Farah Khan i Karan Johar opowiadają Lacie Khubchandani o swoim bliskim
przyjacielu,
Shah Rukhu Khanie, który 2 listopada obchodzi 38
urodziny
rediff.com, 1 listopada 2003r.
Farah Khan: "Słucham Shah Rukha"
Spotkałam Shah Rukha Khana 11 lat temu na Goa – właśnie się
ożenił i był tam z Gauri. W nocy imprezowaliśmy. Nasze
porozumienie było natychmiastowe i od tego czasu jesteśmy
przyjaciółmi.
Jest moim przyjacielem, bratem, ojcem... Jest dla mnie
wszystkim. Ja nie słucham nikogo – ani rodziców, ani brata (Sajida
Khana), nikogo. Guzik mnie obchodzi ludzka opinia. Ale
słucham Shah Rukha. Jego zdanie jest dla mnie ważne. Myślę,
że tak się dzieje, bo czuję, że jemu naprawdę na mnie zależy
– nie mówi tego, ale potwierdza to każdym swoim działaniem.
Wiem, że chce dla mnie wszystkiego, co najlepsze. Zrobił dla
mnie rzeczy, jakich nie zrobili członkowie mojej rodziny.
Był już moim ojcem, przyjacielem, bratem – teraz jest
jeszcze producentem (Farah mówi o jej debiucie reżyserskim,
„Main Hoon Naa”, z Shah Rukhiem, Sushmitą Sen, Zayedem
Khanem, Amritą Rao i Sunielem Shetty). Kiedy pomyślę, że
zainwestował 20 crore rupii, żebym mogła wyreżyserować taki
film, jak chciałam... co jeszcze mogę powiedzieć, żeby
wyrazić moje uczucia do niego? Miałam scenariusz i chciałam
nakręcić film. Pokazałam mu go z nadzieją, że go wyprodukuje
i tak się stało. Nie może istnieć lepszy przyjaciel.
Okazał się też najlepszym producentem świata.. Zachęcał mnie
wręcz do wydawania pieniędzy. Tak naprawdę, to ja czasami
uważałam, ze trzeba ciąć koszty. To była jego pierwsza
samodzielna produkcja, na potrzeby której stworzył nową
firmę, Red Chillies.
Mogę z nim rozmawiać. Mogę dyskutować z nim o każdym
problemie i przyjąć jego obiektywną radę. Tak jest, bo on
nie osądza. Nie mówi, mylisz się. Zależy mu na mnie i chce
dla mnie jak najlepiej. Jest przyjacielem w najprawdziwszym
sensie tego słowa.
Wykonaliśmy razem maksimum pracy, bo osiągnęliśmy taki
poziom wzajemnego komfortu, że to jest wspaniałe. Czuję się,
jakbym znała go od zawsze, jakby był moim kolegą z
piaskownicy.
Zanim go poznałam, słyszałam straszne historie o tym, jaki
jest arogancki i i chamski. Ale kiedy się spotkaliśmy, to
było jak zetknięcie się ze starym znajomym. Wydaje mi się,
że jestem jedną z pierwszych jego przyjaciół jakich zdobył
po przyjeździe do Mumbaju.
Przy kręceniu filmu MHN nie było tak, że to ja pracowałam z
nim, my pracowaliśmy razem. Omawialiśmy wszystko i razem
rozpracowywali różne szczegóły.
Jest cudownie ciepłą, szczodrą i pomocną osobą – udziela się
charytatywnie, a ludzie nawet o tym nie wiedzą. Ma umowę ze
szpitalem, do którego może pójść każdy ubogi i leczyć się na
dowolne schorzenie na jego koszt. Oddał całą swoją wygraną z
KBC (Shah Rukh wystąpił w nim jako uczestnik, kiedy
gospodarzem był Amitabh Bachchan), czyli 50 lakhów na rzecz
oddzialu leczenia raka imienia jego matki.
Życzę mu zdrowia i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
Jak już powiedziałam – on jest dla mnie wszystkim.
Karan Johar: "Nie powiem nigdy, że Shah Rukh jest moim przyjacielem"
Shah Rukh jest absolutnie fantastycznym przyjacielem. Ten
rok był dla niego bardzo trudny ze względu na zdrowie.
Życzymy mu, żeby przyszły rok przyniósł mu poprawę.
Jego kręgosłup boli bardziej, niż się do tego komukolwiek
przyzna. Jego próg bólu jest tak wysoki, że nikomu z jego
otoczenia nawet nie przyjdzie do głowy, przez co on
przechodzi. Wszyscy mamy nadzieję, że te bóle kręgosłupa z
czasem zupełnie znikną.
Według mnie, Shah Rukh jest osobą bardzo uduchowioną. Gdyby
chciał rozwinąć tę część swojej osobowości, to byłoby
naprawdę coś. Jest naprawdę dobrym dzieckiem bożym. Wie, co
należy powiedzieć. Jest uduchowiony na wiele sposobów. O tej
części siebie opowie ci, kiedy poczuje, że jest z tobą
wystarczająco blisko. Ma chyba jakiś dodatkowy zmysł. Gdyby
popracował nad jego wyostrzeniem, okazałoby się, że ma
zdolności parapsychiczne.
Jest na wiele sposobów moim terapeutą. W jakiś sposób czuje,
kiedy jestem w dołku. Mówi wtedy, martwi cię to, nawet jeśli
mnie się wydaje, że zachowuję się zupełnie normalnie. Ciągle
się zastanawiam, skąd o tym wie. Ma taki rodzaj intuicji.
Jest wspaniałą istotą ludzką.
Nigdy wcześniej nie mówiłem publicznie o tych jego cechach
Jest hojnym dawcą. Obdarza obficie swoją żonę i dzieci,
siostrę, przyjaciół, a w końcu także mnie. W moim życiu
funkcjonuje bardziej jako mój starszy brat niż aktor. To
dlatego nigdy nie powiem, że Shah Rukh jest moim
przyjacielem. Nie mogę go klepać po ramieniu ani przyjmować
jego obecność jako coś oczywistego, za wielki czuję dla
niego respekt.
Właściwie mam dla niego taki sam szacunek, jak dla ojca.
Nigdy nie gawędzę z nim ot tak. To jest bardziej jak duchowe
oddziałowywanie. Jest w moim życiu kimś nadrzędnym, ale
kiedy trzeba mi przyjaciela, staje się cudownym
przyjacielem.
Jeśli go dobrze znasz, to rozumiesz, o czym mówi, skąd to
się bierze. Zawsze był przy mnie w tych momentach życia, w
których potrzebowałem wsparcia. Ile razy przeżywałem kryzys,
on był po prostu cudowny. Miałem zawsze przy sobie jego
krzepiącą obecność, czy to kiedy przeżywałem kryzys
emocjonalny, czy zdrowotny.
Jesteśmy jednoczłonową rodziną – tylko mama, tata i ja i tak
naprawdę nie mamy wielu bliskich osób. Kiedy jednak już się
do kogoś zbliżamy, emocjonalnie bardzo polegamy na nim czy
na niej. Rodzice uważają Shah Rukha za syna. Tu nie chodzi o
taką sympatię na pokaz, kiedy ktoś mówi „Jesteś mi jak syn.”
Oni naprawdę tak uważają. Naprawdę tak czują.
A Shah Rukh poważa mojego ojca, jak swojego własnego. Jest
naprawdę blisko z moimi rodzicami. Świetnie się razem
dogadują. I z mamą i z tatą porozumiewa się na zupełnie
różnych poziomach.
Oboje – Gauri i on stali się dla mnie rodziną. Osiągnęliśmy
taki poziom wzajemnego komfortu, że mogę w każdej chwili
przyjść do ich domu, jak do własnego. To nie jest po prostu
bliskość – to jedność.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"