Ponieważ nazywam się Khan
Zapis wywiadu z SRK dla stacji CNN-IBN z
20 sierpnia 2009 roku
Autor: Rajdeep Sardesai
Ma się wrażenie, że w ubiegłym tygodniu
film stał się rzeczywistością, kiedy aktor Shah Rukh Khan
został zatrzymany na przesłuchanie przez urzędników
imigracyjnych na lotnisku Newark. Ten incydent – jak mówią
krytycy – dziwnie przypadkowo kojarzy się z filmem „My Name
Is Khan”, który podobno opowiada o muzułmańskiej tożsamości
w świecie po zamachach z 11 września.
Ale w wywiadzie na wyłączność z redaktorem naczelnym CNN-IBN,
Rajdeepem Sardesaiem, Shah Rukh Khan odrzuca sugestię,
jakoby było to działanie mające na celu reklamę, wyraża
swoje zdanie na temat Ameryki i tego, jak powinna się
zmienić, oraz mówi o tym, jak on i wielu innych będzie
musiało żyć z faktem posiadania „pospolitego nazwiska”.
- Nasz bohater newsów tygodnia pojawia się na czołówkach
nie z powodu tego, co robi na ekranie, ale tego, co dzieje
się poza ekranem – jedyny i niepowtarzalny Shah Rukh Khan.
Niemożliwe jest uniknięcie czołówek, ale bycie na nich to
sposób, w jaki postępujesz, prawda?
Tak. Wychodzę z domu i staję się sensacją dnia.
- Cieszy cię to, tak? To wygląda prawie, jakby Shah Rukh
delektował się tą chwilą.
Zaczynam się tym bawić, ponieważ jeśli nie można czegoś
zwalczyć, bierze się w tym udział. Więc niech tak będzie. To
jest życie, jakie wybrałem, Rajdeep. I nic z tym nie mogę
zrobić.
- Ale powody, dla których tym razem znalazłeś się na
pierwszych stronach, przyczyniły się do trochę
niekorzystnego rozgłosu. Krytycy twierdzą, że całe to
zatrzymanie w Ameryce zostało nagłośnione przez samego Shah
Rukha jako rodzaj reklamy dla filmu „My Name Is Khan”. To
część działania SRK, by się o nim mówiło. Jaka jest twoja
reakcja?
Właściwie mam awersję do bycia na pierwszych stronach, jeśli
nie jest to związane z filmem. Mój film ma premierę dużo
później. Jeszcze około ośmiu – dziewięciu miesięcy.
Zazwyczaj nie zaczyna się reklamować filmu tak wcześnie. Po
drugie – to nie jest nic zbyt pozytywnego – być
przesłuchiwanym, być przez kogoś proszonym o to, by ktoś za
ciebie poręczył w czyimś pięknym kraju. Myślę, że to trochę
lekceważące. Nie użyłbym czegoś takiego jako elementu
promowania siebie, nie jestem takim typem człowieka. Może
ci, którzy tak mówią, są zwolennikami wykorzystywania spraw
takich jak ta.
- Ale wiesz, ludzie są zatrzymywani i przesłuchiwani na
amerykańskich lotniskach, po 11 września to stały zwyczaj.
Dlaczego nagle Shah Rukh Khan powinien potraktować to jak
osobisty afront? Czy chodzi o to, że „jak śmiecie
zatrzymywać mnie, Shah Rukha Khana?”
Nie, nie, nie myślę tak. Mam w sobie wiele pokory w związku
z tym, kim jestem. Mówię w trzeciej osobie, kiedy mówię o
swoim aktorstwie. Taki jestem.
- Ci, którzy mówią w trzeciej osobie, są podobno próżni.
Ten rodzaj próżności posiadam. Ale tylko, jeśli chodzi o
aktorstwo. Osobiście – nie. Boję się przepisów i zasad.
Byłem uczestnikiem wielu zdarzeń, o jakich wspomniałeś –
wszyscy ci, kiedy jadą do Ameryki po 11 września, w tym
uczestniczą. Byłem poddawany bardzo gruntownym, specjalnym
kontrolom bezpieczeństwa, po pierwsze przez urząd
imigracyjny, a po drugie taka prosta rzecz: kiedy ubiegam
się o wizę tutaj, robi mi się odcisk palca i skanowanie
siatkówki oka. Obecnie wjeżdżałem do Ameryki – nie wiem, czy
to legalne – bez odcisku palca i skanowania siatkówki. Może
mają to w swoim rejestrze, a może nie. Powtarzali mi, że
moje nazwisko jest popularne i to dlatego mnie przesłuchują.
- Co się stało, że tym razem SRK – który także był
poddawany kontroli i przesłuchaniu – nagle uznał, że to zbyt
wiele? Co było niewłaściwe, co w tobie pękło?
W ogóle nic nie pękło. Nie wiedziałem nawet, że to nabierze
takiego tempa. Zadzwoniłem do przyjaciela, który może jest
powiązany z mediami. I oczywiście, kiedy dzwonisz do
rodziny, pytają, co się stało. Poszedłem do pracy, wróciłem
o drugiej nad ranem i okazało się, że mam telefony od
wszystkich kanałów – twój był pierwszy – pamiętam, że czułem
się zabawnie w związku z wywiadem. Nie potraktowałem tego
jako osobistej zniewagi.
- Nie uznałeś, że to znacząca sprawa?
Nie.
- Daj spokój, Shah Rukh, szczerze. Byłeś wściekły,
zdenerwowany.
Nie, nie byłem wściekły. Byłem wzburzony z powodu rodzaju
pytań, jakie mi zadawano.
- Jakie to były pytania?
Pytali mnie o kogoś, kto poręczy za mój wjazd do Ameryki;
jeśli znam Amerykanów, muszę im dać ich numery telefonów,
przyjaciół czy też moich partnerów biznesowych. Miałem
nadzieję, że nie dzwonią, ponieważ to było trochę krępujące.
Rzeczy, które powinni sprawdzić, nie sprawdzili. Tam było
około dwudziestu ludzi, w tym oficer imigracyjny, który
powiedział bardzo głośno: „Hej, ja ręczę za ciebie, Shah
Rukh Khan”, celując we mnie palcem. Pomyślałem: „To trochę
krępujące”.
- Więc byli tam ludzie, którzy wiedzieli, kim jesteś, a
jednak przesłuchanie trwało. Czy gdzieś tam nie poczułeś, że
jesteś przepytywany z powodu swojego nazwiska? I gdybyś miał
np. nazwisko hinduskie, nie byłbyś przesłuchiwany? Czy to
był powód? Taka myśl gdzieś w głowie: „Jestem traktowany
podejrzliwie, bo jestem muzułmaninem”.
Jestem i zaakceptowałem w ciągu ostatnich kilku lat. W
porządku. Nie mam absolutnie nic przeciwko. Nie robię z tego
problemu, ponieważ jestem bardzo pragmatyczny.
- Zaakceptowałeś to?
Całkowicie. I moje dzieci. Jak powiedziałem, nie zakładam
pasków, kiedy gdzieś jadę, stoję i się uśmiecham. Tłumaczę
to też moim dzieciom. Oni (urzędnicy na lotnisku Newark)
powiedzieli mi bardzo wyraźnie: „Proszę pana, pańskie
nazwisko jest bardzo powszechne, pojawiło się w naszym
komputerze, to zajmie piętnaście – dwadzieścia minut więcej.
Powiedziałem: „Ok, zakładam, że imię Shah Rukh może nie być
tak popularne, to musi być nazwisko”.
- Dlatego byłeś urażony, ponieważ pomyślałeś – Shah Rukh
Khan... gwiazda filmowa, wszyscy mnie znają, ludzie mnie
znają, a jednak oni mnie przesłuchują... Czy problemem jest
kolor mojej skóry, czy to, że moje nazwisko brzmi Khan,
dlatego mnie przesłuchują. Jaki był tu twój problem?
Żadna z tych okoliczności nie przyszła mi do głowy. Będę
szczery. Nie pomyślałem, że przesłuchują mnie i traktują
niestosownie jako Indusa. Nie czułem się obrażony jako
muzułmanin. Po prostu byłem trochę skrępowany jako człowiek.
- Ale to zdarza się wielu ludziom. Jest mnóstwo ludzi...
Jestem tego pewien. I jestem też pewien, że czują
lekceważenie. Ale nie mogą ci o tym opowiedzieć; albo po
prostu nie mówią o tym nikomu...
- ... I to nie zdarza się tylko w Ameryce. To dzieje się
także w Indiach. Był ktoś w moim biurze, młody muzułmanin,
który został zatrzymany przez służbę ochrony kolei na kilka
godzin. Są przecież ludzie z północnego wschodu, którzy mi
mówili, że patrzy się na nich inaczej w tym kraju.
Postrzeganie przez pryzmat rasowy ma także miejsce tutaj. To
większy problem. Czy Shah Rukh Khan jest tylko jednym małym
symbolem szerszego zagadnienia?
Nie, przytłoczył mnie sposób, w jaki zareagowały media.
Uświadomiłem to sobie dużo później. Myślę, że ja nie jestem
powodem, dla którego ludzie tak to potraktowali. Uważam, że
istnieje taki problem i ja nie jestem jedyny.
- ...Istnieje problem szczególnie w związku z Ameryką?
Nie, sądzę, że na całym świecie. Może też w Indiach.
- Czy czułbyś ten sam gniew, gdyby ktoś, kogo znasz, był
sprawdzany przez urzędnika w tym kraju w ten sam sposób?
Nie byłem zły wtedy, nie będę zły teraz. Wyjaśnię – to
prawda, którą kreujemy. To świat, jaki stworzyliśmy i musimy
z tym żyć. Mam problem z systemami w nowoczesnym kraju –
sądzę, że są przedawnione, przestarzałe, chciałbym, żeby
działały dobrze. Nie można za każdym razem przesłuchiwać
tych samych ludzi.
- Więc to ta amerykańska paranoja, która ci dokucza?
O tak. To osobna sprawa...
- ... Powiedziałeś, że Ameryka musi się zmienić. Jak to
powinno wyglądać? W Ameryce mówi się, że po 11 września
systemy bezpieczeństwa mają być takie, bo trzeba się
zabezpieczyć, by nie wydarzył się następny 11 września. To
dlatego.
I nie tylko na własnych granicach, ale wyjeżdżają także poza
nie i upewniają się, że wszystko jest w porządku! Moje
rozumowanie jest bardzo proste: „Wszystko, co dobre i złe,
dotyczy wszystkich krajów. Jeden kraj nie może być izolowany
lub się izolować.
- Ale takie są ich procedury bezpieczeństwa.
I całkowicie je respektuję. To dlatego nie zabiegam o
przeprosiny. Ponieważ to ja zdecydowałem, by pojechać do
Ameryki. Wiem, co się tam będzie działo. Uważam, że główny
problem to fakt, że Ameryka się izoluje i wierzy, że może
utrzymać kontrolę nad światem – w kategoriach bycia jego
protektorem. Nie może. Dla mnie to jasne, niech nikt mi
mówi, że jeden naród będzie to kontrolował. Spójrz na
siebie, narzuć swoje reguły i spraw, by wszyscy byli
szczęśliwi.
- Ale to są ich zasady. Problem w Indiach jest taki, że
nasze systemy zabezpieczeń nie są prawdopodobnie zbyt mocne.
Krytyczna ocena naszego systemu bezpieczeństwa dotyczy tego,
że jeśli nazywasz się Shah Rukh Khan, możesz go ominąć, bo
jesteś VIP-em. Mamy w kraju kulturę VIP-ów, która musi się
skończyć. Każdy musi stać w kolejce, każdy musi zostać
zrewidowany, czy to w Indiach, czy w Ameryce.
Gdziekolwiek jadę, ustawiam się w kolejkach, mówię moim
dzieciom, żeby tak robiły.
- Nie wierzysz w kulturę VIP-ów?
Nigdy nie mówiłem nikomu, że ma mnie wpuścić szybciej
gdziekolwiek, łącznie z nocnym klubem. Jadę, biorę paszport,
jeśli jest to wymagane, i nie pytam: „Nie wiecie, kim
jestem?”, kiedy prosi się mnie o potwierdzenie tożsamości.
Nie muszę tego robić, nigdy tego nie robiłem.
- Czy kiedykolwiek powiedziałeś do kogoś: „Nie wiesz, kim
jestem?”
Nie. Widzisz, jeśli musisz to mówić, nie jesteś aż tak
dobrze znany. Prędzej umrę niż powiem coś takiego. Bardzo
się obawiam. Czuję się trochę dziwnie w towarzystwie ludzi
posługujących się innymi językami czy mających inny akcent.
Więc siedzę cicho. Kiedyś próbowałem z nimi żartować, ale
trochę ich to zirytowało, więc się uspokoiłem. Kiedy mnie
zapytali, czy znam kogoś w Ameryce, chciałem powiedzieć:
Obama jest bardzo popularny w Indiach”. Nie powiedziałem
tego, ponieważ wiedziałem, że nie potraktowaliby tego z
przymrużeniem oka. Zwracałem się do nich per „sir”.
- Popatrz na to inaczej. Kilka miesięcy temu Kalam był
przeszukiwany, ale usłyszeliśmy o tym później. Nie dlatego,
że Kalam zrobił wrzawę, ale dlatego, że pojawił się dokument
świadczący, że to mogło mieć miejsce. Kalam wydawał się
pogodzony z ideą rewizji, to wszyscy wokół sprawiali
wrażenie, jakby zraniono ich dumę narodową. Czy uważasz, że
to są sprawy, w których zostaje urażona narodowa duma?
Nie uważam, że trzeba w jakikolwiek sposób niepokoić tak
wspaniałego dżentelmena. Nie dorównujemy mu. Uważam, że to
niedobre. Znowu pojawia się problem – on jest głową państwa,
ludzie powinni go rozpoznać.
- Jest byłym prezydentem. Powinien być zrewidowany.
Tak, każdy powinien być poddany rewizji. Hinduista,
muzułmanin, Indus, Chińczyk czy Francuz. Nie widzę w tym
żadnego problemu.
- Kłopot jest taki, że jeśli aresztują Shah Rukha Khana,
to tak, jakby Ameryka popełniła zbrodnię wobec Indii. To
rasizm. Czy postrzegasz to jako rasizm? Czy to nie kolor
skóry zdecydował o tym, jak długo byłeś zatrzymany?
Nie uważam, że miał na to wpływ mój kolor skóry czy religia.
- Ale powiedziałeś, że Amerykanie popadają w paranoję.
Tak. I wszyscy do tego przywykliśmy. Twierdzą, że „ten kolor
i ta religia” będą sprawdzane bardziej. Przyzwyczailiśmy się
i decydujemy, by jechać tam pomimo tego, więc oczywiście
musimy być na to przygotowani. Nie powinniśmy patrzeć na to
zbyt emocjonalnie. Także znam ludzi reagujących zbyt mocno
na sytuacje jak ta, kiedy zaangażowana jest w nie osoba
publiczna. Może ten problem jest realny i skoro nie mówi się
o przypadkach zwykłych ludzi, podjęto tę sprawę przy okazji
mnie.
- Ale po twojej stronie jest Ambika Soni (polityk
indyjska należąca do Kongresu – przypis tłumacza), która
natychmiast, kiedy zostałeś zatrzymany, powiedziała, że
jedynym sposobem jest taktyka odwetu. My także musimy
rewidować amerykańskich VIP-ów. Czy uważasz, że to język,
jakiego powinno się używać w tej dyskusji?
Nie mówię na temat sposobu, ale sprawa pozostaje – że
powinniśmy mieć tak surowe systemy, jak Ameryka. Jeśli
chcemy czuć się bezpiecznie, powinniśmy kazać wszystkim –
białym, czarnym, brązowym, chrześcijanom, hinduistom,
muzułmanom, żydom – stać w kolejkach. Dlaczego nie mamy
skanowania siatkówki oka?
- To dziwna sytuacja, przez kilka dni ta sprawa urosła
niewyobrażalnie. Teraz mówisz, że nie ma problemu.
Twierdzisz prawie: „Wcale mnie to nie zdenerwowało”.
Czułem się potraktowany lekceważąco, jednak nie ja to
nadmuchałem. Po prostu zadzwoniłem do kilku osób w sprawach,
którymi powinien zajmować się indyjski konsulat.
- I nie było momentu, że chciałeś, by to się nagłośniło?
Nie mam z tym problemu. Nie chciałem o tym mówić. Nagle
zadzwonił do mnie ktoś, kogo znasz, z twojej stacji... kto
powiedział: „Bardzo się denerwujemy”. Powiedziałem: „Nie, to
nic wielkiego”.
- Mówisz, że to nic wielkiego, ale ciągle robisz z tego
sprawę. Kiedykolwiek jedziesz do Ameryki, wspominasz o tym.
Rozmawiałem o tym najpierw z wami, ponieważ nie chciałem
żadnych nieporozumień, że zostałem aresztowany czy coś w tym
stylu. Nawet w pierwszym wywiadzie podkreślałem, że byli
bardzo grzeczni.
- To prawie tak, jakby SRK chciał tego, co najlepsze z
obu światów.
Jestem pragmatyczny i idealistyczny, jeśli o to chodzi.
Kontrola musi być dokładna, ale nie można pozwolić, by
wpływało to na ludzi, którzy nie są niczemu winni. Dopóki to
ma związek z pracą, muszę tam jeździć. Jeśli kiedykolwiek
będę zapraszany do Ameryki, spróbuję tego uniknąć. Następnym
razem, jeśli będę miał dziesięć prac do wykonania, zrobię je
w dwa dni i wrócę.
- Czego się nauczyłeś przy tej okazji? Jesteś zbyt
inteligentnym człowiekiem, by nie wiedzieć, że sprawa może
urosnąć. Fakt, że Shah Rukh Khan został zatrzymany, zawsze
będzie wielkim wydarzeniem Byłeś tego świadomy?
Niezbyt. Kiedy zobaczyłem sto pięćdziesiąt nieodebranych
połączeń, uznałem, że to wielka sprawa.
- Ubawiło cię to?
Nie bawi cię okazany ci brak szacunku, niezależnie od
miejsca, w które się udajesz. Wystarczająco często jestem w
świetle reflektorów na co dzień, nie potrzebuję kierowania
ich na mnie, kiedy jestem lekceważony. Po prostu jako
człowiek; jeśli ktoś mówi do mnie w ten sposób, to sprowadza
się do braku szacunku.
- Co powiedziałeś o tym swoim dzieciom?
Mój syn był podekscytowany tym, że zostałem złapany, i był
rozczarowany, kiedy okazało się, że nie. Moja córka była
bardzo szczęśliwa, że miałem przesłuchanie. Wyjaśniłem im,
że nosimy nazwisko, które sprawia, że jeśli pojedziemy w
niektóre części świata, będziemy szczególnie sprawdzani i że
to w porządku, skoro to zasada.
- Rozmawiałem z tobą po zamachach 26 listopada i
walczyłeś z tym. Byłeś wściekły, mówiąc o ludziach, którzy
wykorzystują twoją religię. Mają wpływ na postrzeganie
wszystkich. Czy to podświadomie cię dręczy?
Nie, jestem już na to obojętny. Kiedy rzeczywistość tak
wygląda przez cztery, pięć, sześć lat – mówię każdemu, że my
to wybraliśmy. Świat tak zdecydował i musimy z tym żyć. Może
inni będą przetrzymywani dłużej lub osadzani w więzieniu.
Myślę jednak, że to nie powinno na nas wpływać. To punkt
widzenia, który się nie zmieni.
- Więc Shah Rukh Khan znalazł się w środku zderzenia
cywilizacji. Amerykański punkt widzenia przeciwko naszemu.
Co jest największą nauką? Czy to cię zmieniło w jakiś
sposób?
Pobrałem moją lekcję wcześniej – że są części świata, gdzie
być może nie jestem witany z radością – ze względu na moje
nazwisko, kraj, z którego jestem. Więc omijam je, jeśli moja
obecność tam nie jest niezbędna. Nie mogę być niepraktyczny
i powiedzieć, że nie pojadę tam, ponieważ pojadę – do pracy.
Mam nadzieję, że do czasu, kiedy dzieci dorosną, nie będzie
takich problemów. Albo wiesz, mogą nadejść czasy, kiedy
będziesz musiał zmieniać nazwisko. Więc będziesz się musiał
o to martwić, ja też.
- Shah Rukh Khan – rozmowa z tobą jest zawsze
przyjemnością.
Tłumaczenie: Gosia JG
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"