Rozdział 4. Trudna przeprawa
"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh
Jest około piątej po południu. Hall otwiera się, by wpuścić
energiczną młodą kobietę, która natychmiast zaczyna zaczyna
przygotowywać scenę, wypytując żywo młodego człowieka, czy
herbata zostanie przyniesiona. W miarę jak nadciąga
zmierzch, schodzą się inni: chłopak z fryzurą jak mop;
wytworny młodzian wbiegający dość późno, prosto po pracy i
starszy od nich mężczyzna o szerokich ramionach, którego
wejście ożywia atmosferę.
Próba zaczyna się na poważnie. Aktorzy, których pozycje
zaznaczone są na scenie, zaczynają grać, a inni przyglądają
im się w skupieniu, reżyser w największym. To scena miłosna
i młody z mopem ma powiedzieć z uwielbieniem do młodej
kobiety, „Mere jaan, mere rooh, mere Benazir” (Moje życie,
moja duszo, moja Benazir), na co ona odpowiada „Mere pyar,
mere sapne, mere Khalid” (Moja miłości, mój śnie, mój
Khalidzie). Ale pan reżyser nie jest zadowolony. „Czy wy
możecie zrobić coś, żeby pokazać, ze naprawdę jesteście
zakochani?” pyta ironicznie. Aktorzy odsuwają się od siebie
skonsternowani i zaczynają od nowa, ale tym razem z
uczuciem.
Próby trwają już od tygodnia, a ta, jak zawsze przeciągnie
się do późnej nocy. Aktorzy i ekipa techniczna wchodzą na
scenę i schodzą z niej, inspicjent rozmawia z projektantem
kostiumów, osoba odpowiedzialna za rekwizyty biega wokół,
nawet kiedy reżyser rozkłada znowu ramiona. Pozwólcie, że
poprowadzę was teraz przez kilka najbardziej znaczących lat
w życiu Shah Rukha – jego życie w TAG, co jest skrótem od
Theatre Action Group. Bo młody człowiek, którego fryzurę
raczej nieelegancko nazywam mopem, to nikt inny, jak Shah
Rukh.
Kiedy się z nim ostatnio pożegnaliśmy, wybierał się na
przesłuchanie do musicalu w Lady Sri Ram College i natknął
się tam na Barry'ego Johna – szybki rzut oka do hallu w
którym odbywa się próba dla przypomnienia, że to on jest
odpowiedzialnie wyglądającym mężczyzną o szerokich
ramionach, który patrzy krzywo na aktora, który zapomniał
kwestii. „To bardzo plastyczne wspomnienie” mówi Barry o tym
spotkaniu. Produkował wraz z collegem musical „Annie Get
Your Gun.”Nie jestem pewien, czy to była próba czy
przesłuchanie. Podszedł z tyłu; byłem w audytorium oglądając
próbę taneczną... Powiedział przepraszam, odwróciłem się, a
on tam był.
Shah Rukh został wybrany jako jeden z czterech głównych
tancerzy, z tylko jedną mówioną kwestią. Trochę się spóźnił
na przesłuchanie, kiedy się zgłosił, casting był już
zakończony. Dla chłopca, który zawsze grywał główne role,
była to degradacja. „Byłem bardzo rozczarowany, że nie
dostałem głównej roli. Nie powiedziałem jednak nic, bo
przede mną byli wielcy goście, jak Roshan Seth.” Poza tym,
uśmiecha się szeroko, był to musical, a on nie umiał
śpiewać. Nie robił więc z tego problemu. Umiał tańczyć,
trochę jazzu i tego typu rzeczy.
Sztuka była wystawiana przez cztery miesiące, ale Shah Rukh
został zaproszony przez Barry'ego Johna do udziału w
warsztatach organizowanych przez TAG. To go stworzyło.
Dosłownie. Takiego zaproszenia nie można było lekceważyć. Ta
grupa, założona przez Barry'ego Johna, składała się z creme
de la creme artystów teatralnych.
W 1968 roku 26-letni Barry John przyjechał z Anglii, żeby
uczyć angielskiego w Indiach. Przyjechał jako ochotnik, pod
wpływem impulsu. Nigdy nie pomyślał, ze zostanie tu na
zawsze. Lub że skończy trenując i pracując z ponad połową
współczesnych talentów teatru i filmu (Shah Rukh Khan,
Raghuvir Yadav, Divya Seth, Mira Nair, Manoj Bajpai,
Siddarth Basu, Lilette Dubey, między innymi).
Barry spędził dwa lata jako nauczyciel angielskiego w
Regional Institute of English w Bangalore. „Był to program
pracy ochotniczej, system usług, w ramach którego
inżynierzy, lekarze i nauczyciele byli rozsyłani do krajów
rozwijających się. Szkoliłem nauczycieli i robiłem program
radiowy dla szkoły.” A w wolnych chwilach robił
przedstawienia.
W 1970 został zaproszony do dołączenia do delhijskiej grupy
teatralnej Yatri prowadzonej przez Joan Micheal. Była
szczególnie zainteresowana jego pracą z dziećmi. Czas jego
urzędowania w Bangalore i tak się kończył, miał wrócić do
Anglii i kontynuować pracę nauczyciela aktorstwa. Wrócił –
na miesiąc. „Ten miesiąc w Anglii uświadomił mi, że to nie
jest już mój świat. Gdzieś w głębi serca już o tym
wiedziałem. W popularnym powiedzeniu mówi się, że albo
kochasz ten kraj albo go nienawidzisz. Tak czy inaczej,
budzi on wielkie namiętności.” Został.
W 1973 narodziła się Theatre Action Group, złożona z grupki
studentów uniwersyteckich, których poznał Barry- Siddarth
Basu, Lilette Dubey, Rajiv Mehrotra, Pamela Rooks i Ravi
Dubey. Jednopokojowe mieszkanko Barry'ego służyło jako
biuro, a próby odbywały się w hallach szkół, wynajmowanych w
tym celu.
W czasach, kiedy go grupy dołączył Shah Rukh, przeżywała ona
okres rozkwitu, po tym, jak już raz umarła i narodziła się
na nowo. Po pięciu latach odnoszenia sukcesów, członkowie
grupy zaczęli bardziej interesować się własnymi karierami.
„To było rozdzierająco smutne,” mówi Barry. „Teatr w tym
kraju to wciąż amatorskie, pół-profesjonalne
przedsięwzięcie, w którym zarabia się grosze. Nie mieliśmy
na tyle przedsiębiorczości, żeby zainteresować kapitał i
stanąć na własnych nogach. Wiele razy odchodziłem z teatru i
wracałem. Dochodzisz do punktu, w którym mówisz
'Zwariowałem, co u licha ja robię, nie ma w życiu innych
rzeczy do roboty? Ale czy jest coś bardziej znaczącego niż
zmaganie się z fantazją, robienie spektakli, tworzenie
fikcji? To jest rozwijający się kraj, i jest coś takiego jak
wrażliwość sumienia.”
Przez jakiś czas, w latach 1977-1980 Barry uczęszczał na
zajęcia do największej szkoły teatralnej w kraju, National
School of Drama w Delhi. Zrezygnował, bo ich polityka
„doprowadzała go do wariactwa.” Ale do tego czasu nie tylko
ten kraj już zdążył obudzić w nim wielką pasję, teatr stał
się także częścią jego psychiki. Mówi: 'Próbowałem jakoś
zacząć od nowa. Nieoczekiwanie grupa sposób zaczęła się
znowu tworzyć. Napłynęli nowi ludzie. Lilette wciąż była.
Dołączyli Divya, Ranga i Sunjoy.”
Kiedy do trupy przyszedł Shah Rukh zaczynała już ona powoli
odzyskiwać grunt pod nogami. Rzućmy znowu okiem na próbę:
wysoki chłopak, który przysiadł na stole, bawiąc się listą
zawierającą kolejność scen – to Sunjoy Mukherjee. Dziś jest
siwowłosym businessmanem, wtedy zajmował się sprawami
administracyjnymi teatru. „Po premierze [„Annie...”], TAG
rozpoczęła regularne warsztaty aktorskie, a Shah Rukh był
jednym z tych, którzy pozostali. „Po kilku nieporozumieniach
zostaliśmy prawdziwymi przyjaciółmi. Wcześniej było trochę
niesnasek, ja się irytowałem, a on przyszedł do mnie i
powiedział przepraszam, a mnie zaświtało, że coś
szczególnego jest w tym chłopaku,” mówi Sunjoy.
Benny Thomas (pamiętacie eleganckiego młodego człowieka,
który wbiegł do hallu prosto po pracy w agencji
reklamowej?), znał Shah Rukha jeszcze ze szkoły, choć
niezbyt dobrze. Grali nawet razem w „Smike.” Pamięta, jak
był zdumiony jego pięknym melodyjnym głosem podczas śpiewu –
dopóki nie zobaczył, że to brat Eric D'Souza śpiewa stojąc
za kurtyną.
Dzięki musicalowi „Annie... „ i warsztatom, TAG wkrótce znów
miał stały zespół. TAG od samego początku miał swoje własne
metody pracy. Stała ekipa wystawiała sztuki, a jeśli
produkcja była zbyt duża, robili dodatkowe przesłuchania.
Kiedy Shah Rukh pojawił się w zespole, byli w nim weterani,
jak Rituraj i Manoi Bajpai, a aktorzy jak Raghuvir Yadav i
Lilette Dubey dołączali zawsze, kiedy była taka potrzeba.
Podstawowa grupa zajmowała się każdym aspektem produkcji
teatralnej, jeśli ktoś akurat nie grał, to najpewniej
ustawiał światła, pomagał przy kostiumach i – jak często sam
Shah Rukh – zamiatał scenę i sprzątał po spektaklu.
„To był zespół, każdy robił wszystko. Oprócz zwykłych
obowiązków, świateł, zdobywania kostiumów i rekwizytów, to
była praca w całości zespołowa i każdy robił, co mógł. Shah
Rukh był szczęśliwy mogąc się przydać. Miał samochód i
rozwoził nas do domów. Mógł robić wszystko, nie miał nic
przeciwko ubrudzeniu sobie rąk,” wspomina Barry.
Pierwszymi sztukami, w jakich grał Shah Rukh były „Old King
Cole'” „The Dancing Donkey,” („w której czasami grywałem
osła”) i „The Incredible Vanishing,” „w której byłem gościem
na prochach, który ukrywał się na bagnach, żeby porywać
dzieci i zmuszać je do pracy. Moją pierwszą główną rolą w
komercyjnym spektaklu był Harry Orange, gej; ten występ
przyniósł mi sporo zainteresowania krytyki,” mówi Shah Rukh.
Wróćmy do próby. Jest późno, ale głosy odbijające się echem
od sufitu hallu są wciąż świeże. Rituraj, siedzący obok
sceny, słucha uważnie. Manoj Bajpai, energiczny młody
człowiek, asystuje Barry'emu. Raghuriv Yadav jest na scenie,
gra służącego Hakima, którego zdaniem jest połączyć
rozdzielonych kochanków. Momencik. Zdaje się, że opowiadam
nie tak jak należy, prawda?
Ta sztuka to „Bagdad Ka Ghulam,” wielka produkcja komediowa,
stały zespół pracuje nad nią od miesiąca przed rozpoczęciem
castingu. Próby rozpoczęły się dwa tygodnie temu i potrwają
jeszcze dwa tygodnie, a potem nastąpi premiera. W głównych
rolach występują Shah Rukh jako Khalid i Divya Seth jako
Benazir. Spośród członków stałego zespołu Rituraj jest dziś
znaną bombajską gwiazdą telewizyjną, Manoj Bajpai i Raghuriv
Yadav są zasłużonymi aktorami teatralnymi, a także
filmowymi, z national awards na koncie; Benny Thomas
kontynuuje karierę w reklamie z Divya Seth świetnie radzi
sobie z graniem w teatrze, telewizji i kinie.
Divya, zawadiacka młoda kobieta z początku rozdziału,
dołączyła do grupy w rok po Shah Rukhu. Wcześniej grała dla
konkurencji, grupy teatralnej zwanej Stageshow, prowadzonej
przez Amira Rezę Hussaina. „Zawsze kiedy TAG robił swoją
dużą doroczną produkcję, robili mi ten sam numer, mówili, że
mają przesłuchania, więc może mogłabym wpaść.” I któregoś
dnia wpadła. „Częścią TAG była już ta bardzo blisko ze sobą
związana grupa. Byli w niej Benny, Rituraj, Shah Rukh,
Sunjoy, Vivek i Mohit. Ja byłam wtedy outsiderką.”
Wystawiano „Bądźmy poważni na serio,” a danie roli Divyi
wywołało pomruki niezadowolenia wśród stałego zespołu.
„Barry chciał obsadzić mnie w tej roli, ale ja nie chciałam.
Przyszłam do niego pewnego wieczoru i powiedziałam,
'Przepraszam, wiem, że robisz dobrze, ale ja nie chcę tej
roli.' Spytał mnie więc, którą bohaterkę chcę zagrać,
powiedziałam mu i on się zgodził. Wszyscy inni byli nieco
urażeni. I przez cały tydzień krzywo na mnie patrzyli.”
Ale jej szczerość wkrótce oczyściła atmosferę i Divya tak
bardzo zaprzyjaźniła się z grupą, że kiedy przyszło do
powrotu do Stageshow, serca wszystkim pękały. Nie chodziło
tylko o przyjaźnie, ale o cały etos pracy TAG, który ją
zafascynował. „W sztuce wszyscy byli równie ważni. Pod
każdym względem byli zespołem. Byłam pod wrażeniem
organizacji i Barry'ego, uwielbiałam być przez niego
reżyserowana. Po „Bądźmy poważni...” nie miałam już serca do
Stageshow. Wolałam zostać tu, w TAG.” Odeszła więc ze
Stageshow. A ponieważ była główną aktorką, swoja decyzją
rozwścieczyła Amira Rezę. Jednak to już inna opowieść.
Próba wreszcie się kończy. Jest prawie 22.00. Nocny stróż
zagląda przez drzwi i pokasłuje znacząco. Ale nikt jeszcze
nie chce iść do domu. Stałym miejscem spotkań jest sklep z
paanem, w którym Benny kupuje papierosy dla Shah Rukha i
zaopatruje się w paan. Albo jadą do Nirulas, gdzie będą
imprezować przy burgerach i Coca Coli (tak, ludziska, nie
Pepsi). Coca Cola i kofeina to było to, co zawsze pili, co
utrzymywało ich w stanie ciągłej wibracji. Czasami nocą
jechali do kina w Chanakya, fiatem Shah Rukha. Był także
chaat (rodzaj przekąski – przypisek mój) i rozmowy na
Bengali Market. Albo jechali na przedmieścia do Mulchand's
Dhaba, chałupki z plastikową płachtą jako sufitem,
plastikowymi ścianami i ławkami, która serwowała tłuste
parathy do trzeciej nad ranem.
Chłopcy byli pożeraczami gol guppas (Mumbajczycy nazywają je
pani puri). Podczas spektakli wyliczali dokładnie czas
pomiędzy wyjściami na scenę i zejściami z niej i pędzili
żeby kupić chaat. „Przyprawialiśmy Divyę o zawał serca. Shah
Rukh, Rituraj i ja mówiliśmy, mamy dwie sceny do naszego
wejścia, chodźmy na gol guppas. A ona po prostu drętwiała,
jak możecie robić takie rzeczy. My wybiegaliśmy, wracaliśmy,
a ona wciąż się trzęsła,” śmieje się Benny.
Często lądowali także w domu Shah Rukha w Gautam Nagar,
gdzie zaczynały się poważne dyskusje. Albo czasami na
przyjęciu grupa zaczynała nagle rozpracowywać jakąś poważną
kwestię. Lilette czasami w wychodziła krzycząc, „Dłużej tego
nie zniosę!”
„Zaczynaliśmy gadać, przekrzykiwać się, improwizować, rzucać
kalambury. Podobno przeciągało się to w godziny, impreza się
kończyła, ludzi się rozchodzili, a rodzice zaczynali pukać
do drzwi, a my wciąż nie mogliśmy przestać. Dość
traumatyczne dla wszystkich,” śmieje się Benny.
Czasami chodzili na spektakle innych grup i zachowywali się
źle. Trafiali na sztuki zagrane po prostu fatalnie.
„Robiliśmy to dla zabawy. Parę razy mi mówiono, 'czy możesz
nie śmiać się tak głośno?' Benny i ja leżeliśmy na podłodze
ze śmiechu. W TAG, kiedy wystawialiśmy sztukę, robiliśmy to
jak należy, albo nie robiliśmy wcale. To było motto
Barry'ego,” mówi Divya.
Życie teatralne zaczynało się o kończyło sztuką. Grupa była
jak rodzina, granie było życiem. „Tak właśnie działa grupa
teatralna. Nagle znikasz dla wszystkich innych. Nawet w
dniu, w którym nie masz prób albo nie jesteś koniecznie
potrzebny i tak przychodzisz. Nie możesz się oderwać. Jest w
tym takie wariactwo, takie poczucie przynależności i
świadomości, ze jesteś dokładnie tu, gdzie chcesz być i
gdzie powinieneś być. To było wspaniałe,” mówi Divya.
Najpierw są próby czytane. Potem nadchodzi czas na
zblokowanie sztuki. Divya cierpliwie wyjaśnia, „Tu masz
scenę, zaznaczasz na niej wejście, wyjście, miejsce, w
którym stoisz, miejsce, z którego mówisz, tu jest przód, a
tu tył sceny.” Kiedy sztuka jest zblokowana (entuzjastów
teatru błagam o wybaczenie, ale muszę powiedzieć, ze to mi
brzmi jak na meczu rugby. Ale to ten filmowy prostak przeze
mnie przemawia), w końcu zaczynają się próby. Czytanie
zabiera tydzień, blokowanie – około dwa do dwóch i pół
tygodnia, następnie próby trwają przez około trzy tygodnie,
zanim dojdzie do premiery. Bilety kosztują po 500,200, 100
rupii. Spektakle TAG były jazdą obowiązkową dla bywalców.
„Wszyscy ci ludzie, którzy nie mieli pojęcia, kim jesteśmy i
czym się zajmujemy, przychodzili nas oglądać. I – o rany! -
wykupowali wszystkie bilety,” mówi Divya. Jednak, nawet
jeśli spektakl sprzedawał się dobrze, aktorom rzadko
płacono. Ci, którzy nie mieli pracy, żyli na garnuszku u
mamy i taty, jak mówi Divya. Grupa zarabiała tyle, żeby
koszty się zwracały i wystarczyło na herbatę.
Wróćmy więc w przyszłość i przyjrzyjmy się aktorom. Jakie
były te sztuki, które przyciągały taką publiczność?
Najzabawniejszy był „Tańczący osioł.” „Ta sztuka była
tradycją TAG. Od zawsze wszystkie kolejne zespoły ją
wystawiały, grała też w niej moja mama (Sushma Seth, babcia
Nainy z KHNH – przypisek mój), która nie była w TAG, tylko w
grupie zwanej Yatri,” uśmiecha się Divya. Barry, niegdyś
najmłodszy członek Yatri, przeniósł tradycję do TAG. Już
próby były czystą przyjemnością. Jest to sztuka o dwóch
złodziejach, grywanych zwykle przez Shah Rukha i Benny'ego,
którzy udają, że są zakochani w dwóch dziewczynach, bo chcą
ukraść tańczącego osła. Ale podczas prób obaj chłopcy tak
się wygłupiali i tańczyli z takim zapałem, ze nie starczało
im już sił na śpiewanie. Działo się to zwłaszcza wtedy,
kiedy wykonywali coś w rodzaju tańca kozackiego w poprzek
sceny. Dziewczyny zwykle wtedy dyskretnie wycofywały się ze
sceny, śpiewały zamiast chłopaków, a potem pędem wracały i
mówiły własne kwestie. Rozwiązanie od czapy, ale pasowało do
atmosfery sztuki.
Większość obsady bardzo miło wspomina te spektakle. Sztuka
miała wielkie powodzenie u dzieci, było tam wiele żartów,
tańców, a wygłupy goniły jeden drugi. Benny podkreśla, że on
i Shah Rukh byli świetnymi tancerzami, bardzo popularnymi.
„On już wtedy miał tę energię, którą widzisz dzisiaj kiedy
tańczy na ekranie,” mówi Benny. „Na scenie ciągle się
szturchaliśmy i padaliśmy jeden na drugiego. Obaj byliśmy
wysportowani i mogliśmy bez trudu robić całą tę fizyczną
część. Dzieci uwielbiały, kiedy padaliśmy jak podcięci.
Rozumiesz, jeśli czujesz, że publiczność jest dość chłodna,
wszystko, co musisz zrobić to przejść się trochę, kopnąć
kogoś, on się przewraca i tyle – już masz wybuch śmiechu!”
Ale sztuką, która dała aktorom pierwszy posmak gwiazdorstwa
były „Rough Crossing” Toma Stopparda. Sztuka opowiada o
grupie aktorów, którzy przeżywają trudne chwile
przeprawiając się przez morze. Divya grała aktorkę, która
lubi flirtować. Jej francuski narzeczony (grany przez
Benny'ego) ledwie może pohamować zazdrość, kiedy widzi ją z
włoskim głównym aktorem (Shah Rukh), z którym była związana
dawniej. Narzeczony, pisarz, w rezultacie nie może już
pisać. Nie mniej ważna była rola Rituraja, amerykańskiego
stewarda, który komplikuje sprawy jeszcze bardziej.
Próby były bardzo trudne. Aktorzy musieli udawać, że są na
statku podczas sztormu, więc nieustannie ślizgali się po
scenie, imitując przechyły i musieli koordynować swoje
ruchy. Tylko Rituraj, steward, jako jedyny stał prosto, to
jest, aż do momentu, w którym statek zacumował, bo wtedy to
on zaczął się przechylać.
Sztuka odniosła ogromny sukces. Po spektaklach w pełnych
salach w Delhi i Kalkucie, grupa wyjechała na gościnne
występy do Shillong, gdzie byli przyjmowani jak gwiazdy
rocka – wrzeszcząca młodzież stała przed teatrem i oblegała
ich, kiedy tylko się pojawili. „Byliśmy jak gwiazdy rocka.
Tłum 200 uczennic piszczący ahhhhhhhhhhhhhh! To było
uwielbienie,” śmieje się Benny. Pierwszy krok Shah Rukha ku
gwiazdorstwu.
Ale Shah Rukh przeżył w TAG także i trudne chwile, zwłaszcza
kiedy nie dostał głównej roli w „Whose Life Is It Anyway?”
Dramaturg Brian Clark napisał tę książkę w 1978, a potem
napisał ja ponownie, zmieniając główną rolą na kobiecą.
Sztuka jest bardzo mocna, gęsta, opowiada o człowieku
sparaliżowanym po wypadku, walczącym o prawo do śmierci. W
1981 nakręcono na jej podstawie film z Richardem Dreyfusem.
A ostatnio znowu powstał film, w którym główną rolę zagrała
Kim Cantrall, znana z „Seksu w wielkim mieście.”
Próby odbywały się w atmosferze napięcia. Shah Rukh chciał
zagrać główną rolę, ale dostała się ona Riturajowi. Barry
chciał, żeby Shah Rukh zagrał sanitariusza, nadpobudliwego
sanitariusza. Według niego była to idealna rola, w której
Shah Rukh mógł popisać się dowcipem i seksownością. Tak czy
inaczej, w grupie nie było miejsca na długie boczenie się.
Wszystko było i tak podporządkowane sztuce
Warsztaty, próby, występy, życie toczyło się na scenie.
Grupa była ze sobą ściśle związana, tak działał Barry. Wtedy
wiesz, że kiedy powinie ci się noga, koledzy ci pomogą.
Jeśli zapomniałeś kwestii lub opuściłeś coś, idź dalej, inni
jakoś sobie z tym poradzą. Divya wspomina, jak kiedyś
zabrała do domu koszulę, która była ważną częścią jej
kostiumu. „Garderobiana mówiła mi, nie bierz jej, bo
zapomnisz przynieść. Powiedziałam, że ja nie zapominam
takich rzeczy. Zabrałam ją, wyprałam i kompletnie wyleciała
mi z głowy. I nagle w trakcie sztuki, kiedy poszłam na
zaplecze, żeby się przebrać, uświadomiłam sobie, że nie mam
koszuli. Shah Rukh zdjął swoją, dał mi ją i dalej grał z
gołym torsem. Tak jest, kiedy wszyscy sobie ufają i
podtrzymują się wzajemnie.
Czasami włosy Shah Rukha zaczynały przeszkadzać. Mop był
kłopotliwy. Barry wciąż mu przypominał, „Nie widzę twoich
oczu, zaczesz je do tyłu.” Później, w „Dil Dariya” Lekh
Tandon też powtarzał, „Synu, zaczesz włosy w tył.” Shah Rukh
potulnie przymuszał kłopotliwe włosy do posłuszeństwa i
układał je grzebieniem w ordynku, ale one nieodmiennie znowu
ześlizgiwały mu się na czoło. Kiedyś nawet usiadł i
cierpliwie czekał, aż Divya je ufryzuje przed spektaklem.
Równocześnie Shah Rukh kontynuował naukę. Uczęszczał na
studia magisterskie w Hans Raj College. Po ukończeniu szkoły
Świętego Kolumbana, logicznym następstwem wydawało się
kontynuowanie nauki w St. Stephen's College, jednak nie był
on zadowolony ze swoich ocen z angielskiego. „To jedna z
największych zagadek mojego życia, bo jestem pewien, że mój
arkusz egzaminacyjny z angielskiego był świetny. Chłopcy,
którzy pożyczali moje notatki o Szekspirze i uczyli się z
nich Thomasa Hardy, dostali o wiele wyższe stopnie. To była
też pierwsza lekcja życia: o nic nie można być spokojnym,
niczego pewnym, mimo swoich największych wysiłków. Czasami
to co dasz z siebie najlepszego, to jeszcze za mało. Jest to
zasada, której przestrzegam do dziś. Nie wolno się
zniechęcać, tylko następnym razem postarać się bardziej.”
Lecz zdeterminowany Shah Rukh i jego rodzice, z wszystkimi
papierami w ręku, stanęli przed obliczem dyrektora szkoły
św. Stefana. „Nie zostałem przyjęty na tak zwaną najlepszą
uczelnię, a dyrektor był dla mnie bardzo nieuprzejmy, kiedy
pokazałem mu moje nagrody i dyplomy. To było pierwsze
zetknięcie się z twardą rzeczywistością. W większym planie
spraw jesteś nikim. Najlepszy uczeń jednej z najlepszych
szkół w Delhi nie był dość dobry, żeby zostać studentem
najlepszej uczelni w Delhi.”
Następnie stało się tak, że kiedy Shah Rukh wychylił się do
przodu, żeby sięgnąć po swoje dokumenty, dyrektor spóźnił
się z ich podaniem i papiery upadły. Shah Rukh stał i
patrzył na swoje szkolne i sportowe życie rozrzucone po
podłodze. Spokojnie podniósł to swoje życie i spokojnie
poprosił o wybaczenie w imieniu swoim i rodziców. „Nie mogę
tu studiować,” powiedział, a rodzice przyjęli to ze
spokojem.
Kiedy opuścili mury uczelni, Shah Rukh poprosił, żeby
zatrzymali się przy pierwszym college po drodze do domu. Był
to Hans Raj College. Tutaj dyrektor popatrzył na pełen
wachlarz jego zasług i kilkakrotnie zapytał Shah Rukha, czy
na pewno nie zmieni zdania, że chce tu studiować. Mimo
zapewnień, że tak, dyrektor poprosił Shah Rukha, żeby
zostawił w sekretariacie oryginały dokumentów, żeby uczeń
nie mógł zmienić zdania, nawet gdyby chciał.
Shah Rukh postanowił zmienić specjalizację z nauk ścisłych
na ekonomię. „Moją motywacją było zdobycie takiego
wykształcenia, które pozwalałoby mi otworzyć gazetę i
przeczytać ze zrozumieniem każdą jej stronę. Naprawdę
podobała mi się teoria popytu i podaży... i wyliczenie
dochodu narodowego. I bardzo dbałem o to, żeby oceny, jakie
dostaję z egzaminów były takie same jak najwyższe oceny w
tak zwanej najlepszej uczelni w Delhi.” W tym roku Hans Raj
College dołączył do elity najlepszych instytucji naukowych
dzięki temu zdobywcy, który przewyższył w ekonomii
wszystkich swoich delhijskich kolegów.
Shah Rukh grał w TAG, aż pochłonęła go telewizja, jak wielu
innych aktorów teatralnych przed nim. Był to czas, w którym
wydarzył się kolejny cudowny przypadek – Lekh Tandon
przyszedł obejrzeć spektakl TAG, bo grała w nim Divya Seth,
która była już w obsadzie „Hum Log.”
Lekh Tandon był odnoszącym sukcesy reżyserem filmowym,
którego repertuar filmowy obejmował między innymi „Amrapati,”
„Agar Hum Na Hote,” „Prince,” „Profesor i „Dulhan Wohi Jo
Piya Man Bhaye.” W 1980 zajął się produkcją telewizyjną, a
jego serial, „Phir Wahi Talaash,” zdobył nagrodę prezydencją
za najlepszy serial roku. W tym czasie, kiedy przyszedł
obejrzeć sztukę, robił nabór do „Dil Daryia.”
Shah Rukh pamięta, że na potrzeby roli wyhodował sobie brodę
i Lekh Tandon nagle zaprosił go na plan „Dil Dariya.”
Następnego dnia, kiedy Shah Rukh, już bez brody, wkroczył na
plan, Lekh Tandon był ewidentnie wstrząśnięty. Okazało się,
że jest jeszcze chłopcem. Strasznie i namacalnie zakłopotany
Tandon powiedział Divyi, „To jest chłopczyk, nie mogę go
zatrudnić w serialu.” Ale ostatecznie ustąpił i pozwolił
Shah Rukhowi na jedną dniówkę. „Po prostu nagle mi przerwał.
Powiedział mi, że nie mogę dalej kręcić, bo on nie wie, co
robić. Ale następnego dnia zdecydował się trochę odmłodzić
bohatera i mogłem go zagrać.”
Tandon wspomina spotkanie z Shah Rukhiem nieco inaczej. Ten
młody człowiek przyszedł na plan po Divyę i jego spojrzenie
spotkało się ze spojrzeniem reżysera. Kiedy wychodził,
reżyser przyglądał mu się był był poruszony jego wyglądem.”
Nie miał pojęcia, że ten młody chłopak jest z zespołu TAG i
ze ćwiczy pod okiem Barry'ego Johna. Pamięta, że poprosił
Shah Rukha o obcięcie włosów, a on się nie zgodził, choć
obawiał się, że nie dostanie roli. Tandon jednak nalegał i
krótko ostrzyżony Shah Rukh dołączył do obsady.
Jest i trzecia wersja tej opowieści, pochodząca od Divyi
Seth. Ponieważ jedna rola wciąż nie była obsadzona,
podpowiedziała ona Tandonowi nazwisko Shah Rukha. Kiedy
zgodził się on z nim spotkać, popędziła do domu Shah Rukha i
przywiozła do go studia. Cokolwiek zdarzyło się tego dnia,
Lekh Tandon zdecydował się dać Shah Rukhowi główną rolę w „Doosra
Kewal,” wzruszającej opowieści, w której bohater Shah Rukha
zostaje zabity w pierwszym odcinku, a historia, która do
tego doprowadziła jest opowiadana w retrospekcjach.
Shah Rukh wspomina „Dil Dariya” jako pouczające
doświadczenie. „Serial był wzruszający i wymagał płaczu i
grania z głębi serca. Było to dla mnie świetnie ćwiczenie i
konieczność odwoływania się do najbardziej podstawowych
indyjskich emocji, dla kogoś, kto jak ja pochodził z raczej
zachodniej szkoły aktorstwa. Pan Tandon, lub Lekhji, jak go
nazywałem, naprawdę mi pomógł przełamać własne nawyki i
odwołać się do wyrazistszych emocji i bardziej przesadnej
gry aktorskiej, której wymagała rola.”
Dziesięć lat później Lehk Tandon znów pracował z Shah
Rukhiem, ale tym razem jako kolega z planu w filmie
Ashutosha Gowarikera, „Swades.” W przedpremierowym wywiadzie
powiedział, „Kiedy widzę, jak daleko on dotarł, czuję, że
nie mam żadnego prawa przypisywać sobie zasług za jego
sukces. To jego przeznaczenie. Przyszedł we właściwym
momencie, właściwe przeczucie i natura zrobiła co należało,
i wszystko poszło tym torem.”
Kiedy trwały zdjęcia do „Dil Dariya,” matka Shah Rukha
umówiła go na spotkanie z agentem pośrednictwa
nieruchomościami. Latif Fatima oglądała dom do wynajęcia i
poprosiła syna, żeby go dokładnie sprawdził. Agent był
zachwycony, nie tylko pokazał chłopakowi dom, ale
przedstawił go swojemu teściowi, który robił właśnie nabór
do nowego serialu. Shah Rukh stawił się następnego dnia o
umówionej godzinie i został przedstawiony pułkownikowi
Rajowi Kapoorowi (pamiętacie jowialnego gościa z reklamy
Volfram 'Thoda ketchup try karo?) Pułkownik po zakończeniu
kariery wojskowej odbył pięcioletnią praktykę jako asystent
reżysera Raja Khosli.
W wywiadzie dla portali internetowego pułkownik recytuje,
jak Shah Rukh dostał rolę. „Umówiłem Shah Rukha wraz z
innymi chłopcami na 6 rano na przesłuchanie, które
obejmowało 10 kilometrowy bieg z plecakiem i w wojskowych
butach oraz pompki.”
Wspomnienia Shah Rukh pobrzmiewają nieco innym tonem.
„Pułkownik wezwał mnie na rano i powiedział biegnij razem z
tymi ludźmi, to aktorzy „Fauji.” Ci ludzie nie potrafili
przebiec nawet pół mili. Ja biegałem codziennie po 10
kilometrów, więc pobiegłem i wróciłem i powiedziałem
pułkownikowi, żeby mnie wezwał, kiedy oni będą wyglądać jak
ja (klepnięcie dłonią w naprężony brzuch), kiedy będą mieć
takie mięśnie. Żołnierze nie mogą biegać jak ludzie ze
szkoły aktorskiej. Proszę mnie wezwać, kiedy będą sprawni.”
Shah Rukh przebiegł dwie mile z żołnierzami, z plecakiem i
bronią i zdołał wrócić jako czwarty. Pułkownik był pod
wrażeniem. Dał chłopakowi rolę, małą rólkę. Miał stać i
warczeć ozkazy, „Biegnij i zobacz co jest na tym drzewie.”
Żołnierz wraca i mówi, „Melduję, że tam są liście.” Wtedy
miał wywrzeszczeć kolejny rozkaz, „Nie zauważyłeś kruka?
Dziesięć okrążeń!” To była jego pierwotna rola w „Fauji.”
Shah Rukh przyjął rolę. Kiedy jednak syn pułkownika, który
miał grać Abhimanyu wycofał się, przyszedł on na plan „Dil
Dhariya” i poprosił Shah Rukha, żeby to on ją wziął. Główną
postacią serialu miał być początkowo starszy brat, Vikram
Rai. Kiedy jednak rozpoczęto zdjęcia, to Abhimanyu stał się
ważniejszą postacią. „Zobaczyliśmy surowy materiał i
zdaliśmy sobie sprawę, że kamera po prostu kocha tego
chłopaka i zmodyfikowaliśmy jego wątek, żeby to on był
główną postacią. Tak więc, to nie ja wybrałem Shah Rukha, to
kamera go wybrała,” mówi Kapoor.
Dla Shah Rakha nadszedł czas obrania zawodu. „Tragedia za
plecami skłoniła mnie do zwrócenia się ku aktorstwu. Tak
więc, kiedy skończyłem college, postanowiłem zająć się
kręceniem filmów, bo znałem się na aktorstwie. Pomyślałem,
że będę robić filmy.” Shah Rukh podjął decyzję. Magisterkę
zrobił z w Jamia Milla Islamia, z komunikacji masowej.
Ówczesny teatr tworzyli ludzie związani ze światem reklamy.
Kręcili filmy długometrażowe, dokumentalne i szkoleniowe.
Shah Rukh zaczął z nimi pracować; chciał nauczyć się
rzemiosła filmowego. Sam nawet kręcił filmy reklamowe.
Sunjoy prowadził firmę produkcyjną zwaną Teamwork, która
zajmowała się projektami reklamowymi i rozrywkowymi w kraju
i za granicą. Często współpracował z kolegami z TAG.
„Świetnie się z nimi pracowało. My potrzebowaliśmy ludzi,
oni – dochodów,” mówi.
Shah Rukh był jednym z tych ludzi. „Pamiętam, jak kręciłem
reklamę KLM w Jaipurze. Reklama miała pokazać, że KLM
dociera nawet do najbardziej niewiarygodnych miejsc, a
planem był las. Mieliśmy rząd słoni z logo KLM idących w
nieznanym kierunku.” Ale pojawiły się problemy. Zespół nie
dostał pozwolenia na kręcenie w lesie. Więc każdego dnia o
świcie ekipa zakradała się do lasu i zaczynała kręcić. Po
kilku godzinach pojawiała się straż leśna i resztowała ich.
Ekipa wraz ze sprzętem szła pod klucz w miejscowym hotelu, a
Shah Rukh zaczynał negocjacje z władzami lasu. Następnego
dnia znowu ich aresztowano.
Sunjoy wspomina, jak zabrał Shah Rukha po raz pierwszy do
Bombaju, na plan serialu telewizyjnego „Tol Mol Ke Bol.,
który kręciła telewizja Zee. „Siedzieliśmy w hotelu Sea
Rock, w pokoju z widokiem na basen. A on mi powiedział,
pewnego dnia będę baadshahem tego miasta. Odpowiedziałem, że
tak, pewnego dnia ty będziesz mega gwiazdorem, a ja będę
żebrakiem przed bramą, a ty będziesz przejeżdżał obok, nie
zauważając mnie. To sobie po prostu gadaliśmy, drażniliśmy
się nawzajem. Ale resztę tej historii znasz.”
A w międzyczasie było wiele do zrobienia. Były próby, trwały
studia, seriale telewizyjne, a potem oczywiście były
przesłuchania. Benny wspomina wypadek, kiedy to Shah Rukh i
on zostali odrzuceni, kiedy poszli na przesłuchanie do
głównej roli w filmie „Tajemnice Czarnej Dżungli,” który
miał być sequelem :Księgi Dżungli.” „Obu nas odrzucili. Pani
odpowiedzialna za przesłuchanie kazała nam przeczytać parę
kwestii. Kiedy później porównaliśmy wrażenia,
zorientowaliśmy się, ze żaden z nas nie był dość sprawny.
Aktor musiał mieć muskulaturę, bo miał przez cały czas
chodzić tylko w przepasce biodrowej. Ja byłem za chudy, a
Shah Rukh miał dużo młodzieńczego tłuszczyku.”
W czasach „Fauji” nadeszła pierwsza oferta roli filmowej.
Pradip Kishen reżyserował film do scenariusza Arundhati Roy,
„In Which Annie Gives It... Those Ones,” który ostatecznie w
roku 1989 dostał dwie national awards, za najlepszy
scenariusz i najlepszy film długometrażowy w języku
angielskim.
Żeby wyjaśnić kilka dość powszechnych nieporozumień, to po
pierwsze, nie, tytuł nie brzmiał „In Which Annie Gives It To
Those Ones.” „Those Ones” było slangowym wyrażeniem w
dobrych starych hippisowskich czasach, lub, jak wykłada to
Shah Rukh, „dniach dzieci kwiatów, narkotyków i szalonych
ludzi.” Po drugie, większość badań przed rozpoczęciem zdjęć
wykonała Roy – napisała także scenariusz „Electric Moon,”
który także wyreżyserował Pradip Kishen – Jeśli więc nic nie
pojąłeś z filmu, to musiałeś sprawdzić od nowa swój IQ.
Scenariusz „Im Which Annie Gives It... Those Ones” opowiadał
o egzystencjalnym niepokoju studenta architektury. Dla Shah
Rukha znowu okazało się, że są to równocześnie najlepsze i
najgorsze czasy. Pradip Kishen obsadził większość postaci
ludźmi z TAG. Główną rolę Ananta, czyli Annie dostał
utalentowany weteran grupy, Arjun Raina, który zbiegiem
okoliczności grał z Shah Rukhiem w szkolnym przedstawieniu „Smike.”
Raina jest dziś uznanym aktorem teatralnym, znanym
najbardziej ze swojego wybitnego Khelkali, eksperymentalnej
mieszanki tańca katahakali i Shakespeare'a. Shah Rukh dostał
rolę po prostu Mężczyzny, niechlujnego osobnika, człowieka
bez właściwości. Był to ulubiony bohater Arundhati Roy.
Było to dla Shah Rukha pierwsze zawodowe zetknięcie z
kręceniem filmu. Zafascynowała go kamera video, „którą
podłączało się bezpośrednio do telewizora i gdzie od razu
mogłeś zobaczyć sceny już nakręcone, lub te, które były w
trakcie kręcenia. Nazywaliśmy to odbiornikiem telewizyjnym,
nawet nie wiedzieliśmy, że to monitor. Wtedy nie
wiedzieliśmy, czym jest kamera video, to był dla nas jakiś
dziwaczny instrument.”
Pradip Kishen prowadził warsztaty w swoim domu w
Chanakyapuri, gdzie mieli robić ćwiczenia aktorskie. Próby
były kręcone na video. „Ten film miał dla mnie dwa oblicza.
U mnie się zawsze tak działo, to było jak stały wzór.
Zdarzało się coś dobrego i zaraz potem coś złego. Złamane
serce i sukces wciąż u mnie szły w parze,” mówi Shah Rukh.
Cóż, pracował na okrągło – chodził na próby, a także miał
się stawić na egzaminie magisterskim z komunikacji masowej.
Po miesiącu prób pojawił się prawdziwy facet, na którym
wzorowany był Mężczyzna. Stało się oczywiste, że dojdzie w
zmiany w obsadzie. Shah Rukha poinformowano, że ma zagrać
geja.
„Nie wiedziałem, czemu tę role zaoferowano mnie. Może była
tam taka postać, ale na pewno nie w oryginalnym scenariuszu.
Może pomyśleli, że będę zachwycony, bo podobną rolę grałem w
TAG i miałem świetne recenzje. Ale ja byłem zdruzgotany,”
mówi,. Od miesiąca ćwiczył rolę Mężczyzny podczas warsztatów
i uważał, że naprawdę idzie mu dobrze.
Ale był na takim etapie, że już w to wsiąkł. Próby zaczęły
się od dwóch wejść Shah Rukha, jedno on – sikający w
ubikacji, drugie, on – otwierający drzwi. „To nawet nie jest
moja scena. To chyba miał być Annie, a ja tylko sikam i,
chyba, patrzę na innego kolesia. Pamiętam, że potem miałem
otworzyć drzwi, a mój bohater miał złamaną rękę – kazali mi
grać z jedną ręką w gipsie.”
Benny, który tez grał w filmie, pamięta na szczęście napisy
końcowe. „Miałem lepsze miejsce niż on. Ja byłem Mężczyzną
A, on Mężczyzną B. Moja postać miała też w filmie imię i
zapłacono mi 4.000 rupii, a jemu 2.000. Jest się czym
chwalić,” szczerzy się.
Jednak kamera już oczarowała Shah Rukha. „Pamiętam jak
Pradip powiedział, przymknij oczy, bardzo, bardzo wolno,
trzy razy. Byłem zaskoczony tym, że w filmie widać takie
detale. Nie widziałem klatki filmowej ani monitorów,
pamiętam tylko głos Pradipa w tle mówiący, „Teraz. Teraz.
Teraz.”
To było jak objawienie, że wkład aktorski był żaden, że jemu
można było mówić, co ma robić. Tego dnia po próbie obciął
włosy i zgolił brodę. Nieporządny, niechlujny wygląd należał
do Mężczyzny, a on nie musiał już dłużej utrzymywać się w
roli. „Odpuściłem i poszedłem swoją drogą i w pewnym sensie
depresja, jaka mnie wtedy dopadła, wciąż tam jest, jeszcze
tyle lat później. Dobrą rzeczą było to, że sporo się tam
nauczyłem, złą, że nigdy tego filmu nie zrobiłem,” uśmiecha
się Shah Rukh.
Wrócił do TAG i wspomina, że po kilku pierwszych występach
Barry John wziął go na stronę i powiedział, „Wiesz, ty
jesteś stworzony bardziej do filmu niż do teatru. Jesteś
bardzo „filmi,” bardzo „hero. Jesteś stworzony do filmu,
Shah Rukh.” Shah Rukh nie był pewien, jak ma przyjąć te
słowa, i nawet dziś nie jest pewien czy powinien wziąć je za
dobrą monetę i potraktować jako komplement, miały one
negatywny wydźwięk. W następnych latach Shah Rukh zawsze
zasługę za swój pierwszy aktorski trening przypisywał
Barry'emu. Co do Barry'ego, to pomniejsza swoje prawo do
przyjmowania hołdów swojego ucznia. „Shah Rukh jest
niemożliwie zajęty. Znalazł swoje własne miejsce. On wie, co
myślę o jego aktorstwie. To on stworzył sam siebie, ale jest
tak miły, że przypisuje zasługę mnie.”
Shah Rukh był pewien, że podczas lat spędzonych w teatrze,
robił coś naprawdę wartościowego. Zna swoje ograniczenia.
Jego wymowa angielska była zawsze dość koślawa, a to, jak
przyznaje, nie pomagało, kiedy grało się w grupie tworzącej
teatr w języku angielskim. „Ale później zdajesz sobie
sprawę, że cokolwiek tym sam sądzisz o swoim aktorstwie, nie
ma nic wspólnego z tym, jak ludzie cię osądzają. Nie
wiedziałem o tym. Wydawało mi się, że byłem niezły.
Zbierałem różne recenzje, dobre i złe. Po kilku latach
spędzonych w teatrze stałem się dość znany, ludzie
przychodzili także dla mnie. Ale nigdy nie byłem Siddarthem
Basu albo Roshanem Sethem teatru. Zanim zdążyłem taki być (o
ile w ogóle byłem dość dobry), poszedłem do telewizji, a
potem zacząłem kręcić filmy.”
Teatr dał Shah Rukhowi bardzo dużo. Dał mu spore fory,
przynajmniej w dziedzinie gry aktorskiej. „Tańczyć nauczyłem
się tu, w Bollywood, walczyć nauczyłem się tu. Ale język
ciała, wykorzystanie przestrzeni, jak występować, jak
operować głosem, wyczucia komedii – wszystko to znam dzięki
temu, że bylem w teatrze. Cały jestem wielkim fantastycznym
dowodem, że byłem właściwą osobą na właściwym miejscu we
właściwym czasie. To charakterystyka mojego sukcesu,”mówi
Shah Rukh.
Kontuzja kręgosłupa pchnęła Shah Rukha do teatru, gdzie
został jednym z tancerzy z tylko jedną kwestią do
wypowiedzenia. Barry John wybrał go i zaprosił do udziału w
warsztatach, a potem do przystąpienia do TAG. Po miesiącach
spędzonych w profesjonalnym teatrze, telewizja była
zaskoczeniem, przez to, że już na wstępie zaczął w niej
grywać główne role. Zwykle młodsi stażem aktorzy w TAG
dostawali rolę pierwszoplanową po dwóch latach występów na
scenie i ustawiania światła. A w telewizji, po zaledwie
połowie takiego czasu, Shah Rukh przeszedł do grania ról
wiodących. Opatrzność posadziła na widowni Lekha Tandoona,
który dał mu „Dil Daryia.”
„Uważam, że choć w tamtym czasie grupa teatralna był
fantastyczna, działy się właściwe rzeczy, to wkroczyła w to
telewizja i znowu byłem we właściwym miejscu, o właściwym
czasie. Nie każdy ma nauczyciela jak Barry John, partnerów
jak Divya Seth, Arjun Raina czy Roshan Seth. Nie podjąłem
decyzji o byciu aktorem w dnia na dzień. Albo że posiedzę
rok w teatrze, a pół roku w telewizji. Nazwiesz to
szczęśliwym trafem czy opatrznością? Nazwij jak chcesz, jak
chciałbym wierzyć, że zawsze kiedy ciężej pracuję, czuję się
szczęśliwszy.
„W moim pierwszym zawodowym spektaklu miałem do powiedzenia
jedno zdanie, „Mam dla pani wiadomość.” Szlifowałem je 150
milionów razy i wierzyłem że cała widownia 600 osób, ojców,
matek i córek czeka tylko na to, żeby usłyszeć tę kwestię.
Wierzcie mi, to była moja, tylko moja chwila. Nie czuję się
za dobry, nigdy nie czułem się za dobry, żeby to zagrać.
Barry John uczył nas, że nie ma małych ról, są mali
aktorzy.”
Tym czasem jego studia na wydziale komunikacji masowej
stanęły pod znakiem zapytania. Jego profesorowie nie byli
zachwyceni, że Shah Rukh krąży pomiędzy szkołą, a teatrem,
telewizją i pracą przy produkcji krótkometrażówek poza
uczelnią. Został poproszony o nie przystępowanie do
egzaminów końcowych, z powodu kiepskiej frekwencji na
zajęciach.
„Frekwencja była tylko pretekstem, ponieważ pracowałem wtedy
nad dodatkowym projektem. Czułem się więc bardzo
zaniepokojony,” wspomina Shah Rukh. Kręcił właśnie
krótkometrażówkę w ramach pracy końcowej, symbiotyczny film
pokazujący związek między mężczyzną a kobieta. Film
pokazywał kawałki ciała mężczyzny odłączające się od niego i
łączące się z kobietą. Miało to pokazywać jak uczucia mogą
wpłynąć na ujarzmienie osobnych indywidualności.
Ale władze uczelni były niewzruszone. „Trudno było pojąć ich
tryb myślenia. Uważali, że wszystko przychodzi mi się za
łatwo i że powinienem doświadczyć nowych trudności.
Wydalenie mnie z college'u miało mnie przygotować do starcia
z prawdziwym światem. Spakowałem swoje rzeczy i
postanowiłem, że nauczę się robić filmy i że wrócę na tę
uczelnię tylko jako zaproszony gość, na wygłoszenie wykładu
o sztuce filmowej. Ciągle nad tym pracuję,” śmieje się Shah
Rukh.
Tymczasem w Bombaju rosło w siłę lobby telewizyjne i wkrótce
młody Fauji dostał zaproszenie do miasta marzeń. Shah Rukh
podjął decyzję. Postanowił wyjechać.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"