Rozdział 11. Haha hihi
"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh
„Nie jestem intelektualistą; jestem po prostu niepoważnym
świrem”.
Shah Rukh Khan
Dlaczego określenie „intelektualny” jest traktowane z taką
nienawiścią i wzgardą? Słowo, które w którym powinna się
zawierać mądrość, świadomość i rozumienie ludzkiej psychiki,
zostało zmanipulowane przez społeczne postrzeganie i
sprowadzone do roli reprezentanta suchego, zwiędłego,
nadętego bytu, który ze względu na swoją wyniosłość powoduje
różne nieporozumienia.
„Nie intelektualizuję moich filmów” – mówi Shah Rukh.
Dlaczego nie – pytam. Jak osoba o takiej inteligencji,
współczuciu i zrozumieniu może nie myśleć, nawet odruchowo,
o dialogach, które wypowiada, postaciach, które
reprezentuje, rolach, które gra? Oczywiście on zdaje sobie
sprawę, że film jest narracją wizualną, która oddziałuje
zarówno na świadomość, jak i podświadomość ludzkiego umysłu.
Że nawet fabuła w stylu „chłopak spotyka dziewczynę, chłopak
traci dziewczynę, chłopak zdobywa dziewczynę” nie jest tak
prosta, jak się wydaje. I podtrzymuję to, ryzykując, że
zostanę oskarżony o szukanie drugiego dna w filmach Davida
Dhawana (David Dhawan – reżyser indyjski, przede wszystkim
komedii, jego ostatni sukces to film „Partner” – przypis
tłumacza).
Film niekoniecznie może nas przekonać do zaakceptowania
pewnych poglądów i przekonań, ale może z całą pewnością
pomóc umocnić przekonania i poglądy istniejące. Ale w tym
samym czasie, jak pisze Stanley Cavell (emerytowany profesor
filozofii Uniwersytetu Harvarda – przypis autora): „mimo że
tekst może usiłować wpływać na doświadczenie widza, nie może
ustalić jego położenia. Twórca filmu zakłada wspólną z
widzem wiedzę i chce osiągnąć pewien skutek wbrew temu
wspólnemu zapleczu. Ale prawdziwi widzowie będą się różnić w
odbiorze, zarówno społecznym, jak i czysto osobistym, w
ramach wiedzy, którą w rzeczywistości wnoszą w tekst. W ten
sposób interpretacja lub przywłaszczenie tekstu przez
indywidualnego widza może, ale nie musi pasować do
interpretacji filmu zakładanej przez twórcę”.
Filmy naprawdę wpływają na umysł, umacniają stereotypy,
sankcjonują społecznie i kulturowo pewne ludzkie zachowania
i odrzucają oraz unieważniają inne. „Urok w filmie jest
wzmacniany przez przed-rzeczywiste modele uroku,
współpracujące w ramach indywidualnego przedmiotu i
społecznych formacji, które go ukształtowały”.
Powiadam więc, że nie wierzę, iż Shah Rukh nie próbuje
„intelektualizować” swoich filmów. A jeśli to robi, dokonuje
czegoś monumentalnego. Potrafi oddzielić siebie od swoich
filmów. Tylko ktoś wyjątkowo uparty lub wyjątkowo głupi to
potrafi. A skoro Shah Rukh nie jest tym drugim – z pewnością
jest tym pierwszym. I kiedy analizujemy szczegółowo jego
filmy, musimy zgadzać się bądź nie zgadzać z Shah Rukhiem.
Przejdźmy w takim razie do kolejnego zestawu filmów. Jako
pierwsze – jego historie miłosne – będące siłą Shah Rukha;
paradoks jego kariery – nienawidząc opowieści o miłości,
musi mierzyć się nieustannie z faktem, że jest najbardziej
ubóstwianym ekranowym kochankiem wszech czasów. Ale skupimy
się także na innych stylach w grze tego człowieka.
HISTORIE MIŁOSNE W STYLU YUPPIE
Reżyserzy tacy jak Karan Johar i Aditya Chopra składają
pokłony bogu yuppie, w którym wciąż istnieje poczucie
wyobcowania, wywołane konfliktem pokoleń mających odmienne
spojrzenie na tradycję i nowoczesność. Tym niemniej powab
takich filmów wywodzi się stąd, że, pokazując dynamiczne i
erotyczne relacje między bohaterami, mówią językiem
istniejącego, patriarchalnego porządku głównego nurtu – to
równowaga, które wydaje się odpowiadać miejskiej
publiczności i Indusom należącym do diaspory. Emocjonalność
jest nowoczesna, ale tradycja powoduje, że filmy te osnuwane
są nieustannie wokół „tradycyjnych indyjskich wartości”.
Wiele opowieści miłosnych, w których zagrał Shah Rukh,
opartych jest na tym konflikcie pokoleń, zbudowanym wokół
różnego spojrzenia na miłość – jak w „Dilwale Dulhania Le
Jayenge”, „Kabhi Khushi Kabhie Gham”, „Mohabbatein” i „Veer-Zaara”.
W „Kuch Kuch Hota Hai” i „Dil To Pagal Hai”, w których
przepaść międzypokoleniowa jest mniej widoczna, nadal
starcie pomiędzy tradycyjnymi i nowoczesnymi wartościami
kreuje przeszkody na drodze do szczęścia dwojga kochanków. W
obu przypadkach miłość, poświęcana na ołtarzu tradycji,
zostaje uratowana w ostatniej chwili przez trzeciego
uczestnika miłosnego trójkąta – przez Amana (Salman Khan) w
„Kuch Kuch Hota Hai” i przez Ajaya (Akshay Kumar) w „Dil To
Pagal Hai”.
Jednakże wyraźne wizualne istnienie bohaterów, namacalnie
efektowny materiał filmowy, gustownie dobrane kostiumy –
pomiędzy tymi zwariowanymi czy luzackimi dialogami – to
prawdziwy, niewątpliwy element, który czyni opowieść
ponadczasową i wychodzi naprzeciw oczekiwaniom widowni.
Dilwale Dulhania Le Jayenge
Pierwszy z takich filmów to „Dilwale Dulhania Le Jayenge”,
którego główną tematyką jest pojednanie dwóch pokoleń;
pogodny film dla Indusów należących do diaspory i tych
zamieszkujących miasta, w których obecne pokolenie jest
wystawione na oddziaływanie zarówno kultury współczesnej,
jak i tradycyjnej.
Humor, drugie dno w scenach i w sposobie ich potraktowania w
„Dilwale...” – są nowoczesne. Ale bohater jest nieugięty w
przestrzeganiu zasad kultury „hinduskiej” – nawet jeśli coś
takiego, jak jasno zdefiniowana kultura „hinduska” nie
istnieje. Pomimo wyraźnego pociągu seksualnego, który
odczuwa, „wartości”, które wyznaje, powstrzymują go przed
skonsumowaniem związku, zanim nie stanie się on związkiem
małżeńskim.
Wygląd zewnętrzny odgrywa także ważną rolę w definiowaniu
seksualności i erotyki, w zróżnicowaniu pomiędzy dziewczyną,
w której się zakochuje, dziewczyną, z którą się
zaprzyjaźnia, i dziewczyną, z którą się idzie do łóżka.
Wiele zostało już napisane o filmie, ja więc skupię się
zamiast tego na występie Shah Rukha. Był to pierwszy film, w
którym on ustalił pewien standard dla historii miłosnych.
Jego rola to połączenie komicznego wyczucia i nieokiełznanej
energii oraz sporadycznych scen zagranych z przesadą.
Dziewczyna prezentuje mieszankę przesady i komizmu, i Shah
Rukh wygląda na nie do końca przekonanego, kiedy recytuje
gadkę: „W końcu jestem Hindusem”.
Ale są sceny, w których jego naturalność kreuje magię
(zrobił z tego prawdziwą sztukę w późniejszych filmach). W
scenie, w której Kajol pyta go, po wycieczce po Europie, czy
przyjedzie na jej ślub, Shah Rukh tylko potrząsa głową,
uśmiecha się i mówi „nie”. W innej scenie, powróciwszy z
wyprawy, liczy gwiazdy, a jego ojciec pyta go, jaka to
dziewczyna. Shah Rukh odchyla się do tyłu, uśmiecha
kapryśnie i mówi: „Achhi hai”. W obu tych scenach widać
sztukę, umiejętność mówienia wszystkiego za pomocą kilku
słów.
Począwszy od języka ciała, tonu dialogów i jego ekspresji –
to naturalność jest tu kluczem. Momenty takie jak te
wymienione powodują, że publiczności nigdy nie nuży
oglądanie tego filmu od nowa.
Kabhi Khushi Kabhie Gham
To opowieść o miłości, ale bardziej takiej, która jednoczy
rodzinę, niż o tej pomiędzy parą zakochanych. Shah Rukh (Rahul)
gra adoptowanego syna Amitabha Bachchana (Yashvardhan
Raichand) i Jayi Bachchan (Nandini Raichand). Pojawiający
się tu konflikt dwóch pokoleń jest siłą napędową filmu;
konflikt spowodowany miłością, która doprowadza do tego, że
syn buntuje się przeciwko rodzinnej tradycji.
Ukazana tu relacja Rahula z ojcem złożona jest z
wdzięczności i szacunku, zobowiązania, które jest silniejsze
niż uczucie. Scena, w której dziecko, dowiadując się, że
jest adoptowane, składa dłonie i skłania głowę, obrazuje
absolutną synowską cześć. Adekwatne są reakcje rodziców.
Podczas gdy matka przytula dziecko, dając wyraz swej
akceptacji wobec niego, ojciec odpowiada na tę wdzięczność
położeniem dłoni na głowie syna, co można odczytać jako
wyraz błogosławieństwa i ochrony. Do zobowiązania odwołuje
się Yashvardhan, by usunąć Rahula z rodziny, kiedy ten
odmawia podporządkowania się mu. „Uczyniłeś mnie obcym w
jednej chwili”. Shah Rukh przekonująco ukazuje zranienie i
stratę, które odczuwa, gdy sobie uświadamia, że zawsze był
„inny” dla ojca, że miłość zawsze była ograniczana przez
poczucie obowiązku.
Ten sam gest błogosławieństwa zostaje bezwiednie powtórzony
w sekwencji, w której Rahul zostaje poproszony przez swego
ojca o natychmiastowe porzucenie Anjali (Kajol). Posłusznie
idzie do Anjali, by postąpić zgodnie z jego wolą, a wtedy
okazuje się, że jej ojciec zmarł. Kładzie jej dłoń na
głowie, powtarzając gest ojca. To dla niego symbol
zobowiązania, które powziął. Przybył, żeby ją porzucić;
ofiaruje jej ochronę.
Zjednoczenie rodziny w ostatniej części filmu sprawia, że
następuje zrównanie relacji. W scenie będącej lustrzanym
odbiciem wcześniejszej ojciec ze złożonymi dłońmi prosi o
wybaczenie, a Rahul go przytula. Obowiązek znika, ustępuje
miejsca miłości.
Relacje między małżonkami w dwóch pokoleniach dyskretnie
znamionują przemianę w kodeksie kulturowym indyjskiego
społeczeństwa. Chociaż tradycja jest wciąż żywa, co widać,
kiedy poszczególne żony obchodzą karva chauth i ulegają
swoim mężom, istnieje znacząca różnica w relacjach
małżeńskich. Nandini nie ma absolutnie nic do powiedzenia,
jeśli chodzi o podejmowanie jakichkolwiek decyzji przez jej
pana i władcę. Miłość między tą parą ukazywana jest poprzez
subtelne gesty uwielbienia – należne patriarsze albo takie,
które są odpowiednie dla indyjskiej żony.
Przekomarzanie się młodszej pary pokazuje, że są oni
bardziej równi sobie. I chociaż decyzje nadal pozostają w
rękach Rahula, ich rezultat jest zazwyczaj zgodny z
pragnieniami Anjali. Męża nie wynosi się na piedestał; jego
opinia bywa kwestionowana, dokucza się mu, a nawet go
krytykuje. W związku dominuje romantyczność, a miłość jest
ostentacyjna.
Jeszcze większa zmiana następuje w trzeciej generacji.
Dziewczyna, mimo że podporządkowuje się tradycyjnym
rytuałom, czuje się dobrze we własnej skórze, a jej
seksualność jest wręcz drapieżna. To ona przejmuje
inicjatywę w związku, manifestuje wobec partnera swoje
pożądanie.
W scenie poprzedzającej ponowne scalenie rodziny Nandini
strąca męża z piedestału. W ten sposób kruszy ona w pewnym
sensie starą patriarchalną strukturę, zastępując ją tą
typową dla młodszej generacji, która niweluje nie tylko
różnice klasowe, ale także te między płciami. Tym niemniej
zostaje podkreślony moment, w którym kulturowe wartości
pozostają niezmienne. Zostały zniszczone jedynie sztuczne
bariery. Rahul wraca do swego ojca i robi pierwszy krok na
drodze do zgody.
Shah Rukh bez najmniejszego wysiłku porusza się na brzegu
międzypokoleniowej przepaści. Jest daleki od odzianego w
skórę Raja z „Dilwale…”. Inne są stroje i charakteryzacja.
Jednakże, czy to jako młody człowiek romansujący z
„nieodpowiednią” dziewczyną, czy jako oddany rodzinie,
żonaty mężczyzna – pozostaje przekonywający. Z łatwością
(która zaczęła się wraz z „Dilwale…”) wnosi do charakteru
postaci to, co przyciąga widownię.
Dil To Pagal Hai
„Dil To Pagal Hai” to pierwszy z filmów hindi, który bez
podnoszenia larum łamie stereotypy tej kinematografii. Od
produkcji o wielkiej hinduskiej rodzinie i ślubach – do tej,
w której ledwie się wspomina o rodzinach dwojga z głównych
bohaterów; trzeci zaś to sierota mieszkająca z przybraną
rodziną. Obraz ukazuje dojrzały romans, nie zawiera
cukierkowych postaci czy scen. Zwarty scenariusz, dojrzałe
kreacje i przewidywalne zakończenie z kroplą słodyczy
sprawiają, że film ten jest rozrywką na wysokim poziomie.
Shah Rukh jest Rahulem. „Musiałaś słyszeć to imię” – mówi w
filmie; to zuchwałe nawiązanie do jego wcześniejszych
wcieleń „Rahula”. Aktor określa swoją rolę mianem
powściągliwej i istotnie taka ona jest w tym spokojnym i
wysmakowanym filmie o miłości oraz przeznaczeniu. Shah Rukh
mieszka w miejskim, stylowym apartamencie, otoczony
automatami do pepsi, budząc się wśród na wpół zjedzonej
pizzy. Zespół, którym kieruje, to ludzie pochodzący z
zamożnych (sądząc na podstawie stylu ich życia) rodzin. W
oczy rzuca się całkowity brak jakichkolwiek patriarchalnych
figur.
Rahul reżyseruje musicale w stylu Shiamaka Davara,
obsadzając najlepszą przyjaciółkę, Nishę (Karisma Kapoor), w
rolach głównych, a jego zespół składa się z bohaterów,
którzy istnieją tylko w kontekście głównych postaci. Rola
Nishy została odrzucona przez Juhi Chawlę, Kajol i Urmilę
Matondkar, zanim przyjęła ją Karisma. A ona zagrała
niespotykanie dojrzale i została słusznie nagrodzona zarówno
National Award, jak i Filmfare’em za najlepszą drugoplanową
rolę kobiecą.
Nisha mieszka w dość luksusowym bungalowie w eleganckiej
dzielnicy Mumbaju. O jej rodzicach wspomina się tylko
ogólnikowo, że mieszkają za granicą.
Madhuri Dixit to Pooja, sierota zaadoptowana przez Faridę
Jalal i Devena Varmę, pokazującego się tu w czarującym
epizodzie. Pooja jest zdecydowanie „hinduska” (mimo
połyskującego trykotu, w którym tańczy do piosenki Davara),
co można rozpoznać po jej długich salwarach i dużej,
srebrnej biżuterii. Jest romantyczką, która wierzy, że
małżeństwa są kojarzone w niebiosach i na każdego czeka
gdzieś „druga połówka”. Tutaj znowu kobiecość i seksualność
dwóch bohaterek poprzedza tę ukazaną w „Kuch Kuch Hota Hai”;
seksualność jednej jest łagodzona, a drugiej neutralizowana
przez to, kim jest na ekranie.
Postać grana przez Shah Rukha to profesjonalista; jego
związek z Nishą ma charakter całkowicie platoniczny. Tworzy
charakterystykę heroiny swego musicalu, Mayi, w sposób
zdecydowanie idealistyczny i romantyczny – szczególnie jak
na kogoś, kto nie wierzy w miłość i „drugie połówki”.
Rahul jest już zakochany w Mayi, iluzji wykreowanej przez
jego cyniczną osobowość. Kiedy widzi Pooję, odnajduje w niej
Mayę, w której się zakochuje. To Maya, którą chce powołać do
życia i unieśmiertelnić w Pooji, a ten poryw wydaje się być
nie tylko jego zawodowym, ale i osobistym pragnieniem. Mówi
o swoim romantycznym ideale, kiedy opisuje Mayę i Pooja jest
na to odpowiedzią. Rahul odnajduje doskonałą bratnią duszę.
A to rozpoznanie buduje więź między nimi dwojgiem.
Shah Rukh gra tę rolę ze spokojną pewnością siebie. Świetnie
radzi sobie ze zredukowaniem obezwładniającej intensywności,
którą wypełnia swoje postaci. Jego Rahul to produkt
Generation Next. Wie, czego chce, i dąży do tego. Obecna
jest tu namiętność, lecz także duża doza praktyczności. W
scenach, w których Rahul uświadamia sobie, że Nisha jest w
nim zakochana, Shah Rukh postępuje w sposób subtelny i czuły
z delikatnymi emocjami, które zostają mu ofiarowane, ale
komunikuje jednocześnie, że jego te uczucia nie dotyczą.
Scena, w której okazuje się, że Pooja jest zaręczona z
Ajayem, jest także zagrana przez Shah Rukha jak najbardziej
oszczędnymi środkami. To wspaniały fragment, w którym
zbijające z tropu poczucie utraty, zranienia i gniewu
przekazują jedynie jego głos, język ciała i oczy.
Kuch Kuch Hota Hai
Film zaczyna się w świecie amerykańskiej popkultury desi, z
elementami cukierkowatej miłości to ojczyzny. Ten
wszechobecny patriotyzm jest być może wymuszony po to, by
starsza generacja poczuła się lepiej, i by zapewnić
równowagę między nią a bezczelnym, zwesternizowanym
pokoleniem, w którym chłopcy i dziewczyny są serdecznymi
przyjaciółmi. Film zawiera wszystkie ozdobniki Bollywood –
Rani Mukherji rodzi dziecko mimo świadomości konsekwencji,
nosi swoją opaskę przyjaźni (rakhi) nawet na łożu śmierci,
pisze listy do swego nowo narodzonego dziecka itd.
Dwie główne postaci, Rahul (Shah Rukh Khan) i Anjali (Kajol),
cechuje słabość charakterów. Zostają rozdzieleni przez „tę
trzecią”, Tinę (Rani Mukherji), zbliżają się do siebie
dzięki córce i jednoczą ponownie dzięki Amanowi (Salman
Khan). Ale to słabość, która jest charakterystyczna dla nas
wszystkich. W pierwszym wypadku tym, co ich rozdziela, są
więzy przyjaźni i pożądanie, w drugim wypadku – poczucie
obowiązku.
W pierwszej połowie Tina ma reprezentować kobietę, jest
dojrzała emocjonalnie i świadoma swej seksualności, podczas
gdy Anjali wciąż pozostaje dziewczynką. Dla Anjali to rodzaj
więzów, w ramach których pożądanie pozostaje niewiadomą.
Mimo że za pomocą przebieranki próbuje ona nauczyć się
kobiecości , nie potrafi tego dokonać, ponieważ jeszcze nie
zrozumiała swojej seksualności. Dlatego też Rahul zupełnie
nie postrzega jej w ten sposób. Styl i wdzięk Tiny są
potężne, a Rahul nie potrafi się im oprzeć. Ta bohaterka
posiada więcej dojrzałości i wnikliwości niż dwójka
najlepszych przyjaciół, co umożliwia jej dostrzeżenie i
zrozumienie więzi między przyjaciółmi. Ale świadomość jej
własnych pragnień nie pozwala jej zadziałać.
Shah Rukh całkiem dobrze radzi sobie tutaj z przenoszeniem
się w czasie. Gra swoje młodsze wcielenie z pozą luzaka
gotowego podbić świat. W drugiej połowie jest
zaniepokojonym, kochającym ojcem, który cechuje się nie
tylko ponuractwem, ale także wrażliwością. Odśrodkową siłą
filmów jest poczucie straty i erotyzm, emocje łatwo
identyfikowalne przez publiczność – utrata przyjaźni i
niepowodzenie pierwszej miłości w pierwszej części, śmierć
żony i groźba utracenia ostatniej szansy na szczęście – w
drugiej części.
Podsumowanie
Są jeszcze inne historie miłosne, jak „Mohabbatein”, „Veer
Zaara” czy „Pardes”, w których zakochany bez wysiłku wkracza
do akcji. „Kochankowie zawsze byli w typie Majnu” (Majnu –
legendarny kochanek, oszalały z miłości po tym, jak ojciec
jego ukochanej Layli uniemożliwił ślub pary; historia Layli
i Majnu jest w kręgu kultury azjatyckiej równie żywotna, jak
w kulturze zachodniej historia Romea i Julii – przypis
tłumacza) – mówi Shah Rukh i śpiewa: Husn hazir mohabbat ki
sazaa paane ko koi pathar se na maare mere diwane ko.
Kontynuuje: „Nie wierzę w to. Grałem kochanka, który nigdy
nie żebrał o miłość, ale się jej domagał. Nie w stylu Majnu
– jeśli nie zdobędę dziewczyny, to umrę... Nie taką ofiarę,
a kochanka, który może się zranić, ale nigdy się nie
poddaje. Nie grałem klasycznego zakochanego, chociaż myślę,
że jestem klasycznym kochankiem w prawdziwym życiu (śmieje
się). Jednak nadal uważam, że nie grałem kochanka. Nawet w „Devdasie”
– sądzę, że on był bardziej alkoholikiem, niż zakochanym”.
Shah Rukh nie jest może kochankiem w typie Majnu. Bardziej
odpowiada współczesnym upodobaniom widowni, sam podejmując
decyzje, i nawet w filmach, w których pozornie się poświęca,
jak w „Veer-Zaara” czy „Pardes”, jego postawa jest bliższa
stoikowi niż usychającemu z miłości.
KOMEDIE ROMANTYCZNE
Komedie romantyczne są podstawą długiego istnienia i sukcesu
filmów bollywoodzkich. Historie miłosne w stylu yuppie, o
których była mowa wcześniej, podpadają pod tę samą
kategorię, ale różnica tkwi w ujęciu tematu, kontekście
społecznym i w okolicznościach, w jakich film jest
sytuowany. Aby lepiej można było sobie naświetlić tę
kwestię, proszę o zerknięcie do wstępu poprzedniego
rozdziału, w którym mówiłem o różnicach pomiędzy tymi dwoma
rodzajami filmów – nawet jeśli należą one do tego samego
gatunku.
Indyjskie kino popularne zawiera obecnie pewną dozę
kontekstu społecznego oraz społecznych kwestii. Zamiast
przejrzystej, zwykłej masali, którą było dawniej, pokazuje
wzajemne oddziaływanie opowieści i rzeczywistości poprzez
definiowanie postaci na społecznym, ekonomicznym i
politycznym tle – w wiarygodnej próbie stworzenia kopii
realnego świata. Ta definicja obejmuje filmy reżyserów
takich jak Aziz Mirza i Mani Ratnam, a także tych z „klanu”
Joharów i Choprów.
Czynnikiem różniącym kino Mirzy czy Kundana Shaha i kino
Karana Johara jest to, że bohaterowie tego drugiego mogą
przynależeć do jakiejkolwiek kategorii czy klasy społecznej.
Problemy, którym stawia czoła bohater, i rozwój postaci,
istnieją w kontekście konkretnej przeszkody w ramach filmu.
To ta przeszkoda powoduje „nakręcanie się” wydarzeń i
wypadków w stronę nieodzownego końca. Akcja takich filmów
rozgrywa się w środowisku zamożniejszej klasy średniej,
ponieważ wypada ono na ekranie atrakcyjniej pod względem
wizualnym. Filmy Karana Johara zajmują się ludzkimi emocjami
jako takimi, i prezentują świat, który jest realny jak nasze
emocje.
Jednak bohater Aziza Mirzy jest tym, kim jest, ze względu na
środowisko społeczne, z którego pochodzi. Postaci są
umiejscowione pewnej społecznej i ekonomicznej klasie – i to
„nakręca” wydarzenia i wypadki, prowadząc je w stronę
nieuniknionego zakończenia.
Kabhi Haan Kabhi Naa
Po „Jaane Bhi Doi Yaaron” Kundan Shah chciał zrobić „lekki
film”. „Beztroski film z piosenkami” – jak oznajmił w jednym
z czasopism. Pojawiło się „Kabhi Haan Kabhi Naa” – opowieść
o młodym zakochanym chłopaku, zakochanym tak bardzo, że
użyje każdego podstępu, by zdobyć dziewczynę. Sunil (Shah
Rukh) jest młodzieńcem kochającym muzykę i Annę (Suchitra
Krishnamurthy). Jego ojciec rozpacza nad jego ocenami,
podczas gdy on spędza czas, tworząc muzykę i marząc o Annie.
Świeżość Shah Rukha w tym filmie jest zauważana najczęściej.
Nadaje on filmowi styl, niewinność i wdzięk, i dzięki nim
włada sercami widowni. Przeobraża ofiarę losu w kochanego
łobuza. Sprawia, że publiczność kibicuje mu, mimo podstępów
i forteli, które stosuje, by rozdzielić Annę i jej
prawdziwego ukochanego, Chrisa (Deepak Tijori). Shah Rukh
obdarzył swoją postać młodzieńczą energią, która zostawia
resztę obsady daleko w tyle, chwilami lekko znudzoną.
Yes Boss
Shah Rukh portretuje pozbawionego skrupułów młodego
człowieka, Rahula Joshiego, który zrobi wszystko, by dopiąć
swego. Jest wręcz nie do pomyślenia, że bohater wydaje się
znosić wszystkie przykrości ze strony szefa, Sidhartha
Choudhary’ego (Aditya Panscholi). Posuwa się nawet do tego,
że nawet kiedy jego szef zwraca uwagę na kobietę, którą on
sam kocha, Seemę Kapoor (Juhi Chawla), pozwala jej
zainteresować się nim. Oczywiście dzieje się tak również
dlatego, że wie, iż ona nie odwzajemnia jego miłości i że on
sam nigdy jej nie zdobędzie, ponieważ uważa, że dwoje
słabych marzycieli nigdy nie odniesie sukcesu.
Lekkość, z jaką Shah Rukh wciela się w rolę, jest
zdumiewająca. Nie ma tu szydzenia z samego siebie, nie ma
użalania się nad samym sobą w wyliczance zalet, które
poświęca. Zamiast tego jest radosna piosenka „Bas itna
khawab hai”. Bohater pragnie świata i zdobędzie go, nie
przebierając w środkach. Wszystko idzie gładko do chwili,
gdy nienaganna moralnie heroina udaremnia jego plany. A on
zaczyna manipulować sytuacją – z jednej strony chce sprawić
przyjemność szefowi, chroniąc Juhi Chawlę od podejrzeń o
jakąkolwiek intrygę, z drugiej – stara się chronić cnotę
bohaterki. Po raz kolejny ukazane są tu subtelnie jego
niepokój i zwątpienie w siebie.
Jedną z najlepszych scen jest ta, w której Rahul decyduje
się zakończyć piekielną grę i powiedzieć o wszystkim
szefowi. Przełożony wpada w szał, demoluje meble w pokoju.
Shah Rukh wydaje się na początku zaskoczony i
zdezorientowany histerią szefa. Ale kiedy przełożony
zamierza się, by zniszczyć model agencji reklamowej
obiecanej Rahulowi, ten okazuje skrajną rozpacz i całkowitą
rezygnację. Nakrywa model swoim ciałem i płacze, zgadzając
się, że mu pomoże; szef uśmiecha się zwycięsko w tle. Shah
Rukh gra to znakomicie. Pozbawiony jakiegokolwiek elementu
heroizmu, jest jednocześnie chłopakiem z klasy średniej,
który prawie ujrzał, jak marzenie na jego oczach obraca się
w perzynę. Publiczność zaczyna odczuwać wobec niego w tej
chwili empatię – pomimo braku wspomnianego heroizmu. Aż do
tego momentu dominował klimat zabawy i rozrywki. Ale teraz
widownia ogląda w filmie swoje własne, bolesne kompromisy i
to tworzy emocjonalny związek, dzięki któremu stoi ona
twardo po stronie Shah Rukha w miarę rozwoju akcji.
Doskonały scenariusz Mangesha Kulkarniego i dialogi Sanjaya
Cella sprawiają, że ta romantyczna komedia nigdy nie popada
w rutynę bycia na serio. Nawet finałowa scena walki jest
komiczna. Shah Rukh odzyskuje tutaj heroiczny rys,
zaskakując nawet lekko samego siebie, kiedy powala
Panscholiego ciosem pięści.
Bohater znajduje odkupienie w prawdziwej miłości; w tym
momencie uświadamia sobie, że jest skłonny do rezygnacji ze
swych marzeń, nie licząc na jakiekolwiek korzyści w zamian.
Końcowa sekwencja jest odkrywcza: kiedy odrzuca biuro swoich
marzeń i spieszy, by uratować kobietę, którą kocha, jego
przyjaciel pyta go: „A jeśli ona nie odwzajemnia twoich
uczuć”? Bohater odpowiada, że to nieistotne, bo on kocha ją.
To dla niego ostateczny test, teraz jest gotów do
poświęcenia swego marzenia. Bohaterka przechodzi tę samą
przemianę.
Phir Bhi Dil Hai Hindustani
Romantyczna komedia, której fabuła przekształca się w
drugiej połowie w satyrę – mimo że niewielu za taką ją
uznało. Ria Banerjee (Juhi Chawla) i Ajay Bakshi (Shah Rukh
Khan) są agresywnymi reporterami telewizyjnymi z
rywalizujących stacji. Pierwsza część to tryskający energią
ciąg absurdów, z dwójką reporterów konkurujących o uwagę
publiczności, a później także o zainteresowanie siebie
nawzajem. Film przekształca się w satyrę na serio, kiedy
dziennikarze trafiają na prawdziwą historię – manipulację
mediów czyniącą z niewinnego człowieka terrorystę. Końcowe
sceny filmu nie utrzymują jednak satyrycznego ducha i
zmieniają się w melodramatyczną, patriotyczną gadkę, w ten
sposób skutecznie osłabiając jego wymowę. Shah Rukh
prezentuje swój talent komiczny i szarżuje na potęgę jako
zarozumiały Ajay Bakshi. Czy muszę tu jeszcze cokolwiek
dodawać? Hmmm… Nie sądzę.
Chalte Chalte
To „komedia o powtórnym ożenku”, jak jeden z hollywoodzkich
krytyków definiuje ten gatunek. „Chalte Chalte” ze „stajni”
Aziza Mirzy jest ujmującą komedią o niedopasowanej parze,
której małżeństwo, po gwałtownych zalotach, układa się,
niestety, nie tak, jak trzeba.
Raj Mathur (Shah Rukh), drobny przedsiębiorca, zakochuje się
w pochodzącej z wyższej klasy średniej projektantce mody,
Priyi Choprze (Rani Mukherji). Komedia omyłek zaczyna się
rok po ślubie, spowodowana zderzeniem odmiennych
charakterów. Shah Rukh jest zniewalający, jak zwykle, w
sekwencjach romantycznych, i ujmujący nawet podczas
sprzeczek.
Są tu dwie dość emocjonujące sceny, zagrane przez Shah Rukha
rewelacyjnie. Pierwsza to wybuch wściekłości, kiedy okazuje
się, że były narzeczony jego żony uratował jego
przedsiębiorstwo przed upadkiem. Wściekłość i zranione ego
sprawiają, że rzuca na oślep oskarżeniami. Shah Rukh
zachowuje się tu jak nieznośny dzieciak, któremu zabrano
zabawkę. Uwypuklając śmieszność histerycznego wybuchu
bohatera bardziej niż jego tragizm, wywołuje zdegustowanie
nie tylko w oczach innych bohaterów filmu, ale także w
oczach publiczności. Powoduje, że sentyment widowni gładko
przechodzi z jego postaci na postać graną przez Rani.
Druga scena (nie, to nie ta pełna łez na końcu – bo taką
Shah Rukh potrafi zagrać nawet we śnie) to ta, w której
załamuje się, kiedy bohater grany przez Adityę Panscholiego
odmawia zapłacenia mu jego należności, popisując się swoją
władzą i oszustwem, i zostawiając go na lodzie.
Podsumowanie
Spośród pierwszych filmów Shah Rukha należących do komedii
romantycznych najbardziej godne uwagi są „Chamatkar” i „Raju
Ban Gaya Gentleman”. „Chamatkarowi”, indyjskiej adaptacji „Blackbeard’s
Ghost”, i „Raju Ban Gaya Gentleman”, remake’owi klasyka „Shree
420”, sprzyja obecność naturalnych metod aktorskich Shah
Rukha. Tak jak w wielu wspominanych filmach, Shah Rukh gra
tutaj chłopaka z małego miasteczka, należącego do klasy
średniej, mającego nadzieję na sukces w wielkiej metropolii.
W „Chamatkar” jest gamoniowatym, nieśmiałym chłopakiem
niepokojonym przez uczynnego ducha. W „Raju...” staje się
próżny pod wpływem przyprawiającego o zawrót głowy sukcesu.
W tych filmach zazwyczaj bohater jest niejednoznaczny
moralnie i to przyczynia się do większości kłopotów.
Znajdują one rozwiązanie w drugiej części filmu i wszystko
zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu.
Można też wspomnieć o „Deewana”, jednym z najwcześniejszych
sukcesów Shah Rukha, która można ogólnie nazwać komedią
romantyczną. Rola Shah Rukha jest szczera, a film był jednym
z jego wczesnych hitów, w ten sposób stając się punktem
zwrotnym w karierze, ale poza tym jego kreacja tutaj nie
jest warta szczególnej uwagi.
ODMIENNE TONY
Późne lata dziewięćdziesiąte i początek nowego tysiąclecia
przyniósł w Bollywood zróżnicowane i fascynujące ujęcia
tematów filmowych. Rozpoczęło się eksperymentowanie i nowe
trendy. Niektórzy po prostu naginali dawne koncepcje,
prezentując odmienne punkty widzenia, inni wyłamywali się
całkowicie, tworząc filmy niezależne. Niektóre z filmów
prezentowanych tutaj przynależą do powyższych kategorii.
Inne zostały tu pomieszczone po prostu dlatego, że Shah Rukh
zagrał w nich niezwyczajne dla siebie role.
Kal Ho Naa Ho
To mogłaby być komedia romantyczna – ale główny bohater
umiera na końcu. To mógłby być totalny wyciskacz łez, z
bohaterem umierającym w wyniku wrodzonej wady serca – ale ma
pełno tupeciarskiego humoru. Tupet to narzędzie, które Karan
Johar ma zawsze pod ręką. Nie ma nigdy pewności, czy nie
robi ludziom kawału.
W „Kal ho Naa Ho” najbardziej uderzająca jest przewaga
kobiet. Męskie postaci występują albo w charakterze
„satelitów”, nieodzownych u boku bohaterek, albo są
bohaterami mającymi jakąś skazę. Młodszy brat jest
niepełnosprawny i służy temu, by spotęgować uczucie rozpaczy
adoptowanego dziecka, Gii, której postać ma charakter
rozstrzygający dla fabuły. Pan Chadda jest „satelitą” babci
oraz umożliwia zaistnienie bohatera i jego matki jako
sąsiadów głównej bohaterki. Rohit (Saif Ali Khan) stanowi
element komiczny, to Pan Milusi. Ale w rysunku jego postaci
także są rysy i kilka bardzo odległych od heroizmu
elementów. Cechuje go ciągłe narzekanie i naiwność,
niepozbieranie oraz cokolwiek wolne pojmowanie. Jest słodki,
ale nie ma w sobie nic z namiętnego kochanka. Główny
bohater, Aman (Shah Rukh), posiada oczywiście największą
skazę – wadę serca.
W przeciwieństwie do nich postaci kobiece – Naina Katherine
Kapoor (Preity Zinta), jej matka Jennifer Kapoor (Jaya
Bachchan) i babcia Lajjo Kapoor (Sushma Seth) – dzielą
wspólną emocjonalną płaszczyznę: poczucie utraty i
wyobcowania. W jej centrum jest nieobecność postaci ojca,
nieobecność, która oddala od siebie kobiety należące do
rodziny. Jedyna kwestia, co do której skłócona rodzina jest
zgodna, to opinia na temat Amana, podbijającego serca
wszystkich wokół. Aman jest energiczny, wygadany, bystry i
zabawny. Prowokuje i wkracza w twoje życie, zanim się
zorientujesz. I nawet jeśli czujesz się tym urażony,
uświadamiasz sobie, że właściwie cię to bawi. To właśnie
funduje ci film, zanim porazi cię obrazami śmierci.
Kolejnym elementem określającym ten film jest śmiałość, z
jaką podchodzi do kwestii homoseksualizmu – po raz pierwszy
w taki sposób w Bollywood. Dowcip jest wyraźnie zaznaczony w
scenie, w której ojciec Rohita zabiera go do baru ze
striptizem z zamiarem sprawdzenia, czy jego syn jest
„normalny”, czy nie. Rohit i Aman nieustannie mówią sobie:
„Kocham cię”. Freudowskie skłonności, by przypisywać ludzkim
relacjom seksualne konotacje, poskutkowały tym, że wiele
męsko-męskich przyjaźni jest opisywanych przez „poważnych”
analityków jako homoerotyczne. Co ciekawe – damsko-damskie
przyjaźnie nie są traktowane w ten sam sposób; może indyjska
idea przyjaźni zawsze dotyczyła mężczyzn, np. w „Sholay”.
Może jeszcze zobaczymy „Brokeback Mountain”.
Shah Rukh jest zachwycająco stonowany i na serio ujmujący w
tym filmie, który ma jedno z najlepszych, jak dotychczas,
ostatnich zdań, wypowiadanych przez bohatera filmu hindi:
„Jeszcze nie, idioto”. Ten oneliner, wymyślony przez Shah
Rukha, pokazuje jego niezwykłą zdolność improwizacji. Film
pozwala dostrzec typowy dla niego, ironiczny, czarny humor.
To właśnie on nas zwodzi, a potem strąca w otchłań
skrajnych, bollywoodzkich emocji.
Devdas
To krok w przeszłość. Rola i postać ta zostały obdarzone
posępną wzniosłością przez Baruę, Sehgala i Dilipa Kumara,
osiągając wymiar mityczny. I tu pojawił się Shah Rukh,
podjąwszy wyzwanie – zagrać najbardziej ukochanego i
najbardziej wyszydzanego kochanka indyjskiego kina, a co za
tym idzie – także całych Indii.
Devdas Dilipa Kumara był pełen uszanowania wobec siebie
samego. W jego wersji widoczne u Devdasa Sehgala tchórzostwo
i chwiejność, a nawet podatność na zranienie – były
nieobecne. Devdas Shah Rukha z kolei jest bardziej
heroiczny, stawiając czoła tragicznemu przeznaczeniu, i
niewątpliwie w wyraźniejszy sposób zmysłowy. „Asoka jest
kojarzony z mężczyzną silnym, podczas gdy Devdas był zawsze
mało stanowczy. Grałem Asokę tak, jak gdyby był słabego
charakteru, a Devdasa jako twardego” – mówi Shah Rukh.
„Devdas” z SRK przyznaje ważną rolę ojcu – tego nie było we
wcześniejszych wersjach. Sceny obrzędów pogrzebowych i
dialogi w nich były całkowicie improwizowane przez Shah
Rukha. Elementy, które wyróżniają ten film, to uwypuklenie
roli ojca i zwrócenie uwagi na upór Shah Rukha (co będzie
miało potem fatalne skutki), cechę, która sprawi, że będzie
tak samo mocno buntował się przeciwko ojcu, jak pragnął jego
miłości.
Tak jak to było we wcześniejszych adaptacjach, główny
bohater zostaje wyposażony w cechy pasywne, kojarzone z
kobiecością, podczas gdy postaci kobiece otrzymują „męskie”
cechy aktywne. Parvati występuje przeciw konwenansom,
odwiedzając nocą sypialnię Devdasa i prosząc go, by wystąpił
o jej rękę. Chandramukhi porzuca swą profesję i jest
inicjatorką działań erotycznych wobec Devdasa. Devdas mówi
„nie” Parvati, a „tak” Chandramukhi. Czasami ma się
wrażenie, jakby był tylko zauroczony Parvati – ideałem
kobiecości, podczas gdy tak naprawdę kocha Chandramukhi –
kobietę realną. Nie może dopełnić fizycznie swego związku z
kobiecością wcieloną, ale może to uczynić z kobietą
prawdziwą. Tak wygląda dokonana przez Shah Rukha
interpretacja i jej wykonanie. „Istnieją dwie wizje kobiety,
które doprowadzają mężczyzn do szaleństwa – święta i
ladacznica. To połączenie, którego się pragnie – z jednej
strony czystość, z drugiej – zmysłowość i namiętność. Tego
właśnie pożąda każdy mężczyzna; ich obu. Czasem układa sobie
życie z kobietą posiadającą ten jeden element – ale
poszukuje obu aspektów” – powiedział Shah Rukh Khan podczas
wywiadu do książki „Devdas – indyjski Hamlet”. Tutaj Shah
Rukh szuka Paro w Chandramukhi, budząc w niej jej
wspomnienia jako kobiety. Ale po śmierci ojca, kiedy spotyka
Paro, szuka w niej Chandramukhi, błagając, by z nim uciekła.
Seksualna więź pomiędzy Chandramukhi i Devdasem, nieobecna w
poprzednich wersjach, tutaj bardziej rzuca się w oczy, mimo
że Shah Rukh uważa, iż mogłaby być bardziej podkreślona:
„Chciałem uczynić relację Devdasa i Chandramukhi bardzo
zmysłową. Tak jak niewinny i uroczy jest romans z Paro, tak
zmysłowy powinien być ten z Chandramukhi. To sposób życia,
którego bohater nie znał, być może go nie lubi, ale ten
świat jest tak bardzo różny od tego, z którego pochodzi, od
czystości Paro”.
Zgodnie z interpretacją Shah Rukha Devdas traci dwie
najważniejsze spośród więzi w swoim życiu – ojciec nie
okazuje mu szacunku i akceptacji, których tak pragnął; traci
swoją młodzieńczą miłość. W obu przypadkach ostatecznie to
Devdas ponosi winę. Jego ojciec prawie go zdradził, a on
zdradza Paro. Shah Rukh w wykonaniu Devdasa nie umiera z
powodu alkoholizmu czy złamanego serca, umiera, ponieważ
zdradził samego siebie i nie potrafi żyć z tą świadomością.
Devdas przeżywa ból utraty, nie tylko Paro, ale także samego
siebie. To, co dotyczy tych dwojga, łączy się ze sobą tak
mocno, aż wydaje się jednym – i tak jest istotnie, bo zdrada
Paro jest zdradą samego siebie. Ta świadomość ostatecznie
zabija Devdasa.
Swades
Prosta i prosto opowiedziana historia. NRI (Non Resident
Indian, Indus mieszkający za granicą – przypis tłumacza)
wraca do Indii, by zabrać swoją opiekunkę z lat dzieciństwa
do Stanów Zjednoczonych. Odnajduje ją w Charanpurze, małej
wiosce w Uttar Pradesh. Próbując przekonać ją, by wróciła
razem z nim, odkrywa życie, o którym zapomniał i któremu
zaprzeczał; świat bliski, a jednak tak obcy; dom, który
opuścił, a który wciąż go potrzebuje. Mówi się, że Shah Rukh
zagrał tę rolę inaczej. Rzekłbym, że zrobił to, co zwykle –
zagrał tak, jak uważał, że powinien to zrobić.
Bohater, Mohan Bhargava, jest bardzo różny od wcześniej
granych przez niego postaci. Shah Rukh tworzy go z
charakterystyczną dla siebie energią, ale ześrodkowuje ją w
scenach, które tego wymagają. Poza tym pozostaje ona
stłumiona, widoczna tylko w spojrzeniu. Mohan Bhargava jest
skryty. Znajduje się w sytuacji, która nie jest po jego
myśli, ale wykorzystuje ją w pełni.
W filmie jest kilka dramatycznych punktów, które pokazują
umiejętności Shah Rukha. Podczas podróży do odległych
regionów kraju, kiedy Mohan próbuje odzyskać czynsz od
lokalnego farmera, spotyka się po raz pierwszy w życiu z
bolesną realnością egzystencji. Kiedy rolnik opowiada, Shah
Rukh siedzi w śmiertelnej ciszy, z nieruchomą twarzą, udręką
w oczach. W drodze powrotnej w pociągu widzi chłopca
sprzedającego wodę za 25 paise i po raz pierwszy w czasie
swojego pobytu w Indiach rezygnuje z butelkowanej wody
mineralnej, a kupuje szklankę wody od chłopca. Kiedy Shah
Rukh pije wodę, z oczami wypełnionymi łzami, nawet
najbardziej obojętny widz odczuwa wzruszenie i empatię.
Film obfituje w poruszające, pozbawione jednak śladu
melodramatyzmu sceny: rozjaśniająca się twarz Shah Rukha,
kiedy samolot ląduje w Delhi; jego pogodna replika, kiedy
wioskowa starszyzna pyta, czy satelita przepowiada pogodę;
łagodna rezygnacja wobec szorstkości mieszkańców wioski i
wtargnięcia w jego prywatność; dziecięca radość, kiedy
małżeńska propozycja uczyniona Gicie (Gayatri Joshi) nie
znajduje jej akceptacji; nieumiejętność odpowiedzi na
pytania w klasie; słodko zmysłowa scena, w której Gita wiąże
mu dhoti; i zamieszanie w wykonaniu Shah Rukha, kiedy ma
popłynąć woda, mająca się przyczynić do zelektryfikowania
wioski.
Shah Rukh, wcielając się w tę rolę, zaprzecza swemu
statusowi supergwiazdy. Jest głównym bohaterem, ale nigdzie
nie zgrywa herosa. Historia dotyczy pewnej wioski, a
przybycie do niej kogoś z zewnątrz jest katalizatorem zmian.
Shah Rukh nie wchodzi w przestrzeń zarezerwowaną dla innych;
powiększa ją dla nich swoim kosztem.
„Swades” może się poszczycić wspaniałą obsadą. To m.in.
Kaveriamma (Kishori Balal) – sumienie Shah Rukha, oraz dwie
najbardziej zachwycające postaci – Melaram (Daya Shanker
Pandey) i naczelnik poczty Nivaran (Rajesh Vivek).
Paheli
„Paheli” zaczyna się od weselnej ceremonii – na tle nagiego
krajobrazu i orgii kolorów. Świeżo poślubiona panna młoda
zostaje porzucona podczas nocy poślubnej przez męża, którego
posłuszeństwo wobec zasad ojca prowadzi z małżeńskiego łoża
do dalekiego miasta. Tę sposobność wykorzystuje duch, a
miłość do pięknej panny młodej zmusza go do przyobleczenia
ludzkiej powłoki i udawania męża, by dostać się do łożnicy.
Duch – to charakterystyczny element tego filmu.
Shah Rukh gra ducha i jest to duch usychający z miłości,
wciąż kochanek w stylu Raja czy Rahula. Za to jako mąż Shah
Rukh się wyróżnia: staje się całkowicie liczącym każdy grosz
kupcem o kwaśnej minie, który spędza noc poślubną,
zadręczając się faktem, że weselne wydatki się nie zgadzają;
usuwa w cień Shah Rukha – gwiazdę. Jedną z najlepszych scen
filmu jest ta, w której Shah Rukh – mąż widzi służącą
jedzącą jagody. Kiedy na nią patrzy, przypomina sobie, jak
jego młoda żona niecierpliwie wyjadała owoce, rozkoszując
się nimi. To pozornie przebrzmiałe wspomnienie powoduje, że
bohater znowu chce być mężem. Później, jako oszołomiony
małżonek, Shah Rukh przedstawia obsesyjny obraz słabego,
przerażonego mężczyzny, desperacko próbującego odzyskać
własną tożsamość i żonę. Interesującą kwestią w filmie nie
jest to, że Shah Rukh gra ducha, ale że przekształca siebie
w niebyt jako nieszczęsny mąż.
Podsumowanie
Udział Shah Rukha w kinie niekomercyjnym nie powinien być
zaskoczeniem, zważając na to, że swoje pierwsze filmowe
zagrał w filmach artystycznych.
Co ciekawsze – te kreacje wydają się zapowiadać jego
późniejsze komercyjne sukcesy – destrukcyjny, obsesyjny
kochanek w „Ahamak” Maniego Kaula przekształca się w
destrukcyjnego, obsesyjnego kochanka w „Darr”, zakochany
chłopak w „Mayi Memsaab” Ketana Mehty uwiedzie potem
niezliczone heroiny w kolejnych opowieściach o miłości.
Trzeba także zwrócić uwagę na występy specjalne; niektóre z
nich są doskonałymi, pełnowymiarowymi kreacjami,
przyćmiewającymi czasem resztę filmu (np. „Saathiya”, „Gaja
Gamini” czy „Hey Ram”).
I nie można zapomnieć o „Dil Se”, pierwszym komercyjnym
filmie hindi, który dostał się do dziesiątki
najpopularniejszych w Wielkiej Brytanii, zwiastując
pojawienie się nowego rynku. Chociaż „Dil Se” może być
określane jako film w „innym stylu”, a kreacja Shah Rukha
jest przekonywająca, pozostaje on ciągle bohaterem w typie
Rahula/Raja, działającym pod wpływem namiętności graniczącej
z obłędem. Reżyser większą wagę przywiązuje do obrazu niż do
zawartości filmu; produkcja robi wrażenie zaklętej w
celuloid ody do kinematografii. Shah Rukh stara się
pilnować, by nie popaść w rutynę grania typowego kochanka,
ale nieustannie potyka się o luki słabego scenariusza i zbyt
swobodnie prowadzonej historii. To tłumaczy nieobecność
filmu w powyższym zestawie.
Tłumaczenie: GosiaJG
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"