|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
przemówienia
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Król serc
Wywiad dla Hi! Blitz, listopad 2011
Tytuł oryginalny: 'The King of Hearts'
Autor: Shalini Sharma
Nota od wydawcy
13 listopada 2011
Witaj, czytelniku!
W tym miesiącu minie nam 7 lat!
Osobiście uwielbiam rocznice. Są one miarą naszej ciężkiej
pracy i sukcesu z poprzednich lat. Hi! Blitz, już o tym
pisałam, ale nie mogę się powstrzymać żeby nie powtórzyć,
został stworzony wiele lat temu dzięki pewności Dr Vijaya
Mallya, że indyjscy konsumenci znajdujący się na doskonałej
drodze do osiągnięcia dobrobytu gospodarczego będą
potrzebowali czasopisma, które będzie odzwierciedlało nowe
Indie. Jako największy propagator pewnego stylu życia w
Indiach, chciał czasopisma, które będzie wtórowało
zwieńczonym sukcesem aspiracjom Indusów poszukujących
takiego właśnie modelu życia. Era braku pewności siebie
minęła. Indusi zarabiali pieniądze; chcieli cieszyć się
dostatkiem i kto lepiej, jak Król Dostatku, mógł wprowadzić
ich w ten czas. W ten właśnie sposób powstał Hi! Blitz. Ze
skromnością pozwolę sobie to powiedzieć: staliśmy się
ostatnim krzykiem mody od pierwszego wydania. Tak właśnie
zaczęła się historia sukcesu, ale to chciałabym pozostawić
osądowi moich czytelników.
Do pracowników VJM Media, którzy pracowali bez wytchnienia,
by doprowadzić ten magazyn do miejsca, gdzie jest dzisiaj -
wielkie podziękowania za Waszą pasję i oddanie.
Sprawiliście, że magazyn jest piękny i odniósł sukces. Dla
mnie samej była to niesamowita podróż do nauki, zrozumienia
i przyswajania - i zawsze będę wdzięczna Dr Mallyi za danie
mi tej możliwości, by wspólnie budować pierwszy indyjski
magazyn poświęcony stylowi życia.
Nasz człowiek z okładki, Shah Rukh Khan, jest w naszej
opinii "Najpiękniejszym Indusem". Chłopak wywodzący się z
delhijskiego teatru, wciąż cierpiący po stracie rodziców,
przybył do bombajskiej fabryki snów i bez pieniędzy, bez
wsparcia filmowej dynastii, stał się największym idolem w
kraju. Ukłon dla King Khana.
Świętujemy naszą rocznicę z listą 50 Najpiękniejszych w
Indiach. Listą ludzi, którzy uosabiają rzadką mieszankę
inteligencji, charyzmy, sukcesu, urody, szyku i pewności
siebie. Cieszcie się tym towarzystwem. Jest piękne!
Shalini Sharma
Król serc
Dochodzi północ w urządzonej ze smakiem bibliotece Shah
Rukha Khana, pełnej półek z książkami, które, jak twierdzi,
wszystkie przeczytał. Cały bungalow brzęczy niczym rój
pszczół, głosami ekipy, która będzie tu pracowała przez całą
noc. W tej nocnej godzinie supergwiazdor, o którym mówi się
najwięcej spośród wszystkich w kraju, opowiada wydawcy
Shalini Sharmie o szaleńczej jeździe bez trzymanki, jaką
jest bycie SRK.
Zawsze posiadał niezwykle dużo energii, ale "Ra.One" wyniósł
ją na poziom wręcz maniakalny. Powiedzieć, że w tym filmie
idzie na całego, to ogromne niedomówienie. To tak jakby
chciał, żeby cały kraj - i nie tylko - został całkowicie
pochłonięty przez jego opus magnum; i tak, niemal tego
dokonał. Nic, ale to nic nie wydaje się być nietknięte przez
"Ra.One". Przemysł filmowy i branżowi obserwatorzy są
onieśmieleni gwałtownym atakiem na wszystkich poziomach,
przeprowadzonym przez jednego człowieka. Nigdy wcześniej
żaden film nie był promowany na niemalże rok przed premierą
z taką zaciekłością. Sprawa ta przejdzie do historii jako
studium pionierskiego przypadku. Ale nad tą jego rolą często
zbyt szybko przechodzi się do porządku dziennego. Pośród
całego przepychu i kontrowersji, jakie otaczają najbardziej
ekstrawaganckiego spośród supergwiazdorów Bollywood,
zapominamy, ile z pioniera jest w "tym Shah Rukhu Khanie".
Jest tego mnóstwo - produkcja własnych filmów, machina
reklamowa kierująca większością przedsięwzięć, taniec na
każdej scenie (włączając w to twoje wesele, jeżeli możesz
sobie pozwolić na jego cenę), firma producencka Red Chillies
pracująca przy filmach, programach telewizyjnych, reklamach,
a teraz studio VFX specjalizujące się w dziedzinie cyfrowych
efektów specjalnych... i wiele innych. On wskazał kierunek,
a inni podążają za nim, ale on jest zawsze o krok do przodu.
Jakkolwiek zgrabnie nie próbowałby sprzedawać siebie jako
aktora, ten człowiek panujący nad rozrastającym się
imperium, jest nade wszystko agresywnym biznesmenem -
wizjonerem. Jest szczęśliwy, karmiąc cię wizerunkiem
supergwiazdy - piękna posiadłość, atrakcyjna żona, bystre
dzieciaki, beztroscy przyjaciele i oszałamiające wieczory,
ale za kulisami cała armia pracuje nad stymulacją i
realizacją tych projektów, które niewiarygodny hiper-umysł
generuje podczas dnia. Jest zatem sprawny zespół (mówi o
ośmiu; właśnie zwerbował jedną z mojej ekipy, więc teraz
dziewięciu!) dziewczyn, które chodzą za nim krok w krok i
przypominają mu o trylionie spotkań. Są ochroniarze,
śledzący każdy jego ruch podczas kolejnych wyjść,
wtajemniczeni w jego liczne zajęcia, ale jeśli żyjesz w tym
świecie, będziesz wiedział, że istnieje wiele układów, które
zostały złamane dla tego filmu.
Przyznaje, że ma 250 osób pracujących dla niego i przez
niego opłacanych, i że wkrótce przeniosą się one do nowego,
dziewięciopiętrowego budynku. Uświadom to sobie. O tym, że
marka SRK zmierza ku zmianie w zupełną korporację, zaledwie
się szepcze... Zamierza stać się jeszcze większy, wręcz
gigantyczny, ale nie mówi się o tym zbyt głośno. Ponieważ
Shah Rukh wie, że każdy może zarabiać pieniądze czy budować
imperium. Trzeba być jednak "specjalnym dzieckiem Boga", by
być supergwiazdą.
O gniewie
Traciłem panowanie nad sobą w złych miejscach, takich jak
przyjęcia, i czuję się z tym naprawdę niezręcznie. To po
prostu czasami narasta. Normalnie, kiedy jestem zły, zamykam
się albo wychodzę, ale czasami robi się to za trudne, wpadam
w nastrój "f*** off," a takie zachowanie publicznie jest
bardzo złe. To wygląda tak: kiedy prowadzisz ze mną zabawną
rozmowę, ja również staram się być zabawny. Zachowuję się w
taki sam sposób jak ty. Czasami ludzie myślą: "On jest
supergwiazdą, pośmiejmy się z nim". W ten sposób tracą swój
i mój czas. Kiedy spotkałem Sachina Tendulkara, miałem
próbować się z nim wygłupiać? Ja chciałem spróbować nauczyć
się czegoś od niego. Wszystko, co chcę powiedzieć, to -
miejcie więcej godności.
Czasami ludzie mówią do mnie głupoty. Ze swoim poczuciem
humoru mogę uciąć rozmowę. Kiedy kogoś, kto nęka mnie
nieznośnymi pytaniami, usadzam w miejscu, ludzie myślą, że
jestem arogancki. Nienawidzę tego, że nie mogę powiedzieć
ludziom wprost: "Słuchaj, mam za sobą dwadzieścia lat
ciężkiej pracy, pasji i szczerości, więc bądź ze mną
poważny". Nie znoszę braku szacunku. Nie mogę ot tak wejść
do pokoju pana Amitabha Bachchana i spytać go o coś. Tak
zostałem wychowany. Trzeba mieć godność i ogromny szacunek
dla wieku i doświadczenia. Takie zdarzenia są coraz bardziej
żenujące. Moje dzieci dorastają; teraz mogą już czytać
gazety. Kiedy posprzeczałem się z innym aktorem, zapytali:
"Tato, czy ty go pobiłeś? Powiedziałeś coś? Obraziłeś go?".
Byli trochę zaskoczeni tym, że mogłem kogoś znieważyć w
miejscu publicznym, tym bardziej, że nie obrażam nikogo w
domu. Odpowiedziałem: "Nie, byłem w złym humorze, jest mi
naprawdę przykro". A mój syn powiedział mi: "Tato, czasami
przesadzasz". Ja dalej: "Naprawdę jest mi przykro, stary".
Nie chcę, by odniósł złe wrażenie o swoim ojcu.
Mówisz: "SRK jest numerem 1"
To "Jestem najlepszy" i "SRK jest numerem 1" jest stałym
żartem od dwudziestu lat. Jeśli ludzie myślą, że mówię tak
na serio, to jestem zadowolony, że mogę ich tak nabrać. To
jest moje poczucie humoru. Zakładam, że ludzie już to
zrozumieli. Uważam, że to bardzo dziwne, kiedy jeszcze dziś
ktoś mnie o to pyta. Teraz muszę grać nawet poza ekranem, a
to coś, czego nie lubię robić. Powoli staję się bardziej
ostrożny i nienawidzę tego. Nienawidzę tego, że jako
wielkiej gwieździe nie wolno mi dwu rzeczy - zawieść ani
zaskoczyć, bo to oznacza dwie rzeczy - po pierwsze
przestałeś się uczyć, po drugie - przestałeś pytać i
eksperymentować.
Jego dzieci
Czasami trochę się denerwuję, ponieważ dzieci rosną tak
szybko. Już widzę zbliżające się poczucie pustki, kiedy
przeniosą się do własnej przestrzeni. Myślę, że moja córka
jest bardzo dobrą aktorką. Jest bardzo naturalna; tak jak ja
potrafi naśladować większość głosów. Z drugiej strony mój
syn jest bardzo fajny, pracowity i lubi konkurować. Któregoś
dnia w szkole słyszałem, jak powiedział, że nie jest pewny,
czy chce zostać aktorem. Stwierdził: "To trochę
problematyczne, kiedy jesteś synem mojego taty. Muszę być od
niego lepszy, w przeciwnym razie to nie ma sensu". To bardzo
mądre, ale i trochę smutne, że musi znosić tę presję. Jeśli
jednak w końcu zdecydują się być aktorami, może będę w
stanie im trochę pomóc. Chciałbym, żeby obydwoje, syn i
córka, zostali sportowcami. Są bardzo dobrzy i w grze w
piłkę nożną, i w biegach. Mam więc nadzieję, że jeśli nie
będą chcieli być aktorami, zostaną sportowcami na szczeblu
krajowym.
Gauri
Gauri zaczęła teraz trochę pracować, zajmuje się
projektowaniem. Ani Gauri, ani ja nie pracujemy przy żadnej
produkcji naszej firmy Red Chillies. Wszystkim zajmował się
dotąd Bobby Chawla, ale teraz, niestety, nie czuje się
najlepiej. Gauri produkowała filmy, ale nigdy nie pracowała
przy ich produkcji. Gauri tylko podpisywała czeki. Mamy
wspaniały zespół ludzi i rodzinę, to oni tam w
rzeczywistości ciężko pracują.
Ich słynne imprezy
Kiedy widzisz zdjęcia w gazetach, wszystko wygląda niezwykle
efektownie. Przyjeżdżają gwiazdy filmowe i producenci, ale w
naszym domu nigdy nie jest jak na przyjęciu. Mamy
dziesięcioro-piętnaścioro bliskich przyjaciół - aktorki,
aktorów, producentów, reżyserów - z którymi pracowałem.
Ponieważ wszyscy pracujemy, możemy się razem spotkać dopiero
około północy i kończymy też razem ok. 4.30 nad ranem. Przez
około cztery godziny wszyscy są bardzo szczęśliwi, mashallah.
Wieczorem może wpaść Karan, mówiąc: "Posłuchajcie mojej
nowej piosenki", czy też wyszła "Chammak Challo", więc
wszyscy do niej tańczymy. W pewien sposób właśnie podczas
tych wieczorów wszyscy razem świętujemy naszą pracę,
oblewamy nasze filmy, wznosimy toasty za filmy przyjaciół, a
wszystko to bezwarunkowo.
Jego bliscy przyjaciele
Mam czterech przyjaciół w Delhi - pilota, inżyniera, jeden
związał się z krykietem, jeden jest multimilionerem. To moi
przyjaciele z dzieciństwa. Zaczęliśmy w przedszkolu i
chodziliśmy razem do szkoły. Wszyscy nieźle ustawiliśmy się
w życiu. Dzisiaj wciąż siadamy razem i śmiejemy się z
głupot.
Nie mam bliskiego przyjaciela w Bollywood, mam przyjaźnie.
Są ludzie, którzy są mili. Karan jest dla mnie bardzo miły.
Jego ojciec był moim przyjacielem. Karan jest bliżej z Gauri,
spędzają razem dużo czasu, dzielą wiele chwil. Myślę, że
rozprawiają o moim szaleństwie, ale mi tego nie mówią. Adi (Chopra)
zawsze jest dla mnie miły. Aziza Mirzy nie widziałem od
dwóch lat, ale on też jest moim przyjacielem. Juhi (Chawla)
jest moją rodziną, a jej dzieci są jak moje własne. Kocham
je wszystkie. Wyjaśniliśmy sobie nonsens, który został
ostatnio wydrukowany, jakoby Juhi narzekała na mnie w
kontekście Bobby'ego (Chawli). Niczego takiego nie mówiła, a
wypowiedź była wyrwana z kontekstu. W zeszłym tygodniu oboje
lecieliśmy do Hyderabadu. Źle się z tym wszystkim czuła,
trzymałem ja za rękę. Objęliśmy się, a jakiś facet zrobił
nam zdjęcie. Spojrzała na mnie i powiedziała:"To zdjęcie
będzie krążyło z komentarzem, że się pogodziliśmy, ale
przecież się nie kłóciliśmy".
Romantyczny wizerunek wyczerpuje
Miałem wujka, który znał sztuczkę. Robił szczura z mojej
chusteczki. Za każdym razem, kiedy do nas przyjeżdżał,
mówiłem: "Wujku, pokaż mi sztuczkę". Nigdy mnie ona nie
znudziła. Nie chciałem oglądać nic nowego. Chciałem oglądać
tylko tę jedną sztuczkę. Jeśli więc zapytacie mnie, czy chcę
uciec od romansu w filmach, powiem - nie. Bycie romantycznym
to moja własna magia. To dość przewrotne, bo kiedy
zaczynałem pracę w filmach, bardzo wyraźnie zaznaczałem, że
nie chcę robić historii miłosnych. Nigdy nie myślałem, że
jestem wystarczająco przystojny i delikatny. Romantyczny
bohater zawsze był przystojny: Salman Khan czy Aamir Khan, a
przed nimi Sashi Kapoor i Rajesh Khanna. Kiedy zacząłem
pracować w branży, pamiętam, jak Mansoor Khan powiedział mi:
"Cieszę się, że nie jesteś przystojnym aktorem". Byłem w
rodzinie brzydkim kaczątkiem. Moi rodzice byli, mashallah,
oszałamiająco przystojną parą. Kiedyś podczas wyborów mój
ojciec brał udział w kampanii wyborczej, ponieważ uznano, że
dziewczęta będą głosować na jego partię - był taki
przystojny! Moja matka była podobna do Waheedyji (Rehman).
Bardzo jasna, o błyszczących oczach i brązowych włosach,
była piękna. Moje oczy są podobne do oczu mojej matki, ale
kiedy odwiedzam Peshawar albo Hyderabad (rodzinne miasto
mojej matki), ludzie mówią: "Co się stało? On nie jest ani
wysoki, ani nie ma jasnej karnacji". Skoro nie byłem
przystojny, mówiłem filmowcom: "Zagram każdą rolę, jaką
będziesz chciał". Żaden z aktorów nie chciał grać
negatywnych ról, a ja zagrałem i stały się one wielkimi
hitami. Ale pamiętam, co Yashji (Chopra) mi powiedział:
"Zapamiętaj jedno. Nie ma znaczenia, jak wiele grasz, póki
nie zagrasz kochanka, nie staniesz się legendą". Wtedy
śmiałem się i mówiłem: "Jak mogę zostać kochankiem?". Więc
kiedy Adi (Chopra) powiedział, że chce nakręcić ze mną
historię miłosną, nie tylko jego przyjaciele, ale wielu
moich przyjaciół powiedziało mi, że to się nie uda. Kiedy
poszedłem obejrzeć "Dilwale Dulhania Le Jayenge" z dwoma
przyjaciółmi w sławnym kinie Metro w Bombaju, pamiętam, że
powiedzieli mi, że film był dobry, ale prawdopodobnie nic z
tego nie będzie z mojego powodu. Kiedy wyszedłem na
zewnątrz, wszyscy mówili, jak dobry był Amrish Puri, jak
pięknie wyglądała Kajol! Potem zrobiłem "Dil To Pagaj Hai",
"Kuch Kuch Hota Hai", "Chalte Chalte" i "Rab Ne Bana Di Jodi".
Myślę, że jestem ostatnim z romantycznych bohaterów, którzy
robią typowe historie miłosne. Wychowały mnie kobiety, więc
lubię je w najmilszy możliwy sposób. Kiedy wracam do swojego
domu, tu także rozgrywa się historia miłosna. Spędzam więcej
czasu z dziewczynami niż z facetami. Doceniam ich piękno,
stwierdzam, że są niezwykle delikatne, ale jednocześnie
niezwykle silne. Kiedy śpiewam dla swojej heroiny, śpiewam
dla każdej kobiety. Mam za sobą dwa filmy akcji, robiłem
szalone skoki, pakowałem tyle, że mam sixpacka. Teraz nie
mogę się doczekać powrotu do mówienia "kocham cię".
"Ra.One"
Jeśli przy kręceniu filmu cokolwiek może pójść dobrze, w tym
filmie poszło dobrze, a jeśli może pójść źle, zawsze idzie
źle. Cisnąłem krzesłem na planie zdjęciowym - to coś, czego
nie zrobiłem przez dwadzieścia lat. Byłem zły z powodu
niewygodnego kostiumu i butów. Wiszę na tych wszystkich
uprzężach przez cztery godziny z osiemnastoma kamerami
gotowymi do kręcenia, plan zdjęć się sypie, a ja na to:
"Cholera, jeśli to nie pójdzie dobrze, będę musiał poprosić
aktorów o zmianę terminów". Były dni, kiedy coś nakręciliśmy
i to nie wyglądało najlepiej i zastanawiałem się: "Czy można
to uratować?".
Najlepszy gwiazdor-biznesmen w branży
W ciągu dwudziestu lat kariery przez ani jeden dzień nie
robiłem biznesu. Ale mam bardzo dziwną przypadłość. Lubię
poczucie własności. Nigdy nie pożyczyłem żadnej książki.
Musiałem ją mieć na własność. Nie wypożyczyłem płyty DVD,
musiałem mieć swoją. Mam manię posiadania. Chcę, by różne
rzeczy należały do mnie, nie mam żyłki do interesów. Jeśli
potrzebuję biura, to nie wynajmuję go, chociaż wiem, że
wynajęcie go byłoby tańsze i oszczędziłbym pieniądze. Ja
muszę mieć siedzibę. Chciałem mieć dom, by zamieszkać w
Bombaju. Zaproponowano mi tę posiadłość, Mannat. Nie miałem
pieniędzy, żeby za nią zapłacić. Bharat Shah próbował mi to
wybić z głowy, ale i tak ją kupiłem. Podszedłem do tego tak:
"jeśli nie będę mógł za to zapłacić, to mi to odbiorą,
prawda?".
To dość ironiczne, że mówi się, iż rozpocząłem nowy trend,
czyli gwiazdy produkującej filmy. Wszyscy mówią, że jestem
genialnym biznesmenem, nie mam nic przeciwko podziwowi, ale
to nieprawda. Na przykład, kiedy zacząłem pracę przy "Ra.One",
mój partner biznesowy Kishore Lulla podał mi kwotę, jaką
może zainwestować. Kiedy przekazałem tę informację swojej
ekipie produkcyjnej, oni powiedzieli: "Proszę pana, tyle nie
wystarczy". Więc powiedziałem im: "Nie zamierzam wracać i
prosić go o więcej. Resztę sfinansuję sam, bo naprawdę
bardzo chcę zrobić ten film". Takie właśnie są moje decyzje
biznesowe. Nie mogłem sobie także pozwolić na drużynę
krykieta, ale myślę, że jesteśmy jedną z niewielu firm,
które zarabiają niezależnie od wygranej. Biznes po prostu
się dzieje. Na przykład moje studio VFX. Powstały "Krrish" i
"Drona", ale gros pracy wykonano za granicą. Rozpoznałem ten
nowy trend i zacząłem się zastanawiać, czy nie można by było
zacząć tego robić dla wszystkich u nas, na miejscu. Miałem
szczęście. Spotkałem trzech chłopaków robiących efekty
specjalne i tak naprawdę spodobała mi się ich praca. Kiedy
do nich zadzwoniłem, powiedzieli, że zwijają biznes, bo nie
mieli żadnej roboty. Zaproponowałem, żeby pracowali dla
mnie. Przez pierwsze dwa lata walczyli ze mną o wiele spraw,
a teraz robimy wielki film. Zarabiają pieniądze, a jak
skończymy ten film, wszyscy przenosimy się do nowego
dziewięciopiętrowego budynku po to, by wszystkie działy
mogły być razem, jak jedna wielka firma.
Jedynym sposobem na zarabianie pieniędzy, jaki naprawdę
znam, jest sprzedawanie samego siebie. Pojadę gdziekolwiek i
kiedykolwiek, jeśli pojawi się sposobność, by zarobić
pieniądze, inwestując w to mój czas i moją twarz. Jeśli
powiesz mi teraz, o 23:30: "Shah Rukh, jest szansa na
zarobek, przyjdź i wystąp na stadionie BKC", zapytam
jedynie, czy mogę wystąpić w dżinsach i podkoszulku. Wezwę
swoich ludzi od makijażu i wystąpię. Jestem artystą. Mogę
występować gdziekolwiek. Powiesz, żebym śpiewał - zaśpiewam.
Powiesz, żebym zatańczył - zatańczę. Mam ogromny szacunek
dla godnej pracy. Pracowałem przez dwadzieścia lat, nigdy
nie czułem, że jestem zbyt wielką gwiazdą, by
zrobić coś takiego. Byłem pierwszym aktorem, który udzielał
swego poparcia różnym przedsięwzięciom. To decyzja
ekonomiczna. Nie chcę produkować filmów, zastanawiając się,
czy ten film mnie zrujnuje. Chcę swobody grania w filmach,
które lubię. Inne gwiazdy zostają producentami, by kasować
pięćdziesiąt procent z wpływów, ja tego nie robię. Ja
autentycznie inwestuję w film. Nawet nie wzięliśmy pożyczki
z banku, nie sprzedałem również filmu, póki go nie
skończyliśmy. W swojej firmie zatrudniam 250 osób. Jeśli
doliczyć tych od efektów specjalnych, będę miał około 800
zatrudnionych; i wszyscy otrzymują wynagrodzenie. Teraz mamy
około 2500 osób pracujących przy "Ra.One" całą dobę, w całym
mieście. Jeśli przyjdziesz do naszego biura o jakiejkolwiek
porze, zawsze świeci się światło, ludzie pracują. To dlatego
śpię do dziewiątej rano, bo albo jestem w montażowni
dźwięku, albo w biurze efektów specjalnych. Po premierze
wszyscy będziemy pracowali pod jednym dachem. Chcę, by
wszyscy moi ludzie czuli, że pracujemy razem.
Nieprzyzwoity poziom energii
Któregoś dnia zwaliłem winę na mój status Wielkiego Szefa (BB
- Big Boss), że jestem małym, chudym, żylastym dzieciakiem z
energią dorównującą syntezie jądrowej. Dokładnie taki
jestem. Jestem tak pełen energii jak mój syn i córka. Mogę
działać i działać. Gdybym nie potrzebował przerwy na kąpiel,
mógłbym pracować dniami i nocami bez przerwy. Nie spałem od
paru dni, teraz jest 23:30, a mój reżyser dzwoni: "Sir,
odpuśćmy, zróbmy to jutro", ale ja nie mogę. W domu będę o
siódmej rano. Moje dzieci obudzą się i powiedzą: "Chodźmy
popływać", a ja odpowiem: "OK, chodźmy".
Zachłanny czytelnik
Uwielbiam czytać. Czytam dwie, trzy książki jednocześnie, po
pięć lub dziesięć stron z każdej. Czytuję jedną w mojej
łazience, jedną w sypialni, a jedną w samochodzie. Teraz
wiele książek mam na moim Kindle i na iPadzie. To może być
autobiografia, fikcja... Uwielbiam książki naukowe, ale nie
matematyczne. Kiedy jestem za granicą, kupuję komputery i
książki. Książka Ayn Rand pod tytułem "Źródło" zmieniła moje
życie.
Opisz siebie
Myślę, że jestem kimś, kogo musisz znosić przez większość
czasu. Nie możesz mnie upomnieć, bo będę się dąsał w miejscu
pracy. Niektórzy moi przyjaciele przestali ze mną pracować
właśnie z tego powodu. Nie możesz mi powiedzieć: "Daj
spokój, Shah Rukh, teraz skoncentruj się na scenie. Shah
Rukh pospiesz się". Kocham swoją pracę, nigdy cię nie
zawiodę, zawsze jestem przygotowany. Jeśli coś mi się
podoba, to to zrobię. Jeśli nie - to nie. Bardzo trudno
powiedzieć do mnie: "Panie Khan, tego nie powinno się robić,
to nie jest właściwe". Dlaczego? Więc moi pracownicy w
biurze mówią coś w rodzaju: "Błagam, nie próbujcie z nim
żadnej logiki. Spróbujcie jakoś namówić go jutro, żeby tego
nie robił!". Ale jeśli powiesz mi, że tego nie da się
zrobić, na sto procent to zrobię. Muszę być traktowany jak
dziecko. Musisz być dla mnie miły, inaczej mnie zranisz,
czego nie pokażę po sobie. Wezmę to sobie bardzo do serca,
może pójdę do łazienki i się popłaczę. Łatwo wybaczam, ale
nigdy nie zapominam i niektórzy przyjaciele wiedzą, że do
mnie nie ma powrotu. Jestem niezorganizowany, odrobinę
nieprofesjonalny. Widzę, jak inni aktorzy odbierają telefony
i oddzwaniają. Ja tego nie robię, więc ludzie się na mnie
złoszczą. Zatrudniłem osiem wspaniałych dziewcząt i to one
odwalają telefony. Myślę, że gdybym się zorganizował, byłbym
niebezpieczny. Mój ojciec mawiał, że jestem trochę magikiem.
Przy wszystkich tych pułapkach bycia bogatą gwiazdą filmową
jestem wielkim magikiem. Jestem figlarzem i chcę, by wszyscy
tacy byli. Nie wolno przywiązywać się do rzeczy materialnych
i związków. Pod tym względem jestem trochę jak sufi.
Co jeszcze pozostało do wymarzenia?
Nie chcę kolejnych piętnastu czy dwudziestu nagród Filmfare,
mam ich wiele. Chciałbym nauczyć się, jak grać dobrze i
chciałbym, by moje dzieci były dobrze wykształcone. Chcę
mieć stadion, a tuż obok studio filmowe i park rozrywki. I
chcę mieszkać tutaj. To będzie serce Bombaju. Któregoś dnia
to zrobię. Kiedy będę miał pieniądze, pójdę i kupię pod to
wszystko ziemię. A jeśli nie będę miał pieniędzy, to znajdę
wspólnika, który będzie miał. Dla mnie to rzeczywistość, nie
marzenie. To się ziści. W przeciwnym razie, nie wiem jak
powiedzieć, że mam niespełnione marzenia.
Następne - reżyserowanie
Chcę wyreżyserować film. To bardzo samotne zajęcie i
doprawdy nie wiem, czy chcę wkroczyć w ten aspekt
samotności. Nadal nie znam się na tym wystarczająco. Jestem
również trochę niecierpliwy w stosunku do aktorów i scen,
szybko się nudzę. Myślę, że mam dosyć samotności i nie chcę
się z nią wiązać, stając się już teraz reżyserem.
Tłumaczenie: An87
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|