|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Zryw zza krat
Wywiad dla GQ z lutego 2010 roku
Autor: Rajeev Masand
W przemyśle zdominowanym przez garstkę wpływowych familii
nie wszyscy odczuwają przyjemność, przyglądając się
królewskim rządom Shah Rukha Khana.
W ekskluzywnym, wyjątkowym wywiadzie supergwiazda o umyśle
jak brzytwa mówi GQ, jakim sposobem wciąż utrzymuje się na
linie.
Docieram do rozrastającej się rezydencji Shah Rukha Khana w
Bandrze o 23.30, obawiając się najgorszego. Na coś, co
okazało się czterominutowym spotkaniem z gwiazdą, czekałem
swego czasu trzysta sześćdziesiąt minut na planie w Film
City.
Kiedy po raz pierwszy jest mowa o tym artykule, Shah Rukh
Khan sam proponuje spotkanie na luzie: „Przyjedź do mnie,
nie będziemy się musieli spieszyć”. Mój umysł próbuje się
dopasować. Moje serce zamiera. To będzie bardzo długa noc.
Ale Shah Rukh lubi sprawiać niespodzianki. Zbroję się w
książkę, iPoda i magazyn. A on przychodzi mniej niż dziesięć
minut po tym, jak się rozsiadłem.
Podczas naszych pogaduszek przed wywiadem zdradza, że miał
zapełniony po brzegi dzień. Albo dwa. Pomiędzy spotkaniami w
sprawie budżetu a przymiarkami kostiumów do nowego filmu o
superbohaterze, „Ra. 1”, spieszył do następnych drzwi w
Mehboob Studios na sesję zdjęciową okładki GQ, wisiał do
góry nogami na linie – w ramach sensacyjnego „wejścia”
podczas rozdania nagród, bawił się do siódmej rano na
urodzinach Hrithika Roshana („Zaprosiliśmy gości do domu,
zanim policjanci zdążyli nas zamknąć tam, gdzie wcześniej
imprezowaliśmy”), doglądał nagrywania muzyki do nowego
filmu, spotykał się z prasą w związku z nadchodzącą premierą
„My Name Is Khan” i spędzał czas z dziećmi, tuż przed tym
zanim się pojawił – spóźniony mniej niż dziesięć minut! – na
spotkaniu ze mną.
W śnieżnobiałym t-shircie od Armaniego, jasnoniebieskich
dżinsach Adriano Goldschmied, w trampkach Cesare Paciotti i
z zegarkiem Tag Heuera na nadgarstku („Chciałem mieć własny,
odkąd byłem dzieckiem”), Shah Rukh Khan sadowi się na
kanapie naprzeciw mnie w swoim ogromnym gabinecie. Rozmowa
toczy się wokół spraw branży, w której został usunięty ze
szczytu przez innego Khana; pomimo tego, kiedy tylko założył
sobie konto na twitterze, w przeciągu niecałej doby
dołączyło do niego trzydzieści tysięcy zwolenników (w
chwili, kiedy ten wywiad się pojawi, dziewięć dni po
rejestracji, będzie miał ich ponad siedemdziesiąt tysięcy).
Shah Rukh opiera się wygodnie i z pewnością siebie odpowiada
na pytania o brak poczucia bezpieczeństwa, starzenie się i
swoje zakłopotanie w bliskich relacjach.
Jest prawie trzecia nad ranem, kiedy wreszcie kończymy. Shah
Rukh nigdy nie jest o czasie, pomijając loty („Przez
osiemnaście lat nigdy nie spóźniłem się na lot, chociaż moja
żona mówi za każdym razem, że tak będzie”). Ale czasami,
kiedy najmniej się tego spodziewasz, zaskoczy cię. Książka,
gazeta i iPod pozostały nietknięte w moim plecaku.
Film Aamira Khana, „Three Idiots”, zarobił ponad 300
crore. Początkowo był on oferowany tobie. Czy tracisz
poczucie bezpieczeństwa, kiedy film innego aktora osiąga
sukces?
Nie myślę o tym zbyt wiele, ale patrząc na filmy, które
zrobiłem, i na to, jaki osiągnęły sukces, byłbym
niewdzięcznym łajdakiem, jeśli porównywałbym siebie do
kogokolwiek. Każdy film, który robię, jest najlepszy na
świecie. Zapominam o niefortunnych spotkaniach z ludźmi, tak
jak zapominam o filmach, których nie zrobiłem. Nie żartuję.
„Three Idiots” osiągnęli taki sukces, że sobie
przypomniałem, ale właśnie zapomniałem o „Slumdog
Millionaire”. Nie jestem częścią tego filmu i nie żyję nim.
Nigdy nie odmówiłem udziału w filmie z powodu jego jakości.
Mówiłem „nie”, bo kręcąc go, nie byłbym zadowolony.
Podobnie, jeśli nie odniósłby sukcesu, to nie robiłbym tak
(klaszcze i się uśmiecha): „Dzięki Ci, Boże!” Ale teraz to
wielka sprawa, że w jakimkolwiek filmie odmówię udziału,
staje się największym hitem w kraju lub na świecie.
Cieszysz się ze względu na Aamira Khana?
Zawsze raduję się z powodu filmu i ludzi w niego
zaangażowanych. Kiedy czytam, co Aamir mówi czy słyszę jego
wypowiedzi, dostrzegam, że dokładnie obserwuje dane i cyfry.
Szczerze – ja nie. Ja lubię słuchać, jak ludzie zwracają się
do mnie: „Spędziłem wspaniale czas, oglądając twój film”. On
naprawdę zasługuje na to, by być największą gwiazdą w tym
kraju. Pracuje od tak dawna – pracuje ciężko, sumiennie i
wiele rozważa. Mówię Aamirowi: „Ty myślisz, a potem
działasz, podczas gdy ja działam, a potem myślę. Pewnego
dnia ty zardzewiejesz, a ja się zużyję”. Obaj przeminiemy…
(uśmiecha się). Cieszę się ze względu na niego, ale
szczerze, nie zamierzam świętować z tej okazji.
Ile razy traciłeś poczucie bezpieczeństwa z powodu kogoś
innego?
Z powodu Hrithika Roshana. Nawet z nim na ten temat
dowcipkowałem. Ostatnio podczas rozdania nagród, kiedy
zwisałem z dźwigu, powiedział: „Złaź na dół”, a ja
zażartowałem: „Nie zejdę. Kiedyś już prawie ściągnąłeś mnie
w dół”. Ale to nie było z powodu Duggu (Hrithika Roshana –
przypis autora) czy filmu. Chodziło o artykuł w India Today.
Rozpisywano się w nim, jaki to jestem stary, skończony, jak
to wszystko dla mnie dobiegło już kresu.
Mniej więcej w tym samym czasie, pamiętam, pojawił się inny
tekst o tym, ze moja firma produkcyjna jest zerem. Artykuł
był zatytułowany: „Sen obrócony w koszmar” („Dreams Turn
into Nightmare”; firma SRKnazywała się Dreamz Unlimited –
przypis autora). Pomyślałem: „Do cholery!” Dziennikarka
napisała w nim coś, co mnie zraniło.
Za każdym razem, kiedy pytałem mojego syna, kto jest
najlepszy, uczyłem go, by odpowiadał: „Ty, tatusiu”. Kiedy
dziennikarka wychodziła, żartem zapytałem Aryana: „Powiedz
jej, kto jest najlepszy”, a on powiedział: „Ty, tato”.
Ostatnie zdanie artykułu brzmiało: „Trzeba więcej niż jego
sześcioletniego syna, by świat uwierzył, że jest najlepszy”.
Pomyślałem wtedy: „Daj spokój, to był tylko żart!” Czułem
się naprawdę źle. Miałem kontuzję kolana. Byłem w Londynie,
w ciemnym apartamencie, w towarzystwie żony, oczekując na
operację. To był najbardziej ponury okres w ciągu tych
dwudziestu lat. Ale wiedziałem, że się nie skończyłem.
Szeroko komentowane w mediach rozłamy z Aamirem i
Salmanem, niełatwa relacja z Bachchanami, rywalizacja z
Akshayem Kumarem, a teraz doniesienia, że Farah Khan
kontynuuje karierę bez ciebie. Dla kogoś z zewnątrz wygląda
to tak, że Shah Rukh Khan z nikim nie ma udanych kontaktów.
Tak, to prawda, przyznaję. Nie odnajduję się dobrze w
relacjach z innymi. Mogę być odbierany jako ktoś, kto używa
innych, manipulator, niezainteresowany, dziwaczny, wycofany,
obcy, arogancki… z zewnątrz. Ale ci, których to dotyczy,
wiedzą, jaka jest prawda. Mój rozłam z Salmanem ma podłoże
prywatne, nie dotyczy pracy. Nie było żadnych problemów z
Aamirem i Amitem-ji. Tak, czasami nie potrafię trzymać gęby
na kłódkę, ponieważ jestem wrażliwy – albo ludzki – jeśli
chodzi o mój status gwiazdy. A z powodu mojego poczucia
humoru i impulsywności mam skłonność do zapominania, że ten
drugi człowiek też jest delikatny. To mechanizm obronny.
Ale próbuję się hamować. Mówiąc szczerze, jeśli chodzi o
Farah – jej praca ją określa. Żadne z nas nikomu nie jest
nic dłużne. Jestem o tym przekonany. Chce przeć do przodu,
wiem o tym. Ja nie mam wpływu na sukces.
Nie ma rozłamu między mną a Amitem-ji i jego rodziną.
Problem z panem Amarem Singhem rozwiązałem na premierze
„Paa”. Byłem szczęśliwy, że mogę zobaczyć dobry film; on do
mnie podszedł i powiedział: „Wiele się wydarzyło”. To byłe
miłe z jego strony.
Jednak są dni, kiedy czuję się wewnętrznie samotny. Zgaduję,
że po prostu taki już jestem. Nigdy nie wchodziłem w bliskie
relacje, ponieważ się tego boję. To moja tarcza. Straciłem
rodziców, więc teraz nie lubię, kiedy związki się sypią.
Muszę przyznać, że w wieku czterdziestu czterech lat nie
radzę sobie z relacjami społecznymi i emocjonalnymi. .
Czy uważasz, że są ludzie, którzy chcieliby zobaczyć
twoją porażkę?
Tak, ze trzy, cztery razy w roku. W pozostałe trzysta
sześćdziesiąt dni – nie. Nie ma znaczenia, czego ktoś chce.
Może chcieć czegokolwiek. Wierzę, że Allach nie słucha próśb
o negatywnym wydźwięku.
Trudno wytłumaczyć dzieciom, dlaczego ich
czterdziestoczteroletni tata bierze się za łby ze swymi
kolegami?
Było mi bardzo wstyd z powodu sprawy z Salmanem. Mam
nadzieję, że to już nigdy mi się nie przydarzy. Nie
wiedziałem, jak to wyjaśnić i wreszcie im powiedziałem:
„Czasem są ludzie, którzy po prostu się nie dogadują”.
Szczęśliwie lub nie, moje dzieci nie czytają gazet, to był
plus dla mnie. Szczerze, tego dnia (na urodzinach Katriny
Kaif, gdzie aktorzy się pokłócili – przypis autora) miałem
wyjść, nie byłem tam po to, by walczyć, słownie czy inaczej,
byłem zmęczony, nadwrażliwy i pęknąłem. To było okropne z
mojej strony – pójść na imprezę i zachować się
nieodpowiednio w stosunku do gospodarzy. Czuję się z tym
źle. Nie przeszkadza mi to, że nie rozmawiam z Salmanem.
Jesteśmy zbyt różni. Jego życie to jedno, moje to drugie,
nie mają punktów stycznych.
Trzy rzeczy, których się nauczyłeś w branży podczas tych
dwudziestu lat?
Tego, że nikt nie rozumie mojego poczucia humoru (uśmiecha
się). Szczęście to sukces w piątek. A wszystko to się
dzieje, jeśli masz szczęście. Najprzyjemniejsze w tym
przemyśle jest to, że wszystko jest jasne. Jeśli wierzysz,
że masz środek prowadzący do celu, zawsze odniesiesz tu
sukces. Jeśli wierzysz, że ty jesteś celem, będziesz się
czuł oszukany, nieszczęśliwy, upokorzony. Branża jest jak
przyjemna wersja mafii. Idziesz do przodu albo wysiadasz: to
nic osobistego, tylko biznes. Karan Johar dobrze to wyłożył.
Powiedział, że nazywa się to przemysłem filmowym, nie
filmową rodziną czy braterstwem. Jesteś tu, by robić swoje.
W przeciwieństwie do innych aktorów nie byłeś łączony z
żadnymi skandalami. Nie oszukujesz? Czy po prostu dokładniej
zacierasz ślady?
Nie oszukuję. Nigdy nie ciągnęło mnie do oszukania
kogokolwiek: finansowo, emocjonalnie, uczuciowo. To nie
znaczy, że jestem najbardziej moralnie nienaganną osobą.
Zwyczajnie myślę sobie, że kantowanie jest nikczemne. Mój
problem polega na tym, że nie umiem powiedzieć „nie”. Jestem
zbyt uprzejmy. Nie umiem unikać ludzi, z którymi nie chcę
przebywać. Układ seksualny na wieczór, dwa czy pięć, a potem
próby unikania… to by zmąciło mój spokój. W każdym razie
myślę, że czas na romanse czy zdradę minął. Ponieważ nigdy
nie zdradzałem, połowa ludzi stwierdziła, że jestem gejem.
Ale teraz jestem też za stary. Gdybym teraz chciał zdradzić,
ludzie powiedzą: „Kłamstwa opowiada, skubaniec”. Poza tym,
kiedy przyjechałem do Mumbaju, mnóstwo ludzi miało pewne
wyobrażenie o przemyśle filmowym. Było dla mnie ważne, by
móc im powiedzieć, że to nieprawda. Więc obiecałem mojej
żonie: „Możesz iść ze mną na każdą imprezę bez obawy, że
spałem z jakąkolwiek kobietą na niej obecną. Nie będzie
dziewczyny, która przywita cię i która będzie mnie znać
lepiej niż ty”. Taką obietnicę poczyniłem w moim sercu.
Jednak jestem przywiązany do wielu dziewczyn, z którymi
pracuję. Ale fizyczność nie jest tego istotnym elementem. Bo
wiesz, to jest to, do czego się przywiązuje zbyt wielką
wagę.
Mimo to, hipotetycznie, mógłbyś się przespać z każdą
kobietą, z którą byś chciał, prawda?
Tylko hipotetycznie, tak… (śmiech). I chciałbym, by to
pozostało hipotetyczne, ponieważ pomysł, że mógłbym próbować
i poniósłbym porażkę, jest kompletnie dołujący. To mogłoby
zrujnować mój wizerunek (śmiech).
Jednak szczerze – nigdy nie umiałem podejść do dziewczyny,
by z nią porozmawiać. Pierwszą dziewczyną, którą poprosiłem
o taniec, była moja żona. Byłem przerażony, że może odmówić.
Gdyby odmówiła, nadal nie byłbym żonaty. Nie umiem podejść
do dziewczyny i z nią flirtować. Potrafię je oczarowywać.
Taki jestem. Jestem dżentelmenem.
Czy jesteś przygotowany na rozmowy o kwiatkach i
pszczółkach ze swoimi dziećmi?
Już z nimi rozmawiałem. Nie rozmawiam z moimi dziećmi jakimś
infantylnym kodem. Nie mają przezwisk. Jeśli cokolwiek chcą
wiedzieć, mówię im tak, jak jest – moja żona czasem się
przez to denerwuje. Po raz pierwszy usłyszałem, jak Aryan
używa słowa na cztery litery, biegając dookoła stołu, przy
którym byli zgromadzeni goście, strzelając z plastikowej
broni i krzycząc: „“F**k, f**k, f**k”. Sądzę, że zobaczył to
w jakimś filmie i powtarzał. Myślał chyba, że tak się
krzyczy, kiedy się strzela. Więc wyjaśniłem mu, co to
znaczy. W zasadzie powiedziałem im obojgu: „Słuchajcie,
jestem z Delhi. Znam mnóstwo brzydkich słów. Indusi z
Północy tak mają – a może ja. Ale nigdy nie używałem ich w
obecności moich rodziców, nie pozwoliłem, by się wymknęły”.
Innego dnia przyszedł po meczu futbolowym i zapytałem go:
„Ubliżyłeś komuś?” A on powiedział: „Tak, tato”. Zapytałem
go, jak, a on mi dał próbkę. Zmartwiłem się, bo usłyszałem
jakiś obcy akcent. Nie brzmiało to jak prawdziwe hindi. Więc
usiadłem z nim i powiedziałem: „Rób to, jeśli już musisz,
ale rób porządnie. Posłuchaj i powtórz”. Gauri była bardzo
zła. Zapytała: „Dlaczego uczysz go tak mówić?”
Odpowiedziałem, że nie uczę go, już umiał.
Stwierdziłeś, że jesteś najszczęśliwszy w towarzystwie
swoich dzieci i ich przyjaciół. Czy przyjaciele nie są
przytłoczeni faktem, że przebywają z SRK?
Wcale, stary. Są fantastyczni. Uwielbiam towarzystwo kobiet
i dzieci. Nie znoszę towarzystwa facetów. Nie lubię z nimi
gadać – zawsze gadają o biznesie, pieniądzach, seksie.
Mężczyźni próbują mi zaimponować. Ostatnio jakiś facet
powiedział: „Nooo, podobają ci się jej cycki?” Wkurzyłem
się. Życie to coś więcej niż piersi, stary. Jeśli patrzysz
na dziewczyny, to nie dlatego, bo to cool. Bądź szczery,
otwarty. Mężczyźni zawsze chcą, byś się dowiedział, co
zrobili. Myślę, że to nudne.
Twoje dziwactwo?
Mam osobliwy stosunek do skarpetek. Powinny dobrze leżeć.
Mogę się spóźnić na lot, ale jeśli ze skarpetkami jest coś
nie w porządku, muszę je zdjąć. Nie ubiorę nylonowych
skarpetek do trampków. Kiedy czasem jestem zdenerwowany na
planie, to z powodu skarpetek. Nie założę brązowych. I
nienawidzę wielokolorowych.
Czy jest jakaś rzecz, której Shah Rukh Khan nie potrafi ?
Nie umiem śmiać się na zawołanie na ekranie. Mam z tym
wielki problem. Lata minęły, odkąd zagrałem scenę tubalnego
śmiechu. Nie umiem się śmiać także w prawdziwym życiu; dużo
się uśmiecham. Kiedy się nagle roześmieję przy dzieciach czy
bliskich przyjaciołach, przerywają i gapią się na mnie.
Śmieję się może raz na dwa lata. I nie mam snów. Zbyt twardo
śpię. Ale często śnię na jawie. Czasem widzę film, czasem
gram w grę w trójwymiarze w mojej głowie, czasem wymyślam
zabawki. Czasami widzę siebie na scenie, wygłaszającego mowę
oscarową. Zawsze wtedy mówię: „Jestem dumny z mojego kraju”.
Uwielbiam śnić na jawie. Najdziwniejsze jest to, że marzenia
na jawie się realizują.
Tłumaczenie: GosiaJG
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|