Nigdy nie będę numerem jeden!
Rozmowa, która
ukazała się w Cineblitz z lutego 1996 roku
Tytuł oryginalny: I’ll never be number one!
Autor: Pammi Somal
Dla kogoś, kto pochodzi z rodziny należącej do średniej
klasy, początki w telewizji, zagrzanie miejsca w filmie, a
następnie tytuł najgorętszego Khana – to dość znacząca
zmiana. A jednak Shah Rukh pozostaje tym samych chłopakiem
ze szkoły świętego Kolumbana, który czasami nie może
uwierzyć, że tak mu się poszczęściło.
Rozsiadłszy się w komfortowym salonie, z psem na kolanach,
Shah Rukh ujawnia niektóre ze swoich osobistych myśli.
„Niedawno Subhash Ghai, Anil i ja siedzieliśmy w
klimatyzowanym vanie pana Subhasha. W odtwarzaczu był film,
grała symfonia, były drinki i rozmawialiśmy o milionach
rupii. Wielkość, jak się patrzy. Tak naprawdę nie umiem
powiedzieć, co wtedy poczułem. Anil rzucił na mnie okiem,
uśmiechnął się i zapytał: „Czy kiedykolwiek pomyślałeś, że
pewnego dnia będziesz to robił?”. Nie, nigdy! Może podchodzę
do tego zbyt emocjonalnie, ale miałem łzy w oczach. Pięć lat
temu, kiedy mieszkałem w Delhi, Ghai to była dla mnie
osobistość. Fakt, że dziś się z nim zadaję, mnie zdumiewa.
Mogę jedynie powiedzieć, iż Bóg był dla mnie tak dobry, że
modlę się, by to dobro się nigdy nie skończyło”.
Czy obawia się, że mogłoby?
„A czyż nie jest to prawda o ludzkiej naturze? O życiu
człowieka? Bóg obdarza cię dobrymi rzeczami, a one cię nęcą.
Wtedy zaczynasz żyć w ciągłej obawie, że nie będą trwały
wiecznie. Są chwile, które zachowujesz w pamięci. Pewnego
razu czytałem wywiad z Amitabhem Bachchanem i byłem
zachwycony tym, że jego ulubione perfumy to Azzaro, tak jak
moje. Pięć lat później odwiedzam pana Bachchana i piję z nim
herbatę... Boże! Co za chwila! Co za uczucie! Kto by tego
nie cenił?”.
Dzisiejszy aktor, mający wielu fanów, czyni specjalne
starania, by ich zadowolić.
„Nie czuję się gwiazdą i jestem pewien, że nie zachowuję
się, jak jedna z nich. Czasem mam wrażenie, że wszystko jest
nie tak. Są ludzie, którzy zachowują się jak gwiazdy, ale ja
po prostu nie potrafię. Może to dar od Boga, że chociaż
odniosłem sukces, nie dopuściłem, bym tak myślał. Może
jestem wybrańcem”.
Mówi się, że jest jedynym w wyścigu do bycia numerem
jeden, zajęcia miejsca supergwiazdy.
„Media bardzo szybko stawiają cię na piedestale i równie
szybko mogą cię z niego strącić. Z nikim nie rywalizuję.
Wiem, że robię filmy, które niewiele osób potrafi robić – i
vice versa. Nigdy nie będę numerem jeden. Nie wierzę w
numery. Jeśli wyznacznikiem jest popularność, to nawet
Charles Sobhraj (seryjny morderca – przypis tłumacza) jest
bardzo popularny. Powodzenie zależy od każdego hitu i klapy.
Ludzie spisali Govindę na straty, a ja uważam, że jest
niesłychanie popularny.
Według mnie kryteria bycia supergwiazdą to: dziesięć lat [w
branży], czterdzieści filmów i dwadzieścia pięć złotych
jubileuszy. Jestem tu tylko pięć lat, zrobiłem piętnaście
filmów i miałem pięć złotych jubileuszy. Potrzebuję jeszcze
dwudziestu!
Moje normy, jeśli chodzi o bycie supergwiazdą, są bardzo
wyśrubowane. Zgodnie z nimi nie jestem nawet wielką gwiazdą.
Ale oczywiście zasługuję na sławę, pochlebstwa i dobre
rzeczy, czy to dobra materialne, czy szczęście rodzinne. To
rodzaj rozgrzewki, która oznacza, że czekają mnie dobre
rzeczy”.
Ponieważ pali papierosa za papierosem, Gauri pyta go, czy
się denerwuje. W tej atmosferze gwiazdorstwa – czy to
możliwe?
„Całkiem możliwe, nie zapominaj, że testem także
człowiekiem” – przyznaje Shah Rukh. –„Dlaczego przywiązujemy
tak wiele wagi do gwiazdorstwa? Czy gwiazdy nie mogą być
normalne? Dlaczego mamy się modnie ubierać i patrzeć w
lustro dwadzieścia razy, by poprawić włosy? Chcę ubierać się
tak samo wygodnie, jak dotychczas. Mieć zawsze zwichrzone i
nieporządne włosy. Zmienię pojęcie gwiazdorstwa. Tak, jak
ludzie mówią: „Wąsy pasują do Nathurama”, tak powiedzą:
„Gwiazdorstwo pasuje do Shah Rukha!”. Nienawidzę
psychologizowania z tym „on jest gwiazdą”. Jaką gwiazdą,
człowieku? Jestem kawalarzem, błaznem, magikiem, wartym
tylko dwadzieścia rupii.
Jeśli więc Amitabh jest gwiazdą o najlepszym wyczuciu mody ,
a Dilip Kumar jest intelektualistą, Shah Rukh Khan będzie
pamiętany jako najbardziej wyluzowana i zwyczajna gwiazda”.
Na ulicy lub kiedy wybiera się na imprezę lub
uroczystość, musi czuć jakiś rodzaj gwiazdorskiej władzy?
„Jakiej władzy? Wstaję o siódmej, ubieram się, gram, tańczę
dla pieniędzy, dogadzam ludziom, targuję się o terminy.
Jeśli coś kupuję, informacja pojawia się na pierwszych
stronach, jeśli coś sprzedaję, mówi się, że jestem bez
grosza. Robię się sfrustrowany, więc wrzeszczę na swoją
ekipę. To wszystko jest bardzo smutne, wiesz? Ludzie
opacznie rozumieją to, że fani krzyczą i klaszczą na twój
widok. To nie jest władza, ale zwykła rozrywka, którą
zapewniasz. Jestem obiektem, który ma wartość ich pieniędzy.
Mam władzę, jaką ma tancerz kabaretowy czy kawalarz. Więc
nie przydaję sobie zbyt wielkiego znaczenia.
Mahesh Bhatt powiedział mi kiedyś, że jesteśmy środkami
prowadzącymi do celu. Ale w dniu, w którym poczujemy się
celem, to będzie koniec nas samych. Było osiemdziesiąt
milionów przede mną, będzie osiemdziesiąt milionów po mnie,
nie ma nic pewnego. Haruję jak wół, jestem to winien moim
producentom, a w dniu, w którym kończę dubbing, film staje
się dla mnie obcy. To brzmi beznamiętnie, ale taka jest
prawda. Jednak nikt nie może zarzucić, że Shah Rukh Khan nie
przykłada się do pracy”.
Więc kiedy wielki film, jak „Trimurti”, okazuje się klapą
– czy to nie boli?
„Oczywiście, że to cię przygnębia. Kiedy człowiek ciężko
pracuje, czuje się bardzo wyczerpany. Ale to nie znaczy, że
przestanę być zdopingowany. „Trimurti” był wielką produkcją
i jeszcze podczas kręcenia było z nim wiele problemów.
Smutno mi ze względu na nas wszystkich, ponieważ ciężko
pracowaliśmy. Ale to nie jest coś, co zabiorę ze sobą do
grobu czy co doprowadzi mnie do rozpaczy”.
Ludzie, którzy widzieli film, mówią, że Shah Rukh
przeszarżował, a Anil zagrał bardzo dobrze.
„Tak, Anil wykonał świetną robotę w „Trimurti”, ale to
smutne, że nikt nie poszedł do kina. Nawet ja nie widziałem
całego filmu. Myślę, że pójdę go zobaczyć.
To nie fair mówić o czymś, że poszło źle czy dlaczego tak
się stało. Gdyby ktoś mnie zapytał, co się udało w „Dilwale
Dulhania Le Jayenge”, nie byłbym w stanie odpowiedzieć.
Film, który dostarcza rozrywki przez dwie i pół godziny,
jest dobry, a ten, który tego nie robi – nie jest. W tym
kontekście „Trimurti” nie jest dobrym filmem”.
Shah Rukh pokłócił się nawet z reżyserem i producentem,
Pravinem Nischolem, by przełożyć premierę „English Babu Desi
Mem”, która miała być tego samego dnia.
Nie wpływałem na Pravina, dopytywaliśmy wszystkich
indyjskich dystrybutorów, a on jest jednym z nich. Wszyscy
sugerowali, że ten obraz nie powinien mieć premiery z
wielkim filmem, bo to będzie harakiri. Spróbowaliśmy tego
wcześniej z „Oh Darling Yeh Hai India!” i „Guddu”, i oba
okazały się klapą. Nawet „Beqabu”, „Himmat” i „Rajkumar”
zostały przesunięte przez tego samego dystrybutora,
Bharatbhaia”.
Ktoś słyszał, jak Shah Rukh powiedział Mukulowi Anandowi,
że „English Babu Desi Mem” to gówniany film.
„Nigdy nie powiedziałbym czegoś takiego żadnemu reżyserowi.
Powiedziałbym coś tak osobistego tylko żonie. Sprowadź mi tu
tego kogoś, a dam mu w gębę za kłamstwo. „English Babu...”
to sympatyczny film. Sonali świetnie w nim zagrała, to w
dużej mierze jej film”.
Który reżyser był w stanie najlepiej wyzyskać jego
talent?
„Ktokolwiek powiedział mi, by zrobić to, co robię. Próbuję i
improwizuję na planie, ale to zależy od reżysera. Rakesh
Roshan pozwala mi improwizować, jest takim typem reżysera.
Aziz Mirza daje mi całkowicie wolną rękę. Aditya Chopra ma
pewną dominantę, w ramach której pozwala ci improwizować.
Pokładam pełną wiarę, jeśli chodzi o wszystkie moje role, w
moich reżyserów. Po „Kabhi Haan Kabhi Naa” myślałem, że
zajmie mi kolejne cztery lata, by rozwinąć się aktorsko, ale
Adi przyczynił się do tego, że ewoluowałem dużo szybciej.
Był Adi, Karan, Kajol i ja – wszyscy młodzi. To było tak,
jakby studenci filmowi robili „Dilwale...”. Naprawdę
nauczyłem się mnóstwo od Adiego jako aktor”.
Jeśli chodzi o nasze heroiny, najwyraźniej uważa, że są
przeceniane.
„Czasopisma nadają takie tytuły, jak „supergwiazda”, czy
mają manię mówienia tak, o Raveenie, Mamcie, a ostatnio
nawet o Urmili. Nie próbuję nikogo umniejszać, ale dlaczego
ludzie przeceniają te aktorki? Słyszałem, że Sushmita Sen
podpisała umowę na 75 lakhów. Powiedz mi, zasługuje na tyle?
Czy jest aktorką? Zrobiła coś wcześniej? Czy ktokolwiek
zaoferował Naseruddinowi Shahowi albo Omowi Puriemu 75
lakhów? Oni są fantastycznymi aktorami. Zasadą gry, by być
uznanym, jest uzyskanie jakiegoś szacunku, dzięki pieniądzom
i projektom, w których uczestniczysz. To się nazywa
konsekwencja.
Myślę, że Hema Malini jest ostatnią z gwiazd. Jest
przepiękna. Skoro mówisz o uznaniu i zwycięzcach, dlaczego
nie porównasz się do Nargis, Madhubali, Hemy Malini? Albo
Sridevi, Amitabha Bachchana czy Dilipa Kumara? Dlaczego
porównujesz je tylko z nimi samymi? Nawet dziś taki uliczny
Romeo, który droczy się z dziewczyną na ulicy, powie: „Kya
samajthi hai apne aapko? Hema Malini czy Sridevi?” Te dwa
nazwiska. To są sławy”.
A co z Kajol, która zagrała z Khanem w trzech z rzędu
przebojach?
„Ona mnie oszałamia. Kiedy po raz pierwszy ją spotkałem na
planie „Baazigara”, myślałem, że jest szalona! Przyszła,
wrzeszczała i piszczała, była zupełnie niedbała. Nie miała w
sobie nic z heroiny. Myślałem, że ktoś się pomylił.
Przyszedł do mnie Aamir, by zapytać o Kajol, bo robili
casting do „Baazi”, a wiedział, że kręcę z nią film.
Zobaczyłem tę dziewczynę na planie i zostawiłem Aamirowi
wiadomość na automatycznej sekretarce: „Nie!”. Tego samego
wieczoru zobaczyliśmy nakręcone materiały, a ta dziewczyna
na ekranie była magiczna. Zadzwoniłem do Aamira i zostawiłem
kolejną wiadomość: „Po prostu ją zatrudnij”. Powtarzam
ciągle, że jest naturalna, ale teraz osiągnęła szczyt tej
naturalności. Musi się nauczyć aktorskiej techniki. Naseer
powiedział mi tak kiedyś”.
Shah Rukh i Kajol tworzą cudowną parę i gdyby chodziło o
innego aktora, byłoby już pełno plotek o romansie. Ale Shah
Rukh nie ma takiego problemu. Jak to się dzieje?
„Mam bardziej współczesny sposób myślenia, w którym kobieta
nie jest zaledwie obiektem seksualnym. Dyskutuję z nimi,
gawędzę i ogólnie miło spędzam czas. Czego jeszcze się
oczekuje, co jeszcze miałbym robić z aktorkami, z którymi
gram? Nie czuję potrzeby romansowania”.
Shah Rukh odmawia nawet pozowania do sesji
fotograficznych ze swymi heroinami. Czy Gauri jest taka
zazdrosna?
„Gauri jest dokładnie tak zazdrosna, jak powinna być żona.
Bardzo mnie kocha i nie chciałaby mnie stracić, czy to z
powodu pracy, czy innej kobiety, czy śmierci. Ani ja nie
chciałbym utracić jej z żadnego z tych powodów. Nie jest
zazdrosna z powodu żadnej dziewczyny, ponieważ wie, że nie
potrafię kochać nikogo innego tak bardzo, jak kocham ją.
Mówi mi też, że to byłaby moja strata, nie jej. Nie chcę
nawet mówić, że sobie ufamy, bo to komunał”.
Shah Rukh utracił kobietę, którą kochał najmocniej –
swoją matkę. Czy z upływem lat pamięta ją jeszcze lepiej?
„Straciłem tatę w 1981 roku. Byłem młody i spędzałem więcej
czasu z mamą. Kiedy tracisz jedno z rodziców, masz skłonność
do związywania się bardziej z drugim. Tęsknię teraz za tatą,
był wspaniałym człowiekiem. Jestem szczęśliwy, że on i moja
mama są tam razem. Kiedy odeszła, bardzo to przeżyłem. Ale
myślę, że mama widzi mnie teraz, moje filmy docierają do
nieba, też je tam ogląda.
Uważam, że rodziców traktuje się jak oczywistość. Coś nie
szło, a ja krzyczałem na mamę, jakby była za to
odpowiedzialna. Dziś żałuję, że byłem samolubny... Żałuję
tych wszystkich kłótni, brakuje mi tej miłości. Nie wpadam
we wściekłość, bo sam jestem rodzicem. Muszę opiekować się
moją siostrą i żoną. Czuję się jak ich rodzic. Czuję się
odpowiedzialny. Kiedy widzę je szczęśliwe, sam jestem
szczęśliwy”.
Stał się modny jako romantyczny bohater, czy mu się to
podoba, czy nie.
„Nie jestem zbyt romantyczną osobą. Nie wiem nawet, kiedy
zaczęło się uczucie między mną i Gauri, a nagle już trwało w
najlepsze! Ale „Dilwale...” jest najbliższe tego, co bym
zrobił. Lubię działać trochę po łobuzersku, nigdy nie jestem
poważny.
Jeśli pamiętałbym romantyczne wydarzenia w moim życiu, to
byłoby granie. Prawdziwa romantyczność nigdy nie jest
odgrywana, nie ma prób. Nie pamiętam, co zrobiłem lub
powiedziałem Gauri, to przychodziło bez wysiłku i było
spontaniczne. Nawet jeśli Gauri przypomina mi jakieś
wydarzenie albo to, co powiedziałem, to wywołuje uśmiech na
moich ustach. Pamiętam, że nazywałem ją G.C., od Gauri
Chibber. Nigdy nie czułem się tak swobodnie z żadną inną
dziewczyną, jak z Gauri. Dlatego ją poślubiłem”.
Czy to powód, dla którego nigdy nie czuł potrzeby
patrzenia na inną kobietę?
„Tak naprawdę w czasie zalotów musieliśmy być bardzo uważni.
Nawet jeśli szliśmy na imprezę, mógł tam być jej brat. Więc
my mogliśmy tańczyć, każde ze swoim partnerem, a jednak
pozostawać blisko siebie. Nawet jeśli to znaczyło, że
dotykamy się tylko rękawami ubrań! Dla mnie mój romans z
Gauri zaczął się po ślubie. Wtedy zaczęliśmy cieszyć się
tym, że możemy swobodnie bywać w publicznych miejscach i
robić wszystko, co chcemy. Więc nie czuję potrzeby romansu z
którąkolwiek z moich heroin”.
Czy chciałby pracować z jakąś konkretną aktorką?
„Taaa... Z Madhubalą i Meeną Kumari” – uśmiecha się.
Poczucie humoru wróciło i Shah Rukh znów jest normalny...
jest sobą!
Tłumaczenie: GosiaJG
©
Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"