Co
nadaje znaczenie światu Shah Rukha Khana
Wywiad dla The Telegraph, 2.09.2010
Tytuł oryginalny: What’s ra-cking the world of Shah Rukh
Khan
Autor: Pratim K. Gupta
Nie propaguje związków z heroinami, woli promować długopisy
Linc. Nudny żart? Cóż, wszyscy się śmiali, kiedy SRK
powiedział go w hotelu ITC Sonar we wtorkowy wieczór podczas
promowania nowego produktu.
W kilka minut po wylądowaniu po południu w mieście Shah Rukh
Khan zadzwonił do The Telegraph. „Hej, właśnie wylądowałem.
Mam mnóstwo zajęć w ITC. Ile zajmie ci przyjazd do hotelu?”.
Jeśli król dzwoni, lepiej się pospieszyć. Ale biorąc pod
uwagę monsun i gmatwaninę korków, mówimy: „Trzydzieści do
czterdziestu pięciu minut”.
„Dobrze, zadzwonię do ciebie, kiedy będę wolny”.
My docieramy – on rządzi. Jak zawsze.
Czy dopadły cię myśli o
bolesnych porażkach KKR, kiedy przyjechałeś do Kalkuty?
Nie, nie, wcale! W chwili, kiedy wyszedłem z lotniska w
Kalkucie i zobaczyłem morze czekających na mnie ludzi,
poczułem się, jakbym wracał do drugiego domu. To zawsze
dobre odczucie. W rzeczy samej Kalkuta kojarzy mi się raczej
z piłką nożną. Uważam, że jest ojczyzną futbolu w Indiach.
Poza Kalkutą, Tamil Nadu i Goa piłka nożna nie odgrywa
istotnej roli.
W twoich tweetach podczas
mistrzostw świata widoczne było uwielbienie dla piłki
nożnej. Czy kochasz ten sport bardziej niż krykiet?
Och, tak, uwielbiam futbol. I to od dzieciństwa. Piłka nożna
to sport, na który każdy może sobie pozwolić. Inaczej jest z
krykietem. Pamiętam, że kiedy byliśmy mali, tylko koleś,
który miał kij do krykieta, wykonywał rzuty. Ten, który miał
kij, był bohaterem. Nikogo z nas nie było stać na grę w
krykieta. Ale jeśli chodzi o piłkę nożną – nie potrzeba
niczego. Po prostu wychodzi się z domu i biega. Futbol
dostarcza natychmiastowego kopa. Uważam, że każde dziecko
powinno grać w piłkę. Krykieciści w dzisiejszych czasach są
bardzo sprytni (krzywy uśmiech ozdobiony dołeczkami).
Piłkarze ganiają jedynie za dziewczynami. W porządku.
Również dwoje moich dzieci gra w piłkę. Kocham ten sport.
Ale nadal jesteś
właścicielem drużyny krykietowej!
(Śmieje się krótko). Nooo, przez te trzy lata poczyniliśmy
mnóstwo planów i strategii dotyczących naszej drużyny. Tyle
pomysłów i zamiarów. I za każdym razem myśleliśmy, że
pójdzie nam dobrze, ale kończyliśmy, przegrywając. To bardzo
zasmucające. Tak naprawdę miałem przyjechać na tę imprezę
wcześniej. Ale to było zaraz po tym, jak straciliśmy ostatni
sezon, więc odwołałem to spotkanie. Mimo to jestem
pozytywnie nastawiony, jeśli chodzi o oto miasto. Jestem
pewien, że sporty będą tu promowane ze względu na Kolkata
Knight Riders. Ale wiesz, ważne jest, by wygrywać. Mam
nadzieję, że kiedy te wszystkie kontrowersje (wokół IPL) się
skończą, poczynimy nowe plany. I następnym razem za każdym
razem będziemy wygrywać z innymi drużynami!
Jesteś zajęty produkowanym
przez siebie „Ra. One”. To dla ciebie nowy obszar...
„Ra. One” to kosztowny film. „Ra. One” to wielki film. Mam
nadzieję, że dzieciom się spodoba. To nie tak całkiem film
tylko dla dzieci, ale mam nadzieję, że rodzice zabiorą je do
kina i będą się dobrze bawić. Pracujemy nad nim bardzo
ciężko. Używamy nowych technologii. Jestem przekonany, że
innowacja jest bardzo ważna w dzisiejszym kinie. Szczególnie
dla młodego pokolenia. Dziś nasze filmy dobrze się sprzedają
w Europie i USA. Jestem poza tym znany jako „zagraniczna”
gwiazda. Ale może tracimy naszą własną publiczność. Młodą
widownię, która zaczyna myśleć, że nie potrafimy dorównać
światu pod względem technologii i nauki. Że nie jesteśmy
dość dobrzy.
„Ra. One” jest krokiem w tym kierunku, by pokazać, że
potrafimy. To film o superherosie. Noszę gatki na wierzchu
(śmieje się zuchwale). Ale na serio – to jest o dobru.
Bardzo podobał mi się „Krrish”, który był filmem o
superbohaterze, ale z przesłaniem. Ten jest taki sam, o
kilka stopni lepszy.
Namówiłeś nawet Karana
Johara do wyreżyserowania sceny w filmie, jak Robert
Rodriguez nakłonił Quentina Tarantino do zrealizowania sceny
w „Sin City”...
Karan był w Londynie w tym czasie. I robił zakupy. To
jedyne, co robi, kiedy nie kręci filmów! No więc „Ra. One”
to drogi film. A ja wiedziałem, że Karan nie potrafi wziąć
ode mnie pieniędzy. Poza tym ma on doświadczenie w kręceniu
scen pełnych emocji. Więc go poprosiłem. Anubhav (Sinha) był
zachwycony tym pomysłem. Potrzebujemy przy tym projekcie
dobrej atmosfery. To nie tylko sekret dobrego filmu, ale
także sekret życia. Jeśli jutro Karan będzie potrzebował
Anubhava, by ten wyreżyserował scenę akcji – on to zrobi.
Ale twoi wrogowie w
przemyśle potężnieją z dnia na dzień...
Widzisz, to wszystko, wrogość, walka... Uważam, że to już
nie na moje lata. Moje dzieci – jedno ma dwanaście lat,
drugie dziesięć – one mogą iść i walczyć z innymi dziećmi.
To w porządku. Nie mam złych uczuć wobec nikogo. Ani też
ciepłych. Po prostu nie myślę o innych. W ten sposób jestem
samolubny. Myślę o sobie, swoich filmach i swoich
przyjaciołach.
Mówiłeś, że w „My Name Is
Khan” grasz superbohatera, który ma tylko jedną moc –
człowieczeństwo. Teraz naprawdę grasz superherosa. Co dalej?
Teraz chcę się nauczyć trochę więcej o aktorstwie! Ludzie
uważają, że nie umiem grać. To, że jestem pogodny, radosny i
dobrze wyglądam, nie oznacza, że nie potrafię grać.
Aishwarya (Rai) i Katrina (Kaif) mają ten sam problem. Tylko
jeśli źle wyglądasz i masz łysinę, jesteś postrzegany jako
dobry aktor.
Widzisz, dla mnie dobre jest to, co sprawia, że jesteś
szczęśliwy. Jeśli potrafię rozweselić cię przez te dwie i
pół godziny w ciemnej sali kinowej – jestem szczęśliwy. Mam
całe życie na aktorstwo na serio, teraz chcę się nim
cieszyć.
SRK o tym, dlaczego nie
łączy się go z innymi kobietami
Bardzo dawno nauczyłem się, że jeśli ma się wybór pomiędzy
ładem w życiu a ładną d..., wybiera się to pierwsze. Moja
żona jest Pendżabką i jeśli by chciała, naprawdę mogłaby
mnie walnąć. Wciąż pracuję, jestem całkowicie nudnym
facetem. Poza tym uważam, że moja żona jest najpiękniejszą
kobietą na świecie. Znamy się od dwudziestu siedmiu lat.
Przyzwyczailiśmy się do tego wszystkiego.
Tłumaczenie: Gosia JG
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"