w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK


Bez cenzury. Wnikając w umysły Khanów.

The Times of India, Marzec 2008 rok
Tytuł oryginalny: UNCUT: Understanding the minds of Khans
Autor: Anshul Chaturvedi

"Może jestem niespełnionym sportowcem"
("Maybe I'm a frustrated sportsman")


To było wkrótce po wkroczeniu SRK na arenę IPL. Ton wywiadu przybrał charakter rozmowy ekonomicznej/biznesowej, co było ciekawe. Ciekawe, kiedy największa marka marka w Bollywood mówi, że jest kiepskim biznesmenem, nie pożycza od nikogo pieniędzy, żyje według zaczerpniętego od matki porzekadła "Tak krawiec kraje, jak materii staje" i że jest, według jego własnych słów, nadal "członkiem bardzo średniej klasy".

Jeśli w Bollywood powiodło ci się naprawdę dobrze, jesteś gwiazdą, Podobnie w krykiecie. A kim będziesz, jeśli wiedzie ci się świetnie i w Bollywood, i w krykiecie? Takie pytanie jeszcze nie miało szansy się pojawić. Aż pewien pan Khan wyczuł, skąd wiatr wieje, i do gry dołożył swojej supergwiazdorskiej mocy. Kiedy na boiska wszedł SRK - którego obecność na trybunach jeszcze niedawno unosiła powątpiewaniem brwi oficjeli - zasady gry, by uciec się do banału, zostały napisane od nowa.

SRK nie traktuje tego jak zejścia z kursu, raczej jako naturalne jego przedłużenie. "Ale ja to zawsze robiłem, zawsze interesowałem się sportem i wspierałem go. W każdym społeczeństwie, którego podstawowe potrzeby są zaspokojone, rosnący konsumpcjonizm nakręca rozrywkę, a jej finałowym przejawem jest rozrywka w postaci kibicowania. Ja przede wszystkim jestem człowiekiem rozrywki i może gdzieś w głębi sam jestem niespełnionym sportowcem. Bardzo chciałem właśnie tym zajmować się w życiu, ale przez różne kontuzje itp. nie mogłem".
Jak przystało na kogoś, kogo podstawowym polem działania jest rozrywka, po "Chak De! India" jest już niekwestionowaną maskotką hokeja. Z rosnącą częstotliwością widzimy go na turniejach polo i golfowych. Wraz z przyjacielem Mallyą wzniecają szum wokół zespołu Formuły 1, należącego do tego ostatniego. Jego fotogeniczna obecność na stadionach krykietowych i zażyłość z krykietowym bractwem poprzedziły jego obecny rozpęd w IPL. A wielbiciele piłki nożnej spodziewają się, że pomoże rozpropagować tę dyscyplinę w Bengalu, dzięki przychodom z IPL.

Obecne jego przedsięwzięcie - IPL - to naprawdę wielkie, wielkie pieniądze. Mądry inwestor czy marzyciel realizujący pasję sportową? "Bardziej chodzi o marzenia niż o biznes" - mówi. "Ludzie patrzą tylko na sukces, jaki odniosłem, i myślą, że jestem zręcznym biznesmenem. To bzdura. Mam na koncie wiele porażek. Kiedy założyłem firmę producencką, wszyscy mnie krytykowali. Kiedy do kin wszedł "Phir Bhi Dil Hai Hindustani", krytykowano go bez przerwy. Pamiętam nagłówek: "Marzenia zmieniły się w koszmar senny", "Marzenia na śmieci". (firma nazywała się Dreamz Unlimited - "Nieskończone marzenia" [mażenia?] - przypisek tłumaczki) I założyłem firmę internetową, która przyniosła kompletne, absolutne zero" - mówi.

Niech mu będzie, ale czy nie znalazł się już w punkcie, w którym można uznać, że jest milionowym inwestorem? "Widzisz, nawet kiedy ponosiłem porażkę, nigdy nie brałem kredytu, bo mój zmysł biznesowy każe mi nigdy nie pożyczać. Wierzę w to, co powiedziała mi matka: "Tak krawiec kraje, jak materii staje". Za każdym razem, kiedy czuję, że "materii" może zabraknąć, staram się ją naciągnąć, biorąc więcej pracy, tańcząc więcej, robiąc wszystko, co się da, z upewnieniem się, że każda praca, jaką mi oferują, przyniesie mi wymierny zysk. Do pieniędzy mam staroświeckie podejście. Nigdy nie biorę zaliczki za film, który mam kręcić. Nie robię interesów, na które mnie nie stać. Nawet ta inwestycja w IPL - mogłem to zrobić tylko dzięki tym wszystkim, którzy ze mną weszli na pokład i zainwestowali. Mam nadzieję, że na tym nie stracę".

Czy jego złota zasada niepożyczania wzięła się z czarnego przykładu doświadczeń dawnych supergwiazd, które pożyczały? Może tak, może nie. Skąd w tej chwili głównie płynie gotówka? "Włożyłem w ten projekt wszystko, co zarobiłem w "Kya Aap Panchvi Pass Se Tez Hain?" (teleturniej z udziałem dzieci, którego Shah Rukh był gospodarzem - przypisek tłumaczki), tak jak wszystkie pieniądze zarobione w "KBC" zainwestowałem w "Om Shanti Om". Pieniądze wracają poprzez pracę". Zawsze? "Tak. Jako człowiek mam ciągle mentalność gościa klasy średniej. Ludzie nie zdają sobie sprawy z takich rzeczy. Czarne garnitury, które noszę, są w większości takie same. Designerskie ciuchy pochodzą z filmów. Nie marzę o rzeczach jak Rolls Royce. Ludzie są na tyle mili, że dają mi najpiękniejsze rzeczy w życiu, ale nie jestem do nich przywiązany".
Jak wielką marką chcesz być, Shah Rukh? "Nie wiem, co to znaczy być marką. Robię tak, jak zawsze robiłem. Czytam czasami Economic Times i uświadamiam sobie, jak dużą jestem marką, ale podstawy jej budowania to najstarsze banały, jakie powtarzali nam rodzice - pracuj ciężko, bądź uczciwy w stosunku do siebie samego, bądź szczęśliwy, sprawiaj, że każdy, kogo spotkasz, będzie się czuł wyjątkowo".
Skoro już mowa o rodzicach, mówi, że wciąż sam jest "jak dziecko". Nie czuje się starszy? "Kręciłem ostatnio reklamę, a w studio wisiał wielki plakat z "Dil To Pagal Hai". Podszedłem i popatrzyłem na siebie na nim. I wiesz, wydaje mi się, że wyglądam teraz młodziej niż na plakacie! Myślę jak dziecko, przez całe życie chciałbym być jak dziecko".

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"