń wiersz Simran
i nie osądza go. Mówi jej, że kiedy córka dorasta, matka nie
jest już tylko matką, staje się przyjaciółką. Jest także
doskonale świadoma trudnego położenia Simran. W jednej ze
scen, Simran czyta rodzinie na głos list od ojca Kuljeeta do
Baldeva. Kiedy jednak dochodzi do fragmentu o jej planowanym
ślubie, milknie i wychodzi z pokoju. Baldev jest w ekstazie
– uważa, że poczuła się zawstydzona – pewna oznaka tego, że
dobrze ją wychował. Ale Lajjo wie lepiej – wie, ze Simran
jest zdenerwowana i zmartwiona. Później pociesza czule
Simran mówiąc jej, że może to Kuljeet jest tym nigdy nie
widzianym ukochanym, na którego Simran czeka.
W jednej z najlepiej
napisanych scen DDLJ Lajjo prosi Simran, żeby ta zapomniała
o Raju. Ze łzami w oczach rysuje przed nią perspektywę
własnego życia: jej ojciec zawsze mówił jej, że nie ma
różnicy pomiędzy kobietami i mężczyznami, ale kiedy dorosła,
przekonała się, że to było kłamstwo. Ona musiała przerwać
naukę, żeby mogli uczyć się bracia i od tej chwili wciąż
musiała coś poświęcać, w każdej dziedzinie życia: jako
córka, siostra i żona. Rozdzierające słowa Lajjo znajdują
odzwierciedlenie w doświadczeniu milionów kobiet indyjskich.
Kiedy urodziły się córki, Lajjo postanowiła, że ich życie
będzie inne. Ale się pomyliła. Lajjo mówi, „ Beti, islyie
aaj main, teri ma, tujhse teri khushyian maagne aaye hu. Tu
usse bhool ja beti” („I tak ja, twoja matka, przyszłam
prosić się, w imię twojego szczęścia, zapomnij o nim, moje
dziecko”). Simran zgadza się zapomnieć, a potem padają sobie
w ramiona i płaczą.
Kobiety instynktownie wyczuwają swój wzajemny ból, którego
mężczyźni nie są zdolni dostrzec. W jednej ze scen babcia
Siran pyta Baldeva, dlaczego oczy Simran są smutne, a jej
śmiech taki stłumiony. Baldev przypisuje to zmianie miejsca
i otoczenia i prosi ją, żeby niepotrzebnie się nie martwiła.
Jednak jego matka wie, że coś jest nie w porządku. Kobiety
są także bardziej wnikliwe. Nawet 12 letnia Rajeshwari jest
w stanie przejrzeć Kuljeeta na wylot – krzywi się na niego
od pierwszego wejrzenia. Lajjo próbuje pomóc Simran wydostać
się z patriarchalnego więzienia, w którym obie żyją.
Aktywnie zachęca ją do ucieczki. W finale filmu to ona
zabiera Simran na stację, na której czeka Raj. Jednak tylko
Baldev ma władzę ostatecznego uwolnienia córki.
DDLJ opisuje nierówność sytuacji kobiet i mężczyzn, ale
potwierdza status quo. Podobnie jak „Hum Aapke Hain Kaun”
Barjatyi, ustanawia dobro rodziny ponad dobrem
indywidualnym. To właśnie rodzina sprawia, że kultura
indyjska jest tak wyjątkowa, a rodzina – w tej interpretacji
– jest „jagir”, czyli własnością - mężczyzn. Droga do
szczęścia leży w zachowaniu struktury posiadania i władzy, a
nie w buntowaniu się przeciw niej. Kiedy Baldev odkrywa
prawdę, policzkuje Raja, nie raz, ale osiem razy. Simran,
szlochając, mówi mu, że powinni byli uciec. Jednak Raj nie
zgadza się z tym stwierdzeniem. „Dokąd chcesz uciec przed
swoimi najbliższymi?” pyta „Nasi rodzice wychowali nas z
miłością i mogą o nas decydować lepiej, niż my sami.”
Słowa Raja pozostają w zadziwiającym kontraście do przemów,
które kochankowie zwykle wygłaszają, kiedy akcja dociera do
tego momentu. W filmie „Bobby”, tuż przed momentem, w którym
zakochani wykonają desperacki, samobójczy skok z urwiska
wprost we wzburzoną wodę, Raj mówi ojcu, „Hum aapke bacche
zaroor hain, magar aapki zaydaat nahin” („Jesteśmy waszymi
dziećmi, ale nie waszą własnością”)
Raj z DDLJ stwierdza, że prawdą jest coś dokładnie
odwrotnego, że dzieci są naprawdę własnością rodziców, a
kobiety własnością mężczyzn.
Aprobata rodziców jest decydująca dla rozkwitu miłości.
Małżeństwo z miłości także musi być aranżowane. Przekonanie
Raja ostatecznie tryumfuje. Ostatecznie Baldev oddaje swój „amaanat”
Rajowi. Wobec faktu, ze Raj nie uciekł z Simran, że zachował
się jak „prawdziwy” Indus (mimo, że pojawił się w ich domu
udając kogoś innego), Baldev mięknie. Zwalnia uścisk w
którym trzymał rękę Simran, a ona biegnie za Rajem. Ich
dłonie łączą się. Zuchwały w końcu zdobywa swoją pannę
młodą.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
>> przeczytaj o filmie w dziale
filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu