Fragmenty książki
opowiadającej o realizacji filmu „Om Shanti Om”
„The Making of Om Shanti Om, a Farah Khan film”
Wydawnictwo Om Books International, New Delhi, 2008
Autor: Mushtaq Shiekh
ROZDZIAŁ 8. TO JUŻ KONIEC ZDJĘĆ
Farah jest zmęczona.
Kiedy
przyszedłem, zastałem ją wzdychającą ciężko nad świeżą
dostawą taśm z postprodukcji, które przysłali do jej domu.
Powinna leżeć w łóżku i odpoczywać, ale to cała ona, siedzi
martwiąc się o promocję filmu. To bardzo ważny etap,
postprodukcja i kampania medialna. Trzeba udzielać wywiadów.
Czuję się nieźle, jest troszkę lepiej, lekarz powiedział, że
raz na miesiąc mogę wziąć udział w jakiejś imprezie. Ale
Boże, przez pierwsze dwa miesiące nieustannie wymiotowałam,
to było potworne, wzdryga się.
Lecz mimo to jest pewna, że będzie mogła uczestniczyć w
premierze filmu. Muszę omówić z nią książkę, zadać kilka
ostatnich pytań, wysunąć kilka wątpliwości. Uwielbiam mleć z
nią ozorem. „Tym razem wydawałaś się o wiele spokojniejsza,”
mówię jej. „Byłam. Znałam już te wszystkie problemy
'ząbkowania' które zdarzyły się przy 'Main Hoon Na' i
wiedziałam, które z nich potraktować poważnie, a które
odpuścić. Za pierwszym razem zawsze jesteś na podwyższonych
obrotach. Poza tym - teraz wszystko mogło być bardziej pod
kontrolą, zbudowaliśmy własny plan zdjęciowy, więc odpadła
nam logistyka i związane z nią bóle głowy.”
A jakie były inne bóle głowy, pytam. „Nieustanne wymioty
podczas kręcenia piosenki z gwiazdami,” mówi. „No i
pamiętasz, jak trudno nam było wymyślić, w jaki sposób facet
zabije dziewczynę, mieliśmy naprawdę zgryz, czy ma ją
zasztyletować, zrzucić z dachu, czy to będzie dość
dramatyczne, dobrych kilka dni przerabialiśmy to wciąż od
nowa, zastanawiając się, co zrobić, żeby to było wielkie i
podnoszące emocje. Aż szkoda, że napisaliśmy to aż tak
dramatycznie, bo kręcenie było bardzo trudne. Przez pięć dni
wszędzie unosiły się opary benzyny, spaliliśmy plan, to było
straszne i wszystkich nas bolały głowy.”
Miałaś też problemy z harmonogramem „Heyy Babyy (1), ”Tak,
to było trudne. Miałam robić całą choreografię, ale po
prostu nie mogłam. Mój własny film był w toku, poza tym
ciąża. Mogłam zrobić do filmu tylko parę numerów.”
Kolejnym źródłem stresów była współpraca z mężem, Shirishem
Kunderem. „Pracowałam z nim po raz ostatni,” mówi twardo.
„Postanowiliśmy, że dla dobra naszego małżeństwa nie
będziemy już pracować razem. Wybuchał za każdym razem, gdy
prosiłam go o jakąkolwiek zmianę (przy 'Main Hoon Na' było
inaczej, bo wtedy byliśmy na etapie zalotów, ale tym razem
to był horror). On naprawdę jest najlepszym montażystą w
kraju, ale ja chciałam, żeby niektóre rzeczy były bardziej
komercyjne, ale on wolał, żeby to było bardziej nowoczesne i
ostre. Jeśli zmieniałam coś w jego montażu, przestawał się
do mnie odzywać!”
„A skoro mówimy o kinie komercyjnym, to jak je
zdefiniujesz?” pytam. „Uważam, że moje filmy najlepiej
pokazują, czym jest kino komercyjne w Indiach. W czasach 'Main
Hoon Na' często się tłumaczyłam, ale teraz nie uważam, że
powinnam nadal to robić. Nie sądzę, żeby ktokolwiek musiał
bronić kina, jakie robi, bo każdy robi to, w czym jest
dobry. Jak ktokolwiek śmie mówić, że wszyscy mamy kręcić
takie same filmy? Uważam, że jedyną zbrodnią filmowca jest
zanudzenie publiczności. Możesz nakręcić 'Chandni Bar,'
uwielbiam ten film, 'Rang De Basanti' zmusza cię do
refleksji i to jest inne kino. Według mnie 'Main Hoon Na'
też niesie przesłanie, ale został nakręcony przede wszystkim
jako film rozrywkowy. Mówiliśmy o pokoju między Indiami a
Pakistanem w filmie, który możesz oglądać bez końca.”
Dzwoni
telefon, to z biura, musimy coś sprawdzić. Kiedy wstaje i
oddala się, rozmyślam o jej odporności. Jaki reżyser –
mężczyzna mógłby to zrobić? Poprowadzić supergwiazdora,
wyreżyserować blockbuster, doprowadzić do portu rozchwiany
okręt, pracować przy filmie brata, a wszystko to, zmagając
się z własną ciążą. Pamiętam, jak rozmawiałem o tym z Shah
Rukhiem, który bardzo zdecydowanie powiedział, „Zawsze
uważałem, że kobiety mogą wszystko. To one są
stworzycielkami. A Farah nie raz to udowodniła nie
pozwalając, aby jej życie zawodowe wpływało na prywatne i
vice versa.”
Farah jest mistrzem w swojej dziedzinie, jest geniuszem
instynktu, nie potrzeba jej 44 lat, żeby stworzyć
arcydzieło. Ona tworzy je w 4 minuty. Wie dokładnie, w
którym miejscu przycisnąć, nie rozprasza energii na głupie
szczegóły, wie, co zostawić, a co wyrzucić. Farah jest
niezwykle płodna. Wie, czego chce, nie zmienia się dla
nikogo, sukces jej nie ogłupił. Wie, że jej zadaniem jest
zapewniać rozrywkę, że ma robotę do wykonania, a jej
wyłączna i unikalna wizja kina nadaje jej cechę samotnika.
Nie ma nikogo, jak Farah Khan. To humor i patos w jednej
osobie, niewielu reżyserów byłoby do tego zdolnych. Mam
także poczucie, że jej wielkość tkwi w tym, że jej płeć nie
ma odzwierciedlenia w filmach. Kręci obrazy uniwersalne.
Kiron Kher zgadza się że mną. „Pracowałam z wieloma
kobietami – reżyserkami – Kalpaną Lajmi, Sobhą Sumar, Megną
Gulzar, nie było w tym żadnej różnicy w porównaniu z pracą z
mężczyznami. Liczy się osoba i czy czujesz się swobodnie
pracując z nią, a nie płeć. Praca z Farah to wielka zabawa,
nie ma mowy o nudzie. Są iskry i fajerwerki i drobne,
dowcipne uwagi. Jest niesamowicie rozrywkowa. Zawsze czekam
niecierpliwie na początek zdjęć z Farah. Nie mogę doczekać
się wejścia na plan, a to dużo znaczy. Po prostu cieszy mnie
praca z nią.”
Jak sobie radzisz z aktorami, pytam Farah, kiedy wraca.
Powoli opada na swoje ergonomiczne krzesło, unosi stopy i
odpowiada, „Zawsze wcześniej daję im scenariusz danej sceny,
a potem wspólnie robimy próbę. O Shah Rukha i Shreyasa się
nie martwiłam, bo świetnie sobie radzili. Z Arjunem miałam
wiele prób, bo grał on swoją rolę bardzo oszczędnie, a ja
chciałam, żeby jego postać była dramatyczna. Deepice
tłumaczyłam sceny ujęcie po ujęciu. Poza tym Shah Rukh robił
z nią wiele prób.”
Czy dajesz im wskazówki co do ich postaci? „Oczywiście, choć
niezbyt wiele. Weźmy choćby Kiron Kher. Powiedziałam jej,
„Słuchaj, ta dama jest zwariowaną matką, jest też młodszą
artystką i jest bardzo 'filmi,'” mówi Farah. „Jej bohaterka
zawojowała ją całkowicie i zaczęła robić tę rzecz, wiesz, za
każdym razem, kiedy matka się czymś martwi, zamyka oczy, jak
Lalita Pawar (2). Powtarzałam, nie, nie rób tego, a Kiron
mówiła nie, nie, muszę, to bardzo ważne!”
„Wpadła w szał, kiedy zapytałem ją o rolę matki,” mówię
Farah. „Po pierwsze, powiedziała, nie chcę, żeby mówiono o
'roli matki.' Matka! Matka! Matka! Matka! To śmieszne, że
ktoś prosi mnie, żebym opowiedziała o 'roli matki.' Ciekawe,
czemu nikt nie pyta głównego aktora, 'Czyjego syna grasz,
jakim jesteś synem w tym filmie, jakiego grasz brata?' Sam
fakt, że rozmawiamy o takich rolach jako o 'roli matki,'
jest krzywdzące.”
Farah chichocze. „To bardzo w stylu Kiron,” mówi, „Czemuś, u
licha, zadał jej takie pytanie?” „To jeszcze nie koniec,”
śmieję się. „Musiałem ją zapytać, czy przejęła pałeczkę po
Nirupie Roy (3).”
Farah trzęsie się ze śmiechu. „Co ci na to odpowiedziała?”
”Powiedziała, że udusi każdego, kto powie, że jest następną
Nirupą Roy.” Nirupa ji, z całym szacunkiem, była uosobieniem
filmowej matki, lata 70 pełne były fabuł o dzieciach
oddzielonych od rodziców, lub stawał się jakiś cud, wracał
jej wzrok, albo dzieci powracały, czy coś w tym rodzaju. Nie
wydaje mi się, żebyś mógł mnie do niej porównać. Tak, rola
matki to bywa taka święta krowa, ale teraz ona wykorzystuje
cały swój potencjał, może być przebojowa. Ta moja jest
bardzo wymowna, jest osobą, która ma imię i osobowość, nie
po prostu MATKĄ, ma określoną przeszłość. W filmie zwracają
się do niej po imieniu i jest odrębną osobą,” powiedziała.
Farah potakuje. „Tak, matka z 'Main Hoon Naa' nie była w
ogóle Świętą Krową.” Tak, to mi też powiedziała, odpowiadam.
Pamiętam, jaką kobietą była w „Main Hoon Na,” była zła na
męża, w ich relacji była podskórna seksualność, bo doszło do
zdrady, ogromnie ją zezłościło, że mąż miał dziecko z inną
kobietą, odchodzi ze swoim synem i nigdy już więcej męża nie
widzi. Kiedy syn – owoc zdrady – przyjeżdża szukając jej,
nie akceptuje go, robi to dopiero na końcu. To taką jest
osobą, nie chodziło ani trochę o to, że jest matką. Ta rola
jest też odmienna, bo jest wariacka, parodiuje stereotypy,
co moim zdaniem jest świetną zabawą. Jaką ona jest kobietą,
zastanawiałam się. Mieszka w slumsach, pracuje w filmach
jako statystka, niezłomność jej ducha i fakt, że przez te
wszystkie lata z pełną wiarą czekała, że jej syn powróci i
to, z jakim spokojem przyjmuje bogactwo i zabawę, cieszy się
tym w pełni, jakby należało jej się z urodzenia. A Farah
przepuściła przez to ten prąd emocji. Bo jeśli robisz coś,
co ma być kompletnie wariackie, to zawsze bardzo trudno jest
przekonująco wprowadzić w to emocje. „To tutaj było
największe wyzwanie,” powiedziała Kiron Kher.
Określa ona również główne idee dotyczące jej postaci.
„Myślę, że oboje, matka i syn, są bardzo 'filmi,' obydwoje
uwielbiają dramatyzować, ona kiedyś marzyła, żeby być
aktorką pierwszoplanową, ale to się stało, ponieważ (nie
dlatego, że była kiepską aktorką, choć prawdopodobnie była),
ale ponieważ, jak powiedziała synowi, spodziewałam się
ciebie. Musiała zajmować się domem i różnymi rzeczami, a
wszystkie jej porównania odnoszą się do świata filmu, mówi o
reżyserach i aktorach, którzy do niej dzwonili, a ona nie
chciała kręcić filmu. 'Miałam zagrać Anarkali, ale....'
Ślepo wierzy w syna, wierzy, że on jest najlepszy i że
nadejdzie dzień, kiedy będzie on wielką gwiazdą i powtarza
to przez cały film. Pewnego dnia zostaniesz wielką gwiazdą!
Moje matczyne serce mi to mówi, najważniejsze dla niej było
to „matczyne serce,” coś absolutnie z filmów hindi z lat 70,
w których serce matki nigdy nie kłamie! Cokolwiek powie
matczyne serce, to staje się prawdą! Dla aktorki to była
świetna zabawa, takie granie na wysokich obrotach, ale to
nie mogło pójść w kompletną farsę, w pewnym momencie to
przestawało być śmieszne, musiał wkraść się w to posmak
nieszczęścia.”
„Ma dużo na ten temat do powiedzenia, prawda?” mówi Farah.
„Czy wiedziałaś, że ona chciała, żeby jej bohaterka rzucała
mięsem, przeklinała?” pytam.
Farah marszczy brwi, czemu? „Powiedziała, że wydaje jej się,
że to taka kobieta, która może bluzgać przekleństwami, ale
nie zrobiła tego, bo nasze kino na to nie pozwala.” „Nie
wiedziałam o tym,” mówi Farah, „choć jest coś, co dodała do
postaci, a co ja zauważyłam, wiesz, w realnym życiu, kiedy
się podekscytuje i zaczyna krzyczeć, dostaje napadów
duszności albo kaszlu, więc postanowiła robić to samo w
filmie i dodała taki jeden trochę nieprzyzwoity gest, kiedy
kaszle, robi coś dłońmi, to jest bardzo zabawne i pasuje do
postaci.” „Co to jest,” pytam, nic takiego nie pamiętam.”
„To
sobie obejrzyj film,” mówi bezczelnie Farah.
„A co z Shreyasem,” zmieniam temat, zanim zacznie mi
dokuczać.
„Bardzo łatwo było wprowadzić Shreyasa w jego postać.
Przeczytaliśmy razem cały scenariusz, wysunął kilka
wątpliwości, a ja je wyjaśniłam. Ten gość to
profesjonalista,” mówi Farah. Shreyas jednak wszelkie
zasługi składa w ciężarne ramiona Farah. „Farah niesamowicie
ułatwiła mi pracę. Próbowałem obejrzeć kilka filmów z
tamtego czasu, wszystko, co mogłem znaleźć w telewizji,
podpatrzeć ich mowę ciała, sposób mówienia. Jak grali, jak
występowali, jakie mieli fryzury, jak się nosili. Z tego
wziąłem jakieś podstawy, a Farah dała mi masę wskazówek.
Kiedy zaczęliśmy pracować, Shah Rukh i ja robiliśmy masę
improwizacji, używaliśmy słów, które wtedy były w
powszechnym użyciu. Grałem młodszego artystę, próbowałem
podpatrzeć język ciała i zagrać to.”
Dzwoni telefon, to Deepika. „Mała nadal dzwoni, brakuje jej
zdjęć,” mówi Farah. „Powiedz mi,” proszę, „były w końcu
testy ekranowe, czy nie. Ona mówi, że nie było.” „Dziecko
szczęścia, jest skołowana, myśli, że miała sesję zdjęciową,
a to był test ekranowy w studio Mehboob,” odpowiada Farah.
„Jak się pracowało z Deepiką,” pytam. „Niańczyliśmy ją.
Dosłownie, w końcu była nowa. „Choć nie musiałam podawać jej
wszystkiego łopatologicznie, powiedziałam, to mają być lata
70, tego szukam, masz tu kilka filmów, obejrzyj je sobie.”
Deepika pamięta, że dostała taśmy z filmami Hemy Malini i
Madhubali. „Nie mówili mi, że mam powiewać dłonią o tak, czy
grać o tak. Nie usłyszałam, masz się uśmiechać jak Hema
Malini, masz tańczyć jak Helen. Decydowałam, co będę robić i
czasami Farah mówiła, dobrze, w tę stronę, poimprowizuj
wokół tego. Do drugiej części oglądałam z kolei filmy z
Hollywood, w których kobieta czuje się bardzo swobodnie w
swoim ciele, kiedy stoi, kiedy mówi, żując gumę. Ona nie
jest świadoma siebie, to zupełne przeciwieństwo Shantipriy.”
Oczywiście, że się denerwowała, pierwsze zdjęcia, wielki
film i to na dodatek z Shah Rukhiem. „To było w Nowy Rok,”
wspomina, „a ja byłam w domu Shah Rukha. Wiedziałam, że za
tydzień zaczynamy kręcić i pamiętam, że o północy Farah
uściskała mnie i spojrzała na mnie w taki sposób, który
mówił wszystko, dawaj, zrobimy to. Wiesz, dostawałam oferty
filmowe od kiedy skończyłam osiemnaście lat i wszystkie
odrzucałam. Tym razem ofertę złożyła Farah Khan, a to była
różnica. Nigdy nie usiadłam z Farah i nie spytałam, czemu
wybrała mnie do tego filmu, czemu to ja byłam idealna. Nie
wiem, nie spytałam. Może lepiej jest tego nie wiedzieć.
Jestem szczęśliwa kiedy wiem, że kiedy Farah obsadzała rolę
Shantipriy, myślała o mnie.”
Przed dwiema scenami szczególnie się denerwowała. Jedna z
nich to ta, w której wyznaję, że jestem w ciąży, dla mnie
była to trudna scena, bo gdybyśmy w niej nie osiągnęli
wysokiego poziomu emocjonalnego, scena finałowa nie robiłaby
takiego wrażenia. Druga, to scena pożaru, w którym płonę.”
„Uwielbia piosenkę 'Dhoom Taana,' ale w prawdziwą euforię
wpadła, kiedy musiała tańczyć z człowiekiem-kondomem,”
śmieje się Farah. Poza tym Deepika miała niezłą zabawę z
powodu wszystkich tych efektów specjalnych. „Musiałam
kopiować dokładnie ruchy oryginalnej aktorki, jeśli choćby
moje palce znalazły się w lekko innej pozycji, musieliśmy
wszystko powtarzać, bo ja musiałam dokładnie przykryć
oryginał. Musiałam tak samo unosić brwi, posyłać drżące
uśmiechy, musiałam podejść i nawet wygiąć się idealnie.
Uważam, że to będzie wspaniała piosenka. Jednak moja
ulubiona to 'Main Agar Kahoon,' bo uwodziłam w niej Shah
Rukha, a raczej on uwodził mnie!”
„Chcesz
posłuchać, co Shah Rukh mówi o swojej postaci?” pytam Farah.
„Och, pewnie coś dowcipnego, czytaj,” mówi.
Czytam głośno „Om Prakash Mahija jest cały z lat
siedemdziesiątych, a Om Kapoor – cały z teraźniejszości. Tak
więc i wygląd i kostiumy były wyraźnie zróżnicowane. Według
mnie główny kontrast polega ich wrażliwości, różnej z powodu
wychowania i innych środowisk. Jeden próbuje zostać aktorem,
drugi wie, że jest supergwiazdorem, jeden do czegoś dąży,
drugi już to ma. To różnica między posiadaniem i nie
posiadaniem stanowi tę inność podejścia. Om Prakash Mahija
zawsze będzie miał wygląd 'kandydata do...', a Om Kapoor
arogancję, która bierze się z siedzenia na szczycie świata.
W Omie Prakashu Mahiji jest też dużo niewinności, a Om
Kapoor to wyluzowany gostek, który zjawia się w studiu
spóźniony i uwieszony u komórki.
Cała ironia tkwi w tym, że ciężka praca i szczere
zaangażowanie nie pomogą, uda się temu, który jest
gwiazdorskim dzieckiem, choćby nie był dobrym aktorem – to
ktoś jak ja, kto nie umie grać, a zostaje supergwiazdorem.”
„Przekornie,” mówi Farah, „odczytał postać właściwie, ale na
koniec musiał dodać trochę przekory, nie przestaje mówić
sentencjami, naprawdę. Uwierz mi, naprawdę trudno jest się
przekonać, co on tak naprawdę myśli. Ale widzisz, ile pracy
wkłada w swoją postać. Pamiętam te improwizacje, Boże,
doprowadzał mnie do szału. A podczas kręcenia piosenki z
gwiazdami, przysięgam, musiał chyba dorobić się dodatkowego
absa od całego tego krzątania się, eskortowania, całej tej
bieganiny gospodarza, którą wykonał.” „Wiesz, co powiedziała
Kiron Kher?” pytam. „Powiedziała, że kiedy przychodzisz
kręcić scenę w jego filmie, on od razu uważa cię za swojego
gościa. Jest jak ojciec panny młodej, który dogląda orszaku
ślubnego, dosłownie tak.” Farah uderza w stół. „Dokładnie!”
Mayur też się nad nim rozpływał. „Zagraliśmy razem jedną
scenę. Ja jestem nikim, a on jest wielką gwiazdą, a jednak
pozwolił mi wyrazić opinię. W tej scenie, w której mieliśmy
tylko zagrać reakcje, najpierw kręciliśmy część Shah Rukha,
a Farah poprosiła mnie, żebym pozostał gdzieś w pobliżu, co
zrobiłem. Kiedy więc filmowano Shah Rukha, miał on patrzeć
na mnie, wiec podszedłem i stanąłem za kamerą, a Shah Rukh
powiedział, spokojnie, dam radę, ale ja odparłem, że chcę
pomóc. Dokładnie w godzinę później Shah Rukh już zmył
charakteryzację i miał jechać do domu, bo nie miał tego dnia
nic więcej do roboty, ale ciągle jeszcze nie wychodził i
nikt nie wiedział, co go zatrzymuje. Wtedy ustawiono moje
ujęcie, nie miałem w nim robić nic, prócz zareagowania, ale
kiedy tylko kamerzysta dał znak, zobaczyłem Shah Rukha,
stojącego za kamerą i patrzącego na mnie, żeby pomóc mi
wydobyć tę reakcję!”
„Tak, dokładnie tak było,” mówi Farah, osuwając się na
krzesło. „Wiesz co, Shah Rukh powinien kręcić więcej takich
filmów. Ja jestem chyba jedynym reżyserem, który kręci z nim
męskie filmy, wszyscy inni dają mu taki dziewczyński
materiał. Nie mogę patrzeć, kiedy robi te płaczliwe,
sentymentalne rzeczy.”
Cóż, to, jak go ukształtowałaś w tym filmie zainspirowało
przynajmniej jeszcze jedną osobę, mówię. Farah patrzy
pytająco. Sabu Ciril, mówię. Powiedział mi, „Pracowałem z
nim już wiele razy, jego muskulatura była słaba w porównaniu
z innymi gwiazdami, ale teraz czapki z głów przed tym, jak
wyrzeźbił swoje ciało. Widzisz, to jest dopiero
zaangażowanie. Wiesz, mam zamiar zdobyć sobie plakat z nim,
żeby samemu zacząć ćwiczyć. Nigdy wcześniej tego nie
robiłem, mimo, że byłem sportowcem. Teraz ćwiczę już od
trzech dni i chcę mieć plakat, żeby go sobie zawiesić w
siłowni. Tak właśnie gwiazdy wchodzą do twojego serca.”
Farah wybucha śmiechem. „Może ja też będę potrzebowała
plakatu po rozwiązaniu, kiedy będę musiała zrzucić trochę
wagi!”
Przy drzwiach jest kurier od Bobby'ego Chawli, mówi mi. Po
prostu trochę papierów. Spotkałem Bobby'ego wczoraj, mówię.
Bobby Chawla jest dyrektorem produkcji w Red Chillies. Farah
unosi brwi. Zapytałem go, jak zdołał przetrwać stresujące
dni produkcji. Powiedział mi, „Najpierw biorę trzy głębokie
oddechy. Potem myślę o dniu, w którym wypuszczę film do
premiery i poczuję dumę.”
To znów powoduje wybuch śmiechu Farah.
Chawla także uświadomił mi, jak zdołał ograniczyć koszty.
„Widzisz, nie ma tu reguł, każdy przypadek jest inny.
Czasami musisz domyślić się, ile musisz komuś zapłacić.
Czasami masz punkty odniesienia w postaci pracy, jaką trzeba
wykonać, a czasami jesteś we mgle i nie masz bladego
pojęcia, ile coś może kosztować. Tniesz więc do chwili, w
której ten człowiek podskakuje i wtedy wiesz, że obciąłeś za
mocno. Nie ma tu ścisłych zasad, nie ma matematyki, to tylko
proste doświadczenie, że wie się, co czym jest i ile może
kosztować.” Widzę, że Farah nie słucha, przegląda dokumenty
ze zmarszczonymi brwiami. „Coś nie tak,” pytam. „Nieee, to
tylko papiery dotyczące marketingu i promocji. Udzieliłam
tylu wywiadów, że jestem wykończona.”
„Pytałeś Shah Rukha o marketing? Ma świetną mowę, którą zna
na wyrywki,” mówi Farah. Tak, pytałem, mówię, powiedział mi
coś takiego, „Musisz planować, rynek jest ogromny, a jeszcze
większy, jeśli weźmiesz pod uwagę zagranicę. Musisz
zaplanować marketing i promocję, wiele rzeczy może odciągnąć
uwagę twojej publiczności, potrzebujesz więc wypuścić
materiały promocyjne w telewizji, w kinach, plakaty i
wizerunki to taktyka starej szkoły, ale dziś musisz być w
każdym kanale informacyjnym, w internecie, dlatego
założyliśmy stronę. A swoją drogą, blog internetowy okazał
się wielkim sukcesem. Poza tym organizujemy konkursy i
pokazy mody. Bądź obecny! Bądź obecny! To dzisiejsza
zasada.”
„Naprawdę wszystko to zaliczyłaś, prawda?” pytam. „Konkursy,
chodzenie po wybiegu, czemu nie.” „Tak, konkursy były
naprawdę świetne, był ten konkurs Dard-E-Disco, w którym już
chyba wybrano zwycięzcę, wiesz, tego, który miał tańczyć jak
Shah Rukh. Był też konkurs Entry Marega, Hero Banego, hej, a
widziałeś już plakaty?”
Nie,
ale rozmawiałem z Rajeevem o nich. „Dałam im szczegółowe
wskazówki, chciałam, żeby cała kampania miała taki retro
styl ręcznie malowanych plakatów,” mówi ona. Tak, mówili mi.
W latach 70 plakaty były malowane, a nie drukowane, dlatego
ważny był efekt ręcznego malowania, powiedział mi Rajeev.
„Najpierw postanowiliśmy zaprojektować plakaty (kompozycję,
kolory, cały wygląd i klimat), a potem dać je malarzowi,
żeby albo malował na nich, albo je skopiował. Ale to mogło
oznaczać, że departament artystyczny nie bardzo będzie mógł
kontrolować malarzy. Na szczęście zdołaliśmy osiągnąć
właściwy efekt przy pomocy photoshopa. Największym wyzwaniem
było osiągnięcie autentycznego efekt ręcznego malowania i
nie zniekształcenie twarzy.” Trudno było też osiągnąć
jednakowy efekt na każdym plakacie. Ale siódma wersja w
końcu otrzymała aprobatę. Pierwsza prezentacja odbyła się w
kwietniu, siódma, która przeszła próbę – dwa miesiące
później. Efekt końcowy był kombinacją retro i
współczesności. „To była nasza wersja 'Bling'” uśmiecha się
Rajeev.
Wydrukowano już większość wizerunków zaaprobowanych za
siódmym razem. Na potrzeby muzyki i sesji zdjęciowych
zrobiono nowe projekty. A potem zrobiono jeszcze kilka
plakatów używając kadrów z Dard-E-Disco, pokazujących Shah
Rukha we współczesnym wizerunku. Efekt malarski wywołał
zachwyt.
Trzech plakatów użyto w piosence końcowej, kabaretowego,
6-częściowego z wszystkimi postaciami i Amrapali. Ulubiony
Rajeeva to bez wątpienia „badminton i kabaret, bo są bardzo
wierne i unikatowe dla tego filmu.”
Mam gdzieś płytę z wszystkimi projektami, mówi Farah,
próbując się podnieść. „Poczekaj, ja poszukam,” mówię.
Biurko to wielki bałagan, foldery, dokumenty, harmonogramy,
wydruki z excela, plakaty konkursowe – jeden biorę do ręki.
„Wiesz, że ta strona internetowa urządziła konkurs na imiona
dla moich dzieci.” „Tak, wiem. Zaczęłaś już obmyślać imiona,
o, chyba mam, to ta płyta, tak?”
„To ta i tak, zaczęłam już przeglądać różne imiona. Może
coś, co jest do siebie podobne, w końcu to trojaczki, coś
jak...”
„Tak, Nie, Może.”
„Co?” pyta Farah. „Imiona,” mówię. „Chcesz powiązanych
imion, więc Tak, Nie, Może, albo Poniedziałek, Wtorek,
Środa, albo Jajko, Sól i Pieprz.”
Poduszka leci w moją stronę.
„Nieźle, a może Sahib, Bibi i Ghulam (4), nie, czekaj,
czekaj – może Amar Akbar Anthony (5)! Jest z lat 70, a ty
kochasz lata siedemdziesiąte.”
„Mushaq, spiorę cię,” krzyczy, ale nie może powstrzymać się
od śmiechu.
„Fajnie było, prawda?” pytam ją. „Mimo całego stresu,
planowania, pisania i rzygania?” Farah potakuje, to było
wariactwo. „Wariacka zabawa. Nie mogę uwierzyć, że
doprowadziłam to do końca. Jednak bez Shah Rukha nie dałabym
rady. Wielkie dekoracje, kostiumy, gwiazdy, no, ci naprawdę
byli świetni, prawda?”
Amitabh Bachchan zgodził się nagrać ten kawałek z gali
Filmfare'ów, Abhishek i – o rany – Bappi Lahiri!”
Sekwencja
rozdania Filmfare'ów to jedna z najlepszych w całym filmie.
Amitabh Bachchan ma scenę, w której pytają go, co sądzi o
Omie Kapoorze, a on pyta, „Jaki Om?” Shah Rukh uwielbia tę
scenę, prasa wciąż pisze o wrogości pomiędzy gwiazdami,
pomyślał wiec, że to będzie świetne, a Bachchan zgodził się
wziąć w tym udział. Jestem jednak pewien, że to nominacje do
nagród dla najlepszego aktora doprowadzą publiczność do łez
ze śmiechu. Masz Abhishka kroczącego w stronę kamery,
podczas gdy głos z offu mówi, 'Tym razem nie przegra! Tym
razem nie jeździ na motocyklu! Tym razem nie ma go w filmie!
'Dhoom 5'!”
Shah Rukh jest przekomiczny parodiując samego siebie. Jako
Om Kapoor ma dwie nominacje. Pierwsza nominacja – widok na
Alpy szwajcarskie, Shah Rukh i Amisha Patel biegną do
siebie, Shah Rukh mówi, 'Rahul, naam to suna hoga,' a w tle
pojawiają się słowa „Phir Bhi Dil Hai NRI.” Druga nominacja
– widok na Alpy szwajcarskie, Shah Rukh i Dia Mirza biegną
do siebie, Shah Rukh mówi, 'Rahul, naam to suna hoga,' a w
tle pojawiają się słowa „Main Bhi Hoon Na” (a co najlepsze,
Shah Rukh zdobywa nagrodę dla najlepszego aktora). Ale
jestem pewien, że publiczność oszaleje na widok promosu
filmu Akshaya Kumara. W czarującej scenie staje on przed
falangą Złych, strzelających do niego, spokojnie chwyta kule
w powietrzu, ugniata z nich granat i odpala go. Potem
podrzuca pistolet w górę, ten kręci piruety w powietrzu w
zwolnionym tempie i wirując wpada za pasek. Wtedy Akshay
Kumar, khiladi, wystrzela kule poruszając tylko biodrami!
Prawdziwe bombowe biodra! Farah zaśmiewa się na samo
wspomnienie. „A, tak, jeszcze scena z czerwonego dywanu, z
Rani i Preity!” Marszczę brwi. „A tak, nie było cię przy
tym, dodaliśmy to potem, no więc Preity udziela wywiadu na
czerwonym dywanie i mówi, „Om Kapoor i ja jesteśmy tylko
dobrymi przyjaciółmi. Potem jest Rani i ona też mówi, 'Om
Kapoor i ja jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi,' a potem
Bipasha, która mówi to samo. A potem pytają Sanjaya Kapoora,
który też mówi,'Om Kapoor i ja jesteśmy tylko dobrymi
przyjaciółmi!'
Szczerzę się do Farah, „Ale mój najulubieńszy moment to
Bappida śpiewający „OK, OK”. Był na planie reporter,
prawdziwy reporter, który nie załapał i wypytywał mnie, co
jest w tym takiego OK, a ja mu powiedziałam, nie łapiesz, OK
to Om Kapoor. Nie wiem, kto był zabawniejszy, Bapidda, czy
ten reporter.”
„Wiesz,” mówi Farah, „ktoś mi powiedział, że nigdy by nam
się nie udało, gdyby nie nasze koneksje, nasza siła
przebicia w branży. Jeśli tak, to dobrze, że ta siła została
użyta tak pozytywnie. Nasze środowisko śmieje się z siebie i
ma świetną zabawę. To jest tak, jakby dobra wola potrzebna
do nakręcenia filmu dała początek czemuś więcej, sam proces
tworzenia tego filmu skumulował wiele dobrej woli. A to jest
coś, co odczuje także widownia, będzie miała świetną zabawę
uczestnicząc w tym.”
„Czy to nie o to w tym wszystkim chodzi,”pytam ją. „Zabawa,
śmiech, pasja, filmy.”
Farah wolno kiwa głową. Podnosi pilota i obraca się w moją
stronę. „Obejrzymy 'Amar Akbar Anthony'? Patrzymy na siebie
i wybuchamy śmiechem.
Przypisy:
1. „Heyy Babyy” - debiut reżyserski brata Farah, Sajida
Khana. Shahrukh wystąpił w nim gościnnie tańcząc z Akshayem
Kumarem i Riteshem Deshmukhiem w piosence „Mast Kalandar”
2. Lalita Pawar – aktorka kina hindi i marathi (1918-1998)
3. Nirupa Roy – aktorka kina hindi, najpierw aktorka
pierwszoplanowa, potem znana głównie z ról matek (1931-2004)
4. „Sahib Bibi Aur Ghulam” - film z 1962 roku, wyprodukowany
przez Guru Dutta.
5. „Amar Akbar Anthony” - film Manmohana Desai, z 1979 roku,
z Amitahbem Bachchanem, Rishim Kapoorem, Vinodem Khanną
Serdeczne podziękowania dla Deepaka Jhurani za pomoc w
tłumaczeniu tekstów w hindi.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
>> przeczytaj o filmie w dziale
filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu