Swades - Mój kraj. Analiza filmu
Źródło:
http://www.uiowa.edu/~incinema/Swades.htm
Autor: Corey K. Creekmur
Hindi, 195 minut
Produkcja, scenariusz i reżyseria Ashutosh Gowariker
Historia M. G. Sathya i Ashutosh Gowariker; dialogi: K. P.
Saxena; muzyka: A. R. Rahman; teksty piosenek: Javed Akhtar;
operator Mahesh Aney; w rolach głównych: Shah Rukh Khan,
Kishori Ballal, Gayatri Joshi.
Po międzynarodowym sukcesie „Lagaan,” z 2001 (łącznie z
nominacją do Nagrody Akademii), następny film
pisarza-producenta-scenarzysty Ashutosha Gowarikera na
pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie inny: podczas gdy „Lagaan”
tchnął nowe życie w „historyczny” film hindi, z akcją
umiejscowioną w 1893 roku w Champaner, fikcyjnej indyjskiej
wiosce, o tyle „Swades” zaczyna się od spojrzenia z kosmosu
na kulę ziemską, zogniskowanego stopniowo się na
współczesnym Waszyngtonie, gdzie nasz bohater, zupełnie
niepodobny do prostego wieśniaka Bhuvana z wcześniejszego
filmu, jest jednym z inżynierów pracującym z ramienia NASA
przy projekcie Światowego Pomiaru Opadów. Podczas, gdy
Bhuvan, nie umiejąc konwersować po angielsku, musiał jednak
nauczyć się od okupantów sprytu i grania według ich zasad,
aby dosłownie pokonać ich na ich własnym boisku, to Mohan
Bhargava (Shah Rukh Khan), bohater „Swades” jest ewidentnie
w pełni zasymilowanym, dosłownie światowym naukowcem, który
z dużą wprawą przewodniczy konferencji prasowej, używając
specjalistycznej, pełnej naukowych terminów angielszczyzny.
I podczas, gdy „Lagaan” otwiera imponujący głos Amitabha
Bachchaba, który przemawia z offu w nienagannym hindi,
języka tego nie słyszymy w filmie „hindi,” „Swades” przez
prawie 10 początkowych minut, a potem pojawia się jako
hybrydowy „hinglish,” którym porozumiewają się Mohan i jego
kolega Vinod.
Jednak akcja „Swades” wkrótce sprowadza Mohana do jego
ojczystych Indii i do Charanpuru, kolejnej fikcyjnej wioski,
w której poszukuje on ukochanej Kaveriammy (aktorka
starszego pokolenia Kishori Ballal, występująca w teatrze,
filmie i telewizji w języku kannada), prostej kobiety, która
wychowała go, ale którą on haniebnie zaniedbał w czasie
studiów, po śmierci rodziców w wypadku samochodowym. Kiedy w
dalszym ciągu filmu nawiązuje on romans z Gitą (debiutująca
tym filmem Gayatri Joshi), wiejską pięknością i śmiałą,
niezależną nauczycielką i zaczyna skupiać się na celu
(zapewnienie wsi energii elektrycznej przez wykorzystanie
pobliskiego ujęcia wody), który scementuje całą społeczność,
słyszymy już wyraźnie w nowym filmie echa „Lagaan,” mimo, że
czas ich akcji dzieli niemal wiek. Oba filmy bardzo ambitnie
poszukują definicji „indyjskości” we wspólnym działaniu pod
przewodnictwem bohatera, ale tam, gdzie wcześniejszy film
wymagał wprowadzenia i wyjaśnienia kontekstu, „Swades” jest
otwartym komentarzem na temat współczesności. Co więcej,
tam, gdzie wcześniejszy film przedstawiał bohatera i
bohaterkę jako Krishnę i Radhę epoki wiktoriańskiej, „Swades”
obrazuje raczej Mohana i Gitę, bardziej dziś ideologicznie
znacząco, jako współczesnych Ramę i Sitę (choć pojawia się
jednak na moment niezbędny związek Shah Rukha z
nieprzyzwoitym Krishną, kiedy drażni się on że swoją „drugą
matką,” kiedy spotykają się po latach, nazywając ją Yashodą,
matką owego boga. Romantyczna pieśń “Saawariya Saawariya,”
identyfikuje potem Mohana jako ukochanego „śniadego” Gity).
Ogólnie mówiąc, „Swades” jest kolejnym krokiem w rozpoczętym
niedawno ekranowym 'dojrzewaniu' Shah Rukha Khana, który w
wieku lat czterdziestu traci wreszcie nieco swojej
odwiecznej i denerwującej chłopięcości).
Pewnego bogatego w wydarzenia dnia, Mohan Bhargava ogłasza
publicznie rozpoczęcie II fazy projektu NASA, który
nadzoruje, dowiaduje się, że jego podanie o amerykańskie
obywatelstwo zostało pozytywnie rozpatrzone i zawiadamia
przyjaciela, Vinoda, że właśnie jest rocznica śmierci jego
rodziców. To smutne wspomnienie nasuwa od razu myśl o
Kaveriammie, tak więc Mohan prosi szefa o urlop, żeby
odwiedzić Indie i odnaleźć kobietę, która była jego drugą
matką. Przybywszy do Delhi Mohan odkrywa, że Kaveri już nie
mieszka w domu starców, w którym ją zostawił, ale przeniosła
się do małej wioski Charanpur; młoda poważna kobieta która
karci klientów nie szanujących książek – źródła wiedzy,
poznana przypadkiem w księgarni, daje Mohanowi coś, co
wydaje się być niezwykle dokładnymi wskazówkami dojazdu do
tej wsi (czy widzowie już się zastanawiają, czy tych dwoje
jeszcze się spotka?)
Mohan wynajmuje więc w pełni wyposażony wóz kempingowy i
wyrusza w drogę, nastawiając radio na stare piosenki z
filmów hindi – pierwszy znak, że ten obywatel świata, mimo
pułapek technologicznych, wraca do korzeni. Jednak, wedle
napotkanego po drodze 'sadhu' (1), Mohan „zboczył z drogi.”
Pod jego dosłownym, ale i – w utajeniu - duchowym przewodem,
Mohan wraca na właściwą ścieżkę, w rytm pierwszej,
dynamicznej piosenki 'Yun hi Chala Chal Raahi ' (Ruszaj w
podróż, wędrowcze), która bardzo zgrabnie przechodzi z
samochodowego radia w gardła obu mężczyzn (lub przynajmniej
ich playback singerów).
Pierwsza sekwencja piosenki filmowej pozwala więc Mohanowi
przemieszczać się tak pośród indyjskich krajobrazów, jak i
filmowej tradycji hindi „pieśni drogi,” ukazujących
bohaterów jako wolnych jak ptaki wędrowców: z tą drobną
różnicą, że obciążony poczuciem winy i poganiany przez czas
Mohan nie może powiedzieć po prostu, że jest „swobodnym
jeźdźcem,” lecz musi nauczyć się być wolnym - i być Indusem
– podczas zaimprowizowanej piosenki i tańca, przy udziale
swojego (trochę-mistycznego, trochę jak Bob Marley)
przewodnika.
Ogromny wehikuł przeciska się przez wieś, Mohan i Kaveriamma
spotykają się na powrót, a on odkrywa, że wychowuje ona
teraz dwie kolejne sieroty, małego Nandana (znanego jako
Chikku) i jego siostrę Gitę - are vah! Dziewczynę z
księgarni, którą Mohan znał w dzieciństwie i nazywał
żartobliwie Gitlee. Pierwszy ważny filmowy dylemat - czy
Kaveri pojedzie do Ameryki z Mohanem, czy zostanie, żeby
nadal zajmować się Gitą i Chikku? - wydaje się znajomy, ale,
na szczęście dla filmu, jest tutaj autentycznie
skomplikowaną i trudną emocjonalnie decyzją dla wszystkich
zainteresowanych i dla publiczności, która może głowić się
się tym problemem podczas przerwy.
Podczas, kiedy wyjazd Mohana z Indii wraz z Kaveriammą wciąż
się odwleka, a jego zainteresowanie Gitą rośnie, spotyka on
miejscowych mieszkańców, Navarana Dayala Shrivastavę,
listonosza i zapaśnika (i oddanego wyznawcę Hanumana), Melę
Rama, kucharza, który marzy o stworzeniu sieci 'dhabas' przy
amerykańskich autostradach, oraz Dadęji, uwielbianego
najstarszego mieszkańca i dawnego bojownika o wolność. „Swades”
bardzo subtelnie i w niezwykły sposób ukazuje raczej żywe,
niż stereotypowe postaci, które reprezentują system klasowy,
według którego zorganizowana jest wieś: na przykład status
Shrivastavy jako przyjaznego lecz postępowego kayasthy (2)
ustawia go na pozycji głównego pośrednika w procesie
rozwijającej się filmowej eksploracji społecznych podziałów
i związków. Sam Mohan także coraz lepiej pojmuje życie wsi
po tym, jak bierze udział w jej panchayat, zgromadzeniu i
odkrywa lokalne konflikty dotyczące dostaw prądu i
przyszłości szkoły Gity; dowiaduje się też, że nazwa wsi
wywodzi się od odcisków stóp (charan) Ramy i Sity w
miejscowej świątyni: innymi słowy, wieś, tak jak cały film,
jest dosłownie odciśnięta w micie.
Początkowa rola Mohana jako cichego obserwatora zmienia się,
kiedy popiera on decyzję Gity o rezygnacji z aranżowanego
małżeństwa, które zmusiłoby ją do porzucenia obranej drogi;
jednak jego - człowieka z zewnątrz - krytyka problemów
indyjskich i ślepego posłuszeństwa tradycji są wyzwaniem dla
samej Gity. Podczas wysiłków podejmowanych dla zwiększenia
liczby uczniów szkoły, żeby uratować ją przed zamknięciem,
Mohan potyka się o uprzedzenia klasowe i kastowe, które on
sam lekceważy jako zacofane, ale podczas, kiedy film
zakłada, że widzowie go popierają, pozwala także wioskowej
starszyźnie, z szacunkiem raczej, niż z szyderstwem, na
kwestionowanie prawa Mohana do krytykowania ich przekonań i
zachowania (w ten sposób film ukazuje autentyczny dialog
między tradycyjnym, a zmieniającym się punktem widzenia
społeczeństwa indyjskiego, przeciwnie niż wiele indyjskich
obrazów, które tę kwestię przedstawiają z wielkim naciskiem,
ale jej nie zgłębiają).
Ten sam charakter ma jedna z najciekawszych ze wszystkich
kręconych w plenerze scen z filmów hindi: rozwieszony ekran
filmowy dosłownie dzieli wieś na kasty (kasta niższa
zmuszona jest oglądać odwrócony obraz), choć przecież
zbiorowa przyjemność oglądania 'Yaadon ki Baaraat' („Wspólne
wspomnienia,” hitu Nasira Hussaina z 1973 o trzech
rozdzielonych w dzieciństwie braciach, do scenariusza
Salima-Javeda) ewidentnie przeważa nad poczuciem
dyskryminacji. W istocie podkreśla się raczej potencjał
jednoczenia, jaki ma popularne kino, jedno z ujęć widowni
pokazuje reakcje różnych grup widzów na występ Zeenat Aman w
przebojowej piosence R.D. Burmana, “Chura liya hai tumne jo
dilko” i gwizdy pełne uznania wśród mężczyzn.
Akcja oglądanego filmu jednak urywa się, bo następuje
kolejna przerwa w dostawie prądu i na scenę wchodzi Mohan,
dosłownie usuwając (przy wsparciu Shrivastavy i Meli Rama)
barierę między grupami, pokazując, że pojedyncze gwiazdy na
niebie, choć jasne, nie dorównują jasności całych
konstelacji (w tym przypadku Pługa, z dalekim odniesieniem
do filmów hindi, szczególnie 'Mother India,') jaką tworzą,
kiedy się połączą. Wezwanie do jedności polega tu na
odwołaniu się do źródeł potężniejszych niż tylko awaria
projektora, ale wystąpienie Mohana, które przechodzi w
piosenkę ' Yeh Tara Wo Tara,' jest oczywiście typowym
elementem filmu hindi, który bardzo umiejętnie wypełnia
(nieplanowaną) przerwę w projekcji. Mohan, choć lekceważy
wiele indyjskich tradycji, ewidentnie kultywuje „tradycję”
sekwencji taneczno – śpiewanych w filmach hindi i czerpie z
jej wspaniałych zasobów.
Jednak przez pierwszą część filmu Mohan uważa życie
wiejskich Indii za zacofane (skoro zamężne kobiety powinny
zrezygnować z pracy zawodowej, a dzieci są całkowicie
odcięte od edukacji), lub uciążliwe (telefon komórkowy nie
ma sygnału, połączenia internetowe są kiepskie). Lecz kiedy
zostaje on wysłany przez Kaveriammę z misją odebrania
zaległych dzierżaw od Haridasa, dawnego tkacza
przekwalifikowanego na rolnika, żyjącego w nękanej suszą
wiosce wraz z głodującą rodziną, doświadcza dopiero
namacalnie problemów społecznych i gospodarczych, a
starannie konstruowany filmowy motyw wody zaczyna je
podkreślać (nasuwa się przypomnienie, że to właśnie susza
jest podstawą nieszczęścia wieśniaków w 'Lagaan').
Praca Mohana w NASA ma w przyszłości zabezpieczyć całą
planetę przed suszami, ale nie jest w stanie nawodnić
wysuszonych pól współczesnych Indii; przez całą pierwszą
cześć filmu ciągle widzimy Mohana – jak każdego turystę – z
butelką wody mineralnej, ale jego wewnętrzny powrót do Indii
objawia się po raz pierwszy kupieniem za 25 paisów kubka
wody – niefiltrowanej, nie butelkowanej – od chłopca
sprzedającego ją na peronie, kiedy Mohan wraca pociągiem do
Charanpuru. Zdaje on sobie sprawę, że lokalne ujęcie wody
może stać się niezbędnym napędem dla własnego generatora
prądu, a umiejętności techniczne, jakie Mohan oddaje
przyszłemu światu zostaną teraz skierowane w miejsce, które
– jak już zaczyna przeczuwać – jest jego teraźniejszym
„domem.”
'Swades' pod wieloma względami jest ciekawą i zaskakującą
hybrydą współczesnego filmu o NRI i postępowych „filmów
społecznych” epoki Nehru – lat 50. Podczas, gdy te nowe z
reguły wysławiają słynne indyjskie 'dil,' które bije w
piersi rozproszonych po świecie Indusów uzbrojonych w
telefony komórkowe i laptopy Apple, mimo ich kulturowego
analfabetyzmu (na przykład nieumiejętności wiązania dhoti),
to tamte starsze skupiały się na zbiorowym wysiłku
niepodległych, lecz nadal nękanych ubóstwem Indii. „Swades”
odwołuje się nawet do dziedzictwa Mahatmy Gandhiego i ruchu
niepodległościowego, poprzez ekranowy przekaz: „Jeśli
powstrzymujesz się przed działaniem, bo być może nie
doczekasz się efektu swojej wizji, lub dlatego, że inni jej
z tobą nie dzielą, hamujesz postęp.” A zatem „Swades”
rozpoznaje, ale – rozważnie – nie narzuca – proste
rozwiązanie problemu ubóstwa indyjskiej wsi. Mówiąc wprost,
film podkreśla potrzebę zwrócenia uwagi miejscowych na
wykształcenie i dobitnie pokazuje, że elektryfikacja choćby
tylko jednej wsi może się dokonać dzięki wspólnemu wysiłkowi
jej mieszkańców; w niedalekiej przyszłości zapewne pojawią
się internet i i poczta elektroniczna. Naprawdę, 'Swades'
momentami odwołuje się wprost do klasycznych filmów ery
post-niepodległościowej, takich jak ' Shri 420' Raja Kapoora;
oba filmy u swoich początków pokazują sceny, w których
niesforny bohater przychodzi na lekcję w wiejskiej szkole i
zakłóca ją; w obu filmach heroina – nauczycielka sadza go w
ławce i daje mu szkołę (Mohan udaje przed chichoczącymi
uczniami całkowity brak znajomości podstawowej wiedzy o
Indiach, ale w chwilę potem wyjawia Gicie, że na temat
swojej ojczyzny wie wszystko). Przesłanie filmu 'Lagaan' dla
współczesnych Indii – że członkowie różnych kast i wyznawcy
różnych religii mogą odnieść sukces, jeśli zjednoczą się i
wystąpią razem – zostało przeniesione w przeszłość i
mityczną historię pierwszej wszech-indyjskiej drużyny
krykietowej. 'Swades' unika takich przeniesień i alegorii,
osadzając swą porywającą opowieść bardzo mocno w
zglobalizowanej, połączonej siecią internetu
teraźniejszości, wskazując w ten sposób publiczności, że owo
przesłanie nie odnosi się jedynie do bezpiecznej
przeszłości.
Krytycy, a i producenci filmów hindi ostatnich dekad odkryli
bardzo szybko, że publiczność NRI zapewnia coraz większy
udział w przychodach z nowych filmów, a kilka filmów nawet
okazało się większym sukcesem poza granicami Indii, niż w
samych Indiach. Spora ilość tych obrazów (podobnie filmy
powstałe za granicą, jak 'Monsunowe wesele,' czy 'Podkręć
jak Beckham'), uczyniły z NRI, dawniej ośmieszanego lub
demonizowanego, bohatera pozytywnego, przynajmniej gdzieś od
roku 1995 i przełomowej roli Shah Rukha Khana w ' Dilwale
Dulhania Le Jayenge.' Zaiste, to, że choć sam jest urodzonym
w Indiach ich obywatelem, granie konsekwentnie „pozytywnego”
NRI w filmach hindi, pomogło Shah Rukhowi Khanowi w zdobyciu
ogromnej popularności wśród indyjskich widzów nie
mieszkających w Indiach, jakich często uosabia on na
ekranie. 'Swades' można odczytać jako wariację na temat tego
modelu: w przeciwieństwie do wcześniejszych filmów, jak 'Pardes,'
które często przeciwstawiają „dobrego NRI” i złego NRI,” 'Swades'
unika takich podziałów, lub raczej internalizuje je na tyle,
na ile Mohan uosabia oba typy, ale bez charakterystycznego
wyolbrzymiania ich cech. Film od początku jest świadom
ambiwalentnego statusu Mohana – przyjaciel z Delhi kpi, że
jest on Mr. NRI, kiedy domaga się on przyczepy, aby zmierzyć
się że zgrzebnością życia indyjskiej wsi, a jeszcze bardziej
prowokuje go Gita, nazywając go “Non-Returning Indian, ('Nie-Powracającym-Indusem'),
okazując swoją pogardę dla człowieka, który ucieleśnia
emigrację potencjału umysłowego – ludzi, którzy swoim
talentem ubogacają zagranicę.
Tak naprawdę, w pewien sposób 'Swades' jest odpowiedzią na
filmy o diasporze z akcją umiejscowioną w Anglii (jak 'Kabhi
Khushi Kabhie Gham') czy Stanach Zjednoczonych (jak ' Kal Ho
Naa Ho'), przenoszące „indyjskość” w rejony, które są raczej
miejscem zamieszkania niż celem wycieczek (w sekwencjach
piosenek – fantazji) dla bohaterów Indusów. Jak pisze o
takich filmach Jigna Desai, „przesiedlenie nie jest już
tylko oznaką utraty 'indyjskości.'” Vijay Mishra, w tonie o
wiele bardziej krytycznym, podkreśla, „Jedną kwestią jest
obraz ojczyzny skonstruowany w fabrykach marzeń kina
Bombaju. A całkiem inną rzeczą dla kina Bombaju jest
tworzenie własnej wizji diaspory i mówienie poprzez nią owej
diasporze, czego pragnie.” 'Swades' pokazuje jakby kolejny
poziom tego dość nowego, ale już swojskiego procesu: nie
tylko konstruuje obraz ojczyzny dla publiczności
„miejscowej,” ale kreuje „własną wersję diaspory,” żeby
powiedzieć tej diasporze, że to czego pragnie, to ojczyzna.
Innymi słowy, film zachęca publiczność indyjską do marzeń o
opuszczeniu Zachodu i powrocie do domu; dla publiczności NRI
film przypuszczalnie jest jeszcze bardziej złożonym, nawet
budzącym poczucie winy, wezwaniem do powrotu – do domu, w
którym wielu z „nie rezydujących” widzów nigdy nie było. Jak
często podkreślają wszelkie dyskursy na temat południowo
indyjskiej społeczności emigracyjnej (jak na przykład '
Desis in the House' Sunainy Marr Mairy), nostalgia –
dosłownie raczej bolesna tęsknota za powrotem do domu niż
uproszczone zamerykanizowane wyobrażenie o „starych dobrych
czasach” - i rytuał „powrotu” są składnikiem kluczowym w
budowaniu tożsamości człowieka diaspory (bardziej niż
emigranta czy zasymilowanego), a 'Swades' niezwykle
wnikliwie pokazuje, że Mohan nie tęskni za przeszłością, w
której piękno nauczył się wątpić, ale za domem, do którego
będzie mu i łatwo i trudno powrócić.
Jak dowodził Arvind Rajagopal, „NRI opisywani są
metaforycznie jako ci, którzy ucieleśniają współczesny
kierunek przepływu pieniędzy i pragnień.” Oficjalnie
zdefiniowany przez Ustawę o Prawie Dewizowym z 1973 roku
mającą na celu ułatwienie „powrotu” pieniędzy od każdej
„osoby pochodzenia indyjskiego” do ojczyzny, NRI stał się
także, jak pokazuje Rajagopal, główną postacią w procesie
globalizacji indyjskiego nacjonalizmu (Hindutva), zwłaszcza
jako potencjalne źródło potężnego finansowego i
symbolicznego „nacjonalizmu na uchodźstwie” który często
obejmuje między innymi, wykorzystywanie przez hinduistyczną
prawicę religii do osiągania celów politycznych, łącznie z
przemianowaniem Ramy, bohatera epopei, w zaciętego
hinduskiego wojownika.
W sposób bardzo wyraźny „Swades” podważa to nowe odczytanie
postaci Ramy i związanych z nim odniesień do reakcyjnego
„nacjonalizmu na uchodźstwie) podczas będącego częścią
obchodów święta Dussehra spektaklu Ramleela, w którym Gita
gra Sitę (która sama w sobie jest dla współczesnego
hinduizmu i indyjskiego feminizmu coraz bardziej złożoną
postacią). Mohan, nie budząc niczyjej konsternacji, w swym
zachodnim stroju, podejmuje w rolę Ramy, zanim miejscowi
wykonawcy ról Ramy, Lakshmana i Hanumana, zdążą wejść na
scenę. W przeciwieństwie do wojowniczego i muskularnego
Ramy, patrona współczesnego ruchu Hindutva, Mohan jest
romantycznym wybawcą, uzbrojonym raczej we współczesne
wynalazki technologii komunikacyjnej, niż łuk i strzały.
(pod tym względem, film powierzchownie podobny jest do mniej
znanego obrazu Aproovy Lakhii, ' Mumbai se Aaya Mere Dost,'
który ukazuje młodego mieszczucha, imieniem Kanji, granego
przez Abhishka Bachchana, który do swojej pozbawionej prądu
rodzinnej wsi wraca z odbiornikiem i zestawem telewizji
satelitarnej: po zelektryfikowaniu wsi, kontakt z filmami
hindi zagraża jej mieszkańcom dezorganizacją pracy i życia,
póki emisja ukochanego serialu 'Ramajany' ich nie oczaruje.
'Swades' pokazuje nam na żywo wiejskie przedstawienie, które
poprzedza telewizyjny serial i w efekcie jakby odtwarza jego
przemożną zdolność do przebudzenia. Bez najmniejszych
wątpliwości fakt, że „prawdziwa” inkarnacja Ramy umieszczona
jest w ciele światowego NRI, podsumowuje jednocześnie
filmowe wezwanie do bardzo śmiałej rewizji starych tradycji.
Warto odnotować także cichą sugestię, że tym razem to Sita
ratuje Ramę.
Bibliografia:
Jigna Desai, “Planet Bollywood: Indian Cinema Abroad” w East
Main Street: Asian American Popular Culture. Ed. Shilpa Dave,
LeLani Nishime, i Tasha G. Oren. New York: NYU Press, 2005.
Sunaina Marr Maira, Desis in the House: Indian American
Youth Culture in New York City. Philadelphia: Temple
University Press, 2002.
Vijay Mishra, Bollywood Cinema: Temples of Desire. London:
Routledge, 2002.
Arvind Rajagopal, Politics after Television: Hindu
Nationalism and the Reshaping of the Public in India.
Cambridge: Cambridge UP, 2001.
Przypisy:
(1) Sadhu – 'dobry człowiek,' wędrowny asceta
(2) Kayastha – grupa społeczna w Indiach, wywodząca się z
północno środkowych i wschodnich terenów; tradycyjna kasta
skrybów (za wikipedią)
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
>> przeczytaj o filmie w dziale
filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu