Jestem tak szczęśliwy, że tego nie okazuję
Tytuł oryginalny: I ‘m so happy that
I don’t show it
Wywiad dla Filmfare’a z listopada
2005 roku
Autor: Nilufer Qureshi
Shah Rukh Khan rozważa...
Ma czterdzieści lat. I wciąż taki
zapas energii, że wszystkich innych zostawia daleko z tyłu.
Nadal jest zakochany w „zapachu planu zdjęciowego”.
Współzawodniczy ciągle tak samo. I smakuje każdą chwilę swej
piętnastoletniej filmowej kariery. Oto Shah Rukh Khan w
przełomowym momencie swojego życia.
Czy czterdziestkę odczuwa
się inaczej niż trzydziestkę?
Nie, tak samo. Może nam, aktorom, zajmuje więcej czasu
uświadomienie sobie, ile mamy lat. Zwykle ludzi nie
fotografuje się każdego dnia, więc zdają sobie sprawię, jak
się postarzeli, kiedy widzą swoje zdjęcia. Nam robi się
zdjęcia codziennie, więc proces jest stopniowy i pozwala nam
głupio wierzyć, że się nie starzejemy. Dlatego pozostajemy
dłużej trzydziestolatkami.
(Szeroki uśmiech). Nie wiem, czy widać po mnie mój wiek.
Ktoś mówił, że w „Paheli” wyglądam staro (zauważyłem po
zobaczeniu filmu, że większość ludzi snuje domysły na temat
wieku jego aktorów). Ale myślę, że dobrze się starzeję. Nie
czuję się czterdziestolatkiem i uważam, że nie wyglądam na
czterdzieści lat (uśmiecha się). Ktoś nawet powiedział, że
zwolniłem trochę w wieku czterdziestu lat. Ci, którzy mają
ze mną problem, myślą, że zwolniłem. Ci, którzy go nie mają,
uważają, że jestem cool czterdziestolatkiem.
Jakie jest największe
osiągnięcie w twojej piętnastoletniej karierze?
Pierwszym z moich największych dokonań jest to, że po
piętnastu latach nieustannej pracy wciąż kocham zapach planu
zdjęciowego. Kocham delikatnie płonące światła, uwielbiam
ruchy kamery. Większość aktorów nienawidzi dubli, ale ja je
także kocham.
Po drugie – jest jakimś osiągnięciem to, że nie wypadłem z
gry; piętnaście lat do długi okres, jeśli robi się ciągle to
samo. Uważam, że nie biorę udziału w wyścigu szczurów.
Współzawodniczę, ale w świecie pełnym niepewności wciąż nie
czuję się niepewnie. Nadal uważam, że nie poddaję się jako
aktor, dlatego że jestem albo – chociaż jestem – taką wielką
gwiazdą. I to, jak sądzę, jest największe dokonanie.
Po trzecie – naprawdę wysoko cenię atrybuty gwiazdorstwa.
Rzeczywiście cieszę się, że jestem rozpoznawany, mam
bajerancki samochód i ładny dom. Skłamałbym, gdybym
powiedział, że one się nie liczą. Lubię oglądać film na
wielkim ekranie, jeśli mam na to ochotę. Uwielbiam myśl, że
mogę iść do sklepu i nie martwić się o cenę czegoś, co mi
się spodoba (mimo to wciąż nie kupiłem ferrari ani
samolotu).
Jednak moje największe osiągnięcie to fakt, że wywołuję
uśmiech na twarzach wielu ludzi samą tylko obecnością na
ekranie, nawet jeśli pojawiam się w reklamie Lux.
Amitabh Bachchan powiedział
ostatnio: „Shah Rukh Khan jest prawdziwą supergwiazdą”. Jak
zareagujesz na tę wypowiedź?
Dorastałem, oglądając filmy pana Bachchana. Był moment, że
chciałem wyglądać jak on (i Clint Eastwood). Pamiętam, że
chciałem używać perfum Azzaro, bo gdzieś przeczytałem, że
pan Bachchan ich używa. Nigdy w moich najdzikszych snach nie
uwierzyłbym, że osiągnę pozycję, dzięki której on mógłby o
mnie pomyśleć w taki sposób, jak ja myślałem o nim. Nie
wydaje się, że to może być prawda. To wydaje się dość
nierealne, że pan Bachchan – przez pomyłkę lub nie, a może
dlatego, że jest uprzejmy – powiedział, że jestem prawdziwą
supergwiazdą. Nie biorę tego na poważnie, ale nie dlatego,
że jego nie traktuję serio. Nie traktuję też tego zbyt
lekko, ponieważ pan Bachchan zazwyczaj nie mówi takich
rzeczy. Moje słowa, że to on jest prawdziwą supergwiazdą,
brzmią dobrze, ale jego stwierdzenie wydaje mi się snem.
Jednak wprawia mnie w dobry nastrój.
Jednak były doniesienia, że
zaistniało napięcie między tobą i Bachchanami, ponieważ
podobno Amitabh Bachchan planował premiery „Bunty i Babli”
oraz „Sarkara” tuż przed i po „Paheli”, by zaszkodzić
twojemu filmowi. Masz ochotę to wyjaśnić?
Dziwnie się czuję, mówiąc tak o sześćdziesięciotrzyletnim
supergwiazdorze. Bo nikt z nas nie może się z nim równać pod
względem zarówno ciężkiej pracy czy aktorstwa, jak i
istnienia w branży przez tyle lat. Naprawdę – patrzę na
niego i myślę sobie, że chciałbym być taki jak on, kiedy
będę w jego wieku. Jeśli się spotykamy, on także docenia
fakt, że ciężko pracuję i robię swoje. Więc nie ma mowy,
byśmy konkurowali ze sobą. Nigdy nie miałem takich pomysłów.
Nie sądzę, by ktokolwiek miał czas na to wszystko.
Przypuszczam, że mój film, mając takie nazwiska reżysera i
producenta w czołówce, jest dość mocną pozycją, by mieć
premierę w dowolny piątek. Tak, chciałbym, żeby mój film nie
miał premiery równocześnie z innym. Ale rzeczywistość
wygląda tak, że nie da się naprawdę sterować datami premier.
Nie sądzę, by pan Bachchan czy ktokolwiek inny zasiadał i
planował premiery.
Jeszcze jedno wyjaśnienie:
są plotki o kłopotach pomiędzy tobą i Choprami, szczególnie
od momentu, gdy nie podpisałeś kontraktu na następny film z
Yash Raj.
Jestem zbyt zażenowany, by w ogóle to wyjaśniać. Kiedy
robili oni jeden film, robili go ze mną. Teraz, kiedy kręcą
równocześnie pięć filmów, nie mogą ich wszystkich kręcić ze
mną, prawda? Niewątpliwie – żaden z nich nie był dobry dla
mnie. Poza tym – robię trzy filmy rocznie, ale nie wszystkie
trzy z nimi. Moje relacje z Adim (Aditya Chopra), panem
Yashem (Yash Chopra) i Karanem (Karan Johar) są
stuprocentowo prywatne. Szczerze – nie sądzę, że mam z nimi
układ zawodowy. To dla mnie bardzo jasne. Kiedykolwiek
robiłem film z którymkolwiek z nich, nigdy nie było mowy o
cyfrach, pieniądzach, datach czy scenariuszach.
Zawdzięczam wiele panu Yashowi, Karanowi i Azizowi Mirzy.
Ofiarowali mi wspaniałe filmy. A ich praca zawsze była
niezawodowa. Chodzi mi o to, że nigdy nie było zawodowego
powodu z mojej strony, by robić film – i z ich strony też,
jak sądzę. Wiele razy bywa, że Adi pyta: „Zrobisz ten
film?”, a ja mówię: „A chcesz?”. Ostatnio powiedział mi:
„Nie mogę znaleźć odpowiedniej obsady do naszego nowego
filmu. Ty to musisz zagrać”. Traktuję to po przyjacielsku. A
nie – „nie możesz znaleźć nikogo innego, więc to muszę być
ja?”.
Być może ostatnio nie brali mnie pod uwagę, ponieważ doszli
do wniosku, że to nie jest najfajniejszy film, jaką mogą mi
dać. Jeśli Karan nie zaoferował mi „Kaal”, który jest
zrobiony z tym samym uczuciem, jak jego inne filmy, to
dlatego, że gdzieś tam w środku myśli, że może dać Shah
Rukhowi coś fajniejszego. Tak to odbieram. Takie uczucia nas
łączą..
Najbardziej życzę sobie tego, by każdy film, jaki zrobią,
odniósł sukces. Jeśli w piątek będzie premiera ich i mojego
filmy, jestem pewien, że Yash Chopra powie: „Mam nadzieję,
że film Shah Rukha odniesie sukces”. A ja powiem to samo o
jego filmie. A w tym samym czasie będę się też modlił, by
mój film okazał się większym przebojem, niż ich, i oni
zrobią to samo. To jest na sto procent w porządku i wiemy o
tym.
Jeszcze – są plotki, że
posprzeczałeś się z Choprami, bo zapłacili Aamirowi Khanowi
więcej niż kiedykolwiek zapłacili tobie.
Po pierwsze – nie wiem, ile dostał Aamir za „Fanaa”. Nie
wiem, ile płacą komukolwiek. W rzeczy samej nie wiem, ile
pan Yash zamierzał mi zapłacić za „Veer-Zaara”. Nie
rozmawiam o tym wszystkim z Choprami i Karanem. Nie
wymieniam nigdy swojej stawki dziewięćdziesięciu pięciu
procentom ludzi, z którymi pracuję, ponieważ są dla mnie
bardziej przyjaciółmi niż partnerami w interesach.
Naprawdę nie powinienem o tym mówić, ale za nasze dwa
ostatnie wspólne filmy pan Yash przysłał mi pusty czek, bym
wpisał sumę, której oczekuję. Odesłałem je z powrotem,
mówiąc, że nie mogę tego zrobić, ponieważ on jest starszy
ode mnie. Żaden z nas nigdy nawet nie pomyślał o niedopłacie
czy nadpłacie.
Możesz porozmawiać z kimkolwiek – podczas moich piętnastu
lat tutaj nigdy nikogo nie zapytałem: „Ile mi za to
zapłacisz?”. Nie porównuję się z innymi aktorami. To, co
dostaję, wydaje się w moim umyśle największą sumą, jaką
kiedykolwiek dostał aktor. Nawet jeśli zapłacono mi 25
tysięcy rupii, myślę w taki sposób (śmiech). Nie biorę
pieniędzy za filmy, biorę je za przecinanie wstążek. Nigdy
nie przecinałem wstęgi dla Yasha Chopry. Po prostu robię dla
niego filmy.
Czy to prawda, że Choprowie
zażądali tantiem za każdą piosenkę ze swoich filmów, którą
wykonujesz na scenie?
Nigdy, i wiem, że nigdy nie zażądają. Ale Yash Raj to firma,
a firmy mają pewne zasady i ograniczenia, np. ekipy
telewizyjne nie są wpuszczane na plan, żaden materiał
filmowy nie może być pokazany w mediach, zanim nie pojawią
się trailery, nie wolno używać ich piosenek bez opłacenia
tantiem itd. I nie są jedyną firmą, która tak robi.
Jeśli Yash Raj Films ma pewne zasady, wszyscy musimy ich
przestrzegać. Nie traktuję tego osobiście. Jestem pewien, że
Yash Raj wysyła pismo do każdego, kto gra gdzieś ich muzykę,
i na to nie zezwala, jeśli ten ktoś nie płaci tantiem.
Myślę, że będę jedyną osobą, której oni pozwolą
wykorzystywać swoje piosenki (uśmiech). Jeśli moja piosenka
z jednego z ich filmów leci w radio, pan Yash poprosi o
pieniądze stację radiową, nie mnie.
Czy byłeś rozczarowany,
kiedy nie otrzymałeś National Award za „Swades”?
Tak, byłem rozczarowany. To dodałoby mi otuchy. Kiedy ludzie
zaczęli mówić pozytywne rzecz o mojej pracy, pomyślałem:
„Musiałem wykonać naprawdę dobrą robotę, skoro tyle osób tak
twierdzi”. Ludzie nie przestają powtarzać jak papugi, że
ciągle robię to samo, więc kiedy robię coś innego i jest to
doceniane – to bardzo miłe uczucie. Ale dlaczego ktoś
powinien dać mi National Award tylko dlatego, że jestem
inny? To nie jest moja prywatna własność.
Co nie znaczy, że nie zrobię znowu takiego filmu, jak
„Swades”. Ale kiedy nakręcę znowu odmienny film, a ludzie
powiedzą mi, że zagrałem w nim bardzo dobrze, nie będę miał
żadnych oczekiwań wobec czcigodnego jury National Awards.
(Uśmiecha się). Co do mnie – nie będę oglądał przez rok
filmów żadnego z filmowców zasiadających w jury National
Award.
Co sądzisz o Saifie Alim
Khanie, który zwyciężył w tym roku?
Gdyby to był ktoś inny, być może potraktowałbym to
osobiście. Ale ponieważ to Saif, muszę być serdeczniejszy.
Ponieważ naprawdę go lubię, zawsze jest on pełen szacunku i
powiedział kilka miłych rzeczy o pracy ze mną. Chciałbym
wierzyć, że są one szczere. Pewnego dnia powiedział mi:
„Shah, nauczyłem się od ciebie, że jeśli wystarczająco mocno
nienawidzisz przegrywać, przestajesz przegrywać”. Stwierdził
to w związku z aktorstwem, to było miłe. Znam osobiście jego
i Amritę, i jedyne, co mogę czuć wobec niego, to sympatia.
Jestem szczęśliwy, że Bóg dał mi taką możliwość, by osoba,
która wygrywa nagrodę, była kimś, o kim osobiście ciepło
myślę. Trzeba mieć bardziej otwarte serce – myślę, że tego
się w całej tej sprawie nauczyłem.
Byłeś zaskoczony, kiedy
„Paheli” został ogłoszony indyjskim kandydatem do Oscara?
Byłem miło zaskoczony, ponieważ zawsze się uważało, że
trzeba mieć do tego grupę poparcia. Myślę, że film jest
zmyślnym wyborem – ma wszystko, co przemawia do mentalności
Zachodu. Sprzedał się bardzo dobrze za granicą, grają w nim
najbardziej utalentowani nasi aktorzy, a jego znakiem
szczególnym mogą być tańce i piosenki. Jest bardzo dobry pod
względem technicznym, a dzięki Raviemu Chandranowi wygląda
pięknie. Myślę, że to bardzo dobry reprezentant Indii.
Teraz zrobimy, co w naszej mocy, i mamy nadzieję, że
zdobędzie Oscara.
Ale nie powiodło mu się
zbytnio na indyjskiej liście przebojów, a to był twój jedyny
film w tym roku.
Kocham „Paheli” i nie jestem rozczarowany jego sytuacją w
box-office. Jako producent kreatywny zrobiłem tyle, ile
mogłem, by był atrakcyjny. Ale jestem zawiedziony, że nie
mogłem zaprezentować kilku osób zaangażowanych w ten film –
Amitabha Bachchana, Rani Mukherji, Juhi Chawli, Suniela
Shetty’ego – w produkcji, która odniosła większy komercyjny
sukces. (Uśmiech). Wielu ludziom film się podobał, ale
jeszcze większej ilości nie przypadł do gustu.
Szczerze – „Paheli” mógł być jednym z pierwszych offowych
filmów, które odniosły sukces. Film przynależy do gatunku,
który mógłby pomóc reżyserowi inaczej myślącemu i stać się
większym przebojem. Ale jako że ja wyprodukowałem ten film,
zrozumiałem, dlaczego niektórzy reżyserzy nie przykładają do
tego wagi – nie chcą. Szanuję to i akceptuję.
Dużo było gadania, że Aamir
Khan, Salman Khan i ty dobrze się teraz dogadujecie. Czy
między wami trzema jest naprawdę dobrze?
Zawsze byliśmy przyjaciółmi, ale nigdy nie spędzaliśmy razem
wiele czasu. Mówię w imieniu naszej trójki, z całym
przeświadczeniem – jesteśmy absolutnie przywiązani jeden do
drugiego, mimo że każdy z nas ma odmienną filozofię życia.
Jestem szczęśliwy, gdy mam możność spotkania się z Aamirem i
Salmanem. Mógłbym nawet powiedzieć, że łączy nas specyficzne
uczucie, to normalne, a nie niezwykłe.
Wiem, że to dziwnie brzmi, ale myślę, że Aamira, Salmana i
mnie łączy niewidzialna nić. Może to zabrzmieć śmiesznie,
ale są takie imiona, które wypowiadasz razem, jak Heer i
Ranjha (bohaterowie popularnej pendżabskiej legendy –
przypis tłumacza) czy Romeo i Julia. Aamir-Salman-Shah Rukh
– z tymi też tak jest. Mówiąc o jednym, pamiętasz o dwóch
pozostałych. Być może jest tak dlatego, że jesteśmy w tym
samym wieku, mamy tę samą pozycję jako romantyczni herosi.
Są inni Khanowie, tak samo dobrzy lub lepsi, ale jakoś tak,
kiedy mówisz „Khanowie”, masz na myśli nas.
Pośród tylu przyjaciół,
fanów, ludzi, którzy cię kochają – masz chwile osamotnienia?
Już nie. Mam dzieci i dzieci moich przyjaciół. Dzięki nim
pozbyłem się części mojej samotności. Kiedy czuję się
samotny, po prostu bawię się z Aryanem, Suhaną i ich
przyjaciółmi. Jestem w jakiś sposób podobny do dzieci; są
moimi najlepszymi przyjaciółmi.
Chciałbyś, by Aryan był
taki, jak ty?
Aryan wygląda lepiej niż ja, jest bardziej wyluzowany i
zorientowany. Ale nie jest tak niegrzeczny, jaki ja byłem.
Mimo to wszystkie znaki wskazują, że będzie taki, jak ja.
Chciałbym, żeby mógł coś robić, nie zaczynając wszystkiego
od początku. Chcę, by miał dbającą o niego rodzinę. Nie
chcę, by mój syn kiedykolwiek musiał obawiać się porażki czy
straty. Mam nadzieję, że mój syn i córka nie będą musieli
martwić się o to, że muszą zająć się swoją rodziną, jak to
było ze mną. Mam nadzieję, że będę tutaj dość długo, więc
nie będą musieli się martwić o opiekę nad swoimi rodzinami.
Chciałbym, by wszystko, czego dokonałem, przyniosło korzyści
mojemu synowi i córce, nie w odniesieniu do ich karier, ale
życia prywatnego. Takiej jedynie różnicy pragnę.
Na koniec – czy jesteś
szczęśliwy?
(Uśmiecha się). Jestem taki szczęśliwy, że tego nie okazuję.
Tłumaczenie: Gosia JG
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"